INNE - FORUM

seba rejwer w wersji alt.country, czyli coldness can't be colder (graftmann)

20 listopada 2005

graftmann. ktos zna?
cierpiacy kolezka spod opola, dla mnie absolut.
polecam serdecznie i zapraszam do dyskusji.

www.graftmann.prv.pl

tomek wasko
  • o ja jebie. "nie wszedl w tonacje"
    pan kleks (12 grudnia 2006)
  • http://mp3.wp.pl/p/strefa/artysta/43991,utwor,165542.html
    Low (12 grudnia 2006)
  • zarzuc linkiem.
    tomek wasko (12 grudnia 2006)
  • grafi na swojej stronie wp umieścił, normalnie nie zgadniecie, ale kawer. i jest to kawer nie byle kogo, bo smashing pumpkins. i jest to nie byle jaki kawer, bo tragiczny. bez jaj, sprawdźcie to. billy corgan był okropnym wokalista, ale to co robi grafi jest wręcz niemozliwe. nie potrafi odtworzyć takiej przecież wcale nie wymagajacej melodii. męczy się, jęka, stęka, przechodzi ludzkie pojęcie, przechodzi samego siebie, przeżywa jakby nie wiadomo co było, a ja się zastanawiam, gdzie jest kurwa linia, gdzie?! skumajcie jak śpiewa "smahajl", no ten moment gdzie w oryginale są smyki w końcówce - ja nie wiem jakiej wersji disarm on słuchał ucząc się tego kawałka. a na końcu lansuje się na to, że pracował w holandii i opowiada anegdotke. gdzie jest liniaaa?!!?
    Low (12 grudnia 2006)
  • spoko Zi. respekt. dotarlismy chyba do takiego punktu, ze nie ma sensu dalej sie przekonywac do swoich racji. Ty uwazasz, ze ja cynicznie probowalem obrazic graftmanna, ja ze pisalem o jego muzyce. ani Ty mnie nie przekonasz do swojego zdania, bo wiem jak bylo i wiem, ze nie chodzilo mi o zadne osobiste wycieczki i inwektywy, ani ja prawdopodobnie Ciebie do swojego, bo widze ze sie uwziales i uwazasz, ze lepiej rozumiesz moje motywy niz ja sam hehe. slowko jeszcze o tym co napisales o materiale na rodzimego songwritera w osobie graftmanna - dawno dawno temu po otrzymaniu od managera romka maila z mp3 z nagraniem "candidate for a star" kulturalnie odpisalem, ze nie, ze dziekuje, ale raczej americany nie da sie grac w Polsce nie popadajac przy okazji w smiesznosc. nic sie nie zmienilo w tej kwestii do dzisiaj: po co mam sluchac rodzimych podrobek skoro na podoredziu mam plyty moliny czy oldhama? i uwierz mi, ktokolwiek by graftmanna nie wyprodukowal to i tak efekt bedzie ten sam: beda to rzeczy wtorne w stosunku do wymienionych wykonawcow. i to nie jest kwestia produkcji, tylko sprawa duzo bardziej podstawowa: na plycie graftmanna nie ma moim zdaniem fajnych piosenek. naprawde, nie slysze tych dobrych melodii, ktore Ty zauwazasz. tyle.ironia, truzimy troche wypisujesz. to przeciez oczywiste, ze o kazdej rzeczy mozna napisac w rozny sposob. ja wybralem taki, a nie inny, bo napisac o plycie graftmanna w dwoch zdaniach, ze jest slaba i niepotrzebna to moim zdaniem nie byloby wystarczajace w kontekscie setek zdan pochwalnych, ktore mozna znalezc w wielu innych miejscach. tyle ode mnie i chyba konczymy juz te dyskusje, nie?pozdro
    tomek wasko (1 grudnia 2006)
  • nigdy chyba nie zrozumiem o co chodzi z tym ze 'nie mozna atakowac osoby tylko muzyke'. a chwalic mozna? chodzi raczej o to zeby na tym nie poprzestac ale to juz co innego. i zeby w dobrym stylu. a tekst z beztalenciem i podopolska wsia akurat mogl zostac odebrany jako beznadziejny atak 'jak ze wsi, to glupi'. autor mowi ze wbrew jego intencjom ale to nie zmienia faktu ze z recenzji to wcale nie wynika wiec na jego miejscu bym to zmienila czy cos.
