SPECJALNE - Rubryka
Rekapitulacja 2017: Polska muzyka
18 stycznia 2018SINGLE:
100% Rabbit: World Under The Sun
"Małgola, No opuszcza domowe pielesze i wraz z Adamem Sowińskim wystrzeliwuje na orbitę sophisti rakietę napędzaną radioaktywnym paliwem XTC" – tak DJ Carpigiani pisał o kawałku "World Under The Sun" i trzeba się z tym zgodzić. Oby tylko duet poszedł za ciosem, bo potencjał na pewno jest. A jeśli komuś mało nowych piosenek od Małgoli, to niech sprawdzi eksperymentalny, brzmiący jak demo numer "So Ugly". –T.Skowyra
AlaZaStary: Pilot
Jeden z bardziej urzekających numerów i jedno z większych, moich malutkich muzycznych zaskoczeń tego roku. Serduszko mi się cieszy na tak dobre pop-polskie produkcje, jak ten eteryczny duet. Delikatność w obejściu, synth-dance'owa przyjemność zamknięta w repeacie, przytulający głos Ali i pogłos czy dogłos Kuby, to nienaiwnie chwytliwe procedury i precedensy jakich ja w Polsce sobie życzę jak najwięcej. –A.Kiszka
Ania Dąbrowska: Z Tobą Nie Umiem Wygrać
Nie wiem, czy bardziej przypis do "Get Lucky", czy jednak filozofia We Love Music Studio, ale skoro chodzi o Anię Dąbrowską, to jest naprawdę dobrze. Możliwe, że macie już dość, bo kawałek został mocno SKATOWANY przez nasze komercyjne radia (podobnie zresztą jak hit Daft Punk), ale zapewniam, że w tym przypadku to zupełnie nie było bolesne. –T.Skowyra
Beata Orbik: Gang Złych Dam
W refrenie błędnik szaleje, czyli Beata dołącza do korowodu dziewczyn, które próbują zdziałać coś w polskim synth-popie, a w tym przypadku mamy dodatkowo dancehallowy puls w bicie i mostku. Na razie bardzo popieram kierunek, a w tym roku czekam na coś więcej. No bo kiedy, jak nie teraz? –T.Skowyra
Bedoes: Gustaw
W "Gustawie" urzekają mnie co najmniej dwie rzeczy – ten nieskończenie przewijający się w new wavie polskiej rapgry kompleks omnipotencji i motyw od zera do Bedoesa, wiecie – pierwsze ciuchy kupowane na rynku, a później Gucci, który oczywiście nic nie zmienia. Ten typ wie gdzie jest i wie co robi – po prostu wchodzi, macha łapami i poniekąd rozbija młodą rap scenę, której przecież nie opuszcza w tym roku hossa, więc nie jest to takie oczywiste i nie bez znaczenia. Ma w sobie coś takiego, że oprócz oczywistego fanbase'u w t(h)rasherach czy innych streetwearowych śmieciach nawet stare, truskulowe głowy się nim interesują. Może to bedoesowski klimat, może zgrabne, popkulturowe follow-upy, a może po prostu spoko warsztat i niepotrzebność polskich napisów na polskim numerze. –A.Kiszka
Bedoes & Kubi Producent: NFZ
"Pokażcie mi młokosa, który tak dobrze radzi sobie na Kubi-stycznych podkładach" – pisał red. Wycisło w swoim pleju o "NFZ". No i co, znaleźliście kogoś? Nie? No to szukajcie dalej. –T.Skowyra
Belmondo: Mordo Jak Tam Zdrowie
Co się odjebało, nieistotne. W tym kawałku Belmondziak kroi se kartofel, a i tak 7/8 sceny może mu co najwyżej SKOCZYĆ NA KARAKANA. Dodajmy podkład jak z "późnego Future'a" i kolejną partię panczy. Mordo, jak tam zdrowie? Dobrze. –T.Skowyra
Belmondo: Scrooge Ebenezer
Hipnotyczny, szalenie intensywny bit Mobbyn i dyskursywne nawijki Belmondziaka w pełnej krasie. Czy to mogło się nie udać? –J.Marczuk
Better Person: Zakochany Człowiek
Nowy-Nowy Romantyzm ma twarz Adama Byczkowskiego. Po EP-ce It's Only You czekałem z zapartym tchem na kolejne piosenki po angielsku, tymczasem okazało się, że z języka polskiego pewnie miał lepsze oceny niż ja. "Zakochany..." ujmuje melodią, tekstem, melancholią. I budzi we mnie mgliste wspomnienie "Oceanu Wspomnień" takiej jednej undergroundowej kapelki. Może kojarzycie? –P.Wycisło
