INNE - FORUM
Beenhakker trenerem kadry 2 czyli łups skasowałem nie ten wątek co trzeba
11 października 2006przepraszam wszystkich zainteresowanych ale wyglada na to, że kasujac kolejne debilne wątki przez przypadek usunąłem ten o ekipie Benhakera. strasznie mi głupio, mam nadzieje, że mimo tej niedogodnosci rozmowa nadal będzie toczyć sie w najlepsze
-
a ja jakoś mało emocjonowałem się zarówno samym meczem, jak i faktem awansu. oczywiście cieszyłem się, ale "przeszedłem obok" tej całej euforii. jak widziałem tych rozentuzjazmowanych fanów wypowiadających się po meczu, to czułem się jakby coś mnie ominęło, jak bym o czymś nie wiedział. awansie na MŚ 2002, owszem, to było dla mnie coś wielkiego. był to pierwszy wielki turniej, na który Polacy awansowali za mojego życia (podczas mundialu '86 miałem 4 lata, więc nie licze). wtedy właśnie byłem w takiej euforii jak ci drący się i płaczący fani z migawek telewizyjnych. teraz mój entuzjazm był nieporównywalnie mniejszy. chyba dlatego, że jednak to już trzecia wielka impreza w ostatnich latach, na którą Polacy awansują. (3 na 4 możliwe od 2002 roku). nie robi to już takiego wrażenia i w pewnym sensie, jakby nie patrzeć, stało się czymś normalnym. (przed MŚ 2002 było to coś, co wydawało się nieosiągalne, na co wyczekiwało się latami) po części mniejsze emocje wynikają też chyba z pewności, że zagramy na euro 2012. nie było tym razem tej podnoszącej adrenalinę świadomości "jedynej, niepowtarzalnej szansy, której możemy nie mieć przez wiele lat". wiadomo było, że jeśli nawet nie uda się tym razem, to i tak ten "pierwszy historyczny występ na ME" niedługo nastąpi. co z tego, że 4 lata później - jeszcze 7 lat temu obawiałem się, że nigdy nie zobaczę Polaków na wielkiej piłkarskiej imprezie nawiasem mówiąc nie rozumiem tej całej euforii i podniecania się, że to pierwszy awans na ME. akurat z punktu widzenia Polski eliminacje do MŚ i ME wyglądają praktycznie dokładnie tak samo i awansować na obie te imprezy jest tak samo trudno (bo w obu imprezach gra +/-1 tyle samo drużyn z Europy). to że nigdy nie graliśmy na ME, a kilka razy na MŚ, to w jakiś stopniu przypadek, że akurat w eliminacjach ME trafialiśmy na gorsze grupy/słabszą formę. ja osobiście bardziej cieszyłbym się z trzeciego z rzędu awansu na MŚ niż pierwszego w historii awansu na ME (choć radość byłaby porównywalna). jednak ME to "tylko" druga co do ważności impreza piłkarska. najważniejsze są MŚ i to one dają Polsce możliwość grania z zespołami, na które w eliminacjach nigdy nie trafimy. a już pytanie się po meczu Boruca albo Smolarka, czy to najważniejszy dzień w ich życiu (albo największy sukces), to już było po prostu śmieszne czy wręcz żałosne (obrazujące żałosny poziom dziennikarza, który chyba nie potrafił wymysleć innego pytania). przecież ci piłkarze grali już na Mistrzostwach Świata!!! co z tego, że będą pierwszymi Polakami na ME!? dlatego mają się cieszyć bardziej niż z awansu na MŚ?! to trochę tak, jakby Małysz mając na koncie 10 złotych medali na olimpiadzie, najbardziej cieszył się z 11-tego medalu, tym razem srebrnego - bo takiego jeszcze żaden polski skoczek nie zdobył (a złoto już przecież miał Fortuna, więc to mniejszy sukces)
kisiel (19 listopada 2007) -
Dokładnie, ja ciesze cholernie, mimo iz nie jestem az takim maniakiem piłki jak niektórzy tutaj. Dzisiaj spedziłem chyba z godzine na youtubie ogladając powtórki tych goli, nie da sie ukryc ze po prostu fajne sa takie momenty zbiorowej euforii i ten klimat, masakra. A specjalisci od "przemówien w nodze" i inne internetowe marudy pierdzace w stołki w chacie -pewnie zrobiłoby wam sie niewyraznie na ryju i rzadko w gaciach, jakbyscie stali tam na murawie, wiedzac ze za chwile macie rozegrac mecz ktory oglada cała polska. Naprawde, chciałbym wtedy widziec wasze miny :)