    z (1 grudnia 2006)
  • PS- cały czas starałem się abstrahować od jakości muzyki nagrywanej przez Graftmanna. Ale skoro pytasz: tak, słuchałem obu ep'ek. Obie posiadam na płytce "Graftmann". I jakkolwiek mają szereg wad (całą drugą część płyty, od "Candidate for a star", powinien Romek zamknąć gdzieś głęboko w rodzinnym archiwum), uważam G za niezły materiał na rodzimego songwritera (bo kogo mamy w tej kategorii? bardów Solidarności?). Ale powtarzam: MATERIAŁ. Dajcie mu profesjonalne studio i producenta (weźmy Chrissa Eckmana, którym Porter dysponował na wycieczce do Ljubljany ;)), a każda z tych dobrych (o tak) melodii pierwszej połowy płyty, przekuje się w PIOSENKI. z kategorii dobrych (rzecz jasna). nie wierzycie? zapytajcie petera gabriela. mówił mi wczoraj na kawie (tadam!: oto podstawa do niemerytorycznej pyskówki z cyklu "a kogo obchodzi peter gabriel?")
    Zi (1 grudnia 2006)
  • i znów się wynurzam ;) nie zgadzamy się Tomku w podstawowej kwestii: ty z uporem maniaka twierdzisz, że TA recenzja wymierzona była tylko w muzykę Graftmanna. ja natomiast z podobnym uporem (zupełnie subiektywnie, rzecz jasna) próbuję przekonać cię, że recenzja posługująca się podobnymi zwrotami nie może być oderwana od kontekstu samej osoby twórcy. Patrz: to co napisał wyżej kolega Ironia.Swoją drogą, dlaczego wciąż rozmawiamy? Bo prowadzimy merytoryczną, rzeczową dyskusję bez aspektów personalnych. Gdybyś w pierwszej swojej odpowiedzi wyjechał "no cóż drogi Zi, praworządny kolego z Bóg-wie-skąd (pewnie jakiejś wsi, ale to oczywiście nie zarzut), treść twojej akuratnej wypowiedzi przesiąknięta jest ponadczasowym duchem kretynizmu, zaś styl w którym piszesz określam słowem kupa czy gówno. Ale to oczywiście żaden zarzut pod adresem twojej osoby. Jedynie walory retoryczne dyskusji z tobą są takie, że chce mi się srać"... no więc gdybyś tak wyjechał (starałem się oddać namiętny styl porcysowy, czerpiąc odrobinę z recenzji twoich, odrobinę z redaktora Zagroby itd., mam nadzieję że się udało - how lame is that?) przypuszczam, że na tym uciąłbym naszą pogadankę. Ale rozmawiamy rzeczowo, bez "wjazdów na rodzinę", toteż WCIĄŻ ROZMAWIAMY. i jest to zjawisko, mam nadzieję obustronnie kształcące ;)
    Zi (1 grudnia 2006)
  • rzecznikowi już dziękujemy,kiedy będziesz w dziale redakcja?wyluzuj stary, wyjdź na spacer, za duzo internetu,nie wmawiaj innym tego, czeo nie myśla i nie podniecaj sie tak wpisami na jakimś w forum w necie,również : peace, bo nie mam ochoty na pyskówki sieci,
    ironia podszyta chamstwem (30 listopada 2006)
  • porcys to ZŁO ! nie potrafią nikogo słuchaćsami bez przerwy gadająjak gdyby istnieli tylko onia światem rządził szatan
    ryba (30 listopada 2006)
  • chodzi o to, że krytykujecie twórczość muzyczną innych pisząc, ze to gówno, a gdy ktokolwiek napisze, że recenzje, które są twórczością pisaną, są kiepskie odpowiadacie na zarzuty ostro, (właśnie o to chodzi w nawiasach)argument, który później pada to: "nikt ci nie karze czytać Porcys",myśląc podobnym tokiem rozumowania : "nikt ci nie karze słuchać chujowych płyt", fajnie, że jest w Polsce portal, którego recenzenci są osłuchani w twórczości zespołów, które powinny być znane szerzej w tym kraju, a, niestety, nie są, ALE pisząc o kimkolwiek, że gra gówno