INNE - FORUM
Beenhakker trenerem kadry 2 czyli łups skasowałem nie ten wątek co trzeba
11 października 2006przepraszam wszystkich zainteresowanych ale wyglada na to, że kasujac kolejne debilne wątki przez przypadek usunąłem ten o ekipie Benhakera. strasznie mi głupio, mam nadzieje, że mimo tej niedogodnosci rozmowa nadal będzie toczyć sie w najlepsze
-
Wynik spotkania ze Słowenią nie dziwi mnie kompletnie. Powiem wręcz, że spodziewałem się takiej gry wybrańców Beenhakkera. Na wszystkich forach internetowych, portalach i wszelakich mediach rozkwitną teraz dyskusję nad tym, czemu zamiast Piszczka nie grał Wichniarek, a prawdziwy powód tak fatalnego stanu rzeczy, znów zostanie skrzętnie pominięty. W sobotnie popołudnie na stadionie przy Oporowskiej obejrzeliśmy słabe widowisko, stworzone przez miernych aktorów, prowadzonych przez zagubionego trenera. Dawno nie widziałem tak przygaszonego holendra. Przed meczem podjął kilka kontrowersyjnych decyzji kadrowych, jak dla mnie kompletnie mylnych. Szkoda, bo mimo wszystko myślałem, że po EURO Beenhakker pokaże wszystkim, jak bardzo się mylili skreślając go zbyt pochopnie. Niestety w meczu ze Słowenią nie widziałem żadnego pomysłu na grę i koncepcji, która pomogłaby nam w odniesieniu choćby skromnego zwycięstwa. Spotkanie z 78 zespołem światowego rankingu rozpoczęliśmy jednym napastnikiem, który ostatnio gra w klubie na… prawej obronie. Gra zespołu narodowego oparta jest na Krzynówku, który swoje najlepsza lata ma już raczej za sobą. Poza Jakubem Błaszczykowskim, który od czasu do czasu próbował stworzyć jakieś zagrożenie pod bramką rywala, nie było Słoweńców kim straszyć. Wygląda na to, że Leo Beenhakker raczej nie dokończy tych eliminacji w Polsce, bo od kilku miesięcy nie widać szans na poprawę gry kadry. W związku z tym blady strach padł teraz na kibiców, bo już słychać głosy, że możemy nie pojechać na mundial do RPA. A przecież wcale nie to jest w tym wszystkim jest najgorsze. Mnie najbardziej przeraża inny scenariusz, powtarzany zresztą notorycznie co parę lat. Nie trzeba być wielkim znawcą piłki, aby wiedzieć, że siła zespołu Beenhakkera w poprzednich eliminacjach polegała przede wszystkim na energii mentalnej. Holender trafił do głów piłkarzy i zaczarował ich na tyle, że potrafili pokonać czwarty zespół świata w mistrzowskim stylu oraz awansować po raz pierwszy w historii do Mistrzostw Europy. Jeden człowiek nie nauczył z dnia na dzień naszych piłkarzy grać w piłkę, bo po prostu nie mógł. Nasi reprezentanci futbolowy warsztat powinni przyswoić w wieku 15 lat. Dziś już nikt nie pokaże Lewandowskiemu podawać dokładnie na kilku metrach, czy Łobodzińskiemu jak dobrze dośrodkować. Ci zawodnicy nie zapomnieli z dnia na dzień jak się gra w piłkę. Oni nigdy nie potrafili tego robić za dobrze. Niestety Beenhakker pracuje z kadrą już na tyle długo, że nawet jego cudowne metody motywacji nie przynoszą sukcesu. Nawet gdyby wystawił we wczorajszym spotkaniu Wichniarka, nie zmieniłoby to obrazu gry. Naturalnym więc jest, że jeśli nasza reprezentacja będzie grała tak dalej, należy dokonać sensownych zmian. U nas niestety ograniczą się one do zmiany osoby selekcjonera, bo w polskim środowisku piłkarskim nie ma ani jednego człowieka, który potrafiłby myśleć długoterminowo. Nowy trener zapewne osiągnie początkowo drobne sukcesy. Powoła innych piłkarzy, którzy przez moment będą bardziej zmotywowani od tych grających teraz. Wszyscy uznają, że znów jest świetnie, ale po jakimś czasie i tak szydło wyjdzie z worka. Działania pozorowane nie przyniosą rezultatu, bo nie można zbudować sukcesu na chorych fundamentach. Fakt, że wczorajszy mecz został rozegrany we Wrocławiu, nadaje symboliki temu wydarzeniu. Obraz polskiej piłki AD 2008 niczym nie różni się od trzecioligowego stadionu przy ulicy Oporowskiej. Brak awansu nie będzie najgorszym scenariuszem. Gorzej, jeśli znów nikt nie zwróci uwagi na to, że nasza piłka wymaga głębszych reform, a przede wszystkim złamania dotychczasowych struktur i stworzenia warunków do jej prawidłowego funkcjonowania. Boję się, że zamiast tego będziemy czekać na zbawcę, który powoła króla Artura z Bielefeldu, a Beenhakkera zrobi się winnym całego zła, za które powinni odpowiadać panowie z PZPN’u.