Nick (18 listopada 2007) -
to samo zauwazylem czytajac pare ostatnich postow. na zczuba tak samo trafiaja sie takie a nawet gorsze komentarze. zawsze sie znajda jacys zgorzkniali malkontenci. lato z tomaszewskim w glowach wam namieszali. sluchajcie dalej engela. no kurwa ja pierdole! ja od wczoraj jestem w stanie permanetnego szczescia (i upojenia alkoholowego). o to co bedzie w czerwcu przyjdzie nam sie martwic pozniej. dzisiaj sie ciesze jak nigdy wczesniej i wy tez powinniscie. poprostu rozpiera mnie duma, ze moge sobie wejsc na strone uefa i stopien mojej euforii moze sie rownac tylko z doznaniami z meczu polska-norwegia. wtedy pierwszy raz awansowalismy za mojego zycia do mistrzostw swiata. teraz awansowalismy pierwszy raz ever do mistrzostw europy. ludzie! historia sie dzieje na naszych oczach! bedziemy do znudzeniu opowiadac o tym dzieciom, wnukom, tak jak nasi ojcowie opowiadaja nam o wembley, '74, '82. nie zagralismy dobrze, wkurwiony byl nawet sam leo, ale jak przyznal, przelknal to bo wiedzial jaka stawek ma ten mecz. wygralisy i to sie liczy! jedziemy na euro! ludzie, ogarnijcie sie! jak mozna uprawiac takie czarnowidztwo. caly dzien spedzilem dzisiaj przed internetem czytajac wszelkie mozliwe serwisy, blogi, felietony, ogladajac informacje w telewizji, tylko zeby jeszcze pokosztowac tego wszystkiego, zeby upajac sie jeszcze tym sukcesem, dalej go smakowac. chcialbym, zeby ten mecz zaczal sie na nowo. chcialbym to wszystko przezyc jeszcze raz i jeszcze i jeszcze. oby w czerwcu bylo jeszcze piekniej! a dla tych co narzekaja na styl. czy styl widzieliscie u janasa? u engela moze? nie po stokroc! ani w eliminacjach, ani tym bardziej na mistrzostwach. moze ostatnie mecze (patrz wegry, kazachstan, finlandia) nie olsniewaly. co z tego! punkty sa? sa! olsnil nas mecz z portugalia w chorzowie i lizbonie. jezeli nasi beda w stanie to powtorzyc pod alpami to jestem spokojny. za engela i janasa wygrywalismy wszystko ze sredniakami, a jak przyszlo do grania z anglia, szwecja to jak zwykle. jeden bezbramkowy remis udalo nam sie wywalczyc. ta druzyna dala nam 4 punkt z najlepsza druzyna w grupie! z czwarta druzyna swiata! dzisiaj nic nie jest w stanie mi popsuc dobrego nastroju. dzisiaj trzeba sie cieszyc i glosic peany slawiace wielkosc naszych! a wiec niech zyje leo! niech zyje ebi (w pewnym sensie stal sie tym kim byl oli u engela i franek u janasa)! niech zyja polska reprezentacja razem z najlepszymi kibicami na swiecie! i niech umiera w konwulsjach polska mysl szkoleniowa!
vkasz (18 listopada 2007) -
Przyłączam się do grupy cieszących się. Z kolegami wczoraj snuliśmy się po osiedlu ciesząc michy i wznosząc toasty. Do teraz mam kaca i uśmiech mi z twarzy nie schodzi. Jest zajebiście.
a nazwisko? (18 listopada 2007) -
>tak to niestety wyglada... Jak się przed paroma chwilami dowiedziałem pomysł ten wysunął Kalisz, chyba zaraz politycy zaczną się prześcigać w tym, kto bardziej kocha Leo.
Twój Stary (18 listopada 2007) -
piona lukki, piona Nick. właśnie o to mi chodziło, gdy pisałem o "zajebistym wyluzowaniu".
dabljudablju (18 listopada 2007) -
Dokładnie, zaczałem sie zastanawiać nad waszym zdrowiem psychicznym -najpierw pierdolicie ze nie mozecie spac przez tydzien z powodu ekscytacji meczem a teraz co? Wam to chyba nic nie dogodzi, wieczna kurwa krytyka i malkontenctwo, młodzi 50 latkowie, znudzeni zyciem i marudzacy na kazdy temat na zawołanie. I do tego te teksty -"zero przemówienia w nodze" litości...
