INNE - FORUM
Beenhakker trenerem kadry 2 czyli łups skasowałem nie ten wątek co trzeba
11 października 2006przepraszam wszystkich zainteresowanych ale wyglada na to, że kasujac kolejne debilne wątki przez przypadek usunąłem ten o ekipie Benhakera. strasznie mi głupio, mam nadzieje, że mimo tej niedogodnosci rozmowa nadal będzie toczyć sie w najlepsze
-
@PKS - chyba coś ci się pomyliło, bo Real tamtej jesieni grał nędznie, czego dowodem była choćby wtopa 0-3 w Leverkusen. Nawet w meczu w Krakowie dałoby się coś ugrać gdyby piłkarze nie prezentowali filozofii podobnej do twojej - Real Madryt, Jezus Maria, na kolana. A po drugie, Leo właśnie osiągnął coś podobnego na poziomie reprezentacyjnym właśnie przeciw Portugalii, bo ci nasi przeciętni piłkarze wierzyli, że da się osiągnąć sukces i nie bali się.
anglista (21 listopada 2007) -
Do Anglisty: masz pretensje do Wisły za przegrany mecz z Realem jak Wołowski z GW za to, że polski futbol nie dorósł do stracia z najlepszymi i że Wisła wyglądała przy Realu jak drużyna trzecioligowa. Tylko, że wtedy może z 15 drużyn na świecie by tak przy nich nie wyglądało. Dude, to był Real Madryt. Galacticos. Napisz sobie na ścianie, kto tam wtedy grał, jeśli nie rozumiesz: Zidane, Raul, Morientes, Roberto Carlos, Ronaldo w formie, Figo, Beckham. A że Real grał poważnie i nie olał Wisły, to wyglądało tak jak wyglądało. A że w Tbilisi blamaż i z Valerengą to już jasny fakt. Swoją drogą - to dla mnie niepojęte, w jaki sposób awansowaliśmy na 3 z ostatnich 4 ważnych imprez mając dużo gorszych grajcarów niż w latach 90. I mean w jakich ci goście klubach grali i razem zupełnie nic sobą nie prezentowali. Goście w formie ówczesnych Koseckiego, Kowala, Jusko, Warzychy, Wałdocha mieliby teraz w reprezie pewne miejsce. To chyba świadczy o tym, jak fatalnych mieliśmy treneiros w tych latach. Albo za dużo się chlało na zgrupowaniach.
PKS (21 listopada 2007) -
Przepraszam - jednak 0-1 w Madrycie, ale za to po 3 minutach i wykopywanie piłki w trybuny przez pozostałe 87 :>
anglista (21 listopada 2007) -
@gr Jakich lepszych? Z resztą, jakie to ma znaczenie; Aime Jacquet w połowie lat 90 olewał Cantonę bo nie pasował mu do koncepcji i nie przeszkodziło mu to w zdobyciu medali w 96 i 98. Naprawdę ktoś płacze po Jeleniu, Zieńczuku czy Jarce gdy jedziemy na Euro? Co do Kasperczaka - z całym, ogromnym dlań szacunkiem i sympatią, to nie jest jednak trener typu Beenhakkera. Przerasta rodzimą myśl (?) szkoleniową o 5 klas, ale nie wiem czy z jego radosnym futbolem zrobilibyśmy 4 punkty na Portugalii. Jego dream team to owszem, 3 gole na Stadio Olimpico w Rzymie, 4-1 z Schalke, ale także 0-2 po 5 minutach w Madrycie czy - najbardziej karygodne - dopuszczenie do olewactwa piłkarzy w Gruzji, co z resztą Heńka wykończyło.