lukki (7 września 2008) -
przyjezdza slowenia a goscie, ktorzy sa w gazie siedza na lawie bo podobno nie maja jeszcze certyfikatu z napisem international level. wychodza ci, ktorzy -poza kilkoma wyjatkami- swoja gra udowadniaja, ze international level nalezy do sfery ich odleglej przeszlosci. w tym miejscu nalezy sobie przywolac sytuacje z 2 polowy kiedy lewandowski bedac w okolicach srodka nie potrafi zagrac pilki do zawodnika stojacego kilka metrow w prawo od niego, tylko zagrywa ja na aut. naprawde nie ma lepszego defensywnego pomocnika od tego goscia? no i kuriozalna sytuacja z wystawieniem piszczka w ataku. co on mial niby robic, dublowac kube na prawej stronie? absurd
grossvan (6 września 2008) -
–tomek wasko, 6/9/2008 19:59 "Ja tak o sobie nie myślę, abym popełnił błędy"
anglista (6 września 2008) -
aha, ale pochwale jednak saganowskiego. bo jednak jako srodkowy napastnik dobrze sie sprawuje, choc nie tak jak swego czasu zurawski. w ogole, zaczalem doceniac zurawskiego, ktory momentami odwalal zajebista robote w tej roli. gdyby sie nie okazal taka pipa, eh. wciaz sie zastanawiam o jaki typ napastnika don leonowi chodzi. i jakie sa kryteria osiagniecia "international level"
rageman (6 września 2008) -
http://www.sport.pl/pilka/1,65046,5667199,Leo_Beenhakker__Wynik_jest_fatalny.html wielki strateg przemowil: "Nie uważam, by Piszczek był bardziej skrzydłowym niż napastnikiem." haha, tak, "cala polska widziala" dzisiaj jaki z niego bardziej napastnik niz skrzydlowy. "Robert Lewandowski robi postępy, ale uważam, że mógł sobie nie dać rady." tak, zwlaszcza ze slowenia to istna potega futbolu. rece opadaja.
tomek wasko (6 września 2008) -
PZPN oddajcie pieniądze :)
anglista (6 września 2008) -
Kapitalne zwłaszcza było jego bezsensowne wyjście do piłki po lewej stronie w pierwszej połowie, gdy tylko nieporadności napastnika Słoweńców nie zawdzięczaliśmy straty gola. Tak to bywa jak się gra 3 razy na rok.
anglista (6 września 2008) -
Ej, pod koniec meczu przyuważyłem, że ochrona zwija taki duży czerwony transparent z jakimś napisem, zdążyłem tylko przeczytać ostatnie słowo "...pieniądze". Wie ktos co tam było napisane? "Leo, gdzie pieniądze za las?" czy co?;)
quid (6 września 2008) -
fabianski polka nizej niz kuszczak? bez urazy, ale LOL. koles kapitalnie gra. okej, nie ze bezblednie. ale boruc przeciez tez swego czasu totalnie nie umial wybijac pilki. i tak jak w przypadku meczu z ukraina zjebke kierowalem w strone pilkarzy, tak teraz inne pytanie sie nie nasuwa jak LEO WHY??? piszczek jako napastnik? kto to jest kowalczyk? co w kadrze wciaz robi jop? dlaczego wasilewski gral, skoro totalnie mu nie wychodzilo? gdzie sa napastnicy? dlaczego krzynowek wciaz robi za filar druzyny, skoro bardziej niz filar przypomina drewno? LEO, czlowieku, ogarnij sie!