Nick (18 listopada 2007) -
trzeźwieję dopiero. oczywiście morze pisze się przez "rz"
lukki (18 listopada 2007) -
ja nie wiem w jakim ja kraju żyję. reprezentacja awansowała po raz pierwszy w historii do mistrzostw europy, co po fatalnym początku eliminacji jest na prawdę dużym osiągnięciem. ja wiem, że mecz z belgią nie był wielkim widowiskiem. wie to również leo o czym świadczy przytoczona przeze mnie wypowiedź wyżej. wymęczyliśmy ostatnie zwycięstwo z kazachstanem, a wczoraj schodziliśmy na przerwę prowadząc 1-0 dzięki błędowi belgijskiego obrońcy. ale kurwa, czy wy się umiecie w ogóle cieszyć? włosi wygrali ze szkocją totalnym fuksem. przy stanie 1-1 szkoci mięli dwie doskonałe sytuacje, w tej drugiej mcfadden nie trafił do pustej bramki z 5 metrów. potem sędzia dał włochom rzut wolny z kapelusza i wygrali zajebiście niesprawiedliwie. czy myślicie, że dziś włosi siedzą i marudzą? myślicie, że mają zasępione twarze, bo włosi zagrali słaby mecz? jestem pewien, że spędzili niedzielę pijąc może wina i ciesząc się w grupie znajomych z awansu. ta reprezentacja osiągnęła zakładany przez trenera cel, dodam pierwszy raz w historii, więc cieszcie się dzisiaj, a nie pierdolcie smutnych kawałków. jestem przekonany, że gdybyśmy wygrali wczoraj po zajebistym meczu 5-0, to i tak znów komuś coś by nie leżało.
lukki (18 listopada 2007) -
Chyba nie mówili o tym w tv ale w moim sektorze zaczeli się lać kibice -ładne palanty.Policji oczywiście nie było po jakimś czasie ich dopiero wynieśli. Z biletami też była jazda okazało się że na biletach są sektory których w rzeczywistości nie ma i nikt nie wiedział gdzie jest sektor 3gl ale w sumie nie ważne i tak nikt nie siedział tylko wszyscy stali cały mecz.
Madzia (18 listopada 2007) -
tak to niestety wyglada... poza tym uwazam, ze mimo wszystko za wczesnie na takie honory. jedzmy na mistrzostwa, zostanmy mistrzami, albo nawet vce mistrzami i wtedy to leo nawet moze zostac tym, ktory wrecza odznaczenia a nie odznaczanym.
vkasz (18 listopada 2007) -
http://euro2008.wp.pl/kat,1728,wid,9406951,wiadomosc.html Wyczuwam tu lekką chęć przypodobania się narodowi.
Twój Stary (18 listopada 2007) -
>>smolarek to osobna historia, chciałem go zabić za ten >>lekki strzał w pierwszej połowie po tym jak sobol >>wydrapał belgom piłkę. z tej pozycji w jakiej był, czyli: lewa noga z przodu, dostał szybka pilke za ta noge, przez co nie mial zadnej mozliwosci mocnego strzalu, ewentualne inne proby niewatpliwie zakonczylyby sie wywaleniem na glebe.
kmil (18 listopada 2007) -
mecz był mocno przeciętny i ledwo dało się go oglądać,smolarek zrobił swoje,błaszczykowski wprowadził trochę ruchu na skrzydle ale faktycznie szybko zgasł.mam wrażenie,że kadra wygrywa na przekór niektórym decyzjom personalnym benhakera,facet myli się często co do obsady niektórych pozycji,ale wprowadził też coś co można nazwać świadomością piłkarzy wchodzących z ławki-im chce się grać i często biorą na siebie odpowiedzialność przez chwilę.smolarek ma nie tylko nosa ale też inteligencję,która pozwala mu lekko podciąć piłkę zamiast pierdolnąć na siłę w kosmos
paj (18 listopada 2007) -
dzień dobry. jaka piękna niedziela. fragment relacji radiowej: "Beenhakker potrząsa siwą grzywą, ten holenderski lew, który poderwał polskie orły..." zimoch?
lukki (18 listopada 2007) -
tak jak ustalilismy wczoraj - "zurawski wprowadza spokoj" hehe
tomek wasko (18 listopada 2007) -
gdyby nie stawka, to tego meczu nie dałoby się oglądać. zęby bolały. wiem, mało odkrywcze... gdzie jest dawny żurawski? ten z wczoraj niby ok, poukładany, poprawny, ale ja chcę tamtego harpa! w zasadzie podobali mi sie tylko boruc i żewłakow. smolarek to osobna historia, chciałem go zabić za ten lekki strzał w pierwszej połowie po tym jak sobol wydrapał belgom piłkę. no ale potem szacunek. z tym porównaniem do inzaghiego to masz rację, mz. jak zaczyna się kiwać, zwłaszcza gdy jest już podmęczony, to mnie skręca. błaszczykowski szybciutko zgasł, potem te głupie straty. cieszę się z tego awansu, ale pamiętam co było w 2002 i 2006. nie rozumiem po co belgom ten goor.
