SPECJALNE - Artykuł

10 kawałków z matematyką w tle

7 marca 2006





10 kawałków z matematyką w tle

Pisanie tego tekstu poprzedziłem obszerną lekturą na temat rozmaitych powiązań muzyki z matematyką, dowiadując się przy okazji wielu interesujących rzeczy. Sam sięgając po ten temat, zdawałem sobie sprawę jak wiele jest tych punktów wspólnych, jednak okazało się że można ich wychwycić znacznie więcej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. I nie chodzi tutaj jedynie o próby uchwycenia występujących w muzyce prawidłowości zarysowujących się w rytmice, konstrukcji utworów bądź też budowie pojedynczych dźwięków. Matematyka dotyka rozmaitych kwestii, w mniejszym bądź większym stopniu powiązanych z muzyką.

Przecież narodziny każdego instrumentu można sprowadzić do matematycznych obliczeń mających na celu uzyskanie kształtu i wymiarów, takich aby generowane dźwięki brzmiały jak najdoskonalej. Podążając dalej, łatwo można zauważyć że powstawanie muzyki to nic innego jak po prostu dodawanie kolejnych dźwięków, odpowiednie ich rozkładanie dla uzyskania zamierzonego efektu. Kolejne spojrzenie to chociażby współczesna technika i muzyka zapisywana w postaci zerojedynkowej, obrabiana i poddawana skomplikowanym obliczeniom oraz algorytmom. Przykłady można by dowolnie mnożyć, jednak nie rozpędzając się zbytnio, nie to jest przedmiotem tego tekstu, ani ja się nie czuję w tej materii ekspertem by się na ten temat rozwodzić.

To zestawienie jest moją autorską listą utworów, które w jakiś sposób kojarzą mi się właśnie z matematyką. Nie było jakiejś jednej przejrzystej kategorii co ma się na tej liście znaleźć a co już nie. Czasem wystarczyła liczba bądź symbol jakiegoś działania w tytule, a niekiedy było trzeba odniesień w samej warstwie muzycznej bądź tekście utworu. Pomimo niejasnych i niesprecyzowanych kryteriów, uważam że udało mi się stworzyć listę kompletną i przede wszystkim nietuzinkową. Więc życzę miłej lektury i mam nadzieję, że ktoś doceni trud który sobie zadałem.


  • Boards Of Canada: "Music Is Math" (z Geogaddi)
    Królowa nauk zawsze była gdzieś tam obecna w muzyce dwójki Szkotów. Już na fenomenalnym kompaktowym debiucie mogliśmy odnaleźć odrobinę geometrii w "Triangles & Rhombuses", wyliczankę w "Aquarius" bądź też po prostu podziwiać matematyczną precyzję w dobieraniu dźwięków, właściwie w każdym utworze. Jednak dopiero na swoim drugim krążku Szkoci zdecydowali się na zamieszczenie kawałka, który już samym swoim tytułem zdaje się oddawać ich pogląd na muzykę, którą to wspólnie nagrywają. Sandison i Eoin wydają się być świadomi tego, że ich twórczość to nic innego jak cyfry, poskładane oraz wielokrotnie przetwarzane w procesie licznych operacji matematycznych i ostatecznie uformowane w dźwięki, przez mniej lub bardziej skomplikowane technologie. Całe szczęście, oprócz świadomości kolesie dysponują również talentem. Pewnie temu nagrywają tak świetne płyty.

  • Sonic Youth: "100%" (z Dirty)
    Zapewne największy hicior Sonic Youth, swego czasu ponoć niezwykle często puszczany przez MTV. Nie wiem, bo sam jeszcze wtedy za młody byłem, jednak to musiała być fajna sprawa oglądać SY codziennie w telewizorni. Komercyjnego potencjału utworu trudno nie zauważyć, a biorąc jeszcze pod uwagę, iż były to czasy panowania grunge'u, łatwo można wytłumaczyć sukces i rozgłos jakie zyskało sobie "sto procent". Krótki, całkiem chwytliwy, z niezłym, nośnym tekstem musiał zawrócić w głowie niejednemu ówczesnemu fanowi Nirvany czy Pearl Jam. Mnie co prawda, Dirty powala bardziej jako całość, jednak przyznaję: utwór faktycznie mocny i nietypowo przebojowy jak na nowojorską ekipę. Może nie do końca reprezentatywny i wcale nie najlepszy, ale na pewno wstyd nie znać.