rageman (6 września 2008) -
krzynowek niezle drybluje ale strzelac to on juz nie powinien hehe fabianski ogolnie dobrze bronil z bramkarzami to akurat problemu nie ma nie bardzo rozumiem co chcial grac leo w tym meczu wystawil taki defensywyny sklad bo myslal ze to wystarczy na przecietna slowenie czy sie tak ich bal? heh wkurwiajacy byl tez fakt ze gra sie nie uklada a trzech napastnikow siedzi na lawce a my gramy jednym "polnapastnikiem"
janas (6 września 2008) -
Okej, Roker grał bardzo przeciętnie. Ale trzeba przyznać, że będąc kompletnie bez formy na tle pozostałych zaprezentował się w miarę korzystnie. Przynajmniej próbował. Piszczka bronię, ponieważ miał wyjątkowo kurewskie zadanie do wykonania - jako wysunięty napastnik (którym, jak tutaj wszyscy uznaliśmy, nie jest) wobec absolutnej impotencji kolegów za sobą musiał się wracać i tworzyć sytuacje. Jako tako mu to wychodziło, a to że podawał w pustkę to prędzej wina nieomylnego stratega niż jego. Umiarkowanie niezły występ, jak na gościa z zerowym wsparciem od strony środka pola. Z Wasilewskim problem jest taki, że on nie ma konkurencji na obecną chwilę, jak słaby by nie był.
anglista (6 września 2008) -
Ale Fabiański bezbłędnie przecież. No może wykopy miał niecelne.
quid (6 września 2008) -
oczywiscie zgoda co do ogolnego obrazu, ale nie zgodze sie, ze pereiro gral dobrze, koles nie mial ZADNEGO udanego ofensywnego zagrania stwarzajacego zagrozenie, przynajmniej nie przypominam sobie. piszczek tez bez przesady, troche pobiegal, ale niewiele z tego wynikalo. wasilewski o tyle na plus ze naprawil blad fabiana wybijajac pilke z linii, ale poza tym to mu hulali slowency po skrzydle jak dziecku. krzynowek i jego wolne - fakt, totalna kompromitacja.
tomek wasko (6 września 2008) -
Jaki jest koń każdy widzi - z tego nic już nie będzie, i im szybciej nieomylny Leo zostanie wyrzucony tym lepiej. Poza Błaszczykowskim i momentami Guerreiro, Piszczkiem (grał za trzech) i Wasilewskim (uratował nas przed absolutnym blamażem) trudno jest kogokolwiek chociaż nie zjebać. Fabiański udowodnił, że jest półkę niżej niż Kuszczak - co drugie wyjście niepewne, raz prawie zawalił gola. To ostatnie udało się niestety kapitanowi; Kowalczyk drugi raz kompletniezawodzi, nie wiem za bardzo co on robi w tej Moskwie Piotrek Brożek to na chwilę obecną inna liga. Levandinho bardzo słabo, lepszy od niego Murawski schodzi w przerwie. Krzynówek - kompromitacja, przypadkowy karny, zerowa motoryka, KAŻDY stały fragment doszczętnie zjebany. Paraolimpiada. Zmiany - po kiego chuja Bandrowski? Sagan za późno, ustawienie beznadziejne, przez 75 min. graliśmy z połową napastnika. Ani minuty Smolarka, ani minuty poznańskiego snajpera. Najlepszy obecnie lewy pomocnik (Boguski) na trybunach. Tragedia. Janas wróć
anglista (6 września 2008) -
moze kasperczak nie podpisze jeszcze do tego czasu z gornikiem... choc on nielubiany przez wierchuszke pzpn chyba. no ale listek juz raz zagral wbrew dzialaczom, pod publiczke powolujac leo. moze sytuacja sie powtorzy. spoleczenstwo by henryka zaakceptowalo. a poza tym smudy czas jako kandydata na trenera kadry juz chyba minal jednak.
tomek wasko (6 września 2008) -
dymisja bossa = biorą Ci Smudę z Lecha:]
quid (6 września 2008) -
alez fajny mecz! czulem sie jakbym znow mial mniej niz 10 lat i ogladal kadre strejlaua! mila sentymentalna podroz. nasi pilkarze dzis rozgrywali pilke mniej wiecej w takim tempie jak robilo sie to na poczatku 90s, gratulacje. a powaznie mowiac to dzisiaj leo poszedl jeszcze dalej w wymyslaniu nowych meandrow taktyki niz wojt. janusz kiedys pojechal golic frajerow na wembley szostka obroncow, dzisiaj leo postanowil wygrac mecz grajac bez ataku. bo piszczek ewidentnie pokazal ze nominalnym srodkowym napastnikiem nie jest juz w pierwszych 10 minutach meczu - za kazdym razem gdy mial pilke schodzil z nia na prawe skrzydlo. przerwa: leo postanawia bronic zwycieskiego remisu i w zwiazku z tym wpuszcza na murawe DEFENSYWNEGO pomocnika bandrowskiego, ktory w klubie gra zazwyczaj mniej kreatywnie od (i tak niewidocznego dzisiaj, poza jednym znakomitym podanie na skrzydlo do piszczka) murawskiego. potem kontuzji doznaje bosy (jesli nie zagra przez to w uefa, to bede bardzo zly) i nasz boss zamiast wzmocnic atak znow wysyla na plac zawodnika do defensywy. brawo. w koncu w okolicach 70 minuty leo postanowil zaatakowac i wpuscil na boisko nie bedacego ostatnio w gazie lewandowskiego, ale sagana, ktory ostatnio o u tego trenera nie pelnil wcale funkcji napastnika, a prawego pomocnika. rece opadaja naprawde. dzisiaj tylko blaszczykowskiemu chcialo sie grac, reszta ponizej krytyki. kowalczyk potykajacy sie o wlasne nogi, lewandowski bez sil po pierwszej polowie, roger wolny i zupelnie bez blysku, wymienic mozna wszystkich. katastrofa. mam nadzieje, ze mecz z san marino bedzie ostatnim spotkaniem beenhakera w roli trenera polskiej kadry. pozdrawiam!
