SPECJALNE - Rubryka

Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)

9 marca 2026

cover

Helm
Olympic Mess
2015, PAN

Obcowanie z dźwiękowymi rzeźbami Luke’a Youngera to dość niecodzienne doświadczenie. W świetle wcześniejszych, surowszych i bardziej radykalnych dokonań Brytyjczyka materiał z Olympic Mess dzięki strukturom zapożyczonym z dub techno czy "balearic" może wręcz sprawiać wrażenie czegoś na kształt "pop industrialu". Ale formalna przejrzystość i relatywna przystępność zostały tu osiągnięte bez poświęcania szczerej fascynacji tuzami musique concrete i bez ugładzania samej alchemii brzmienia. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »


cover

Ian Pooley
Since Then
2000, V2

Zafascynowany Chicago house'em i brazylijskim popem, niemiecki producent Ian Christopher Pinnekamp wykręcił pyszny podkład do chillowania na plaży z zimnym drinkiem w dłoni. Since Then to słoneczny amalgamat disco-funku, balearic house'u i french touchu, zaciągający dług wobec tanecznej muzyki klubowej z lat 90. Nie ma tu żadnej głębokiej filozofii: kawałki mają dawać nieskrępowaną przyjemność, rozluźniać i przywracać cielesny wymiar groove'u. Nie ma co się krygować przy chwaleniu Iana – "lovely stuff". –Tomasz Skowyra

posłuchaj »


cover

Isola
LP1
2023, Smartdumb

Drobne te impulsy i całkowicie niezauważalne. Z lupą szukać tych dźwiękowych mikrozdarzeń rejestrowanych w momentach, gdy coś tam się nam zawiązuje i jeszcze nie zostało na dobra sprawę nazwane. Carrescia operuje swoim charakterystycznym zestawem: odrealniony wokal, microhouse'owa pulsacja, concrète'owe podejście do faktury. Taki zestaw kredek maluje świat skupiony, śmiało eksplorujący przestrzeń pomiędzy rytmem a zawieszeniem. Każdy kolejny indeks nie pcha sonicznej narracji do przodu; żadnego wiatru w żagle, niepokoju w blokach startowych czy pitstopowych optymalizacji. Wszystko tu krąży w kółko, w koło. Dryfuje, oddycha, bas pracuje nisko i miękko, arpeggia łaskoczą percepcję w obydwu płatach, a całość funkcjonuje na granicy tańca i lewitacji. Szkoda, że nie jestem nawet średni w ani jedno, ani drugie. –Witold Tyczka

posłuchaj »

przeczytaj Ekstrakt #3


cover

Jacques Greene
Feel Infinite
2017, LuckyMe

Pisaliśmy:
Feel Infinite
jest tym, czego należało się spodziewać po utalentowanym Jacquesu, a więc klubowym wojażem w rytmie techno i house, syntezatorowymi wycieczkami i urywanymi wokalnymi samplami. –Krzysztof Łaciak

posłuchaj »

przeczytaj Krótką Piłkę

przeczytaj blurba z Rekapitulacji Elektronika 2017


cover

Jason Forrest
The Unrelenting Songs Of The 1979 Post Disco Crash
2004, Sonig

Pisaliśmy:
Bogactwo faktur dźwiękowych na The Unrelenting Songs Of The 1979 Post Disco Crash przywodzi na myśl zeszłoroczne Kish Kash Basement Jaxx. Główne role grają tu elektryczne gitary (à la Hendrix lub Santana), akustyczne wiosła, pianino i organy, sekcja na-dęta (trąbki, saksofon), smyczkowe rzępolenie oraz przeróżnej maści bębny, werble i bongosy, wybuchające polirytmicznymi kaskadami, a także okazjonalne sample wokalne, razem wprawiając bioderka słuchacza w mimowolną lambadkę. –Tomasz Gwara

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


cover

Jim O'Rourke
I'm Happy, And I'm Singing, And A 1, 2, 3, 4
2001, Mego

Ha-ha. Lekki, przewrotny żart się Jima ima. Niby melodia i piosenka, z całym jej emocjonalnym ciężarem, ale to gra. Precyzyjnie skonstruowana, gdzie zbiór pozornie prostych melodii, ciepłych ilustracji, naiwnie pogodnych songów, to tylko środek do celu – do zbudowania interludium, lub też interludiów, które uwypuklą słynną o’rourkowską świadomość aranżacyjną. Stylówkę manifestującą się w subtelnych przesunięciach, dobrych dysonansach i (nie)oczywistych produkcyjnych decyzjach. Samoafirmacja albo autoironia, albo jedno i drugie, ale bierz Pan dłuto i strugaj sobie totem. Szczęście przyjdzie potem. –Witold Tyczka

posłuchaj »


