W kolejnym odcinku oglądamy pod mikroskopem rewelacyjny album Daniela Lopatina.
Forma piosenkowa rozciągnięta na blisko 9 minut to dość karkołomny pomysł, ale w przypadku tego popołudniowego, łagodnie snującego się indie-popu z lekkim bluesowym odchyleniem taki wybór okazał się bardzo trafiony. Piękna, sensualna demarcowszczyzna na długie jesienne wieczory.