W kolejnym odcinku oglądamy pod mikroskopem rewelacyjny album Daniela Lopatina.
Moje marzenie o popowym abordażu Kevina Parkera w końcu się spełniło (creditsy u Gagi może przemilczmy). Taki szlachetny, operujący szczegółem psych-r'n'b-pop to najlepsze, co mogło się wydarzyć w przeddzień weekendu. Życzę wszystkim udanej soboty, słońca ponoć nie zabraknie.