W kolejnym odcinku oglądamy pod mikroskopem rewelacyjny album Daniela Lopatina.
Landrynkowy, flourescencyjny synth-pop z mroźnej Norwegii o niedogodnościach związanych z rozstaniem. Szczególne upodobanie znajduję tu w efektowym podwójnym chorusie, który czyni ze mnie zakochanego astronautę.