INNE - FORUM

nurty lat dziewięćdziesiątych

25 października 2006

jakie były nurty, style, estetyki charakterystyczne dla lat dziewięćdziesiątych, w nich powstałe, do nich przynależace i z nimi się kojarzące? i które były ważne, a które mniej?

propozycje:
I poł. - brit pop
II poł. - drum'nbass
minimal techno
so called idm?
euro-dance
indie rock to bardziej 80-te?

pp
  • tak czy inaczej żegnam Was Porcysy ; nie usłyszycie mojego pierodolenia juz nigdy jak podejrzewam ; przenosze się na cieplutki cypryjski serwer gdzie pelno for o lezbijkach i ćpaniu także CZESC chłopaki , kryzys zarzegnany - koniec krwawicy przez internet.
    donaldu (31 lipca 2008)
  • A jesli juz lata 90te to wydaję mi się ze przekładaniec >>Moloko - Jamiroquai - Massive Attack - Fatboy Slim - The Chemical Brothers - Air - Daft Punk << dość zgrabnie oddaję ducha dekady; przynajmniej jesli chodzi o muzykę nową, pochodzącą z UK czy z okolic.
    donaldu (31 lipca 2008)
  • French House to gatunek rzeczywisce raczej singlowy a co do albumów konkretnych to moge polecić: Casssius - 1999 Cassius - Au Reve (zdecydowanie lepszy ) Modjo - Modjo (tylko dla wytrwałych no ale zawiera Lady) a ostatnio jest taki zespół Justice z tym że mamy 2008 i teraz to sie nazywa french new electro czy coś, w kazdym razie cała płyta Cross nudna trochę ale singlowe D.A.N.C.E. zamiata parkiety z Au Reve polecam jeszcze THE Sound Of Violence i Till WE Got You And Me , a z Modjo - Chillin poza tym to nie wiem.. no i Daft Punk, no i AIR Moon Safari na afterparty i wsumie tyle - to itak niezle jak na jeden kraj.
    donaldu (31 lipca 2008)
  • tak a propos french house'u, polecacie jakieś konkretne albumy (poza homework i discovery daft punk) czy raczej był to gatunek wybitnie singlowy?
    pan miyagi (30 lipca 2008)
  • >czemu ma dziś służyć pamiętanie o jungle? jedyną wartością >jungle była jej opozycyjność do bialego hardcore'u, dziś >rzecz bez znaczenia w jungle wielkie znaczenie miało nowatorskie wykorzystanie dosyć starej technologii - pirackich rozgłośni (sieć piratów w Anglii), jako kolejny przykład na to, że narkotyki maja olbrzymi wplyw na dzwiek i jego ewolucję (opozycja xtc -rave/ganja - jungle wlasnie). jungle (podobnie jak hardcore zresztą) miało tez swój antysystemowy wydźwięk - przede wszystkim jako muzyka, która nie jest rozprowadzana standardowymi kanałami promocji i działa w całkowitej opozycji do biznesu muzycznego. pirackie rozgłośnie rzadko podawały np. tytuły tracków - raczej jeden stały przepływ dźwięków, który odbywał się kompletnie poza wymianą towarowo-pieniężną (i dlatego w pewnym sensie latwo go dziś lekcewazyc bo nie zachowal po sobie artefaktow w postaci waznych plyt itd.). jungle dodatkowo było waznym elementem identyfikacji dla kolorowych mniejszosci w UK, a obecnie znow jest inspiracja - dubstep, czy didżeje enigmatycznego "funky house", którzy miksują - grime, 2-step, jungle. co do opozycji dnb/jungle - d'n'b zakorzenil sie "w systemie" duzo mocniej - czolowi wykonawcy nagrywali "art-rockowe" concept albumy, strasznie popularne bylo "ujazzawianie" swoich prac - jako oznaka większej "dorosłości", "muzyczności", "eklektyzmu" itd. ale wieksze ambicje nie zawsze spotykały się z wielką realizacją, więc nurt szybko popadł w schematyzm
    Instytut Pamięci 90'sowej (30 lipca 2008)
  • ale post rock zaczął się w 80' przecież, a Talk Talk?
