INNE - FORUM
seba rejwer w wersji alt.country, czyli coldness can't be colder (graftmann)
20 listopada 2005graftmann. ktos zna?
cierpiacy kolezka spod opola, dla mnie absolut.
polecam serdecznie i zapraszam do dyskusji.
www.graftmann.prv.pl
-
jesteście chujowi jak Jacek Krzynówek
... (1 lutego 2007) -
>posta raczej skasuje albo wytnę odpowiednie wzmianki nie kasujcie tego posta !!!!!
Low (1 lutego 2007) -
Łoj, to na poziomie było.
wcm (1 lutego 2007) -
po 3. skoro przyczepiacie sie do koneksji i pochodzenia graftmanna, to dlaczego nie popatrzycie na siebie - wasz "dziennikarz" - lukasz konatowicz - jest synem prezentera najbardziej chlamowatej stacji radiowej w kraju - rmf fm. skoro ma takie korzenie, to moze pisac w niezaleznym serwisie? przeciez dla was pochodzenie sie liczy!Generalnie mialbys punkt, gdybym prowadzil audycje w rmfie. A tak to chuj ci w dupe.
koniu (1 lutego 2007) -
>przeciez dla was pochodzenie sie liczy!oczywiscie, oprócz weryfikacji do czterech pokoleń wstecz od kandydatów na redaktorów oczekujemy również statusu pokrzywdzonego wystawionego przez ipn oraz kartę wędkarskąa posta raczej skasuje albo wytnę odpowiednie wzmianki
tygrysia maska (1 lutego 2007) -
(jeszcze jedno, kopiuje z oficjalnej strony graftmanna:management - graftmann_team@gazeta.pl.dostalem z tego adresu kilka maili od bartka borowicza, wiec jak mniemam ze stuprocentowa pewnoscia mozna nazwac borowicza menedzerem graftmanna, pozdro)
tomek wasko (1 lutego 2007) -
piotrze, to ja krotko, bo to wszystko, jak juz slusznie zauwazyli low i 17, pewnie pojdzie do kasacji, wiec nie bede sie rozpisywal, ale zebys nie poczul sie dotkniety brakiem odzewu, to pare zdan ode mnie.co do Twojego punktu 2) pierwsze slysze, zeby chacinski byl zerem i zeby wszystko co oceni dobrze bylo chujowe. przypuszczam, ze jest wiele plyt, ktore lubi zarowno chacinski, jak i ja. podobnie zapewne z innymi piszacymi dla porcys. stad nie wiem skad Twoje zalozenie, ze wszystko co pisze trzeba czytac na opak.3) nie czepialem sie pochodzenia graftmanna, co pisalem juz wielokrotnie, rowniez w tym watku. co do koneksji - patrz ponizej - punkt 4. i wybacz, ale nie nadazam za Twoim blyskotliwym tokiem rozumowania i nie wiem co ma wspolnego zawod taty konia z graftmannem.4) borowicz z tego co wiem funkcjonuje jako menadzer graftmanna, wiec tez niezbyt rozumiem, o co chodzi. a co mialem na mysli piszac to nieszczesne zdanie o beenhakerze i dudku wyjasnilem w poscie z 28 listopada 2006 z godziny 00:47 takze odsylam do niego. a ze panowie sa para nie wiedzialem, bo znam tylko te plotki z zycia celebrities, o ktorych doniesie pudelek. natomiast powaznie mysle o rozkreceniu czegos na ksztalt "indiepudelka", wiec jesli to kiedys uczynie, to na pewno wykorzystam Twojego niusa o romanie i bartku. 5) nikt nie "jedzie" po bartku, co wiecej z tego co zauwazylem przy wymianie kilku maili miedzy nami jest wyjatkowo sympatycznym mlodym czlowiekiem. i wybacz ale po raz kolejny nie "nadanzam" - w sensie nie kumam Twojego tam wywodu z tymi gatunkami. 6) rozgryzles mnie. recenzja graftmanna chcialem tylko i wylacznie zbudowac swoje writerskie credibility. marze o wielkiej karierze dziennikarskiej i w ten sposob zaczalem swoj pochod do panteonu slaw muzycznego dziennikarstwa. zwlaszcza mialem nadzieje, ze zatrudni mnie "przekroj" albo "machina". szczerze Ci powiem, ze marzylo mi sie cos na miare przyjecia leszczynskiego do gw, cos kojarze ze tam byla taka akcja, ze on skrytykowal jakas recke w gw w liscie do nich, a oni mu zaproponowali pisanie. liczylem na to, ze tu bedzie podobnie. w myslach widzialem sie wrecz jak siedze w koszulce arsenalu w jury w dwudziestej edycji idola. coz, zycie bolesnie zweryfikowalo te marzenia. tak bywa.7) amen.pozdrawiam
tomek wasko (1 lutego 2007) -
>mysle, ze sami sobie strzeliliscie gola.myśle, że też sobie strzeliłeś tracąc sporo czasu na tekst, który zaraz zostanie usunięty, bo nie chciało ci się regulaminu czytać.słabo piotr, słabokocham cie
17 (1 lutego 2007) -
nie wiem, co ciekawsze. wiadomość o koniu, czy to, ze grafi jest ze swoim kolegą parą.
