INNE - FORUM
seba rejwer w wersji alt.country, czyli coldness can't be colder (graftmann)
20 listopada 2005graftmann. ktos zna?
cierpiacy kolezka spod opola, dla mnie absolut.
polecam serdecznie i zapraszam do dyskusji.
www.graftmann.prv.pl
-
Nie byłem co prawda, ale jego poznański gig połączony był podobno z wystawą jego portretów autorstwa zaprzyjaźnionej artystki. Zdaje się że roman pojechał, a portrety zostały.
elliot crane (10 września 2006) -
obrazy ( nie foty! ) bedace portretami graftmanna wisza na scianach frippa na rynku, pozdro ps. elliot - OTM.
tomek wasko (10 września 2006) -
w której kawiarni jest ta fota "grafiego"??
machu p (9 września 2006) -
O, widzę że kabaret się wkrada.
elliot crane (9 września 2006) -
Tomku wasko, ty grasz w muchach?"ktos widzial dzisiaj recenzje muzyczne w przekroju? przejrzalem sobie w kiosku - chacinski dal 5 na 6 gwiazdek graftmannowi doznajac przy tym niemilosiernie. kurna, jaki to jest chory kraj, w ktorym zespol muchy nie ma wydanej plyty, a grafi jest kreowany na nadzieje polskiej muzyki.–tomek wasko, 29/6/2006 10:20 "straszna megalomania przez ciebie przemawia. coś ty sie tak zapienil na graftmana (fakt, nie jest to wybitne) ale kurwa chyba przesadzasz jak wkurwiony przedszkolak....
szczwana szumowina (9 września 2006) -
czemu nazywasz graftmanna MaNsUnEm? i kto to jest Seba Rejwer?
->>do tomka wasko (9 września 2006) -
Nie wiem, maciej moruś na porcys zagląda?
elliot crane (9 września 2006) -
Coma? The name of the band is interesting. More like Joy division or chill-ambient music - like the first Autechre LPs?
Englishman in Warsaw (9 września 2006) -
he is our own Sufjan Stevens. check Coma, brother
ryba2801 (9 września 2006) -
Hey Tom Wasko!Ive just checked Graftmanmn's website. He looks funny, but maybe the tunes are cool? Is he more like Myslovitz or rather Pustki? Thanks for promoting Polish alternative music. My friends from UK will be very glad to hear some new bands from Central Europe. Too bad I cant understand what you are discusing about... Well, thanks for Graftmann. Stay tune and write more often. And in English please, in English!
Englishman in Warsaw (9 września 2006) -
"Tak naprawdę dokonania Grafiego nadawałyby się do opisania w brudnopisie i to jednym słowem (no nie wiem, "gówno" czy "kupa", coś w ten deseń generalnie)"również wyczucia i taktu gratuluje
zi (9 września 2006) -
aaaaaaaaaaaaaaaaaale fajna recka,aaaaaaaa
N (9 września 2006) -
Jedna sprawa bardzo fajna: wreszcie recenzja w stylu porcysowo-staro-szkolnym, czyli precz z szortami! Tym bardziej fajnie, że to debiut na łamach serwisu. Pozdrawiam i gratuluję wyczucia i taktu.
tomek s (9 września 2006) -
no strasznie sie podnieciłem. pierwszy post odnosił sie tylko do tekstu i nikogo w nim nie bronie, więc nie wiem co ma do rzeczy. drugi post, no hmmm, "jad i agresja" we mnie wezbrała po prostu.
Low (9 września 2006) -
znaczy w 1 wątku
ryba2801 (9 września 2006) -
ale powiedz Low czemu "z własnej, nieprzymuszonej woli", zanim jeszcze nikt nic(oprócz pytania do samego autora pare postów wyzej) gosciowi nie zarzucil, piszesz w 2 wątkach 2 posty pochwalono-broniące z przewagą zdań broniących? nie podniecaj sie tak
ryba2801 (9 września 2006) -
nie wiem skąd ten "jad i agresja" się pojawia, jeśli tomek, z postawą "ponad to", opisał w fajny sposób co mu się nie podoba, zarówno w postaci jak i samych piosenkach.po postach na forum na temat grafiego faktycznie można by się było spodziewać duzej ilosci kurew, chujów, pierdolenia i ogólnego zabijania graftmanna przy każdym zdaniu - ale jednak wszystko jest wyważone i choćby to było dla mnie miłym zaskoczeniem (choć nie tak wielkim, jak się okazało, że tomek nie gryzie), tak jak to, że wszystko czyta się lekko, a mogłoby się wydawać, że wena tomka wyczerpie się po drugim akapicie.i to nie jest tak, że bornię kogokolwiek "bo muszę" lub też "bo mi nie wyśle płyty", tylko pojawia się jeden z lepszych tekstów od autokorekty i już się nie podoba, bo tomek wasko i w ogóle kicha.
Low (9 września 2006) -
200 w sumie z juz wpisanymi w tym wątku.
ryba2801 (9 września 2006) -
ja asekurancko stawiałem wczoraj na 30, ale na razie coś cieńko. ludzie co jest?
poffeł (9 września 2006) -
the show has begun. obstawiam na ponad 200 postów
ryba2801 (9 września 2006) -
Pytanie do Tomka Waski - skąd tyle jadu i agresji do tego piosenkarza? ja abstrahuję od tego czy ta płyta jest dobra czy nie ale ta recenzja z konstruktywną ktyryką nie ma wiele wspólnego?Tomek, grasz na czymś? Spiewasz? Ktoś nie wydał ci płyty?