    ej no (30 lipca 2008)
  • skunk rock! (campag, regular fries, lo fidelity allstars)
    pusiata (30 października 2006)
  • > aprioryczne zakładanie szufladek to imo bezsensowne mądrowanie się. Szczególnie naraża do popełniania tego błędu taneczna muzyka elektroniczna hej, ale w ogole uczestniczac w takiej dyskusji z gory godzimy sie na jej obciachowosc, wiec nie ma co wracac do podstaw w polowie meczu. ale do rzeczy. mysle, ze wlasnie w muzyce elektronicznej sprawne operowanie szufladkami jest najbardziej konieczne. dlaczego? proste - imprezy. idac na gig oplakatowany jako jungle dostajesz zwykle zupelnie co innego niz gdybys sie wybral na dramębejs. a to z tego powodu, ze ludzie ktorzy te scene organizuja z reguly odrozniaja jedno od drugiego i wiedza jak co nazwac, czemu wiec odbiorca ma odmowic sobie komfortu orientowania sie w przetrzeni, zakladajac wymienialnosc tych pojec?oczywiscie sprawa nie tyczy sie tylko owych dwoch terminow, ale to juz raczej nie kwestia nurtow lat dziewiecdziesiatych, wiec utnijmy to w tym miejscu.>czemu ma dziś służyć pamiętanie o jungle? smutny tekst w sumie i brzydko brzmiacy w ustach kogos, kto sie na muzyce zna i ma na jej temat duza, usystematyzowana wiedze. jak sie w temacie nie siedzi, to pewnie niczemu, ale odrobina researchu i temat wciaz zyje i sie rozwija. haslo do google: breakcore.
    żuk (30 października 2006)
  • >różnice między jungle/drum'n'bassem oraz breakbeatem są na tyle nieistotne, że można używać tych terminów wymiennie imo.>nie zgodze sie. fakt, ze nurty te czesto sie przenikaja i >sa laczone nawet w obrebie pojedynczych utworow nie >znaczy, ze nie roznia sie z definicji. prawdziwe jungle >przenikniete sa analogowo brzmiaca perkusja, glownie >lecaca na amen breaku i funky drummerze (jakkolwiek plytko >by to nie brzmialo, tak jest), z ktora najczesciej ida w >parze murzynskie ragga-wokale oraz post-rastafarianska >ideologia. >dnb to inna para kaloszy, bardziej "techniczna" otoczka, w >swym rdzeniu porzucajaca zywe, old-schoolowe sample - bez >retro, po prostu zlamany, "czysty" bit i, co juz zalezy od >konkretnego nurtu "nizszego rzedu", konwencja mniej lub >bardziej piosenkowa. tutaj tez pojawia sie >charakterystyczna 'wiertara' (check some black sun empire)>. a breakbeat? toć chyba mozna nazwac takim house'em, w >ktorym ktos podmienil perke na zlamana.a ja bym powiedział, że breakbeats jest nazwą gatunku połamanych rytmów, najbardziej pojemnym hasłem mieszczącym w sobie m.in. jungle, photka, 2 stepy, squarepushera i jazzanovę; określenie drum'n'bass powstawało również "stopniowo". arcydzieło Chłopca zwanego Geraldem można spokojnie nazwać drum'n'bassem mimo tak obecnego na płycie "Black Secret Technology" retro, amenów i żywej perkusji. gdy mówimy jungle, rzeczywiście mamy w głowie najwęższe pojęcie, ale jungle to nic innego jak pierwotne wcielenie drum'n'bassu, taki dziad z brodą, który zaczął zmieniać się w młodego chłopca, nazwanego drum'n'bass.czemu ma dziś służyć pamiętanie o jungle? jedyną wartością jungle była jej opozycyjność do bialego hardcore'u, dziś rzecz bez znaczeniaaprioryczne zakładanie szufladek to imo bezsensowne mądrowanie się. Szczególnie naraża do popełniania tego błędu taneczna muzyka elektroniczna
    kakaok. (29 października 2006)
  • (albo najlepiej post-rock, żeby i się jak najmniej nie rozdrabniać)
    lolipop (28 października 2006)
  • a jeszcze:>jeszcze można pomysleć nad math-rockiem - Don Caballero i >inni. June of 44, nie wiem czy sie np.US Maple tu łapią..>i minimal rockiem - Codeine, Slint, Bedhead... czy to nie za bardzo zniuansowany podział? dla mnie slint to raczej math - rock.
    lolipop (28 października 2006)
  • >3. znaczącym zjawiskiem było jeszcze rock-techno crossover.>nie wiem czy traktować to jako osobny nurt, chodzi o >Prodigiy, Chemical /Brothers, Apollo 440, nawet gówienka typu >Senser, czyli de facto rockowa muza grana przy uzycie >elektroniiki. obawiam się, że to grunge i właśnie ta hybryda >za jakiś czas będą kojarzyły się z latami 90-tymi.ja sobie do tego wybierałem zawsze szufladkę big-beatz przykładowych wykonawców wymienionych tu:http://pl.wikipedia.org/wiki/Big_beatnie znam Freddy Fresh, Mr. Oizo (poza tym sławnym singlem), Lionrock, Bentley Rythm Ace. tych, co znam, rzeczywiście wiele łączy i można by ich wrzucić do jednej szufladki. minus - myląca ze względu na:http://pl.wikipedia.org/wiki/Big_bitto że dyskusja jest akademicka, to pieprzenie. na jakimkolwiek forum z definicji masz albo gadki spoconych studentów albo bluzgi/impresje/żarciki.
