INNE - FORUM
Szef EMI: Płyta kompaktowa jest już martwa
31 października 2006http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3712277.html
Od początku przyszłego roku, wszystkie płyty będziemy wydawać z różnymi bonusami - oznajmił szef EMI Music.
Alain Levy przyznał jednak, że starszym klientom trudniej będzie rozstać się z kompaktami. - Nie sprezentujesz przecież teściowej na gwiazdkę plików ściągniętych z iTunes - stwierdził Levy. - W naszym podejściu do sprzedaży płyt CD musimy być jednak o wiele bardziej kreatywni - dodał. Według szefa EMI, 60 proc. konsumentów używa płyt CD tylko w momencie kopiowania muzyki do odtwarzaczy mp3 - podaje "Market Watch".
Levy mówił także o rozmowach prowadzonych z Google, dotyczących umowy partnerskiej z YouTube, niedawno zakupionym przez Google za 1,6 miliarda dolarów. Warner, Sony BMG i Universal podpisały już podobne umowy, pozwalające YouTube na zamieszczanie ich muzyki i teledysków.
-
>PK: nieodpłatnie? Może za rok-dwa, pomysle, ale szczerze mówiąc to nie jest specjalnie kusząca oferta bo sprzedając te albumy wreszcie mógłbym sobie kupić baaaaardzo porządny sprzęt grający.lol, by słuchać mp3?
Low (2 listopada 2006) -
>z kolei takie płyty jak np. "eraser", "hail to the thief" (byłem zmuszony kupić "special edition", z mapą) czy "i might be wrong: live recordings" cały czas przeklinam, że są wydane w jakichś dziwnych formach zamiast w zwykłych pudełkach. dla jednych może to być zaleta, bo dodaje to jeszcze więcej "otoczki" do tych albumów, podkreśla ich indywidualność, ale dla mnie jest to wada i niepotrzebny przerost formyOTM, też nie lubie takich bezsensownych zabaw z formatem. takk mi stoi okrakiem, inwazja brytyjczyków itd. generealnie normalne pudełko, lub te jewel-case'y jak w ściance, ale nie jakieś formaty niczym z przewodnika po tatrach. i digi-packi też bym olał, bo mi się niszczą płyty przy wyjmowaniu (chodzi mi o takie umieszczanie płyt jak drugie cd w lcd soundsystem czy mum ostatnim), nie mówiąc już o okładce, która potrafi zżółknąc od wilgoci itd.
Low (2 listopada 2006) -
Ej stary to nie Ty pisałeś o nielegalnym p2p tylko Beno. Wiem, że na 90% nie kwestionował on legalności tych programów, ale byłem ciekaw, bo może jednak ma tak radykalne poglądy, co nie jest odosobnione. Stąd przykład Lessiga. Ale to wszystko w zasadzie na marginesie, więc raczej koniec tematu.
kuba (2 listopada 2006) -
PK: nieodpłatnie? Może za rok-dwa, pomysle, ale szczerze mówiąc to nie jest specjalnie kusząca oferta bo sprzedając te albumy wreszcie mógłbym sobie kupić baaaaardzo porządny sprzęt grający.Wiecie, takie 11 lat temu nie miałem wcale wieży, ale miałem cd w komputerze. Wpisywalem wtedy do takiego specjalnego playera tytuły piosenek. To była dopiero otoczka bo znalem wszystkie tytuły, np. z soundtracku do Dicka Tracy'ego. Potem podobnie było gdy ściagałem te kilka lat temu pojeydncze piosenki z Kaazy i ukladałem je w odpowiedniej kolejności. A teraz? Czy ściągnę cały folder czy pojdę do sklepu to i tak wszystko jedno, ginie to w stercie muzyki.Jasiu ma oczywiście rację i moge się podpisać pod jego słowami.