cover

Jürgen Müller
Science Of The Sea
2011, Digitalis

Chyba nie trzeba przypominać historii o domorosłym kompozytorze studiującym oceanografię na Uniwersytecie w Kilonii w latach 70., który stworzył studio na swojej łodzi, gdzie nagrywał instrumentalne newage'owe utwory. I choć wiemy, że Science Of The Sea to czystej wody hauntologiczny eksperyment, to jednak spreparowana przez Norma Chambersa anegdota jest niezwykle sugestywna. Album brzmi jak odkopana na strychu kaseta z newage-ambientowym klasykiem z lat 80. Delikatne pasma ambientu idące w parze z uroczymi retro-synthowymi arpeggiami i szumem taśmy składają się na przepiękną pocztówkę z dawno minionej epoki ejtisów. Warto też sięgnąć po nagrania inne albumy Chambersa, który zmarł w 2022 roku po ciężkiej walce z rakiem (polecam chociażby Fragments From A Personal Museum czy Mirage Colony, o którym wspomniałem w drugim odcinku Ekstraktu). RIP Norm. –Tomasz Skowyra

posłuchaj »


cover

Justus Köhncke
Dopelleben
2005, Kompakt

Pisaliśmy:
Dopelleben
ma w sobie lekkość i urok dobrej komedii romantycznej i jak na razie plasuje się w czubie skromnego peletonu tegorocznych krążków z prawdziwego zdarzenia. (…) Wywołujące uśmiech rozkoszy, niebiańsko słodkie (powiedzmy jakiś dobry Air) "Weiche Zäune", "Herz Aus Papier" (brylancik), "Alles Nochmal" udowadniają, że niemiecki też potrafi być ładny (a to wcale nie było wcześniej takie oczywiste). –Jacek Kinowski

posłuchaj »

przeczytaj recenzję

przeczytaj blurba z Rekomendacji 2005


cover

Keith Fullerton Whitman
Playthroughs
2002, Kranky

Pisaliśmy:
Absolwent Berklee Academy of Music (jego tytuł to Bachelor Of Arts in Music Synthesis) ze swoim pierwszym długogrającym wydawnictwem pod imieniem Keith Fullerton Whitman spojrzał na świat muzyki elektronicznej nieco przez pryzmat eksperymentalnej muzyki współczesnej. Dodatkowo materializując zniewalającą opowieść medytacyjną, wzbogacającą w pewien sposób jej odbiorcę. Razem tworzy to całkiem odrębną wartość. –Michał Zagroba

posłuchaj »

przeczytaj recenzję

przeczytaj blurba z podsumowania roku 2002

przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2000-2004

przeczytaj blurba z podsumowania dekady 2000-2009


cover

Kevin Drumm
Sheer Hellish Miasma
2002, Mego

Każdy otwarty, poszukujący słuchacz ma swoje Metal Machine Music – dzieło które drastycznie zmieniło jego podejście do percepcji hałasu. Potęga i symetria generowanych tu czarnych, chropowatych, rozżarzonych płatów soundu wywołuje u mnie uśmiech – nie szyderczy, a zadowolenia. Zaś dostojna (zresztą często opiewana i analizowana) okładka to oczywiście hołd dla… Cóż, najciemniej jest pod latarnią. Ani Google, ani ChatGPT tu nie pomogą. Niemniej redaktorowi Skowyrze namierzenie źródła zajęło raptem kilkanaście minut. I nie, nie chodzi o Earthbound. Powodzenia! –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »


cover

Kid606
Down With The Scene
2000, Ipecac

Tak, zdaję sobie sprawę, że Venetian Snares to guru i mag gatunku zwanego breakcorem (bretgensem?), ale mimo wszystko muszę przyznać, iż staję tutaj w kontrze, bowiem mój ulubiony twórca zahaczający o ten genre to właśnie Kid606, a jego niepozorny LP Down With The Scene to w mojej opinii jego opus magnum. Muzyka Kida to intensywne, eklektyczne, rozgorączkowane granie. Cabaret Voltaire spotyka się tutaj z Aphexem i Autechre, a po chwili Mouse On Mars wjeżdża na splicie z Derrickiem Mayem, Kraftwerkiem i Stockhausenem i trzeba przyznać, że jest całkiem fajnie. Czasem warto odgrzebać stare płyty, bo może spotkać nas coś interesującego i inspirującego. –Jacek Marczuk

posłuchaj »


cover

Kingdom
Vertical XL
2013, Fade To Mind

Pisaliśmy:
Słuchając poszczególnych indeksów (...) czuję się zamknięty w cybernetycznej przestrzeni masterminda, a zarazem króla Rubina, bo nie ulega wątpliwości, że to właśnie on niepodzielnie rządzi w wykreowanym przez siebie (nomen omen) królestwie. Królestwie nowoczesnym, obfitującym we frapujące, rytmiczne struktury oraz laserowe, zimne syntezatorowe promienie. –Tomasz Skowyra

posłuchaj »

przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2010-2014


cover

Languis
Untied
2002, Simballrec

Pisaliśmy:
Sekunda przerwy dzieli nas od "Touch A Cloud". Jest to chyba najpiękniejszy fragment Untied. Harmonią steruje bas, perkusja delikatnie szeleści, akustyk dodaje barwy. Ludzki głos czyni z tego kolażu prawdziwą piosenkę. Około 2:41 motyw gitary skręca mnie jak zapach wanilii. Jestem kupiony. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