    lolipop (28 października 2006)
  • ilx.wh3rd.net/newanswers.php?board=2 (ilm = i love music)
    Low (28 października 2006)
  • =>borysco to jest ILM ?
    krisss (28 października 2006)
  • >różnice między jungle/drum'n'bassem oraz breakbeatem są na tyle nieistotne, że można używać tych terminów wymiennie imo.nie zgodze sie. fakt, ze nurty te czesto sie przenikaja i sa laczone nawet w obrebie pojedynczych utworow nie znaczy, ze nie roznia sie z definicji. prawdziwe jungle przenikniete sa analogowo brzmiaca perkusja, glownie lecaca na amen breaku i funky drummerze (jakkolwiek plytko by to nie brzmialo, tak jest), z ktora najczesciej ida w parze murzynskie ragga-wokale oraz post-rastafarianska ideologia. dnb to inna para kaloszy, bardziej "techniczna" otoczka, w swym rdzeniu porzucajaca zywe, old-schoolowe sample - bez retro, po prostu zlamany, "czysty" bit i, co juz zalezy od konkretnego nurtu "nizszego rzedu", konwencja mniej lub bardziej piosenkowa. tutaj tez pojawia sie charakterystyczna 'wiertara' (check some black sun empire). a breakbeat? toć chyba mozna nazwac takim house'em, w ktorym ktos podmienil perke na zlamana.imo.i w ogole naduzywanie pojecia jungle porownalbym do tego, co borys gdzies kiedys pisal o automatycznym podpinaniu byle czego pod "indie-rock", kategorii ktora nabrala swego czasu dosc wysublimowanego znaczenia, a obecnie ulega degrengoladzie na skutek takiej a nie innej mody.
    żuk (27 października 2006)
  • wszyscy zapomnieli o polskim nurcie punka typowego dla lat 90-tych a mianowicie PUNKO-POLO (Strzelające Naplety, Psy Wojny i inne Sedesy)
    Nik i jego trzy diabelskie szóstki (27 października 2006)
  • Internet jako niewyczerpalne źródło wiedzy:http://www.inthe90s.com/music.shtmlPrzeglad dosc tendencyjny, ale nie najgorszy.
    Achim (27 października 2006)
  • Niektorzy wyrozniaja jeszcze nurt Digital hardcore, zwiazany z Atari teenage riot. Dyskusyjna wartosc artystyczna, ale jako zjawisko nie do przecenienia. Pomineliscie jeszcze rozwoj podgatunków muzyki techno=elektronicznej. Ciekawie(i komicznie zarazem) przedstawia ten fenomen ponizsza hierarchia gatunku:http://www.di.fm/edmguide/edmguide.htmlEwolucja muzyki folk/world music: Madredeus, Hindengarna, Pachora, Cracow Klezmer Band, Kroke itp.W szufladkowaniu glownie chodzi o to, zeby podzielic sie wiedza nt. niekoniecznie szeroko znanych zespolow, ktore w jakis sposob sie grupuja w sceny. Najlepsi sytuuja sie gdzies na styku roznych nutrow.
    Achim (27 października 2006)
  • >rozważanie nt. nurtów, estetyk, oraz stylów (sic!), w skrócie szufladek, jest z założenia zajęciem bez sensu, bez racji istnienia. jest tylko jeden warunek kiedy warto na ten temat gadać: czemu to ma służyć>?tu chyba chodzi o jakieś takie uporządkowanie sprawy. człoek z reguły dązy do jakiejś hierarchii, bo chaos nie jest fajny
    ryba2801 (27 października 2006)
  • taka prawda. zresztą przekonasz się...
    kakaok. (27 października 2006)
  • krzysiek... nuda.
    borys d (27 października 2006)
  • jeszcze jedna arcyważna uwaga:rozważanie nt. nurtów, estetyk, oraz stylów (sic!), w skrócie szufladek, jest z założenia zajęciem bez sensu, bez racji istnienia. jest tylko jeden warunek kiedy warto na ten temat gadać: czemu to ma służyć>? inaczej ujmując szufladkowanie nie powinno byc nigdy zajęciem apriorycznym.