kuba (2 listopada 2006) -
> http://www.futrega.org/wk/08.html chciałeś mi zapodać linka do całego lessiga,czy tylko tego rozdziału? bo jak do rozdziału, to nie wiem co chciałeś za pośrednictwem przypadku Jessiego mi zakomunikować. że co, że wszyscy ci co udostepniają, to robią to przypadkiem? stary, ja naprawde cie nie kumam
ryba2801 (2 listopada 2006) -
tu nie chodzi o dotychczasowy kontakt z estetyką. po prostu dla jednych jest ona ważna (w przypadku albumu muzycznego), dla innych nie. przecież w Polsce stały dostęp do internetu to zjawisko mimo wszystko dość nowe. i większość osób obecnie ściągających mp3 prędzej też kupowała głównie oryginalne albumy.ja sam nie mając stałego łącza też byłem przyzwyczajony, że wszystkie płyty są z książeczkami, a i tak nawet wtedy te książeczki "wisiały mi" - zaglądałem do nich zwykle tylko raz, podczas rozpakowywania płyty! z kolei teraz, mając stały dostęp do netu, nawet jak kupię oryginalną płytę (co zdarza mi się wcale nie rzadko) z książeczką i tekstami utworów, to i tak często tych tekstów uczę się z netu, bo tak mi wygodniej. i nie ma dla mnie żadnego znaczenia, że ta książeczka ma jakiś tam większy związek z muzyką zawartą na płycie niż bezbarwna strona z tekstami w internecie.wielokrotnie też zdarzało się, że jakąś płytę miałem od dłuższego czasu w mp3 (a dokładniej audio zgrane z mp3), aż w końcu decydowałem się zakupić oryginał. i zwykle wtedy, mimo wszystko, liczyłem że jak będę miał oryginał, to moje doznania będą jeszcze większe. no bo niby teoretycznie jakość jest lepsza, no i jest niby ta wkładka i w ogóle. ale tak naprawdę nigdy żadnej płyty po zakupieniu oryginału nie polubiłem choćby troszkę bardziej niż lubiłem prędzej...z kolei takie płyty jak np. "eraser", "hail to the thief" (byłem zmuszony kupić "special edition", z mapą) czy "i might be wrong: live recordings" cały czas przeklinam, że są wydane w jakichś dziwnych formach zamiast w zwykłych pudełkach. dla jednych może to być zaleta, bo dodaje to jeszcze więcej "otoczki" do tych albumów, podkreśla ich indywidualność, ale dla mnie jest to wada i niepotrzebny przerost formy...
jasiu (2 listopada 2006) -
czy osoby, ktore wola sluchac z mp3 zamiast z CD przekazalyby mi niedopłatnie to, co z oryginalnych plyt pozostaje w ich kolekcji? w zamian zobowiazuje sie do wypalenia im tych samych albumow na CD-r z mp3. w ten sposob pozbeda sie niepotrzebnych gadżetów, ktore zajmuja im miejsce na półkach i beda mogly sie w calosci przerzucic na format wirtualny. ewentualnie koszt abonamentu na emusic niezbedny do sciagniecia przekazanych mi albumow moge rowniez oplacic. mysle, ze obie strony skorzystaja na takiej wymianie
PK (2 listopada 2006) -
>Poza tym czy programy p2p są nielegalne? Programy do przegrywania płyt też są nielegalne? polskie prawo uscisla, ze nie sciaganie jest nielegalne, lecz udostepnianie. zatem sciagacze nie sa "zlodziejami", tylko ci, co uploaduja :) w holandii, kanadzie i kilku innych krajach ani jedni ani drudzy. co do kupowania mp3 za 35 pln - pomijajac fakt, ze zawsze mozna wpasc z twardym dyskiem do kolegi i przegrac 100GB nowych plyt, tak jak mozna bylo przegrac sobie 20 kaset, oczywiscie wybiore kupno plyty, bezdyskusyjnie. z ta roznica, ze "poznawac" sie wowczas bedzie znacznie mniej muzyki - trzeba bedzie wreszcie usiasc i zapoznac sie z tym terabajtem zassanym w czasach zlotej wolnosci.
123 (2 listopada 2006) -
Pierwsze: jak mogliśmy niedawno przeczytać Ministerstwo Kultury szykowało nam jakas nowelizację, która sprawiała że programy do przegrywania byłyby nielegane. Nie pamiętam już szczegółów. Drugie: obczaj choćby to http://www.futrega.org/wk/08.html
kuba (2 listopada 2006) -
>Poza tym czy programy p2p są nielegalne? Programy do przegrywania płyt też są nielegalne? ale po co zgrywasz idiote? moze i są legalne,ale używane są do nielegalnych działań. nikt cie nie zamknie za zainstalowane, powiedzmy dc++, ale za to, co za jego za pomocą ściągnąłeś. inna sprawa,ze nie da sie wykorzystac programu p2p do innych celów niż sciąganie.