  • Godspeed You Black Emperor!: "East Hastings" (z F# A# Infinity)
    Nieskończoność oznaczana symbolem wstęgi Möbiusa, większości kojarzącym się po prostu z przewróconą ósemką, wydaje się być pięknym tytułem albumu (przynajmniej dla mnie). Jednocześnie trudno nie zauważyć, że Kanadyjczykom udało się tutaj przy pomocy nazwy krążka doskonale odzwierciedlić jego zawartość. Bo każdy fragment F# A# Infinity przytłacza słuchacza swym ogromem, podobnie jak idea nieskończoności każdego przeciętnego licealistę. Coś czego nie można sobie wyobrazić ani zmierzyć, ale jednak bez wątpienia istnieje. Taka jest właśnie zawartość tego albumu. Nieskończenie piękna, miażdżąca swą formą i niesamowitym wykonaniem, sprawiająca niesłychane problemy przy próbach ogarnięcia całości. A przytoczone tutaj "East Hastings" pełni jedynie rolę reprezentanta, być może mojego ulubionego utworu z tej płyty, jednak wybranego z wielkim bólem i po trochu na chybił-trafił.

  • Two Lone Swordsmen: "You Are..." (z Tiny Reminders)
    Moje osiem lat nauki niemieckiego skończyło się praktycznie zerową znajomością tego języka. Jednak do zrozumienia tekstu tego utworu wcale poliglotą być nie trzeba. "Algebra, du bist Liebe! Algebra, du bist Musik!" wypowiada z typowym dla niemieckiego chłodem bliżej nieokreślony głos. To brzmi cudownie, a w zestawieniu z muzyką wypada jeszcze bardziej przekonywająco i uroczo. Zimne elektro zdaje się wyśmienicie pasować do zestawienia muzyki z matematyką. Tak też to wypada: dobrane z chirurgiczną precyzją dźwięki podkreślają matematyczny aspekt utworu, a słowa dodatkowo potęgują ten efekt. Pomimo że Kraftwerk się kłania, to nie ma co marudzić, gdyż pionierskie wzorce i pomysły zostały przeniesione na płaszczyznę nowoczesnej elektroniki z olbrzymim wyczuciem oraz smakiem.

  • Radiohead: "2+2=5" (z Hail To The Thief)
    Moja ukochana podarowała mi na dziewiętnaste urodziny koszulkę z tą słynną równością. Prezent po części z racji mojej miłości do Radiohead, a z drugiej strony wynikający z mojego uwielbienia i fascynacji matematyką. Podarunek niezapomniany, zresztą po dziś dzień przeze mnie ciągle używany. Przechodząc jednak do Radiohead trzeba po raz niewiadomo który podkreślić, że mamy do czynienia z kompozycją wybitną, a najbardziej rozwalającą przy tym pierwszym, dziewiczym przesłuchaniu. Sam doskonale pamiętam swoje pierwsze zetknięcie z tymże utworem, gdy to urywając się z kilku lekcji wybrałem się do Empiku w celu zakupu jakże wyczekiwanego przez mnie Hail To The Thief. Z tego dnia, oprócz spotkania z wychowawczynią na dziale z prasą ("a to wy Łukasz nie macie teraz lekcji?"), najbardziej wrył mi się w pamięć właśnie mój pierwszy kontakt z "2+2=5". To porażające uderzenie dźwięków na wysokości 1:54, oprócz oczywistego zdziwienia, wywołało we mnie nieskrywany zachwyt że znowu im się udało. Nawet dzisiaj gdy Hail To The Thief nie wydaje mi się już tak znakomite, utrzymuję się w przekonaniu że "2+2=5" to jeden z najlepszych utworów jakie Radiohead nagrało kiedykolwiek. I akurat w tej kwestii jestem pewien, że już zdania nie zmienię.

  • Polvo: "Fast Canoe" (z Exploaded Drawing)
    Math-rock to określenie gatunkowe powstałe najprawdopodobniej w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych w celu bardziej konkretnego zdefiniowania stylu takich kapel jak Chavez czy choćby Polvo. Ot, następna kategoria wymyślona przez któregoś ze znawców. Jednak jakkolwiek zbędne wydawałoby się tworzenie kolejnej szufladki, to naprawdę trudno zaprzeczyć, że nazwa intrygująca. Jej pochodzenie najprościej można wytłumaczyć złożonością rytmiczną utworów, postrzeganą przez co niektórych jako matematyczną. Może i faktycznie trochę naciągana czy wydumana cała ta próba klasyfikacji, ale warto zwrócić uwagę na math-rockowców, bowiem gatunek doprawdy bardzo interesujący. Z całego nurtu najbardziej do gustu przypadło mi Polvo, dlatego też to ich tutaj przywołuję. "Fast Canoe" można śmiało potraktować jako wyznacznik stylu zespołu. Połamane dźwięki, zakręcone gitary i nietypowe rozwiązania rytmiczne to najbardziej charakterystyczne elementy grania prezentowanego przez tę kapelę. Dodatkowo kompozycję tę należałoby wyróżnić za świetne stopniowanie napięcia i niesamowite "eksplozje" energii po krótkich chwilach zwolnienia tempa.