    kakaok. (27 października 2006)
  • G-funk: ogólne wrażenie z "Regulate...G-Funk Era", ze jak najbardziej mozna to niestety podpiac pod gangsta, wiec kwestionowanie jako osobnego gatunku raczej slusznegrunge: grupa towarzysko-muzyczna, zorientowana jednak towarzysko mam takie wrazenie, a przynajmniej geograficznie. plyt spelniajacych postulaty muzyczne z tej szufladki jest kilka i w wiekszosci wlasnie koncowka lat 80., ale mam duze watpliwosci czy chce mi sie na ten temat dluzsza dyskusje zaczynac
    PK (27 października 2006)
  • różnice między jungle/drum'n'bassem oraz breakbeatem są na tyle nieistotne, że można używać tych terminów wymiennie imo.idm był gatunkiem o bardzo nieścisłych cechach ściśle muzycznych. jeśli rozpiąć pojęcie gatunku muzycznego między pojęcie sztywnych reguł strukturalnych (trad. blues, trad.jazz) oraz pojęcie ruchu o charakterze wpływów towarzysko-mentalnych z orientacją na muzykę (yass, post-rock) to idm jest gatunkiem prawie wyłącznie w tym drugim sensie. można też stwierdzić, że idm to inaczej post-techno, które zaczęło się z początkiem lat 90-tych.
    kakaok. (27 października 2006)
  • i żeby nie było, zesię odcinam od gitar :)jeszcze można pomysleć nad math-rockiem - Don Caballero i inni. June of 44, nie wiem czy sie np.US Maple tu łapią..i minimal rockiem - Codeine, Slint, Bedhead...
    luke (27 października 2006)
  • na razie tylko kilka uwag, żeby mi wątek nie umknął :)1. drum'n'bass to pochodna jungle, jzłagodzona, bardziej friendly wersja. ale to jungle było dużo ważniejszym nurtem. ewolucja jungle w 'd'n'b ok. 94 - 95 roku, gdy do muzyki zaczęto przykładać "rockową" miarę - czyli pojawiły się pierwsze 'gwiazdy" ( vide Goldie), długogrające albumy etc...2. odnośnie postrocka- chronologicznie to pewnie nawet przed Bristol sound, chyba, ze zawężamy do amerykanskiej odmiany (Chicago etc.), ale terminu post-rock po raz pierwszy użyto w stosunku do Bark Psychosis, Main, Disco Inferno3. znaczącym zjawiskiem było jeszcze rock-techno crossover.nie wiem czy traktować to jako osobny nurt, chodzi o Prodigiy, Chemical /Brothers, Apollo 440, nawet gówienka typu Senser, czyli de facto rockowa muza grana przy uzycie elektroniiki. obawiam się, że to grunge i właśnie ta hybryda za jakiś czas będą kojarzyły się z latami 90-tymi. 4. czy G-funk to koniecznie gangsta? warren g chyba nie miał takich zajawek? a luniz?5. czy ktoś pamięta ROMO? to było coś!!!( bez ironii)Orlando, Plastic Fantastic, DexDexter, Hollywood - poza Orlando chyba wszystkie bez płyty,i często ( nie zawsze) kaszaniarskie ale za to jakie wapsniałe manifesty!w ogóle to temat wymagający kilku pobocznych wątków chyba.
    luke (27 października 2006)
  • Jeszcze to się może przydać:http://www.alternativepop.pl/jp/articles.php?id=1043&PHPSESSID=430bb7ae4713eaa300fcdbd1ef6758f3
    w.k4s4 (26 października 2006)
  • >pewnie wykaże sie teraz niewyobrażalną ignorancja ale co to jest so called (to akuratnie rozumiem) IDM? prosze o wyczerpująca (w miarę)odpwiedź.Z góry dziekujępozdrawiam http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=2294
    tygrysia maska (26 października 2006)
  • aha, a co do takich zestawień singlowych (re: Stylus) to one często są niezrozumiałe i nie pomagają w rzeczowej analizie zjawisk i procesów. w sensie ILM wybral chyba najważniejszym singlem 90s "common people", który dla mnie ani nie jest pod żadnym względem ważny, ani nie wnosi jako piosenka nic nowego do 90s.
    borys d (26 października 2006)
  • Co do Timbalanda - racja, chodzilo mi tylko odniesienie sie do postawionej opozycji, a w chronologii Timbalandowego popu jestem nadzwyczaj cienki. trzeba powiedziec, ze jako stary etosowiec dopiero od jakiegos czasu patrze w tamta strone z zainteresowaniem jakimkolwiek, co jest efektem dzialania kilku czynnikow (mysle ze nie jestem w tym podejsciu osamotniony - mowil o tym koles z Girl Talk, ze indie-kids docenili TOP40 w koncu, bardzo celne to bylo, w koncu jeszcze niedawno lubienie biezacej komerchy poza ironicznym kontekstem, "na powaznie" imho nie bylo takie oczywiste. to na marginesie) ok, dobranoc
    PK (26 października 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)