bardziej nakręcacie koniukturę na twórczość słabszą, niż gdybyście napisali w dwóch zdaniach, ze nagrał słabą płytę,jak powszechnie wiadomo krytyka jakiejkolwiek działalności ma na celu poprawienie jakoście tej twórczości, ale nikt nie przyjmie krytyki, która może godzić w niego personalnie,jest róznica pomiędzy: Graftmann można skwitować "gównem" czy "kupą"w playlist, Aten sympatyczny chłopak z podopolskiej wsi jest zbyt promowany w mediach, bo jego piosenki silą się na alternatywność, pojmowaną w kontekście, średnio osłuchanego, polskiego społeczeństwajak i: Porcys to chujowy portal, a recenzenci to buce i bufony,Achłopaki są nieźle osłuchani, ale mogliby się nieco podszkolić warsztatowo w pisaniu recenzji,ps. niezła recenzja solo Yorke'a, ale ocena, imho, zbyt wysoka, ps2, ignorancja uwag z zewnątrz najlepiej wyraża się w dziale Listy, które sa publikowane bez zgody ich autorów. Poza tym - nikt nie odpisuje na nie bezpośrednio do nadawcy. peace & greetings
    ironia podszyta chamstwem (30 listopada 2006)
  • pierwsze slysze, zeby uwagi kierowane w strone porcys byly ignorowane. sam przeciez w tym watku staram sie na takie uwagi wlasnie odpowiedziec, prawda?w kazdym razie dzieki za poszerzenie mojego slownictwa. oczywiscie mozna pisac uzywajac okreslen zaproponowanych przez Ciebie, mozna tez innych zwlaszcza, jesli chce sie wyrazic pewne negatywne emocje wywolane odsluchem slabej plyty, co tez slusznie zauwazyles. troche nie rozumiem tylko zamyslu z tymi nawiasami na koncu Twojego postu - ze niby mielismy sie obrazic za podwarszawska wies czy o co chodzi? pozdro
    tomek wasko (30 listopada 2006)
  • muzyka słaba, mizerna, nie nadająca się do słuchania, nie do przetrawienia, bez momentów wartych zapamiętania, płaczliwa, na siłę smutnawa, udawana, niepotrzebna(a propos - jest taka audycja - Muzyka Niepotrzebna), sztuczna, nieszczera, p. Waśko - można pisać i tak. Nie słyszałem muzyki Graftmanna, lecz z Twojej recenzji wynika, że jest taka, jak piszę powyżej. Można pisać bez "kup", "gównien" i "miernot". Zamiast pisać, że "beztalencie" - muzyka bez krztyny pomysłu na siebie, wtórna. Pisać o muzyce, nie o osobie.Daleki jestem od mówienia komukowliek w jaki sposób ma pisać recenzje - kazdy pracuje na swój recenzecki wizerunek. Ale są inne sposoby krytyki.ACZKOLWIEK: popieram krytykowanie słabej muzyki. Jeśli ten cały Graftmann faktycznie jest taki śmieszno-smutnawy dobrze robisz, że go krytykujesz. Tym bardziej, że jest promowany medialnie. Porcys jako portal walczy o wysoki poziom nagrań słuchanych wykonawców. A jako, że podejście red. Porcys do muzyki jest bardzo emocjonalne stąd te wszystkie "kupy". Ale po co rozpisywać o nim wątki? Ukazała się recenzja. czy to nie wystarczy?Ps. nie mam zamiaru z nikim polemizować. Znając życie wszelkie uwagi kierowane w stronę Porcys są ignorowane i odrzucane. Nikt nie lubi być krytykowany, right? (np. "przeczytałem dziś całe mnóstwo gównianych recenzji z dupy. Nie ogarniam jak można być takim beztalenciem recenzenckim. Po co oni w ogóle istnieją? Gdzie dobre recenzje? Skąd oni się wzieli? Z podwarszawskiej wsi?"np2. "Jak można być takim beztalenciem songwriterskim? Po co on w ogóle pisze te piosenki? Dla tych nastolatek słuchających Placebo? Skad jest? Z podopolskiej wsi?" ).