anglista (21 listopada 2007) -
co do Sobola, można mu pogratulować wyczucia (choć pewnie on tak tego nie odbiera) i konsekwencji - przynajmniej nie będzie strachu, że nagle na boisku zostanie 10 zawodników *** gdybanie nie ma sensu, oni byli młodzi, my starzy, krzynówek strzelił, jedziemy i ch.. *** jest trochę czasu; znajdzie się jeszcze kilka talentów, z pewnością zostaną jakoś poustawiani; defensywnie, a co tam; śmiem twierdzić, że nie nadajemy się na futbol totalny ani ataki pozycyjne *** piękną piłkę to se oglądne w premiership, a nasi niech wygrywają; i mniemam, że ten trener potrafi znaleźć odpowiednią taktykę, by takie cele realizować
mat (21 listopada 2007) -
hehe spoko, tyle ze wlasnie my mamy lepszych pilkarzy w polsce (lepszych trenerow rowniez zreszta. w imie wyzszosci ofensywnej koncepcji futbolu kasperczaka nad defensywna koncepcja poczciwego leo b.)
gr (21 listopada 2007) -
co do wypowiedzi wyżej: "mamo, mamo, bo ja chcę lepszych piłkarzy w Polsce"
penisław (21 listopada 2007) -
a teraz gramy niby lepiej?> przypomnijcie sobie mecze z armenia i finlandia - poziom polskiej 2 ligi, a nawet gorzej bo oni chociaz staraja sie atakowac, a nie ogladasz anytfutbol caly mecz, i niemoc "lewego" w rozgrywaniu pilki. z portugalia bylo lepiej, bo tym razem caly czas sie broniac zdobylismy szczesliwie pierwsi bramke. tyle ze gdyby nie strzal rozpaczy krzynowka przegrali bysmy ten mecz i prawdopodobnie awansu by nie bylo. calkowicie zasluzenie zreszta. (swoja droga ciekawe jak by to bylo gdyby belgowie nie wystawili mlodziakow i nie podarowali nam pierwszej bramki..)
gr (21 listopada 2007) -
a wszystkim, co wspominają engela - odpalcie se Youtybe i polukajcie, jak oni grali. Mniej wiecej tak, jak ferajna leci ze sztachetami przez pole, bo usłyszeli ze za miedzą sienapierdalają na dyskotece.
bgsh (21 listopada 2007) -
co do sobolewskiego, to kij z nim, facet nie trzyma cisnienia i dostaje czerwone, kiedy się mu czajnik zagotuje. patrz MS czy mecz Wisły o LM z bodajze Panathinaikosem.
bgsh (21 listopada 2007) -
http://www.sport.pl/pilka/1,65046,4691401.html chuj mnie strzela. jedyna nadzieja w rodzinie mieszkającej od 25 lat w austrii...
lukki (21 listopada 2007) -
druzyna engela grala fajniej? jasne! szczegolnie, ze za jej poczynania odpowiadal swierczewski, z ktorego starano sie zrobic ofensywnego pomocnika odpowiadajacego za kreowanie gry z przodu. no prosze was...
vkasz (21 listopada 2007) -
tego nie pamiętałem. ale pierwsze z ukrainą i norwegią były naprawdę mocne
mz (21 listopada 2007) -
szczęśliwie magazyn, o którym wspomniano ileś postów wyżej (a raczej dołączone dvd), pomaga nam skonfrontować wspomnienia z rzeczywistością: mecz Polska-Norwegia (który zapamiętałem w stylu: "rozjechaliśmy Norwegów jak czołg"); w pierwszej połowie przypominał te zgrzyty z Belgią + szczęśliwa bramka z niczego; przy prowadzeniu 2-0 wciąż drużyna pozwalała na wjazdy na pole karne; wszystkie wybicia obrońców szły świecami w trybuny; gdyby nie Dudek, spokojnie mogły paść 2 bramki (dodatkowo był słupek w jakiejść kuriozalnej sytuacji); *** dlatego się tak rozpisałem, bo jeżeli "za engela naprawdę drużyna grała trochę fajniej niż teraz i wygrywała po ładnych meczach od samego początku" i wygladało to tak jak widzę za załączonym dvd; to aż trudno mi powiedzieć, jak musiały wyglądać gorsze mecze kadry Engela
mat (21 listopada 2007) -
"a masz waść lepszego kandydata na selekcjonera,bo jeśli nie,to wolałbym mieć zaklepanego na kontrakcie leo(w końcu wykonał zadanie)" gdyby leo nie awansował, nie widziałbym powodu, żeby przedłużać z nim kontrakt. można byłoby się wtedy postarać o kasperczaka. po wygranej z belgią nie mam nic przeciwko przedłużeniu do końca następnych eliminacji, czyli do 2009 roku. chyba że nastąpi blamaż na ME, ale zakładam, że wtedy leo sam by się podał do dysmiji. "stary, chyba nie pamiętasz wygranych eliminacji w 2001 roku. engela lizało po kutasie całe środowisko piłkarskie od wrzesnia, aż do czerwca następnego roku." to było tak, że za engela naprawdę drużyna grała trochę fajniej niż teraz (mimo że engel jest absolutnym zerem) i wygrywała po ładnych meczach od samego początku. nie było specjalnie za co krytykować tamtej reprezentacji, ale z tego co pamiętam nikt nie przedłużał z engelem kontraktu przed drugim meczem z norwegią - czy się mylę?