ryba2801 (2 listopada 2006) -
Beno: pierdolisz strasznie. Co Ty wiesz np. o moim "kontakcie z estetyką" (o co chodzi?) ? Poza tym widać, że nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. W takiej sytuacji jaką opisałeś wykupiłbym sobie abonament na emusic za 15 czy 20 dolarów miesięcznie, co pozwala na ściągniecie 90 mp3. Zresztą od dawna to planuję. Poza tym czy programy p2p są nielegalne? Programy do przegrywania płyt też są nielegalne?
kuba (2 listopada 2006) -
123, to nie były osobiste przytyki..musisz zrozumieć że ludzie którzy nigdy nie mieli do czynienia z estetyką (w przypadku płyt) łatwiej przechodzą na mp3. Mp3 to taki współczesny odpowiednik przegrywanych kaset. I tyle.Natomiast - według mnie - racje ma szafi - dla chcącego nic trudnego. Płyty można dostać za naprawdę przyzwoitą cenę. Trzeba tylko chcieć. Masa tytułów na allegro chodzi za takie pieniądze, że nic tylko kupować.
Beno (2 listopada 2006) -
Wielcy obrońcy mp3-ek - zobaczymy czy tak samo będziecie pochwalali ten "cudowny format" gdy ostro zabiorą się za p2p i będzie wybór: kupno oryginalnej płyty cd za 45 zł a albumu w formie mp3 za 35 zł (to i tak dobrze będzie!)zobaczymy co wtedy będziecie wychwalaćw większości chwalicie mp3 bo jest wam łatwiej je kraść. proste.gdyby nie było nielegalnych p2p te proporcje wcale a wcale nie odracałyby się tak na niekorzyść cd.
Beno (2 listopada 2006) -
temat poboczny:"jedynym legalnym dojściem jest zakup płyty. wypożyczalnia płyt? "W niektorych bibliotekach mozna wypozyczac plyty, o ile mnie pamiec nie myli - 10 pln za tydzien. Pozyczylem m. in. Intesticide i From The Muddy banks Of The Wishkah Nirvany i ISDN Future sound of London. Byly chyba tez plyty Kraftwerk. Ale ogolnie rzecz biorac mnostwo plyt z muzyka pop, kontrowersyjnej jakosci. *******************************************************Muzycy klasyczni beda grac z nut, melomani beda sluchac winyli za posrednictwem kabli za kilka tysiecy, a tzw. masowa publicznosc bedzie sciagac mp3 z sieci. To naturalna ewolucja. Nie ma sie czym przejmowac.
Achim (2 listopada 2006) -
> no, chodzi o to, ze na Porcys zespoły z grzywkami dostają złe oceny tylko piotr co to ma wspólnego z przywiązywaniem uwagi do książeczek,wiesz może?
ryba2801 (2 listopada 2006) -
no, chodzi o to, ze na Porcys zespoły z grzywkami dostają złe oceny
PK (2 listopada 2006) -
no wlasnie. z sentymentami bywa roznie. wielu >30 latkow nie wychowalo sie na cd ale na winylach, podobnie dzisiejsza mlodziez nie wychowuje sie na cd tylko mp3. znajomy co mieszka w japonii mowi o rzeszach nastolatkow, ktorzy nigdy w zyciu nei kupili zadnej plyty - sa przyzwyczajeni, ze muza jest za darmo. interesujace, w ktora strone to wszystko zmierza...a swoja droga - tak jeszcze w kwestii opakowan - ze plyta cd w jewelcasie albo nawet digipacku (za ktore w ogole trzeba uiszczac jakies straszne stawki, bo jest opatentowany przez jakiegos cwaniaczka) niezaleznie od ilosci stron ktore moze liczyc ksiazeczka - to na maksa zunifikowany produkt, ze sztuka nie ma nic wspolnego. nie ma wiekszej roznicy pomiedzy plyta new kids on the blocks a plyta godspeed you black emperor, nowa plyta sandry a setnym merzbow. o tym, ze opakowanie moze uzupelniac zawartosc przekonujemy sie zajebiscie rzadko, na przyklad kupujac najnowszy album MOSS (wydany kurwa na kasecie, a nie jakims wiesniackim kompakcie, hehe):http://tinyurl.com/yfrvpd
123 (2 listopada 2006) -
>>> wydaje mi się interesujący fakt, że największą wagę do rzeczy tak wtórnych i drugoplanowych jak okładki przywiązują przeważnie ci sami ludzie, którzy na tekst "fajny zespół i do tego wokalista przystojny" dostają wysypki i zaczynają toczyć pianę.ale może wytłumacz o co ci chodzi.dość mętny i niejasny to wywód.>>> hm tak się zastanawiam, moja edukacja muzyczna przypadła na okres popularności cd i niejeden wieczór spędziłam opracowując metody odklejenia od pudełka papierków z ceną i innymi bzdetami typu rmf fm poleca, a mimo to nie mam do cd żadnego sentymentu. za duże, nieporęczne, nawalające z bliżej nieokreślonych przyczyn, szczególnie w pamięci utkwiło mi regularnie stające okoniem "unknown pleasures".oj, przykro mi, choć nie znam bólu związanego z naklejkami rmf fm/radio zet/inne.dziwnym zrządzeniem losy płyty, które kupują są omijane szerokim łukiem przez rozgłośnie radiowe i takich "tuzów" jak Teraz Rock i Nuta.Pla "unknown pleasures" to aby napewno wydanie oryginalne? a może jakieś bazarowe?