tomek wasko (6 września 2008) -
najgorzej urządzony burdel jaki kiedykolwiek widziałem
quid (6 września 2008) -
who the fuck is piszczek? who the fuck is kowalczyk? zenada. coraz trudniej mi sie kibicuje tej druzynie.
rageman (6 września 2008) -
markowe zagrania Jacka Krzynówka 1. nieudana próba dryblingu 2. niecelne podanie 3. baloniaste dośrodkowanie do nikogo 4. strzał w trybuny
c-u (6 września 2008) -
to nie tak, ze gra w kadrze im nie pasuje. obaj daja do zrozumienia, ze o niej bardzo czesto mysla, tylko ze nikt nie raczyl dac im prawdziwej szansy tak naprawde. a tymczasem wichniarek jest najrowniej grajacym polskim zawodnikiem na zachodzie, jelen takze miewa przeblyski. no ale widac slynny "international level" leo nie dla nich. widze, ze dzisiaj w ataku piszczek, desperackie zagranie chyba troche, no ale zobaczymy.
tomek wasko (6 września 2008) -
skład: http://sport.onet.pl/0,1248770,1820484,wiadomosc.html jak ktoś zauważył w komentarzach - gramy bez napastnika, lol
Quid (6 września 2008) -
no,wreszcie ktoś dobrze napisał.nie pasuje im gra w kadrze?łaski nie robią.dawać boguskiego.przynajmniej jest młody.
paj (6 września 2008) -
no to jak nie da szansy lewandowskiemu i wystawi znow saganowskiego, to rzeczywiscie przestane wierzyc w don leo
rageman (6 września 2008) -
Brożek nie zagra dziś. Już postanowione.
Quid (6 września 2008) -
ej, ale o co chodzi z jeleniem i wichniarkiem? pilkarze strzelaja fochy? no dajcie spokoj. przeciez to mimo wszystko powinien byc zaszczyt reprezentowac kraj, nosz kurwa mac. mam nadzieje, ze wreszcie brozek cos pokaze. czekamy do 16.45
rageman (6 września 2008) -
Przypuszczam, że jednak wymęczą jakoś fuksiarsko te 6 punktów - dzisiaj będzie pewnie jakieś fartowne 1-0. Z San Marino, no nie przesadzajmy, pukniemy ich jakimiś trzema i znowu będzie w mediach, że wspaniała, odrodzona kadra Leo jedzie po medal. Co nie zmieni faktu, że to wyłącznie wydłużenie agonii, cisza przed burzą. Mecz dzisiejszy i środowy to 2 z 3 PEWNIAKÓW w tych eliminacjach. Cała reszta to przy obecnym stanie naszej kadry - rozwalonej mentalnie i personalnie - walka o przetrwanie, nawet ze Słowacją u siebie. Do tego dochodzi jeszcze jątrzący i obrażony na cały świat nieomylny selekcjoner i mamy pełny obraz katastrofy. Beenhakker jest niestety niereformowalny i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że należało mu podziękować bezpośrednio po ME. Na Heńka bym nie liczył. Już nie chodzi o kontrakt z Górnikiem, tylko o PZPN - od kiedy Kasperczak się na nich wypiął występując z ich szeregów odnoszę wrażenie, że jest dla nich spalony; nikt nie ma tam interesu w lansowaniu Kasperczaka jako trenera kadry. Chyba, że komuś nagle zapali się lampka "Euro 2012, nadciąga kataklizm", w co jednak wątpię. Beenhakker z 80% poparciem narodu jest dla PZPN najlepszym rozwiązaniem.
anglista (6 września 2008) -
Ej, czy Śląsk ma zgodę z reprezentacją, czy nie? Bo nie wiem czy kibicować.
janek_b (6 września 2008) -
skąd tomaszu to wszystko wiesz? i jeszcze ta pewność.
mik (6 września 2008) -
noo, to tylko Brożek moze dać rady, na tym poziomie
darw (5 września 2008)