cover

Les Sins
Michael
2014, Company

Pisaliśmy:
Tak właśnie Bundick opisuje swój najnowszy album – jako płytę z rozmaitą muzyką elektroniczną, a jako że jest to niesamowicie osłuchany typ, Michael promieniuje dziesiątkami pomysłów i uchyla się od jednoznacznej kategoryzacji, przekrawając na wskroś oś rozwoju EDM-u od pionierskich zabaw Morodera po najświeższe undergroundowe tendencje. –Wojciech Chełmecki

posłuchaj »

przeczytaj recenzję


cover

Lil Jabba
Scales
2013, Local Action

Pisaliśmy:
Chodzi mi o to, że widocznie nie jestem aż takim ekspertem od footworków, żeby przejść do porządku dziennego nad mnóstwem odniesień do muzyki mojej młodości, wprawdzie wtedy modernistycznej duchem, ale dziś na tyle nostalgicznej, że samo słuchanie wywołuje u mnie melancholię, tęsknotę za... (...) Weź na przykład openera, "Red Current". Przecież to jest Aphex Twin z Richard D James. Te smyki, ten detektywistyczny motyw poszatkowany inteligencją mierzoną w BPM. Dobrze, że kurwa nie w BMI. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »

przeczytaj recenzję

przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2010-2014


cover

Malibu
Palaces Of Pity
2022, UNO

Pisaliśmy:
Przez rozciąganie reverbem tonów doprowadzanych do bezbronności, przedłużanie tych rzadkich, przeżywanych między nocą a dniem momentów, gdy wzniosłości nie podejrzewa się o krindż, groteskę czy zwykłą śmieszność, Malibu trochę jak Burial – rozbudza uczucia, co do których mogliśmy nie wiedzieć, że jesteśmy (jeszcze?) zdolni. –Natalia Jałmużna

posłuchaj »

przeczytaj blurba z Ekstraktu na podsumowanie pół-dekady 2020-2024


cover

Markus Guentner
1981
2005, Kompakt

Pisaliśmy:
Nie przynoszą nic metafizycznego rozległe scape'y 1981, ale podług mojej wiedzy tak solidną, ładną melodycznie dawkę ambientu na gruncie heckerowych, laptopowych malowideł dostarczyło obok Markusa Guentnera tylko Eluvium. –Michał Zagroba

posłuchaj »

przeczytaj Rekomendacje 2005 


cover

Max Tundra
Mastered By Guy At The Exchange
2002, Domino

Pisaliśmy:
Max Tundra nie rezygnuje z łączenia wszystkiego ze wszystkim. Wspomniałem o dominacji prostych brzmień, ale to zaledwie czubek góry lodowej. Obok siebie odnajdujemy jazzowe pianino, keyboardy Casio, prog-rockowe organy, akordeony, trąbki, sample, dyskotekowe beaty, gitary, syntezatory, efekty vocodero-poodobne. Wszystko w zadziwiający sposób udaje się wtłoczyć w ramy popowej piosenki. –Michał Zagroba

posłuchaj »

przeczytaj recenzję

przeczytaj blurba z podsumowania roku 2002

przeczytaj blurba z podsumowania pół-dekady 2000-2004

przeczytaj blurba z podsumowania dekady


cover

Michael Mayer
Immer
2002, Kompakt

Pisaliśmy:
Immer
jest arcydziełem kompilacji – rozpościera się nie tylko jak świetny set DJ-a, ale też, ku uciesze oldskulowych słuchaczy, jak album. Te utwory nie zostały stworzone z myślą ułożenia się w całość? Cięęęęężko sobie wyobrazić. –Łukasz Konatowicz

posłuchaj »

przeczytaj blurba z podsumowania dekady 2000-2009


cover

Mileece
Formations
2002, Lo

Blisko dwie dekady temu brałem udział w konferencji "Muzyka a Biznes" obok dość doborowej stawki panelistów. Oczekiwania były ogromne, ale ostatecznie sala zaśmiała tylko dwa razy. Na początku, gdy prowadzący Antek Opolski uroczo się przejęzyczył "kolejnym gościem jest Andrzej Buda – zjawisk... yyy... badacz zjawisk". A potem w reakcji na wymyślony przeze mnie NAPRĘDCE faux-genre "laptop folk". Otóż jedyny album tej londyńskiej sound designerki to wprawdzie znacznie mniej rozpoznawalny od Dorine Muraille, Múm czy Books, ale równie pyszny przykład ambientowego laptop-folku. –Borys Dejnarowicz

posłuchaj »


Strona #1    Strona #2    Strona #3    Strona #4    Strona #5    Single    

Redakcja Ekstrakt    
BIEŻĄCE
Ekstrakt #8 (2025)
Ekstrakt #7 (OPN: Tranquilizer)