neurot (2 listopada 2006) -
>wydaje mi się interesujący fakt, że największą wagę do rzeczy tak wtórnych i drugoplanowych jak okładki przywiązują przeważnie ci sami ludzie, którzy na tekst "fajny zespół i do tego wokalista przystojny" dostają wysypki i zaczynają toczyć pianę.ale może wytłumacz o co ci chodzi
ryba2801 (2 listopada 2006) -
co do porównywania muzyki z inymi głównymi gałęziami sztuki popularnej, czyli z książką i filmem. zauważcie pewien szczegół, który też być może mieć wpływ na skalę downloadu. książkę możesz kupić, ale możesz też WYPOŻYCZYĆ z biblioteki. na film możesz iśc do kina, kupić na dvd, albo WYPOŻYCZYĆ. z muzyką jest natomiast tak, ze jedynym legalnym dojściem jest zakup płyty. wypożyczalnia płyt?
ryba2801 (2 listopada 2006) -
hm tak się zastanawiam, moja edukacja muzyczna przypadła na okres popularności cd i niejeden wieczór spędziłam opracowując metody odklejenia od pudełka papierków z ceną i innymi bzdetami typu rmf fm poleca, a mimo to nie mam do cd żadnego sentymentu. za duże, nieporęczne, nawalające z bliżej nieokreślonych przyczyn, szczególnie w pamięci utkwiło mi regularnie stające okoniem "unknown pleasures".swoją drogą tak o tym myślę i wydaje mi się interesujący fakt, że największą wagę do rzeczy tak wtórnych i drugoplanowych jak okładki przywiązują przeważnie ci sami ludzie, którzy na tekst "fajny zespół i do tego wokalista przystojny" dostają wysypki i zaczynają toczyć pianę.w dziedzinie fajności i pomysłowości okładek i samych płyt w ogóle prowadzą winyle, bo była wtedy większa powierzchnia do zagospodarowania, a reedycja danego winylu na cd ma zazwyczaj już tylko cienki przedruk okładki i kompakt z nadrukowaną nazwą. ewentualnie jeszcze ten przedruk jest w jakichś obleśnych kolorach, vide "never mind the bollocks" wyglądające, jakby ktoś bawił się na nim markerami odblaskowymi.