    ironia podszyta chamstwem (30 listopada 2006)
  • czesc zi, nadal mylisz pewne sprawy. to jest krytyka jego muzyki, nie jego jako czlowieka. nie znam go, nie wiem - moze jest sympatycznym gosciem. problem w tym, ze jego muzyka jest wedlug mnie slaba i nie moge pojac do dzisiaj jak to sie stalo, ze tak slaba muzyka jest promowana jako niesamowite zjawisko. tak wiec recenzja byla glownie wyrazem zdziwienia tym, ze ktos muzyke graftmanna promuje jako cos wybitnego i wyjatkowego. wszystkie Twoje "zarzuty" wobec tego tekstu nie maja nic wspolnego z mieszaniem tego czlowieka z blotem. oprocz "wsi" (ktora tlumaczylem juz powyzej i ktorej nie chce mi sie tlumaczyc po raz enty, bo naprawde trzeba miec duzo zlej woli, zeby nie rozumiec, ze jest to fragment merytoryczny wskazujacy na jego miejsce pochodzenia i nic wiecej, sam nie pochodze z metropolii hehe, wiec jestem jak najdalszy od tego, zeby kogos oceniac po miejscu pochodzenia, no naprawde badzmy powazni kurcze) pozostale wskazane przez Ciebie fragmenty dotycza jego muzyki. istota subiektywnego pisania o muzyce ma do siebie to, ze mozna ja opisywac uzywajac najrozniejszych slow, takze takich, ktorych ja uzylem. Tobie moze sie to wydawac prostackie, dla mnie w momencie pisania tamtego tekstu wydawalo sie adekwatnym opisaniem dzwiekow wydawanych przez romana i jego gitare. musiales kiedys przebrnac przez calosc jego dwoch EP-ek? jesli nie, to polecam, stawiam na to, ze po ich przesluchaniu slowa, ktorych ja uzylem i ktore Cie zbulwersowaly, beda najlagodniejszymi jakie z siebie wydasz.a z tym nepotyzmem to tez nie zartujmy, prosze. pozdrawiam
    tomek wasko (30 listopada 2006)
  • ironia w kontekście twojej recenzji (recenzji co się posługuje dookreśleniami "gówno", "kupa" i zarzutami branżowego nepotyzmu) jest tylko zamaskowanym chamstwem. ale ja to powtarzam już po raz trzeci - dokonałeś z jednej strony finezyjnie cynicznego, z drugiej strony prostackiego w treści, majstersztyku. obraziłeś człowieka (niezależnie czy ów talent posiada czy nie) i nikt w zasadzie się nie zorientował. tylko raz jeszcze pytam: how lame is that? przecież nie na tym polega dziennikarstwo muzyczne. jakiekolwiek dziennikarstwo.(a, należałoby jeszcze wyjaśnić czy istotnie doszło do obrażenia Graftmanna. otóż wiemy już co jest przedmiotem naszej analizy: wątpliwa ironia, ironia "że ze wsi", "kupa" i "gówno", ironiczna wzmianka nie-wprost "że nepotyzm". i tak naprawdę, gdyby Romek był politykiem, pewnie poszedłby do sądu - oni tak mają ;) ale żyjemy w społeczności, w której Bogu dzięki, panuje jeszcze wolność słowa. bo nie chodzi o to, że "chamstwo w treści", ale o to, że ktoś tym chamstwem, wartościującym, mieszającym człowieka błotem, fechtuje na łamach publicznego medium, czytanego codziennie przez... ile osób? sporo. zwykła przyzwoitość nie pozwala na takie zagrywki - a skoro ktoś cię współpracownikiem Porcys uczynił, wierzę, że potrafisz odróżnić chamstwo od nie-chamstwa)
    zi (30 listopada 2006)
  • .