Borixon: Yerba
Wolę "Papierosy", ale "Yerbę" też z przyjemnością wypiję. Borygo na newschoolowym podkładzie zażera superancko. –J.Marczuk
Chloe Martini feat. Chiara Hunter: Change Of Heart
Syd oraz Kelela powinny ustawiać się w kolejce po produkcje u Chloe. Ustawiła się Chiara Hunter i wyszedł świetnie zażerający, parkietowy banger. Czego chcieć więcej? –J.Marczuk
Drivealone: Swallowed A Bullet
Drivealone nie potrzebuje nawet trzech minut, aby melancholijnym, eterycznym, gitarowo-elektronicznym utworem zawładnąć umysłem słuchacza. A to tylko numer z filmu Reakcja Łańcuchowa, a zjada właściwie wszystkich nudziarzy polskiego niezalu. Nie po raz pierwszy Maciejewski daje do zrozumienia, że jest jednym z najwybitniejszych polskich songwriterów ever. –T.Skowyra
Dukat: Arkadia
Polonia Disco i ironiczna wiwisekcja piosenki chodnikowej czy też podbity duchologią sophisti-pop? Nie mam pojęcia, ale "mój kumpel płacze do dziś" na myśl o tym przebiegu akordów. –J.Marczuk
Emil Blef feat. Rosalie, Szogun & Black Belt Greg: Kiedy Muzyka Się Upomni
Intensywny, wspominkowy rollercoaster współzałożyciela Flexxip z Rosalie. na feacie. Dobrze cię słyszeć w takiej formie, Emilu! –J.Marczuk
Enchanted Hunters: Fraktale
Baśniowy synth-pop podbity giętkim groovem? Bardzo proszę. "Fraktale" wymiatają niczym ofensywne trio Paris Saint-Germain. –J.Marczuk
Hewra: Pomoli
"Pomoli" nie powoli, a na pełnej kurwie stało się jednym z ważniejszych singli 2017 i nie ma co się z tym nawet próbować nie zgadzać, bo kto sobie w tym roku choć raz nie zadał z zachwytem pytania – co się w tym wwa robibi, ten nie wie nic i nawet mi go nie szkoda. Ja w tym surrealistycznym klimacie sobie pływam, Hewra se lata produkując bezustannie ikoniczne wersy i hasztagi, a konkurencja w tym narkotycznym post-rapie leży i płacze, ale Hewerkę chuj obchodzi co tam ich boli, bo to właśnie oni uprawiają jedyne słuszne modern talking. –A.Kiszka
Julia Wieniawa: Oddycham
Chyba wraz z Rosalie. zaczęły pojawiać się w PL dziewczyny, które nie chcą marnować czasu w topornym popie, ale wolą iść w nu-r&b. Może "Oddycham" nie jest jeszcze tym, czego oczekiwałbym od Julii, ale trzeba przyznać, że próba jest naprawdę interesująca i na pewno warto obserwować tę dziewczynę. Kto wie, co uda się jej zdziałać w przyszłości. –T.Skowyra
Kalina: Pamiętam Cię
Słoneczny electrofunk w wersji retro z piękną linią basu? Takie łakocie tylko od Kaliny. –J.Marczuk
Kari: Talk To Me
Kupuję taki przestrzenny, świetnie wyprodukowany electropop w wykonaniu Kari. Porzucenie nieco irytującej skandynawskości wyszło jej tylko na dobre. –J.Marczuk
Kaz Bałagane: Spodenki Do Ćpania
O Jacusiu pisane było już chyba wszedzie, głównie w kontekście całego Narkopopu. "Spodenki" to singlowy rnb bangierek, który sieciówki mogłyby puszczać w swoich wnętrzach, żeby nastolaty chętniej kupowały odzież z wprasowanym hasłem "Be Unique". –A.Kania
Kinga Miśkiewicz: Nie Lubię Kobiet
Spójrz na numer jeden w naszym rankingu singli i cytując Siarę "wszystko jasne". –J.Marczuk
kIRk: Za Ostatni Grosz
Illbientowa wariacja na temat legendarnego numeru Budki Suflera. Chyba wolę oryginał, ale nieoczywiste samplowanie w wykonaniu załogi kIRkowej wypada nagrodzić. –J.Marczuk
Lanberry: Zagadka
"Gdy już zapomnisz / o mnie w piątek / Miliony wspomnień o mnie wymaż, spal / Zmień wątek" – tekst "Piątku" sprawia wrażenie, jakby traktował o nowszym materiale Lanberry. Tym razem to jednak w kategorii eskowych hitów Natalia Nykiel wygrywa ze swoim "Spokojem". W "Zagadce" jest jakaś próba balladowego rnb z nikłą mgiełką dancehallu (to nie jest polska Rihanna), ale zabrakło huków, albo po prostu konkretnego zamysłu. –A.Kania