tottenhamon (18 listopada 2007) -
ja nie lubię Smolarka za to, że uważa się za gwiazdę, myśli, że jest szybki, wszechstronny, że ma dobry strzał i dobrze się kiwa - i robi to wszystko. a w rzeczywistości jest wolny, ma słaby strzał i ciągle traci piłkę w dryblingach. ma jednak nos snajpera - to jedyne co ma zajebiste, i jeśli to zrozumie i skupi się na sępieniu (tak większość bramek w eliminacjach strzelił), a nie pożałowania godnych indywidualnych akcjach - będą z niego ludzie. jeżeli natomiast pójdzie w drugą stronę i będzie przekonany, że jest polskim cristiano ronaldo to w końcu wyczerpie się limit szczęścia, klubowy trener zacznie się wkurwiać i ten przestanie go wystawiać. liczę na pierwszy scenariusz.
mz (18 listopada 2007) -
na obecna chwile to co najwyzej pippo moze chciec byc taki jak ebi a nie na odwrot...
vkasz (18 listopada 2007) -
mz co Ty pierdolisz? Nie lubisz smolarka bo nie jest taki jak pippo. Jednocześnie sugerujesz, że może kiedyś będzie taki jak pippo. Aha, jak smolarek sam zrozumie,że powinien być jak pippo to będzie taki jak pippo.
a nazwisko? (18 listopada 2007) -
nadal nie polubiłem smolarka, za dużo szczęścia ma, ale widzę w nim potencjał na inzaghiego - ani mocny, ani szybki, ani dobry drybler, zero przemówienia w nodze, ale ma instynkt, sępi te bramki, potrafi przyspieszyć w krytycznym momencie i jakoś urywa się tym obrońcom nie wiadomo w sumie dlaczego. jak smolarek sam zrozumie, że powinien być jak pippo, a nie kiwać się i udawać gwiazdę, może być naprawdę świetny.
mz (18 listopada 2007) -
generał smoli!!!!!!!!!!!!
lukki (18 listopada 2007) -
jedziemy!!!!! będę tam! ale posłuchajcie leo... wiecie juź czemu mu wierzę????????????? "Nagadałem się w przerwie. Zresztą już dziesięć minut przed nią podjąłem radykalne decyzje. Graliśmy okropnie, traciliśmy piłkę w każdej części boiska, nie dało się na to patrzeć. Nakazałem pilniejszą grę w obronie i w ogóle większą ostrożność. To nie jest moja ulubiona wizja futbolu, nie chcę oglądać Żurawskiego wracającego się do drugiej linii, ale czasami trener musi być praktyczny. Postanowiłem zapomnieć o stylu i powiedziałem piłkarzom: myślcie, jak przetrwać. Powtarzam: to wbrew mojej naturze, zawsze chcę grać inaczej, ale czasem nie masz wyjścia. Zapominasz o poziomie widowiska, szukasz jakiejkolwiek drogi do wygranej. Czy popełniłem błąd, nie wystawiając w podstawowej jedenastce Błaszczykowskiego, lecz Łobodzińskiego? Odpowiem tak: czasem musisz stracić 10 złotych, by po jakimś czasie zarobić 20. Łobodzińskiego obserwowałem cały tydzień, na treningach wyglądał fantastycznie. Nie wszystko jednak można przewidzieć - trudno jest np. mieć pewność, jak kto zniesie presję. Nie sądzę, by piłkarze się rozluźnili i potraktowali ostatni mecz z Serbią ulgowo. W niedzielę o 9 rano zamierzam coś ogłosić. Powiem: to nie koniec, to początek. Na razie zaledwie awansowaliśmy do turnieju finałowego, a on się nawet nie rozpoczął. Ale o tym, co zrobić, by zagrać na Euro więcej niż trzy mecze, wolałbym z wami pogadać dopiero za jakiś czas"
lukki (18 listopada 2007) -
pijecie?
rossssssss (17 listopada 2007) -
Nasi się cieszą jakby już Euro wygrali ;)
glootech (17 listopada 2007) -
błaszczykowski skurwysyn, matkojebca, jebaka
17 (17 listopada 2007) -
Jakie oni mieli zesranie wyrysowane na twarzy, gdy wychodzili na boisko! W grze też to było widać a Belgowie trochę postraszyli Boruca... Muszą się więcej ruszać, bo robią to co zwykle - stoją i się patrzą. Ale jest przynajmniej gol Euzebiusza. Ten to jest gość;)
Quid (17 listopada 2007) -
niby prowadzenie, ale styl gry to raczej Liga Polskich Rodzin niż reprezentacja Polski
PKS (17 listopada 2007) -
izrael prowadzi z rosją –17, 17/11/2007 19:30 I prawidłowo.
Mojsze (17 listopada 2007) -
20:30
rossssssss (17 listopada 2007)