Low (1 lutego 2007) -
witamprzypadkiem natrafilem na recenzje plyty graftmanna w porcysie.mysle, ze sami sobie strzeliliscie gola.po 1. poziom tekstu jest tak zalosny, ze dziwie sie, ze borys, ktorego szanuje za artystyczne i ambitne podejscie do roznych spraw (zwlaszcza muzyki) pozwala tak plytkiej osobie publikowac w swoim portalupo 2. skoro bartek chacinski jest takim zerem i wszystko co pisze nalezy czytac na opak, to...po 3. skoro przyczepiacie sie do koneksji i pochodzenia graftmanna, to dlaczego nie popatrzycie na siebie - wasz "dziennikarz" - lukasz konatowicz - jest synem prezentera najbardziej chlamowatej stacji radiowej w kraju - rmf fm. skoro ma takie korzenie, to moze pisac w niezaleznym serwisie? przeciez dla was pochodzenie sie liczy!po 4. skoro graftmann i jego kolega sa para, to chyba logiczne jest , ze sobie pomagaja. z tego, co wiem, bartek nie jest zadnym managerem, bo graftmann kogos takiego nie ma. skoro zyja razem, to maja prawo razem organizowac sobie trasy koncertowe,jezdzic na nie, bawic sie na koncertach itp. oni nie napinaja sie - i za to ich cenie.po 5. skoro juz tak po tym bartku jedziecie, to nie zapomnijcie, ze on kiedys odkryl a przynajmniej wypromowal kilka ciekawych projektow - citizen woman there, new york crasnals, wu-hae, milkshop i takze graftmanna. on nie stawia chyba tylko na jeden gatunek muzyczny. ma troche bardziej otwarty umysl. nie ocenia za gatunek muzyczny a za to, co sie w danym gatunku osiaga. nie zawsze sie z tym gosciem zgadzam, ale oddajmy cesarzowi co cesarskiej.po 6. mam wrazenie, ze pan wasko chcial wypromowac swoje nazwisko tekstem o graftmannie. chyba sie udalo :) niestety kojarzone jest raczej pejoratywnie (wierze, ze pan autor recenzji zna takie slowo).po 7. ... a graftmann? robi dobra muzyke, taka, jakiej w polsce nie ma. i slusznie, za tacy chacinscy, kucinskie i inni borowicze dali mu szanse!slabo porcys, slabo!pete
piotr (1 lutego 2007) -
>gra całkiem przyzwoicie i nie za bardzo rozumiem skąd ta cała korespondencja prześmiewcza.nie wiem, czy szumienie na nowiusich strunach + rozlazłe, nie trzymające się odpowiednich dzwięków melodie to coś przyzwoitego. a siamese dream, znaczy disarm, to, no... może kiedy indziej.
