INNE - FORUM

Szef EMI: Płyta kompaktowa jest już martwa

31 października 2006

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3712277.html

Od początku przyszłego roku, wszystkie płyty będziemy wydawać z różnymi bonusami - oznajmił szef EMI Music.

Alain Levy przyznał jednak, że starszym klientom trudniej będzie rozstać się z kompaktami. - Nie sprezentujesz przecież teściowej na gwiazdkę plików ściągniętych z iTunes - stwierdził Levy. - W naszym podejściu do sprzedaży płyt CD musimy być jednak o wiele bardziej kreatywni - dodał. Według szefa EMI, 60 proc. konsumentów używa płyt CD tylko w momencie kopiowania muzyki do odtwarzaczy mp3 - podaje "Market Watch".

Levy mówił także o rozmowach prowadzonych z Google, dotyczących umowy partnerskiej z YouTube, niedawno zakupionym przez Google za 1,6 miliarda dolarów. Warner, Sony BMG i Universal podpisały już podobne umowy, pozwalające YouTube na zamieszczanie ich muzyki i teledysków.

fjsdjfsjfjslfs
  • a ja nie widze powodu, dla którego miałbym wspierać SŁABĄ polską muzykę(nie mówię tu o ściance), a nie na przykład sigur ros.
    ryba2801 (7 listopada 2006)
  • Abstrahując od muzyki. Taką oto przykładową wypowiedź znalazłem na pewnym forum dot. gier komputerowych:"leke mozesz jasniej napisac swojego kompa bo mam dylemat czy to sciagac a moj komp to 1.2athlon 256mb gf2mx400 .64mb"Jak widać złodzieje też mają poważne dylematy i rozterki. To niełatwy kawałek chleba...
    Jesienne roztopy (7 listopada 2006)
  • Żeby mieć jasność, nie chodzi mi o piętnowanie empetrójkowców, ucinanie lewych dłoni czy konfiskowanie komputerów. Nie jestem wrogiem formatu mp3 - sam chodzę do pracy z playerem na uszach. Chciałem po prostu podzielić się moją oceną sytuacji. Majorsi nie upadną. Opisałem wyżej moją wizję ich funkcjonowania - może się sprawdzi, może nie. Pasjonaci, którzy kiedyś wydawali kasety np. w Obuhu w nakładzie 30 sztuk, pozostaną i będą publikować w necie. I chwała im za to. Ucierpią średniacy. Zespoły, które nagrywały płytę i sprzedawały 500-1000 sztuk. Ściągnięcie paru empetrójek nie zmieni sytuacji Franza Ferdinanda czy Sigur Ros. Sprzedanie 326 egzemplarzy Ścianki zamiast 1172 radykalnie zmienia sytuację zespołu i wydawcy (od razu piszę - nie znam nakładu płyt zespołu Ścianka)Właśnie wydałem kompilację Happy Pills w Antenie Krzyku. To trzecia firma, z którą rozmawiałem o tej płycie. Pierwsza wytwórnia, z którą rozmawiałem już nie istnieje, druga dogorywa - mam nadzieję, że sie podniesie. Byla jeszcze jedna zainteresowana. A poza nimi są jeszcze 2-3. I masa zespołów, która gra fajną muzykę i zbyt długo czeka na debiut. Bo nikt nie wierzy, że mogą sprzedać 200 czy 300 płyt. Jest na forum kilka grających osób, wiedzą o czym piszę... I życzę im powodzenia w wydawaniu płyt, niezależnie od tego, czy ich muzyka mi odpowiada, czy nie.Byłem niedawno na koncercie mojego przyjaciela. Stojący obok mnie MUZYK, którego nowa formacja jako zbyt mało komercyjna nie doczekała się debiutu powiedział "Fajna ta ich nowa płyta. Ściągnąłem z netu." No comments.
