INNE - FORUM

primus

16 października 2006

Dobra - Korn dostal wpierdol tu na forum, było też o Deftones, to może o Primus, protoplastach przynajmniej tych pierwszych. Z resztą kompilacja posumowująca karierą wychodzi na dniach.

Classic or dud?

tre
  • "suck on this" jakis czas temu w warszawskim empiku w centrum za 15 zeta widzialem na przecenie.
    potwarz (17 października 2006)
  • "bas z przodu" oczywiście
    tre (17 października 2006)
  • er - nic na to nie poradzę, jeszcze wiele rzeczy w zyciu cię zaskoczy. Może zamiast iść po najprostszej linii oporu i hate'ować sprawdź na amazonie próbki wczesnego Korna - podobieństwa w brzmieniu (bas z przodzu, "metal-derived sound", gitarowe skrzeczenie)i konstrukcji utworów są widoczne; z resztą ci drudzy chyba nawet nie ukrywali zrzynania z kapeli Claypoola.A w temacie - nie znam tylko tego live'a sprzed Frizzle Fry. Masa fajnych rzeczy im wychodziła, ale niestety poważnym problemem było to, że wszystkie albumy były bardzo nierówne. FF, Sailing.. i Pork Soda najmniej, dlatego spośród tej trójki wybrałbym najlepszy, chyba Frizzle Fry. Ogólnie bardzo fajny sound, sporo kombinowania, oczywiście świetny basista, poczucie humoru - obok Mr. Bungle podstawa w takim klimacie. Więc raczej classic, choć żadnego LP klasycznym nie nazwę - dlatego, patrząc na listę utworów, ta składanka jest most welcome.
    tre (17 października 2006)
  • dla mnie też jest to kapela z "lat 90-tych".nie wracam juz do ich muzyki.pamietam swietny wystep na woodstock'94.a z plyt najlepsze dla mnie to "sailing the seas of cheese" i "pork soda"zaraz sobie zreszta posłucham "my name is mud"soulseeku - nadciagam!
    Nik i jego trzy diabelskie szóstki (17 października 2006)
  • "Dobra - Korn dostal wpierdol tu na forum, było też o Deftones, to może o Primus, protoplastach przynajmniej tych pierwszych. Z resztą kompilacja posumowująca karierą wychodzi na dniach."koleś nieźle pojechałeś z tym porównaniem świetnego Primusa do Korna(...po prostu Korna).A myślałem,że mało co jest w stanie mnie zaskoczyć.
    er (17 października 2006)
  • nie rozumiem porównania primus do korna i deftones. to zupełnie inna liga.z perspektywy czasu trochę nudnawe miejscami, ale kiedyś przechodziłem okres ekscytacji (środek liceum). całkiem miło wspominam. lajtowe, pełne fajnej (niespotykanej w tamtejszych klimatach) energii. z tego co pamiętam najbardziej przypadł mi do gustu "brown album" właśnie.ale ciężko się wypowiedzieć, bo już z 4 lata nie słyszałem.
    mateusz.w (17 października 2006)
  • Teledysk do 'My name is mud' bardzo profesjonalny jest...jeden z lepszych wogóle. A po druge do 'Tommy The Cat'...toż to cudo.Me ulubione płyty sie zowią: "Sailing the seas of cheese" i "Brown Album" ...chyba dlatego, że innych nie mam.No a tak wogóle to który by tam zliczył te inne projekta Claypoola, he?. Dużo dobrego z tego wyszło.Taki Oysterhead i na ten przykład Les Claypool and The Holy Mackerel.AA i się jeszcze kiedyś dorwałem do jakiegoś dziwnego projektu Claypoola co to tam takie farmerskie piosenki śpiewa. Teksty prima sort, że się tak wyrażę...czekaj, czekaj...to był Walt Beanpoole!!Framer loved an onion!!!Reasumując, gieneralnie to classic.
    zbulwersowany (17 października 2006)
  • no i miscellaneous debris, nie? dobre.
    potwarz (17 października 2006)
  • Rhinoplasy !!
    mayne (17 października 2006)
  • właśnie! nie brown album, tylko pork soda moje ulubione. błąd w dedukcji.
    Low (16 października 2006)
  • jedna z wązniejszych kapel w moim życiu kiedyś sie słuchało częęęsto , heh nie wiem z kad pomysł o frizzle fry że niby najlepsze najbaredzeij konkretne mocne i bez wykreconych schizzowych pomysłów typowy debiut (suck on this nie licze bop live)ostry prosty konkretny ale nie powiediałbym że najlepsze rządza pork soda , sailing the seas of cheese i mniej doceniane tales from the punchbowl,howgh ps. ich kilipy i wystepy live to epokowe sprawy :D
    Cook (16 października 2006)
  • hmm. brown album chyba lubie najbardziej, ale zbytnio się nie znam na temacie. ta ich ostatnia epka całkiem mi się podobałą, co z dvd wyszła. noo, i klasyczny klip do "my name is mud", który mnie do prajmusa doprowadził. lubie, szanuje, słucham raz na rok.
    Low (16 października 2006)
  • prajmus suks!zajefajna kapela. jedyna plyta ktorej nie mam to frizzle fry, ponoc najlepsza. z pozostalych najfajniejsze jest sailing the seas of chease a za nim brown album, z tym ze jestem chyba jedyna osoba ktora wysoko ceni ten drugi.
    em c (16 października 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)