Lua Preta: Oração
Future garage'owy producent z Poznania dryfuje w kierunku afrohouse'u. Smakowite. –J.Marczuk
Łobuzy: Zawód Miłosny
Pod względem LIRYCZNYM to jeden z najfajniejszych polskich kawałków roku. Ale i "muzycznie" nie ma srania po krzakach – zwłaszcza cukierkowo-kiczowaty mostek wyjęty z disco-polowej dyskoteki na 2:29 zbiera u mnie wysoką notę. –T.Skowyra
mBank mOkazje: Zwrotka – Siłacz
Właściwie już KULTOWY numer, który w uroczym stylu przywołuje Papsów (to to jest ta undergroundowa kapelka, Paweł?). Ileż to razy ten SIŁACZ do mnie wracał i męczył o ripit? Nawet nie zabieram się za liczenie – wolę zamówić kurczaka z ryżem. –T.Skowyra
Mery Spolsky: Alarm
Niestety płyta nie spełniła moich oczekiwań, ale giętki "Alarm" działa na mnie niczym "Fascination" Alphabeat. Zdecydowanie rzecz wielokrotnej ripitowalności. –J.Marczuk
Młody Osa: ChceUmrzecHipisem
Co ten Osa robibi, to ja nawet nie. Ej, ale serio nie wiem, o co chodzi Osie, ale w tym numerze "poszedł na całość", a ja słucham i rozkminiam i do żadnych konstruktywnych wniosków nie dochodzę. Oprócz tego, że teraz to i ja chcę umrzeć hipisem – zawsze coś. –T.Skowyra
Natalia Moskal: Midnight
Ponoć disco jest dobre na wszystko, zwłaszcza o północy. Natalia chyba zgadza się z tą tezą, a wywnioskowałem to z siły tego świetnie błyszczącego disco wałka. Polecam odpalać na każdej PRYWATCE – choćby dla samych wznoszących się smyczków i zwolnienia akcji w prechorusie, wiadomo. A w klipie mały manifest girl power, więc też warto zerknąć. –T.Skowyra
Natalia Nykiel: Spokój
Discordia okazała się rozczarowaniem, bo zamiast samych dance-popowych hiciorów na płycie znalazły się dość ciężkostrawne techno-bangery, z którymi mi nie po drodze. Ale choć ten jeden singiel pokazuje, że Natalia nadal jest w stanie nagrywać świetny radiowy pop. Oby więcej takich numerów śmigało w naszych radiostacjach. –T.Skowyra
New People: Lucky One
Podejrzewam, że pierwszy miesiąc nowego roku upłynie mi na czekaniu na długograj (jak to już chyba wszędzie wszyscy pisali) polskiej supergrupy niezalu (ile można). Nie oszukujmy się, "Lucky One" nie dorównuje swoim singlowym poprzednikom z 2016, ale o nich w podsumowaniu roku 2017 raczej pisać nie wypada – z dość logicznych względów. Choć o "Bana Split" można by wspomnieć, wszak utwór został wykorzystany w świeżutkiej perełce kinematograficznej. Jednak New People to na tę chwilę najbardziej soczyści wykonawcy w naszym rodzimym popie, konkurować z nimi może jedynie duet stanowiący na dobrą sprawę inkluzję zespołu: AlaZaStary. Nie szczędźcie pieniędzy na bilety na ich koncerty – prawdziwa retro bomba witaminowa. –A.Kania
Oxford Drama: Velvet
Szkoda, że w momencie, w którym zaczęło mi się podobać granie Oxford Drama, oni postanowili zakończyć działalność. Na pocieszenie został mi ten skromny, lo-fi-popowy song przypominający od pierwszego dźwięku nagrywki Ducktails. Kto wie, może jeszcze się skuszą i wrócą, albo przynajmniej jeszcze gdzieś o nich usłyszymy – choćby pod inną nazwą. –T.Skowyra
Peja/Slums Attack: Tylko Dla Orłów
Rychu Peja zmienia się w g-funkowego Clinta Eastwooda i zapodaje jeden z najbardziej rozbujanych rapowych jointów w krajowym rapie zeszłego roku. Cała płytka też warta sprawdzenia (Brahu wymiata za konsoletą), ale przy tym kawałku straciłem (zyskałem?) najwięcej czasu. –T.Skowyra
Pikers & Young Igi: Pilot