    Jacek Kąkolewski (7 listopada 2006)
  • zgadzam się, że wątek o tym, czy jak ktoś słucha mp3, to bardziej się liczy dla niego muzyka a nie okładka, czy w przypadku zwolenników cd jest odwrotnie jest poboczny, imho bicie piany. ok, ściągając muzę z internetu okradamy artystów to oczywistość, ale trzeba też powiedzieć jasno, że płyty w tym kraju są za drogie. wiem, że nie jest to żadne usprawiedliwienie dla tego procederu, ale tak jest przyczyna jego trwania.ps. co do cd to zawsze będzie ono wymiatało jakością w porównaniu do każdego mp3
    my voice (7 listopada 2006)
  • To problem (przynajmniej w Polsce) społecznego przyzwolenia na kradzież. Sam Zobacz jak oni wszyscy ("złodzieje" mp3) się wszędzie na forach ładnie "poklepują po ramionach" podpierając idelogocznie nawet!
    Beno (7 listopada 2006)
  • Sprawa jakości dźwięku niespecjalnie mnie interesuje - w większości przypadków mp3 o bitrate 192 i wyższym nie różni się istotnie od dźwięku z CD. Jak kupię radykalnie lepszy sprzęt albo zmienię zamiłowania muzyczne na bardziej wysublimowane, to może zacznę odróżniać.Temat, który mnie bardziej interesuje, to przyszłość RYNKU muzycznego. Gdyby temat brzmiał "Czy szanowna publiczność życzy sobie nabywac drogą kupna mp3 czy CD?" byłby ciekawą akademicką dyskusją. Niektórzy czepiają się tu umiłowania okładek zamiast muzyki. To ja sprowadzę temat do KRADZIEŻY zamiast kupowania. I poproszę miłosników mp3 o poinformowanie mnie ile macie w swoich zasobach KUPIONYCH plików mp3...Jako, ze tworzyłem muzykę i wydawałem ją sam, dość dobrze znam realia rynku indie w Polsce. Mógłbym Wam wskazać ciekawe (niezależnie od tego czy wychwalane czy glanowane tutaj)tegoroczne tytuły, których nakłady nie przekroczyły 150 egzemplarzy. Ba, nie przekroczyły 50 egzemplarzy. W ten sposób koło się napędza. Płyty nie są kupowane, muzycy albo dopłacają fortuny, albo nagrywają swoją muzykę bardzo pospiesznie i/lub w kiepskich warunkach, bo wiedzą, że nie uda sie zwrócić kosztów przyzwoitej sesji nagraniowej. No to powstają słabsze płyty. I tak dalej...EMI (ani żaden inny majors) nie upadnie. Może tylko ograniczy repertuar do najbardziej sprawdzonych wykonawców. W sklepach zamiast kilkuset czy kilku tysięcy tytułów bedzie na przykład TOP 100. Ponieważ w odróznieniu od CD, mp3 jest w Polsce nośnikiem niesprzedawalnym, nie wróżę zbyt dobrze całemu rynkowi muzycznemu. Przypuszczam, że niedługo majorsi zajmą się bardziej managementem niż produkcją nosników - w końcu dysponują siecią powiązań medialno-koncertowych. Dla nich nośnik nie jest specjalnie istotny. Istotny jest produkt - nagrany, opakowany, wylansowany, sprzedawany. Sprzedawany do reklam, na koncerty, na bankiety itp. Grany w radiu, telewizji, jako dzwonek w komórce itp. Opłacony przez ZAiKS, ZPAV i STOART. Może Złotą Płyte będą przyznawać za 10 000 szt, ale nadal będą mieli komu. Będą 3-4 polscy wykonawcy w każdej dużej wytwórni i wystarczy. Duzo gorzej z niezależnymi. Ich wyparcie CD przez darmowe mp3 po prostu zniszczy. Prędzej lub później. ps. Ostatnio znajomy (nikt z bliskich przyjaciół) poprosił mnie o przegranie jednej z moich płyt. Nie spytał, czy można gdzieś kupić, czy udostępniam może gdzieś mp3 (bywa i tak), nie. Spytał, czy skopiuję mu płytę na CD-R. Nie widział w tym absolutnie nic niestosownego... Czekam, kiedy spyta, czy może dziś umyć zęby moją szczoteczką.
