W kolejnym odcinku oglądamy pod mikroskopem rewelacyjny album Daniela Lopatina.
Gwizada Clamsa Casino zgasła niemal tak szybko jak zabłysła. Człowiek instytucja, jeszcze kilka lat temu najgorętszy beatmaker, człowiek współodpowiedzialny za sukces Lila B czy A$AP Rocky'ego, ojciec chrzestny całego cloud rapu po wielu latach wydaje w końcu pełnoprawny album. I co? Lipa. 32 Levels to tak zwany album producencki – jeden człowiek odpowiedzialny za warstwę muzyczną i tabun towarzyszących mu gości. Ani trochę nie zaskoczyło mnie, że dwa najlepsze kawałki, jedyne naprawdę mocne strzały w zestawie, w gościnnych występach prezentują nam wspomnianego już wcześniej Pretty Flacko oraz Vince'a Staplesa, którego Summertime '06 dało nadzieję prawdziwy powrót Clamsa do formy ("Norf Norf" anyone?). Żeby nie było nieporozumień – reszta nie jest jakoś specjalnie zła (no może poza "Ghost In A Kiss"), ale dosyć miałka i nudna, często brzmiąca jak jakiś niezbyt porywający naśladowca producenta z New Jersey. Rzecz tylko dla najbardziej oddanych fanów – choć oni poczują się rozczarowani, cała reszta może sobie odpuścić album i sprawdzić tylko "All Nite", wraz z jego ślicznym teledyskiem. –A.Barszczak