W pierwszy słowach mego listu przyznaję, że bardzo lubię tę dwójki i też pisali mi, że mam chujową ksywę. Tym razem jednak to Pikers wysuwa się na pierwszy plan: świetnie sylabizuje (ta paranoja rzeczywiście czasami przeszkadza, piona!), a potem nadchodzi 2:13, zmienia flow i rozwiązuje na zawsze kwestie idealnego opisu na Gadu-Gadu, udanego rendez-vous i zachodzącego słońca, które symbolizuje śmierć. –P.Wycisło
Piona feat. Ptakova: Alfabet
Brzmi, jakby zrobili to Kamp!, ale to goście z Piony zaproponowali mi lepsze hooki. Czekam, aż wejdzie na rotację jakiejś komercyjnej rozgłośni i nie będzie musiał prosić taksówkarza o zmianę pasma. –J.Marczuk
Rataj616 feat. Liroy: Gzs, Liroy And Hustlas
Ja już dawno takiego kawału nie słyszałem. Ale jak usłyszałem, to zapętlałem po 30 razy dziennie. Mistrzowski performance Liroya, który już przeszedł do historii rapu (hehe), a konkurować z nim może pewnie tylko klasyczny już wywiad w Radiostacji, choć to była bardziej praca zespołowa. –T.Skowyra
Rogal DDL: 156
"Pulsacyjnie". Rogal to spoko typ, ale jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która wyszła mu naprawdę znakomicie, to postawiłbym na tę nocną narrację, z której mógłbym wynotować chyba top 20 panczy. A i synth-wave'owy podkład kryje w sobie kilka kozackich zmyłek. Silny track na trudne czasy i pewne miejsce na mojej singlowej liście roku. –T.Skowyra
Rosalie: A Pamiętasz?
Arcymistrzowski bit Suwala (co za bas!) razem ze wspominkowym tekstem Rosalie. tworzą naprawdę wyjątkowe połączenie. Czekam na płytę z wypiekami na twarzy. –J.Marczuk
Ruby Francis x Chloe Martini: Shape Of You (Ed Sheeran Cover)
W takim r&b ANTURAŻU Chloe wymiata najbardziej. I pomijam już to, że z tak marnego kawałka Eda udało się wykreować coś tak fajowego. Liczę, że Anna wreszcie zbierze siły i wypuści cały pełnoprawny debiut i zmiecie konkurencję – tę krajową, i tę światową. –T.Skowyra
Sentino: Pistolet
Jeden z bardziej charyzmatycznych zawodników na scenie zawsze miał dobrą rękę do refrenów (pamiętam swój szok przy pierwszych kontaktach z "Vitalyi" i "Szampana Do Ręki") i nic się w tej kwestii nie zmieniło. A gdy zdamy sobie sprawę, że ze świecą szukać prawdziwszego zdania niż "jak miałem nic, to byłem szczęśliwszy", to nikogo nie powinna dziwić obecność tej pieśni w podsumowaniu roku. Co dzień czegoś mi brak, ale "Pistolet" czasami wypełnia tę pustkę. –P.Wycisło
Sentino x Malik Montana: Zapytaj O Mnie
Coś się tam teraz między Sentino i Malikiem wydarza, ale ja o to nie pytam, bo "Zapytaj O Mnie" to jeden z moich ulubionych polskich letniaków. Chillujący bicik, typowa, szczera pozera w linijkach i kataryniarsko wypowiedziany trzydzieści cztery razy zaimek "mnie" zrobiły dla mnie z tego numeru niemalże polskie "Passionfruit". (Nieprzydatna anegdotka: pamiętam, że po pierwszym usłyszeniu głosu Alvareza, powiedziałam jednemu z redaktorów Porcys, że Sentino z takim głosem i swoją śliczną buzią, z powodzeniem mógłby robić najwyższej klasy disco polo w Polsce. Nawet mi za to nie wstyd, ale moja arogancka wypowiedź została szczęśliwie zignorowana). Malik to mój ulubiony raper w PL z podrabianym rolkiem, a moim ulubionym komentarzem pod "Zapytaj O Mnie" jest – "Zapytałem w kilku miejscach o Ciebie i ni chuja nie wiedzieli kim jesteś, więc kicha jakaś". –A.Kiszka
Smolasty: Cały Klub To My
Jezu Chryste, Smoła, coś Ty mi zrobił, że nuciłem to przez kilka miesięcy? Czy to przez skłonność do dziwnych panien ("Takie niepoprawne / Chyba to nie dla mnie / Ale brnę w to zawsze / Taką już mam jazdę"). Czy może jednak z powodu słabości do takich parkietowych wymiataczy? Nie, to po prostu znakomita piosenka. O takie polskie r'n'b walczymy na Porcys. –P.Wycisło
Smolasty: Powiedz Kto?