bh (2 listopada 2006) -
ha! ciekawe czemu w babskich gazetach sa filmy DVD (czasem calkiem niezle) a nie ma normalnych plyt.Na przyklad wychodzi numer Zwierciadla z niezlymi filmami Herzoga a teraz Jarmush. Moze przeciez wyjsc "Komputer Swiat" z "Computer World" zespolu Kraftwerk albo "PC World Computer" z plyta "OK Computer" zespołu Radiohead za np. 15 zł
klancyk (2 listopada 2006) -
porównanie książki do muzyki to nadużycie. książce wystarczą wyraźne literki a muzyka potrzebuje wyraźnych czystych dźwięków a to technicznie uzyskać trochę trudniej. każdy nawet laik po wysłuchaniu mp3 z telefonu i nawet tego nieszczęsnego cd z porządnego audiofilskiegiego sprzętu nie będzie miał wątpliwości z czego chciałby słuchać muzyki (jak by go było stać) tu nie trzeba żadnego super czułego słuchu zwyczajne niewytrenowane narządy wystarczą (o ile się nie myle za tydzień w wawie audio show można się samemu przekonać)design płyt to rzecz ważna, ale faktycznie należy ja oddzielić od samej muzyki (choć niewątpliwie dobry design korespondujący z muzyką na płycie to wartość sama w sobie)kiedyś słyszałem jakoby cena płyt w Polsce (szczególnie zachodnich) jest niejako narzucona z góry przez zachodnie wytwórnie. nie wiem czy to prawda czy tylko usprawiedliwianie się przez koncerny fonograficzne tym nie mniej potrafiłbym w to uwierzyćtak, jak się chce to nie trzeba być krezusem żeby posiadać przyzwoitą kolekcje płyt, to w dużej mierze kwestia chęci. u nas niestety społeczeństwo przyzwyczaiło się (albo raczej zostało przyzwyczajone za pośrednictwem cen) że muzykę się ściga czy jak kto woli kradnie a nie kupuje i nawet mp3 rozprowadzane legalnie przez sklepy internetowe tego nie zmieni.
tygrysia maska (2 listopada 2006) -
racja szafi, naprawde mozna odnalezc duzo ciekawych promocji,a na przykład wiekszosc płyt SY kupisz za około 3 dychy. a to juz nie 60, co nie? poza tym wątpie czy istnieje jakas silna korelacja pomiedzy liczba sciaganych płyt a liczbą sprzedawanych. ale musiałbym miec jakies dowody. na przykład zamkneli w niedawnym czasie e-donkeya, ciekawe czy ktos obserwuje wpływ tego faktu na ilosc sprzedawanych plyt. z pewnoscia niedługo zamkniete zosatna nastepne, to moze wtdey bedzie sie dało wieej cos powiedziec. jak ktos sciaga na potęge i po prostu nie ma zwyczaju zaglądania do sklepów, to raczej tego nie zacznie robic, nawet jak mu zamkną p2p.
ryba2801 (2 listopada 2006) -
wierz:)
sz. (2 listopada 2006) -
no to ja od zakończenia ery kaset nabyłem już ok 250 orginalnych płyt, wiesz mi nie mam zbytnio własnej kasy, zresztą chodzi mi oto, że troche pieprzenie z tymi cenami, bo jak się chce to kupi się tanio - wyhaczanie promocji, duże wspólne zamówienia z ziomkami, grzebanie w pozoru chujowych sklepikach z płytami - mój rekord: 13 Blura za 9 złotych (cd) na molo w Międzyzdrojach:), rzadko to co kupuję ma bandycką cenę, poza tym jest allegro, możliwości jest wiele, tylko naprawdę trzeba chcieć kupić orginalną płytę.
szafi (2 listopada 2006) -
Ja używam mp3 ale wyłacznie z powodów finansowych ,słysze róznice w debiucie PGMG w wersji CD a w wersji mp3 tylko co z tego na mp3 też jest fajna , pewnie że mi szkoda że nie moge tak wszystkich albumów miec na Cd ale sorry guys z wytfórnii możecie sie jebać z tymi cenami , kiedys miąłem ze 100 kaset prawie wszystko w orginale okladki teksty zajebiscie kosztowało to 16 - 20 zł i ciagle drożało wkońcu pojawiły sie mp3 a kasety zreszta były już przeżytkiem (i dalej drożały żeby było śmieszniej) tymczasem tańsze w produkcji CD cały czas po 60 ( nie wiem po ile są teraz sie już tym nie interesuje w sensie czasem wpadne do muzycznego poogladać okładki ale nie patrze na ceny żeby sie nie wkurwiać) no oni są chujami oni chcieli zrobić z CD produkt luksusowy i udało im sie wolą żeby jeden kupił płyte za 60 niz 3 osoby za 21 bo tak musza wyprodukować tylko jedną płyte itd itd itd a potem biedne misie płacza w telewizji że pójda z toprbami przez p2p ,ps czasem kupie cos polskiego żeby wspomóc chłopaków ,mam taki zamiar w tym miesiacu