Low (13 grudnia 2006) -
sorry,wysłałem ostatni post przed skonczeniem myśli. tak czytam te wasze posty, przesłuhałem kawałki z wp i troche jestem w szoku o co chodzi. chłopak nie jest taki zły jak mówicie. powalic mnie nie powalił, płyty bym nie kupił ale gra całkiem przyzwoicie i nie za bardzo rozumiem skąd ta cała korespondencja prześmiewcza.czy to jest na zasadzie , że z kogoś się trzeba ponabijać i padło na mr. grafftmana czy tez napierdalanie to ma jakiś głebszy sens i drugie dno którego oko me nie widzi?
horky (13 grudnia 2006) -
sorry, nie za bardzo kumam co jest takiego rażącego w wokalu w disarm? w ktorym miejscu nie wszedł w tonację konkretnie?
horky (13 grudnia 2006) -
>"i zabawne wypowiedzi na gronie również"owszem, pare dobrych rzeczywiscie. ta z porownaniem do picassa mi sie podobala i ta jeszcze:"ostatnio musze uwazac co pisze, gram, w co sie ubierami kogo nie lubie, bo porcys ciagle monitoruje :))"
tomek wasko (13 grudnia 2006) -
ale jak mówi, a nie śpiewa, to ma sympatyczny głos. i jak się śmieje z własnych historyjek to też sympatyczne. i to, że klaszczą mu dwie osoby (no, to rzeczywiście kameralny koncert) też.ogólnie chyba go poderwę, trafia idealnie w moje zapotrzebowanie na wrażliwego przyjaciela.
gów daddy (13 grudnia 2006) -
i zabawne wypowiedzi na gronie również
17 (13 grudnia 2006) -
jeśli to jest profil prawdziwego graftmanna to chciałem zauważyć, że koleś założył własne grono tematyczny, które nazwał: "(I sleep with) Graftmann"
17 (13 grudnia 2006) -
fajny ma sposób nagrywania gitar, bo 95% brzmienia to kostka uderzająca w struny, a gdzieś w tle rozgrywają się jakieś akordy, jeśli w ogóle. w candidate for a star to mocno słychac, też na wp jest.
Low (13 grudnia 2006) -
dziś o Graftmannie pisali w dziale studenckim w Dzienniku Polskim. chyba sobie założę zeszyt o Graftmannie
tottenhamon (13 grudnia 2006) -
True acustico-polo.
w.k4s4 (13 grudnia 2006) -
troche jak gwen stefani w sumie...
magda_s (13 grudnia 2006) -
Grafi zrywa zakazane owoce (z drzewa tyrana zapewne):http://w8.grono.net/gallery/photo/13197338/full/
magda_s (13 grudnia 2006) -
>pisująca recka dementuje, z pisem nie mam nic wspolnego.
tomek wasko (12 grudnia 2006) -
pachnie mega lolem:) nie no nie mam pytań, wkurzyła mnie trochę pisująca recka T. Waśki, ale nie wiedziałem o co kaman bo graftmanna nie znałem raczej.ps. kto dotrzymał do skitu?:)
szafi (12 grudnia 2006) -
!!! on NIE POTRAFI śPIEWAć!!! UCIEKAć KTO MOżE!!!
hermenegilda (12 grudnia 2006) -
disarm miażdży, ale ja jestem ciekaw utworu, który zapowiadał pod koniec
17 (12 grudnia 2006) -
podziwiam jego uczciwosc, uczciwosc Graffiego. To co zrobil z umieszczeniem Disarm w necie to tak jakby Mandaryna umiescile te swoje wyjce z Sopotu. Ale ona tego nie zrobila, Grafi zrobil. Kochany chłopak, a jak fałszuje, no nie? Tez doznaliscie?
Wjek (12 grudnia 2006) -
ja nie wiem kurde, dla mnie romek nie ma zadnego instynktu samozachowawczego, zeby wrzucac cos takiego do internetu. opowiesc o tyranie z holandii klasyczna, absolutnie. szkoda, ze nie ma tego kawalka o szefie tez wrzuconego, bo przeczuwam hit.
tomek wasko (12 grudnia 2006) -
myspace: muzyka pop/rock/technouhuhu jaki żart
www.rasiak.pl (12 grudnia 2006) -
(...) sma! haaaaaaaajl (...)<klap><klap><klap> (...)pracowali jak komputery (...)
pan kleks (12 grudnia 2006)