mz (20 listopada 2007) -
sobolewski od paru lat nie udziela wywiadow, pewnie wkurwiaja go polscy dziennikarze, i domyslam sei ze to ma z tym zwiazek. tzn wie pewnie ze jak poplyna na me to wszystkich chuj beda obchodzily eliminacje. zreszta rozumiem go chyba troche, w ostatnich paru meczach gra bardzo dobrze, a dostaje w gazetach takie same oceny jak zurawski czy inny bak nie radzi sobie z presja och a tak naprawde to pewnie chodzi o kase mhihi
bh (20 listopada 2007) -
my przed samymi mistrzostwami zagramy z argentyna prawdopodobnie. i prawdopodobnie przy bulgarskiej. analogii z grekami wprawdzie ciezko sie dopatrzec, ale przynajmniej bedzie okazja sprawdzenia sie na tle klasowej druzyny. dawno, i to na mecz towarzyski/sparingowy nie przyjezdzal do nas tak mocny zespol. ostatnio to chyba 3:1 z wlochami za janasa. a co do sobola, to musi byc jakas ciezsza sprawa. ciekawe czy sie czegokolwiek wiecej dowiemy poza tym, ze chodzi o kwestie osobiste. nie rozumiem tylko czemu ludzie zaczeli od razu na nim psy wieszac na forach?
vkasz (20 listopada 2007) -
>gr Bezpośrednio przed tamtymi mistrzostwami Grecy grali z nami sparing i przegrali. Miesiąc później zdobywali mistrzostwo Europy. Więc spokojnie:)
Quid (20 listopada 2007) -
porownania do grekow sa smieszne dla mnie. ludzie, przypomnijcie sobie co grecy grali w obronie wtedy, i porownajcie z tym co my gramy..... jak mowie, przyjdzie pierwszy mecz i sie okaze. pozytywne podejscie jest wazne, rowniez u zawodnikow, ale gdy przyjdzie co do czego okaze sie ze bak jednak nie zdarza w obronie, "lewy" nie rozgrywa, a smolarek wcale nie jest szybki.
gr (20 listopada 2007) -
ostroo, sobolewski zrezygnowal z gry w kadrze; http://www.90minut.pl/news.php?id=648035 ktos cos z tego rozumie?
main (20 listopada 2007) -
"ale ktoś engela i janasa chciał nosić na rękach i przedłużać kontrakt zanim jeszcze awansowaliśmy?" stary, chyba nie pamiętasz wygranych eliminacji w 2001 roku. engela lizało po kutasie całe środowisko piłkarskie od wrzesnia, aż do czerwca następnego roku. robiono z niego boga. sam tej propagandzie uległem. on zresztą do dziś dnia uważa się za najlepszego trenera świata. fakt, nikt go nie chciał odznaczać żadnymi "krzyżami", ale to już raczej sprawa innego okresu politycznego. engel, piłkarze i większość kibiców tak uwierzyła w boskość tamtej drużyny i jego trenera w szczęśliwym szarym prochowcu, że było nie mal pewne że jedziemy po tytuł. tymczasem dostaliśmy wpierdol od małych koreańczyków, a po pogromie za słabą portugalią pojechaliśmy (zresztą razem z nimi) do domu. jakoś na MŚ płaszczyk nie przyniósł już szczęścia... tylko, że tak naprawdę nie chodzi o to, który awans był ważniejszy czy trudniejszy do wywalczenia. chodzi o to, że przygniata mnie malkontenctwo ludzi, dla których przykładowa porażka z serbią będzie argumentem żeby znów pomarudzić. ja kibicuje naszej kadrze, czy jej trenerem był piechniczek, janas czy leo. cieszę się z jej zwycięstw, bolą mnie porażki. w sobotę doznałem trzeciego awansu do wielkiej imprezy za mojego życia i cieszyłem się tym dwa dni. opiłem sukces w grupie znajomych, a w niedzielę obejrzałem bramki smolarka chyba z 30 razy. zawsze krytycznym okiem patrzę na pracę trenerów naszej kadry, ale ten zespół jest dla mnie najważniejszym zespołem piłkarskim świata i nie rozumiem tych, którzy zachowują się jak kilka osób na tym forum. nikt nie karze nikomu zgadzać się ze wszystkim co robi leo, nikt nie karze wam piać z zachwytu nad jego osobą, ale kurwa uznajcie fakt awansu i cieszcie się tym, bo polska piłka nie ma jeszcze pozycji w europie i chuj wie, czy następne eliminacje też wygramy.