  • Kaliber 44: "+ i –" (z Księga Tajemnicza. Prolog)
    Polski hip-hop zapewne nigdy już nie wybrnie z szamba w którym obecnie się znajduje. Jednak całe szczęście zawsze można sobie wrócić do Kalibra i pozachwycać się jakie to dobre były początki tego gatunku w naszym kraju. Słynne "+ i –" można dziś śmiało uznać za dowód takiego twierdzenia. Utwór określany jako świadectwo dramatu Magika, oprócz stania się ogromnym hitem po dziś dzień stale puszczanym na kanałach muzycznych, jest kapitalnym przykładem ukształtowanego na Księdze stylu zespołu. Ciężkie klimaty, aczkolwiek niesamowicie wkręcające. Aż dziw bierze jaką siłę ciągle ma ten kawałek (jak również cały album). I nikt mi nie wmówi, że debiut katowickiej ekipy coś stracił ze swojej pierwotnej wartości. Co to, to nie.

  • Oval: "Line Extension" (z 94 Diskont)
    Oval to kolejna porcja elektroniki w tym zastawieniu, a dodatkowo następny akcent niemiecki. Wytypowani przede wszystkim ze względu na kształt, niemniej z nazwą tracka w jakiś sposób również trafiają w kryteria przyjęcia na tę listę. Na pewno warto zwrócić uwagę na to trio oraz tworzone przez nich eksperymentalne techno. Przede wszystkim należy docenić kunszt z jakim poskładali te wszystkie dźwięki, tworząc pozornie mało przystępną i beztreściową mieszankę. Wrażenie błędne i zalecam głębiej wniknąć w muzykę, odkrywając tym samym wszystkie jej zakamarki i ciekawostki. Do tego będzie potrzebne przede wszystkim skupienie, jak również dobry sprzęt do odsłuchu. Kto dysponuje jednym i drugim, niech lepiej zwróci uwagę, bo naprawdę szkoda by było ominąć.

  • Kate Bush: "Pi" (z Aerial)
    "Sweet and gentle sensitive man / With an obsessive nature and deep fascination / For numbers / And a complete infatuation with the calculation / Of PI". Tego utworu nie mogło tutaj zabraknąć. Chociaż pomysł brzmi absolutnie nieciekawie, to osiągnięty efekt jest doprawdy niesamowity. Króciutka opowieść o człowieku, który ukochał sobie obliczanie kolejnych cyfr składających się na liczbę Pi, brzmi pięknie i w bliżej nieokreślony sposób chwyta za serce. Kate Bush ze zwyczajnej recytacji iluś tam cyferek uzupełnionej prościutką historyjką, uczyniła rzecz urzekającą i przy tym niezmiernie wciągającą. Sposób w jaki ona tego dokonuje jest niczym innym jak kolejnym potwierdzeniem jej talentu oraz świadectwem olbrzymiej wrażliwości jako artystki. A ja ciągle nie mogę się oderwać od tego refrenu: "Oh he love, he love, he love / He does love his numbers / And they run, they run, they run him / In a great big circle / In a circle of infinity". Naprawdę, warto chociażby z tego powodu przesłuchać sobie Aerial.

  • XTC: "Millions" (z Drums And Wires)
    Z racji braku reprezentantów popu na tej liście zdecydowałem się na umieszczenie na niej XTC. Nie żeby mi brakowało kandydatów na to miejsce ("5–4=Unity" się nie załapało, choć to raczej zabieg świadomy), lecz zwyczajnie bardzo chciałem by ten utwór, jako jeden z moich ulubionych tegoż zespołu, się tutaj znalazł. Nie będę też tutaj nikogo przekonywał jak ważną kapelą jest XTC i jaki to wstyd nie znać chociaż tych najważniejszych ich albumów. Sam mam ciągle w tej materii braki, więc może tym miłym akcentem już skończę, by niepotrzebnie się tutaj nie kompromitować. Liczcie całki i czytajcie Porcysa, yo!

    –Łukasz Halicki, Marzec 2005

  • BIEŻĄCE
    Ekstrakt #6 (Playboi Carti: Music)
    Ekstrakt #5 (10 płyt 2020-2024)