    Jacek Kąkolewski (6 listopada 2006)
  • nie, no proszeee ... temat mp3 jest gorszy kurwa od problemu aborcji
    lolo (5 listopada 2006)
  • W sumie jakby w temacie:artykulik stąd:http://www.proline.pl/index.php?id=news&subid=pierwsza_zapisywalna_plyta_winylowa_1161609895&grupa=newsPierwsza zapisywalna płyta winylowa.Stare dobre wraca. Rzesza audiofilów wymusiła prawdopodobnie na firmie Sharp, taki wynalazek jak nagrywarka (rzeźbiarka) płyt winylowych. Urządzenie składa się z dwóch części, podzespołu zapisywalnego i utrwalacza zapisu.Specjalna szuflada zabiera przygotowany do nagrania winyl i za pomocą diamentowej ostrzałki dokonuje się zapis w stereo. Niektóre niezależne źródła mówią też o możliwości zapisu wielokanałowego. Po wykonaniu rowków płytę na krótko wsadza się do znajdującego się obok prodiża. W ten sposób dokonuje się utrwalenie zapisu. Co ciekawe, w takim prodiżu płytę winylową można skasować, czyli pozbyć się wcześniej wyrytych rowków.Niewielka „szafka” o wymiarach 98 x 45 x 32 cm wkomponuję się doskonale w wyposażenie każdego melomana. Teraz każdy będzie mógł nagrywać już własne „longi”. W epoce " mp3" ... to wydaje się być doskonałe rozwiązanie dla prawdziwie brzmiącego dzwięku. Muzyka w formacie mp3 stała się ubogim wytworem komputerowego szaleństwa z 16 letnia historia. W żaden sposób nie wpisuje się w popularny trend "wysokich rozdzielczości i podczas gdy w świecie video rzeczywistością jest HDTV a na horyzoncie już UHDV (rozdz. 7680 × 4320) to mp3 jako format audio jest okropnym krokiem wstecz. Co prawda mp3 przy wysokim bitrate z ledwością zbliża się jakością do przestarzałej już poczciwej płyty kompaktowej, to jednak nadal nie może dorównać jej wierności zapisu. Tymczasem historyczny już, pamiętający wiele pokoleń, czarny krążek wydaje się jedynym ratunkiem dla wspaniałego dźwięku audio. Już wkrótce na półki sklepowe wrócą doskonałe brzmieniowo gramofony i staną się wszechobecnym trendem w muzyce, tak jak niegdyś… w przeszłości, w szalonych latach 60 i 70, ... a wieczorami, gorączka sobotniej nocy i niezapomniany John Travolta prosto z winyla
    Edgar (5 listopada 2006)
  • Jeśli nie potrafisz zrozumieć, że są ludzie dla których liczy się przede wszystkim muzyka, a nie nośnik i opakowanie, to trudno, onanizuj się nadal nad tymi winylami i cedekami. –pagaj, 2/11/2006 21:11 jeśli słuchasz mp3 192kb, na dodatek na śmiesznych głośniczkach komputerowych to faktycznie - dla Ciebie LICZY SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM MUZYKA, heheok, nie chce mi się dalej pisać w tym wątkumoże to pocieszenie - kończę heh
    Beno (3 listopada 2006)
  • plytka 60 zl to na mniej wiecej 4 starczy....nawet na mniej niż wiecej...też slucham coś pod 10 może 15 płytek więc więcej niż połowę ściągam jak wychodzi z rachunku.<<róznica między cd i mp3 jest taka jak między dzieckiem a tamagotchi, hehehe>> zgadzam się ale jak pisałem wyżej nie jest to tylko różnica jakości lecz przede wszystkim cheć i pragnienie posiadania czegoś co można w sobie umieścić w cd'ku a potem odłożyć na półkę..szanuje artystów którzy robią okładki na płytę, nie rozumiem tylko dlaczego autoryzowany wydruk stawiać wyżej niż własnej roboty...przecież każda z tych okładek nie została tworzona odzielnie...to są tylko kopie..kopia kopii nie równa ale zawsze to kopia.liczy sie zamysł który jest częscią tworzenia okładkowej grafiki jak również świadomość że gdzieś dane zdjęcie czy może obraz funkcjonują...to , że mam w domu duży plakat z Munchem nie znaczy, że ktoś to ode mnie kupi za miliony dolarów.oryginał sie liczy, ręczna kopia ewentualnie, ale wydruk?? czy laserowy czy atramentowy to chyba nie widze jakiejś wiekszej różnicy w wartości takiego dzieła./
    Willow (3 listopada 2006)
  • Mi się podobają podziękowania z "Ombreoli" Starych Singers.