    chamstwo podszyte ironią (30 listopada 2006)
  • nie jestes konsekwentny: zarzucasz mi zastosowanie ironii czy chamstwa? bo dla mnie to sa dwie rozne sprawy. pozdrawiam
    tomek wasko (30 listopada 2006)
  • Tomku (rezygnuję z formy "pan" dla lightowości dyskusji. mam nadzieję, że cię to nie razi ;)), jak bardzo cynicznym być trzeba, by w kontekście tej (tej właśnie!) recenzji, za "uwagi o obiektywnym fakcie" brać użyte przez ciebie sformułowania? Niech będzie "wrażliwy młodzienieć" (że o "wsi" nie wspomnę). Pozbawione kontekstu brzmi nieźle. W ramach zgryźliwej recenzji brzmi ironicznie. W ramach recenzji, która określa jakość muzyki słowem "gówno" czy inna "kupa", brzmi... tak jak brzmi. To nie moja wyobraźnia nadinterpretuje. To raczej ty posłużyłeś się stylistyczną woltą z rodzaju "jeśli lżyć, to tak, by nikt nie zauważył". ...I w zasadzie możesz sobie pogratulować: 170 postów było i nikt nawet nie zwrócił uwagi. No chyba, że to jednak moja wyobraźnia (ale w tej kwestii zdaje się, będę nieprzekonywalny).
    Zi (30 listopada 2006)
  • no ja wlasnie nigdy nie mialem okazji trafic na gig, cholera, pozostaje youtube, ale niestety bardzo malo mozna tam znalezc i nie ma kowerow:http://youtube.com/watch?v=0nVDQFUASfs
    tomek wasko (29 listopada 2006)
  • Bylem na 3 koncertach Graftmanna! W tym na ostatnim urodzinowym, na ktorym byli prawie sami znajomi, taki byl kameralny. I spiewali mu 100 lat. A on kowerowal Placebo z przedostatniej plyty i b-side Oasis. I byl tort. Ale juz mi zal sie nasmiewac. Jedras mnie zawsze wyciaga.
    koniu (29 listopada 2006)
  • jak moglem przegapic taki watek?!caly temat dobrze posumowal elliot:"...więcej "klasy" zachowałby, gdyby nie próbował napierdalać poniżej pasa o niespełnionych muzykach..."Tomku, jak dla mnie nie musisz sie tlumaczyc, bo jezeli ktos NIE ROZUMIE tego co czyta to juz jego problem. Mysle ze wiekszosc czytelnikow poprawnie zrozumiala caly kontekst recki. Ja przynajmniej nie mialem z tym problemu i nie dostrzeglem tam razacych "inwektyw".Poznan jest z Toba Tomku, a przynajmniej jego czesc..."kreujemy muzyczne gusta" - tego sie nie kreuje, to sie powinno posiadac...