Cook (2 listopada 2006) -
Tu nie chodzi o żadna ewolucje wsteczną, ale o zwykłą ewolucję - ludzkośc wybrała te kilka lat temu, że wazniejszymi cechami jest szeroki dostęp do muzyki i moblinośc niż wysoka jakość. To tak jakby zzymac się, że ludzie wolą telefony komórkowe od stacjonarnych videotelefonów. Znowu wróciłbym do ślepych testów - znane mi wyniki ukazują przygniatającą wręcz przewagę tych, którzy nie odróżniają jakości mp3 od płyt cd. Jeżeli ktoś zna inne i jeśli może je przedstawić, to niech to zrobi, wtedy chętnie zweryfikuję tę tezę. Poki co jednak mam prawo domniemywać, że rolę pełni tu efekt psychologiczny, a nie słuch absolutny.Ostatnia sprawa to te okładki. Popatrzyłem na pierwsza płytę, jaką miałem pod ręką: "More Songs About Buildings and Food" Talking Heads. Zajebista okładka. No ale co? Czy w ogóle wpływa na odbiór muzyki? Czy gdyby wyglądała jak Remain In Light nie wyszłoby na to samo? Ale uznajmy, że płyta jest "dziełem sztuki w całości". Czy więc przygotowanie pakietu kilkunastu emeptrójek nie daje jego twórcy podobnych/innych możliwości na uczynienei takiego pakietu dziełem sztuki?Druga rzecz to porównanie płyt z ksiazkami, może nie super trafne. Czy jak przeczytam ksiązkę wydrukowaną na luźnych kartkach A4 i tę samą pięknie wydaną to czy jeden z tych sposobów jest lepszy? Jasne, że fajniej wyglądają dobrze wydane ksiazki na półkach niż stosy papieru. Znam ludzi, ktorzy nigdy nic nie wypozczyają, tylko kupuja ksiązki bo nie znieśliby, że przedmiot, który posiadają będa musieli oddać. Tylko, że to nie ma związku z literaturą.Ja nawet płyty, które mam w oryginale czasem słucham z mp3. Inni zawsze będa siegać po oryginały i naboznie układać je na półkach. Normalka, jedni bardziej się przywiązuja do rzeczy, drudzy mniej.
kuba (2 listopada 2006) -
beno, uwagi ad personam pomijam milczeniem. plyta jest dzielem w calosci - prawda. ale 99% informacji potrzebnych do odbioru to jednak dzwiek, nie okladka. plyty sie slucha, a nie oglada. albo zyjemy na innej planecie.rozumiem zapedy wielu audiofilow, ktorzy lubia miec uwypuklona srednice i rozgrzany wzmacniacz przed odpaleniem winyla (bo nikt, kto uwaza sie za prawdziwego audiofila i slucha muzyki na serio, nie bedzie sie bawil w odpalanie cd z marnym probkowaniem). mimo wszystko sadze, ze na skali: stilon gorzow z monofonicznego grundiga - winyl z referencyjnego linna albo innego krella, mp3 jest blizej do tego drugiego. nie wiem co uznajesz za normalne - powtarzam, dla niejednego audiofila (ale nie dla mnie) to, ze sluchasz muzyki z cd, graniczy z patologia.ludziom wystarczy cos, co jest poreczne i tanie i przeniesie 90% informacji. mp3 albo cd albo nawet kaseta z magnetu to zapewnia. pozostale 10% danych kupuja ci, ktorych na to stac i maja czas sie tym bawic. tak to jest, ze demokratyzacja w dostepie do technologii pozwala wygrywac nie rozwiazaniom najlepszym, ale najbardziej praktycznym.
123 (2 listopada 2006) -
stwierdzenie że do płyty niepotrzebna jest skandalem.płyta jest dziełem sztuki w całości - same okładki, design, muzyka, często również nadruk na cd.ciekawe czy równie obojętne jest dla Ciebie kupowanie ubrań - nie ważne co na nich jest narysowane ani w jakim kolorze, byle było ciepło."wiekszosc zycia sluchalem z przegrywanych, syfiastych kaset, nie mialem wiekszosci oryginalow w reku "no tak.. to wiele wyjaśnia..trudne dzieciństwo..ale fakt że jakiś biedny etiopczyk je od urodzenia tylko papkę z korzeni i mu to wystarcza nie oznacza że to jest NORMALNEa tak na marginesie: dziwne.. najpierw ludzie wymyślają jak najlepsze jakościowo, najbardziej zaawansowane technicznie formaty zapisu dźwięku a później.. ewolucja wsteczna, cofanie się do mp3 - formatu płaskiego i gównianch głośniczków przy komputerze.
Beno (2 listopada 2006)