    - (2 listopada 2006)
  • >>reklama sprzętu muzycznegowhat?? ja jeszcze tego nie spotkałam, hehegdyby nie okładki, nie zaistniałby taki thorgerson(zaraz ktoś napisze, że wcale nie lubi jego prac,oki, są napewno takie osoby)róznica między cd i mp3 jest taka jak między dzieckiem a tamagotchi, hehehe
    sivi (2 listopada 2006)
  • z podziękowań fajnych rzeczy można się dowiedzieć czasami. ogółem to ma jakieś tam funkcje i jest fajne. tak po prostu.>Kupuje czasem oryginalne płytki jednak dużo wiecej ściągam gdyż moge wydać miesiecznie na płytki ok.200zł a to i tak dla mnie w miarę dużo200 złoty to około 4-5 płyt, czy nawet 6-7...masz widze wysokie potrzeby. bez złośliwosci, troche zszokowany jestem. jak dla mnie to poznać 10 nowych płyt miesięcznie styknie, a tutaj widze większe potrzeby.
    Low (2 listopada 2006)
  • Wydaje mi się że w tej dyskusji mniejsza o jakość dzwięku i okładkę ile o samą plytę jako przedmiot i nazwijmy, może nie do końca przesadnie,:fetysz.Kupuje czasem oryginalne płytki jednak dużo wiecej ściągam gdyż moge wydać miesiecznie na płytki ok.200zł a to i tak dla mnie w miarę dużo..Z tego wiekszość odsłuchuje kilka razy a później najlepsze rzeczy nagrywam na audio. jakość nie jest może idealna lecz na pewno dobra, na mojej wiezy za 2tys nie słychać za bardzo różnicy.. lecz mam coś w pudełku co mogę wielbić jako przedmiot, powiedzieć to moja ulubiona płytka czy coś w tym stylu. bo trudno uwielbiać album który istnieje sobie tylko w mp-playerze, to troche jakby nie do końca BYŁ..a okładkę moge sobie wydrukować, bo tu liczy sie przede wszystkim obraz a nie jego jakość, treść okładki a nie unikalne cechy jak w przypadku malarstwa...okładka jest kopiowana tysiac razy..nikt nie zżyma się na ludzi że oglądają Rembrandta przedrukowanego w gazecie w skali 1:4 zamiast naturalnej-gdyż żadnego kontaktu z wydrukiem nie traktuje się poważnie..to nie obcowanie ze sztuką.jeśli chodzi o teksty jest do nich dostęp jeśli ktoś potrzebuje, a w środku okładki często oprócz nich podziękowania i reklama sprzętu muzycznego....sztuka?!
    Willow (2 listopada 2006)
  • nic. przeczytaj jeszcze raz. ze zrozumieniem.
    pagaj (2 listopada 2006)
  • >Jeśli nie potrafisz zrozumieć, że są ludzie dla których liczy się przede wszystkim muzyka, a nie nośnik i opakowanie, to trudno, onanizuj się nadal nad tymi winylami i cedekami. co wygrałem?
    Low (2 listopada 2006)
  • > wcale nie jest mi przykro, że zwracam uwagę na graficzną,> tekstową i estetyczną otoczkę towarzyszącą płycie. nazwij to> snobizmem, mam to w dupie.widzisz, dla mnie nie ma nic złego w zwracaniu uwagi ową "otoczkę", niezależnie od tego czy jest to snobizm czy nie. ale nie widzę też nic złego w tym, że ktoś ma tą otoczkę w dupie. i to Ty właśnie nie jesteś w stanie tego drugiego pojąć. dlatego również kończę ze swojej strony dyskusję, bo i tak nikt tu nikogo do niczego nie przekona.> daruj sobie uproszczenia typu: skoro kupuje oryginały> i nie ściągam to znaczy, że muzyka ma dla mie drugorzędne> znaczeniewskaż miejsce, w którym dokonuję takiego uproszczenia. na znalazcę czeka nagroda.