    oharski (29 listopada 2006)
  • hm, nie rozumiem troche zarzutu, ze napisanie o kims per "wrazliwy mlodzieniec" jest obelga, ale spoko. co do podopolskiej wsi: no przeciez on rzeczywiscie stamtad pochodzi, wiec nie rozumiem w czym problem. to tylko i wylacznie charakterystyka postaci, zadne inwektywy i zniewagi. moze rzeczywiscie zbitka "beztalencia" i "wsi" troche niefortunna moze sie niektorym wydawac, ale nieslusznie. kurcze chyba mam prawo do subiektywnego sadu, ze graftmann utalentowany nie jest, a uwaga o miejscu pochodzenia jest niczym innym jak merytoryczna uwaga o obiektywnym fakcie, co zdaje sie juz probowalem wytlumaczyc w tym czy innym watku. czy gdybym napisal "utalentowany songwriter z podopolskiej wsi" tez byloby to zniewaga, bo wyciagam miejsce pochodzenia?
    tomek wasko (29 listopada 2006)
  • wiecie panowie i panie - jeśli by przyjąć, że muzyka graftmanna prostacka jest, prymitywna, w swej naiwności wulgarna niemal (przy czym z całych sił stara się imitować dokonania "ambitnej sceny niezależnej"), to wniosek nasuwa się jeden: między muzyką Romka i jej recenzją na Porcys należy postawić znak równości ale, ale - to oczywiście nie jest li tylko figura retoryczna mająca godzić w osobę recenzenta. to raczej osobiste spostrzeżenie: abstrahując od jakości epki "graftmann", warto zaznaczyć, że wśród 170. wypowiedzi na forum, ani jedna (mylę się?) nie wytknęła recenzji autorstwa p. Waśko tych klasycznych już zwrotów zwanych niekiedy "inwektywami" innym razem "obelgami", "zniewagami", a czasem po prostu "chamstwem". i tak, domyślam się, druga strona powie: "nie, nie. my nikogo nie obrażamy. my w nieskrępoway sposób kreujemy muzyczne gusta". ekhm. "Roman Szczepanek jest bardzo wrażliwym młodzieńcem studiującym filmoznawstwo na UJ.""trudno na polskiej "scenie" o kogoś, kogo nie byłoby bardziej niż on, choć tak zwane "poważne media" prześcigając się w pochwałach pod adresem tego beztalencia z podopolskiej wsi (...)"p. Waśko, lżyć komuś wdg. wzorca "beztalencie z podopolskiej wsi"? how lame is that? że zacytuje pewien nie-autorytet-nie-muzyczny. kropka
    Zi (29 listopada 2006)
  • kros chce mnie dotknac?
    koniu (29 listopada 2006)
  • Znaczy ja rozumiem, że on tak tylko hipotetycznie powiedział ("gdybym był złośliwy"), ale jednak powiedział. Poza tym trafił przecież w mój czuły punkt, więc mam prawo się buntować chyba, hehe.
    elliot crane (29 listopada 2006)
  • Chodzilem do szkoly z Bartkiem Borowiczem a moja dziewczyna studiuje na tym samym wydziale co Roman.
    koniu (29 listopada 2006)
  • Już tak poza wszystkim - nawet jeśli roman rzeczywiście poczuł się niesprawiedliwie skrzywdzony, to więcej "klasy" zachowałby, gdyby nie próbował napierdalać poniżej pasa o niespełnionych muzykach i narodowych cechach. To chyba trochę nie w jego - wrażliwego w końcu chłopca - stylu.
    elliot crane (28 listopada 2006)
  • widze ja kiedy oczy zamykam, slysze ja kiedy cisza gra, bo to jest taka moja muzyka, co im ciszej tym ladniej mi gra
    sorry music polska (28 listopada 2006)
  • portugalczyka kojarze.ale z majspejsowych przyjaciol graftmanna fajniejszy zdecydowanie jest ten singer-songwriter z poznania (adam janicki i jego motto: "i am my Music. my Music is me.")
    tomek wasko (28 listopada 2006)
  • sie zbulwersowałem, to naprawde bulwersujace. ale mam nadzieje, ze wiadomo, o co chodzi. swoja droga to pewien Portugalczyk prowadzacy bloga o polskiej muzyce jest fanem Graftmanna, w kazdym razie bardzo docenia, taka ciekawostka.
    PK (28 listopada 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)