Majkel Dzekson (9 września 2006) -
jak tylko zobaczyłem "tomek wasko" w zakładce redakcja (wczoraj jakoś tak mnie podkusiło by tam wejść) WIEDZIAŁEM co zobaczę gdy wstanę rano. świetnaa recenjaa. tylko zamiast powtarzania drugi raz hibernate me, przetłumaczyłbym to w finishu na polski. ale to tylko taka kosmetyczna uwaga z mojej strony.(aha - płyty w całosci nie słyszałem, więc odnosze się praktycznie do samego tekstu i nie wiem czy zgadzam się z tomkiem, ponieważ cięzko się zgadzać/nie zgadzać z opinią o płycie z której słyszało się jedną piosenkę i dwa fragmenty po 30 sekund)
Low (9 września 2006) -
nie ma sprawy, pozdrawiam
tomek wasko (6 września 2006) -
wyraźnie po publikacjach p[łyta ruszyła w sprzeda ży. nawet za granicącą. bez fajerwerków, ale najlepiej ze wszystkich wydawnictw every color.tomku waśko, dzieki za pierwszy post w moim kierunku, ktorego nie odczytałęm antagonistycznie.:)
lokis (6 września 2006) -
> on tylko pisze i spiewa te swoje rzewne popowe piosenki <Mógłby to w domu robić.> (zaplątania w dialektyce nie dostrzegam, ale to na marginesie.)<Dobra, to był żart taki.> aha, ani płacz, ani smutek, ani domniemana zartobliwosc grafiego mnie nie przekonują, gdyz od pierwszego wersu do ostatniej nuty jest to *sztuczne*. kmon, w koncu to tylko *poza*. ktora chyba zacznie sie dobrze sprzedawac. <No to właśnie to samo mniej więcej napisałem. Natomiast ogólnie nie ma o czym dyskutować. Powiem tylko, że mnie ta cała absurdalność Graftmanna w jakiś sposób fascynuje.
aimarek (3 września 2006) -
lolu nie dorabiaj filozofii do najbardziej klarownego przykładu gównianego namechecka jaki można sobie wyobrazić. chodziło dokładnie o to, żeby zaśpiewać "elvis costello" i się poczuć jak boss z tej okazji.
mz (3 września 2006) -
"Innymi słowy, Graftmann nie chce być gwiazdą, lecz chce funkcjonować na takiej zasadzie jak Elvis Costello w Polsce. Czyli być bossem dla niezali."nooo, nie do konca... z tego, co wiem, grafi twierdzi, ze w ogole nie chce byc popularny, a juz najmniej wsrod niezali; on tylko pisze i spiewa te swoje rzewne popowe piosenki, that's all.czyli chyba: grafi jak costello = brak popularności w sensie popowym, nie niezalowym.(zaplątania w dialektyce nie dostrzegam, ale to na marginesie.)aha, ani płacz, ani smutek, ani domniemana zartobliwosc grafiego mnie nie przekonują, gdyz od pierwszego wersu do ostatniej nuty jest to *sztuczne*. kmon, w koncu to tylko *poza*. ktora chyba zacznie sie dobrze sprzedawac.
lol (3 września 2006) -
A element autoironii stanowi tylko (słabe) alibi przed posądzeniem o kalkowanie. W razie czego zawsze można powiedzieć, że to jakiś metaprzekaz czy coś. Nie zmienia to jednak faktu, że od gościa na kilometr jebie wannabe-izmem.
aimarek (3 września 2006) -
Czyli twierdzisz, że jest to piosenka optymistyczna, żartobliwa, wesoła z akcentami humorystycznymi.A ja się pytam skąd się łzy biorą. W jego oczach. W takim śpiewaniu.Poza tym słowami: "zdaje sobie kurwa sprawe, ze popularny nie bedzie. tak jak popularny nie jest elvis costello" zaplątałeś się w swojej dialektyce, niechcący potwierdzając moją teorię. Innymi słowy, Graftmann nie chce być gwiazdą, lecz chce funkcjonować na takiej zasadzie jak Elvis Costello w Polsce. Czyli być bossem dla niezali. Alles klar?
aimarek (3 września 2006) -
ej, dobra, bo widze, ze nie kumacie, o co chodzi z tym costello, i sie męczycie strasznie.ironia. no, ironia, nie? on wcale nie chce byc "klonem Costello" ani tak slawny, jak on, czy tak zajebisty - zdaje/zdawał se kolezka sprawe z realiów, nie? sens taki tu jest, ze Costello w naszym kraju czy tam w mozgu przecietnego odbiorcy w naszym kraju (a do takiego przeciętniaka grafi chce trafic ze swoimi wrazliwymi songami) nie jest WCALE znany, dlatego wlasnie w tej piosence-manifescie grafi drwi sobie sam z siebie, gdyz zdaje sobie kurwa sprawe, ze popularny nie bedzie. tak jak popularny nie jest elvis costello. kapiszi?mozliwe, ze ta piosenka sie juz deczko zdewaluowała, gdyz grafi wchodzi na niezal salony... trzeba bylo wytlumaczyc ludowi, bo widze, ze nie dostrzegacie czegos, co jest oczywiste czasami.pis. i nie jestem z fanklubu.
lol (3 września 2006)