Nie pytam, czy r&b, czy raper, ale pewnie wolę, gdy Norbert przeszczepia na polski grunt RnBass. Jednak Smolasty robi, co może, żeby zwrócić naszą uwagę i cały czas mu się udaje. DJ Carpigiani porównuje do Travisa Scotta i to jest dobry trop, choć Smolasty wokalnie to trochę inna plastyka. Ale liczą się hooki, a jeśli chodzi o "Powiedz Kto?", to wszystko się zgadza. –T.Skowyra
Soniamiki: Chcemy
Skojrzenia z Animal Collective są całkiem zasadne, ale najważniejsze jest to, że Soniamiki cały czas jest w grze. W post-popowym, pociętym, electro-basowym wdzianku jest jej bardzo do twarzy, ale i w psych-popowym stroju czuje się świetnie. Ciekawe, czy kroi się jakiś nowy album? Mam nadzieję, że tak, bo czekam na więcej celnych strzałów od Zosi. –T.Skowyra
Stonkatank feat. Oly: Bright Side
Z całego shortplaya Totem ta niewinna nucanka z przekwaszonym bitem przekonuje mnie najbardziej. Zwłaszcza opadające, jakby przezroczyste klawisze w zwrotce i wirujący refren z głosikiem Oly. –T.Skowyra
Szamz: Steve O
Najlepszy łódzki hook? "Czuje się jak Steve–O / I skacze znów na główkę / Nie jestem czarny jak D. Rose / Jestem białym głupkiem". Jeśli łódzi hip hop kojarzycie tylko z O.S.T.R. albo z Dwoma Sławami (zanim wydali CDka Ludzie Sztosy, krakowski klub Żaczek byli w stanie wypełnić dziesięcioma osobami, ale teraz zaczyna mi się już robić wstyd, że piszę o tym tu i teraz właśnie), to bardzo niedobrze bo mamy tu Gimb Rap Attack, jest Szamz, jest Gucio, jest PurpleHaze. Ogólnie dzięki chłopakom ze Skrrrt uświadamiam sobie, że poza Bałagane są też w naszym kraju nad Wisłą inni raperzy (Frostmen tu był). –A.Kania
Terrific Sunday: Bałtyk
To Supergrass, Terroromans Much czy Isola Kentu? Nie, to Terrific Sunday. Daj mi drugą tak dobrą zwrotkę w ubiegłorocznym rodzimym indie-rocku, to fundnę ci kratę browarów. –J.Marczuk
Troj: You Bringing Me
Media mają rację: "You Bringing Me" to POWRÓT LAT 80. Ale nikt nie powie Wam, że Marek Karwowski (czyli wokalista Rentona) wygląda w klipie jak Marcin Miller z zespołu Boys, no i że jego wokal przypomina trochę głos Marka Hollisa z pierwszych płyt Talk Talk. Sam numer zresztą też (w pewnym stopniu) i może przy tej rekomendacji pozostanę. –T.Skowyra
Tuzza: Włoska Robota
Tuzza wjechała do polskiej rapgry z lansem czerwonego Ferrari i szybkością Alexa Del Piero w wysokiej formie. To żadne catenaccio czy włoski strajk, tylko prawdziwy włoski renesans krajowego rapu. Podobno płytka w tym roku. No i ottimamente. –T.Skowyra
XXANAXX feat. Ras: Mniej
Ależ chciałbym, żeby ten duet pozostał już w tym miejscu miejskiego synth-r&b i nagrał kolejny album tylko z takimi piosenkami. Trzeba tylko odjąć nic niewnoszące, gościnne występy raperów (żadnego Quebo) i może być zajebista płyta. Więc nie "Mniej", tylko więcej proszę. –T.Skowyra
A na koniec playlista ze wszystkimi dostępnymi na Youtubie singlami: