INNE - FORUM
Szef EMI: Płyta kompaktowa jest już martwa
31 października 2006http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3712277.html
Od początku przyszłego roku, wszystkie płyty będziemy wydawać z różnymi bonusami - oznajmił szef EMI Music.
Alain Levy przyznał jednak, że starszym klientom trudniej będzie rozstać się z kompaktami. - Nie sprezentujesz przecież teściowej na gwiazdkę plików ściągniętych z iTunes - stwierdził Levy. - W naszym podejściu do sprzedaży płyt CD musimy być jednak o wiele bardziej kreatywni - dodał. Według szefa EMI, 60 proc. konsumentów używa płyt CD tylko w momencie kopiowania muzyki do odtwarzaczy mp3 - podaje "Market Watch".
Levy mówił także o rozmowach prowadzonych z Google, dotyczących umowy partnerskiej z YouTube, niedawno zakupionym przez Google za 1,6 miliarda dolarów. Warner, Sony BMG i Universal podpisały już podobne umowy, pozwalające YouTube na zamieszczanie ich muzyki i teledysków.
-
emi jest juz martwe.
plyta kompaktowa aka em c (18 lipca 2008) -
czyli jak to jest zrobione http://pl.youtube.com/watch?v=euRQppMTMOA
winyl (17 lipca 2008) -
http://www.serifpublishing.com/wp-content/uploads/2007/10/vonnegut_cd.jpg tak się można bawić. jak sie chce. pomysł mega.
edie (27 października 2007) -
siema co znacza slowa everytime we touch
everlast (27 października 2007) -
są bongo baja
High (13 czerwca 2007) -
>co sądzicie o mp3? są zajebongo
Low (13 czerwca 2007) -
Płyta kompaktowa: Szef EMI jest już martwy
!!! (13 czerwca 2007) -
sądzę że
Borys miał rację, Borys ma zawsze racje (13 czerwca 2007) -
co sądzicie o mp3?
ryba (13 czerwca 2007) -
http://muzyka.onet.pl/festiwal/7110,1398859,1,artykul.html
głos w dyskusji (13 czerwca 2007) -
to jeszcze dosc ciekawy i racjonalny glos w dyskusji:http://www.theregister.co.uk/2006/11/03/peter_jenner/"So the Big Four can't give up control?Well, they know that they've built their power around their monopoly, and their manipulation of the market, and that's how they cover up their incompetence - by being "the only people who know how to buy stuff in", and so on. They've spent a lot of money establishing it.And it's only through distribution, through black boxes, and their control of the existing copyright regime."
mól książkowy (23 listopada 2006) -
>Low, ale filmowe DVD to jednak trochę inna bajka. zauważ, że wszystkie te filmy były wcześniej wyświetlane w kinach i zwykle już na siebie zarobiły. przez to producentów i dystrybutorów stać na ten gest obniżenia ceny DVD.płyty też się z nieba w necie nie biorą, najpierw ktoś je musi kupić i zripować. oczywiście poza wyciekami przedpremierowymi, ale to osobna sprawa.
bh (21 listopada 2006) -
CC jest częścią DRM - tu sobie poczytajhttp://pl.wikipedia.org/wiki/Digital_Rights_Managementorazx tutaj o tym co chcą nam zafunodwac pajace z sejmuhttp://list.7thguard.net/W srócie CC CD nie jest płytą cd audio ponieważ nie spełnia jej wymogów i ma zaszyte w sobie mechanizmy tzw. rookity, które isntalują się w sytemie jako urządzenia niezgodne z trybem plug and play i chuj wie co robią . W USA SONY ma proces o tego rodzaju zabezpieczenia.Zgodnei z obowiązujacym prawem masz prawo dokonać kopii bezpieczeństwa legalnie posiadanej płyty a CC CD w zamyśle ci to uniemożłiwiają czyli ograniczają twoje Prawa konsumneckie. W ddodatku większosć forów audiofilskich udowdniła że płyty CC CD są niższej jakości niż ich odpowiedniki cd audio. A to już nie jest fajne...
bo (21 listopada 2006) -
Low, ale filmowe DVD to jednak trochę inna bajka. zauważ, że wszystkie te filmy były wcześniej wyświetlane w kinach i zwykle już na siebie zarobiły. przez to producentów i dystrybutorów stać na ten gest obniżenia ceny DVD. –pagaj, 21/11/2006 8:10 no tak. ale ja nie mówię, ze te plyty mają być po 10 złoty, ze potrafie wyjść z 4 z media za jednym razem. ale zjechanie do cen 25-30 złoty, z normalnymi wkładkami (a nie to co teraz jest z nelly furtado itp.) za pomocą produkcji ich w poslce byłoby całkiem w pytke.a ja nie wiem o co biega z copy controlled. mam sporo płyt z tym i poza gównianym umieszczeniem loga (typu okładka lcd soundystem) to co to niby robi?
Low (21 listopada 2006) -
fakt, copy controlled to hujnia jakich mało:/mam tylko 1CD z tym gównem i za każdym razem jak słucham THINK TANK na walkmanie to krew mnie zalewa od tych przeskoków...wszystkie na 1 minucie każdego utworu
exitsnake (21 listopada 2006) -
Teraz beda się starac by coraz bardziej ograniczać nasze prawa konsumenckie. Żeby nie mozna było cedeka w normalnej jakości w kompie odsłuchac. Bo płyty dvd z USa nie odtwoprzysz jak jej nei spiracisz - o to już zadbali. Gdyby mogli to by tnt tam oddawali żeby ci cd rom wybuchnął podczas odtwarzania. Tak to jest jak za politykę płytową biorą się idoci. PRECZ Z DRM!!!!
bo (21 listopada 2006) -
Już skurwysyny zabiły płytę cd wprowadzajac format copy controlled. Za to chuj im w dupe.
bo (21 listopada 2006) -
Low, ale filmowe DVD to jednak trochę inna bajka. zauważ, że wszystkie te filmy były wcześniej wyświetlane w kinach i zwykle już na siebie zarobiły. przez to producentów i dystrybutorów stać na ten gest obniżenia ceny DVD.
pagaj (21 listopada 2006) -
tanie dvd wymiatają, i to nie jakies kiepścizny, tylko np. hajlajty tarantino są czy smitha. dystrybutowane są w polandzie i za 9.99 normalnie w sklepach. jakby zagraniczne płyty CD tez doczekały się polskich edycji, to by były taniutkie. przykładem imax, które się takiej doczekało, i nowa, premierowa płyta z pełnym bookletem kosztowała od 24.49-29.99. tylko nie wiem na jakich zasadach to sie odbywa, znaczy prawa do dystrybucji. ale jeśli nas stać na filmy czy kiepawe iamx, to może na inne płyty też będzie... choc nikt się chyba nie kwapi by takie coś wprowadzić.
Low (21 listopada 2006) -
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69806,3742473.htmlkiedy plyty CD?
mól książkowy (20 listopada 2006) -
s8n ma trochę racji,z tym że ten ogon zjada się od dawna ale jakoś nie ma początku żygania,a to oznacza że spust homosapiens w ssaniu wszystkiego co tylko nowe,samo-napędzania koniunktury (NO NIE BĄDŹ WIEŚNIAK,BĄDŹ TRENDY!) i nieumiejętność zorientowania się jaki w sumie syf konsumują nie ma końca. a im ktoś głupszy tym bardziej uwierzy w te bajeczki,w końcu mając IQ równe temperaturze powietrza może zabłysnąć jakiąś nowością techniczną i tym samym podnieść sobie status społeczny :Da że słuch sobie wcześniej wyrobił na innych superproduktach typu "bumbox" to nie ma już dla niego ocalenia,NIE? NIE DLA IDIOTÓW!!!
exitsnake (14 listopada 2006) -
prawie jak Borys...
klancyk (13 listopada 2006) -
Chłopie, czy TY przed napisaniem tego postu zażywałeś coś?
olo (13 listopada 2006) -
z tego co widzę, najbliższe zdrowemu rozsądkowi są wypowiedzi happy pills i beno. nie wiem, czy cokolwiek można podsumować wobec dotychczasowego przebiegu tej debaty. muzyka, w formacie cyfrowym czy jakimkolwiek innym nie zdechnie na pewno i to jest moim zadniem najważniejsze. natomiast u podłoża zjawiska, o którym tu mowa, nie leży wygoda, fetysz czy inne tego typu pitupitu. problem zaczyna się na etapie podaży. mamy dobrobyt wszelakich mediów i to nie jest klęska urodzaju tylko armageddon tandety. nawet częściowo eliminując przeszkodę w postaci progu przyswajalności, nie bedziemy wkrótce w stanie ogarnąć całej oferty, żeby wyciągnąć z niej to co, dla nas najatrakcyjniejsze. to będzie coraz bardziej stymulowało słuchanie do kotleta, kibla i gazety (z insertem oczywiście) oraz ssanie przez p2p na potęgę, bo przed pokusą posiadania jest zajebiście ciężko się uchować. i będzie coraz ciężej - such is the way of the world as we've created it. na marginesie tej powodzi syfu fanatycy wydający płyty w marmurowych case'ach, kopertach skręcanych śrubami, digipakach z papieru czerpanego śmierdzącego grzybem czy po prostu książkach, zdechną razem ze swoim entuzjazmem, mimo że życzę im jak najlepiej.zauważcie, że wraz ze starzeniem organizmu i - paradoksalnie intensyfikacją trybu życia (bo adaptacja do tego przyspieszenia dotyczy przede wszystkim przyziemnych sfer związanych z egzystencją a nie zwiększenia "potencjału duchowego") - słabnie zdolność selekcji i przyswajania w obrębie szeroko pojętej sztuki i nie da się w sposób naturalny tego procesu uniknąć, choć zapewne można go nieco spowolnić. nie zmienia to jednak faktu, że wszystko co związane jest z "niematerialnym" rozwojem, wzbogacaniem osobowości etc, whatever you call it, schodzi na dalszy plan. jeśli dodać do tego fakt, że mające największy udział w rynku korporacje, dzięki którym muzyka, film i książka docierają do masowego odbiorcy, kadrowo obfitują w jednostki zorientowane tylko i wyłącznie na finansowy aspekt ich działalności, nie spodziewałbym się po bliższej i dalszej przyszłości niczego poza zejściem z tzw kulturą do poziomu kupy. zresztą ten proces nie zaczął się wczoraj i ja w sumie niczego odkrywczego nie piszę. reasumując - koniec jest bliski. a jak w końcu taki układ spektakularnie pierdolnie, dławiąc się własnymi odchodami (w co wierzę, bo jestem naiwny jak dziecko), być może będzie mi dane doświadczyć podobnego uczucia jak przy sekwencjach otwierających bodajże drugą edycję fallouta, kiedy z przedpotopowego radyjka sączy się nie mniej przedpotopowe the ink spots - z tą różnicą, że radyjko będzie zakurzonym odtwarzaczem cd a pierwszymi dźwiękami jakie usłyszę będzie np "song of the minerals" shellaca.nie wiem czy jest jakaś recepta na odwrócenie takiego biegu wydarzeń. przestałem już mieć nadzieję, że kilka miliardów napędzanych koniunkturą zbiorów molekuł z dnia na dzień, albo chociaż z dekady na dekadę zorientuje się, że zżera własny ogon i zmierza do punktu, w którym przestanie górować intelektualnie, moralnie, etycznie i nawet funkcjonalnie nad junkfoodem. zdarza mi się w porywach entuzjazmu myśleć, że to możliwe, więc chyba pozostaje życzyć sobie po prostu jak najwięcej tych porywów.
s8n (12 listopada 2006) -
może i MPczy wygra, ale ja mam w dupie to że nastki będą srać przed urodzinami czy dostaną odtwarzaczyk na prezent od jakiejś ciotki...JA MAM I BĘDĘ MIAŁ SWOJE CD a jak mi brakuje na oryginały to nie ściągam gówna z neta tylko szukam po kumplach, wypalam CD-r i robie kolor xero okładki! a za tych którzy nie wiedzą co to wkładka i na czym polega sens kupowania/posiadania oryginałów dam dziś na tacę,może bozia się zlituje nad nimi i ześle im wirusa na twardziela <LOL>
exitsnake (12 listopada 2006) -
dziury w dupie, jesli chcemy byc analni.
em c (10 listopada 2006) -
do usług
ryba (10 listopada 2006) -
dzięki za wasze istotne trzy grosze w kwestii podsumowania.
mól książkowy (10 listopada 2006) -
ryba-lesczja nie cytowałem
Nik i jego trzy diabelskie szóstki (9 listopada 2006) -
jeśli już by to miało wyglądać wiernie, to powinno być tak: poglądy są jak dupa-każdy ma swoje, łosie
ryba (9 listopada 2006)