    pagaj (2 listopada 2006)
  • –pagaj, 2/11/2006 21:11czesc bonzo. wcale nie jest mi przykro, że zwracam uwagę na graficzną, tekstową i estetyczną otoczkę towarzyszącą płycie. nazwij to snobizmem, mam to w dupie. daruj sobie uproszczenia typu: skoro kupuje oryginały i nie ściągam to znaczy, że muzyka ma dla mie drugorzędne znaczenie. Własnie dlatego, że ma pierwszorzędne znaczenie kupuje oryginały! Tak trudno to pojąć zakuty łbie? Nie wydaje przy tym fortuny - na Allegro itd. możesz kupować płyty po naprawdę niskich cenach. bez odbioru
    Nik i jego trzy diabelskie szóstki (2 listopada 2006)
  • >>mam radę dla jegomościa itd.ja je odmaczam i potem przecieram miękką szmatką, bardzo fajnie schodzi, ale dzięki za radę.
    bh (2 listopada 2006)
  • Co do łucznictwa: za zupełnego młodu kiedys na wakacjach z moim kumplem i jego starszym bratem zrobiliśmy sobie łuki, a także strzały i strzelaliśmy po lesie. Potem niestety łucznictwo zostało mi tylko w takich grach jak choćby Summer Games. Niemniej by mieć sentyment i do Summer Games i do tamtych wakacji nie musze mieć ani dyskietki sprzed 12 lat ani tego łuku.
    kuba (2 listopada 2006)
  • > skoro nie ma dla was róznicy pomiedzy winylem czy kompaktem> a MP3 to zamiast za muzyke weźcie się lepiej za łucznictwo> lub tapicerkę.> -Nik i jego trzy diabelskie szóstki, 2/11/2006 20:47Bossski, zabłysnąłeś niczym złota rybka w sedesie. Jeśli nie potrafisz zrozumieć, że są ludzie dla których liczy się przede wszystkim muzyka, a nie nośnik i opakowanie, to trudno, onanizuj się nadal nad tymi winylami i cedekami. A ja udaję się właśnie na emusic, gdzie za cenę jednego CD z empiku będę miał w tym miesiącu coś około 7-8 albumów. Elo.
    pagaj (2 listopada 2006)
  • >mam radę dla jegomościa(...)to jegomościówa jeżeli się nie mylę
    tygrysia maska (2 listopada 2006)
  • > Wiecie, takie 11 lat temu nie miałem wcale wieży, ale miałem cd w komputerze. Wpisywalem wtedy do takiego specjalnego playera tytuły piosenek. To była dopiero otoczka bo znalem wszystkie tytuły, np. z soundtracku do Dicka Tracy'ego.no właśnie, to też ciekawa kwestia. osobiście znacznie lepiej znam tytuły utworów z albumów, które słucham z mp3 niż z audio. choć akurat, podobnie jak w przypadku (nie)posiadania książeczki, nie twierdzę, żeby ta znajomość miała jakiś wpływ na odbiór płyty
    jasiu (2 listopada 2006)
  • - skoro nie ma dla was róznicy pomiedzy winylem czy kompaktem a MP3 to zamiast za muzyke weźcie się lepiej za łucznictwo lub tapicerkę. –Nik i jego trzy diabelskie szóstki, 2/11/2006 20:47łucznictwo? pewnie tylko w grach komputerowychtapicerka? a da się to ściągnąć przez Emule? ;)
    Beno (2 listopada 2006)
  • mam radę dla jegomościa, który męczył się przy ściąganiu z pudełek od kompaktów naklejek z cenami, reklamami rmfu i innych syfów. otóż zdrap najpierw całą naklejke (nie przejmuj się pozostawionym klejem). następnie weź jakiś tłusty krem (najlepiej nivea) i posmaruj w miejscu z pozostawionym klejem. pozostaw gdzieś takie pudełko na pare godzin. potem weź wilgotną gąbke i delikatnie przejedź po powierzchi pudełka. efekt murowany, zero kleju i śladu po naklejce. oczywiscie sposob ten nie dotyczy digi-packow (przynajmniej ja nie próbowałem). Powodzenia!aha - pozdrawiam wszystkie pierdzące MP3jkowe marudy.skoro nie ma dla was róznicy pomiedzy winylem czy kompaktem a MP3 to zamiast za muzyke weźcie się lepiej za łucznictwo lub tapicerkę.
    Nik i jego trzy diabelskie szóstki (2 listopada 2006)
  • Ej stary to nie Ty pisałeś o nielegalnym p2p tylko Beno. Wiem, że na 90% nie kwestionował on legalności tych programów, ale byłem ciekaw, bo może jednak ma tak radykalne poglądy, co nie jest odosobnione. Stąd przykład Lessiga. Ale to wszystko w zasadzie na marginesie, więc raczej koniec tematu. –kuba, 2/11/2006 16:49 słuchaj, nie rób ze mnie jakiegoś radykała. nie łapmy się za słówka - większość (??) z tych programów to freeware'y mi też zdarza się ściągnąć mp3ki - bo nie stać mnie na każdą płytę któej opis mnie zainteresujeba, mogę nawet powiedzieć iż zdaję sobie sprawę, z kilku podstawowych chociażby z tego że mp3 jest wygodne (zwłaszcza w drodze)Zdaję sobie również sprawę że mp3 - podobnie jak winyl czy cd - zdobędzie swoich "fanów" bo niektórym faktycznie wiele nie trzeba (podobnie jak kiedyś z kasetami)Jednak skala tego zjawiska (zachwalania mp3) u nas bierze się najzwyczajniej z tego, że ŁATWO JE UKRAŚĆ - gdyby równie łatwo można było kraść CD-ki - ciekawe co by było bardziej "popularne"..nie mówmy o niepotrzebnych gadżetach bo większość z Was (nas?) używa ich pełno (w ubraniach, samochodach, komórkach itd itp) - tam nam jakoś nie przeszkadzają. A w kwestii płyt - nagle się wielcy ideolodzy życia bez gadżetów znaleźli...
    Beno (2 listopada 2006)
  • >>neurot: chodziło mi o to, że image zespołu i okładka w takim samym stopniu należą do otoczki i nie wpływają na brzmienie zespołu. więc zastanawia mnie fakt, że ci sami ludzie, którzy twierdzą, że wygląd zespołu nie ma dla nich żadnego znaczenia, przywiązują taką wagę do okładek, pudełek itd.dziwne, że nie odklejałeś nigdy niczego z okładki, bo dużo dyskografii, m.in. the clash, the smiths czy też joy divison jest dostępne (albo było) w ramach nice price, co jest równoznaczne z obecnością jednej, a czasami dwóch naklejek na opakowaniu.ten bazar od "unknown pleasures" to empik w domach centrum.odnośnie grzywek i złych ocen na porcys: uderz w stół, a na złodzieju czapka z norek, drodzy panowie. zupełnie nie o to mi chodziło.
    bh (2 listopada 2006)
  • > lol, by słuchać mp3?> –Low, 2/11/2006 16:52jak już kuba pisał - znasz jakieś wyniki (podwójnie) ślepych testów, w których ktoś udowodnił, że słyszy różnicę między DOBREJ jakości mp3 (bitrate > 200 kbps) a CD?ja nie słyszę, a słucham muzyki z przyzwoitej jakości sprzętu (nie jest to może jakiś audiofilski wypas, ale parę tysięcy na to wydałem, bo lubię słyszeć to, czego słucham). ale być może głuchy jestem i niepotrzebnie wywaliłem pieniądze w błoto.i nawet jeśli istnieje słyszalna różnica, to jest ona tak znikoma, że (moim zdaniem) nie warto o nią kruszyć kopii, bo tylko nerwicy można się nabawić.> czy osoby, ktore wola sluchac z mp3 zamiast z CD> przekazalyby mi niedopłatnie to, co z oryginalnych plyt> pozostaje w ich kolekcji?(...)> –PK, 2/11/2006 16:28nieodpłatnie to raczej ja mógłbym Tobie je przegrać na cd-r (audio, nie mp3), ale mam przeczucie, że większość to raczej rzeczy spoza Twojego kręgu zainteresowań. jakieś 90% mojej kolekcji cd to płyty z majorsów, więc opcja z wykupieniem ich na emusic odpada, niestety. natomiast nie wykluczam, że niedługo te płyty, które nie mają już dla mnie żadnej wartości poza finansową, wystawię na allegro, bo rzeczywiście spełniają rolę niepotrzebnych gadżetów.
    pagaj (2 listopada 2006)
  • (tak, to nie było na poważnie. spadam.)
    kuba (2 listopada 2006)
  • Nie. Wtedy tylko SACD i DVD. Przecież nie będe sie bawił w gównianą jakość CD.
    kuba (2 listopada 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)