lukki (20 listopada 2007) -
Ej, naprawdę dla mnie spoko, że skończyły się porażki po pięknej grze. Wolę już totalny antyfutbol ale z wynikami. Tym bardziej, że ten zespół i tak będzie grał coraz lepiej, także pod względem stylu, czy tam estetyki gry. Leo jest dla nas teraz jak Hiddink dla Koreańczyków, czy Australijczyków później. Dla mnie fajnie, na prawdę fajnie, bo to przede wszystkim rusza z posad cały ten śmierdzący grzyb jaki się osadzał na polskim futbolu od już wielu wielu lat. To jest zmiana mentalna i tędy droga ku lepszemu.
Quid (20 listopada 2007) -
ale przecież mz narzeka dla samego narzekactwa i szukania dziury w całym, więc nic nowego chłopak nie wymyśli. piona dla optymistów! :)
dabljudablju (20 listopada 2007) -
a masz waść lepszego kandydata na selekcjonera,bo jeśli nie,to wolałbym mieć zaklepanego na kontrakcie leo(w końcu wykonał zadanie)zamiast jakiegoś lewusa pokroju engela.
paj (20 listopada 2007) -
"a dla tych co narzekaja na styl. czy styl widzieliscie u janasa? u engela moze? nie po stokroc! ani w eliminacjach, ani tym bardziej na mistrzostwach. moze ostatnie mecze (patrz wegry, kazachstan, finlandia) nie olsniewaly." ale ktoś engela i janasa chciał nosić na rękach i przedłużać kontrakt zanim jeszcze awansowaliśmy?
mz (19 listopada 2007) -
ja tez dalbym mu spokoj, bo gra coraz wiekszy piach w tej reprezentacji, ale jest jedno ale... chlopak ma na chwile obecna chyba 89 spotkan w koszulce z orzelkiem. zalozmy, ze gramy z serbami, do tego dochodza mecze towarzyskie i sparingowe w przeciagu najblizszych miesiecy, w koncu same mistrzostwa. ktos sprytnie wyliczyl, ze bak 100 mecz zagrac by mial w finale me! to musi byc przeznaczenie. ja bym go zostawil jako talizman. niech ma cos od zycia.
vkasz (19 listopada 2007) -
Ale dajmy już spokój Bąkowi.
PKS (19 listopada 2007) -
a co jest zlego w lewym i dudce? czym tu sie dziwic, widzac ich w skladzie na me? lewandowski stal sie podstawowym pilkarzem u leo bo naprawde dobrze sobie radzi. dudka tez sie zmienil, zrobil postepy. kiedys razila mnie jego gra i potykanie sie o wlasne nogi. byl on dla mnie jedynie tematem do drwin. a teraz nawet zalowalem, ze nie zagral z belgami. jezeli chodzi o me to mam jedynie nadzieje, ze wcale wlasnie nie trafimy na latwa grupe. chcialbym wylosowac anglie, niemcow, szwecje. nie chce grac z rumunia, grecja. ostatnio dwa razy mielismy latwe grupy, i co? i wracalismy do domu po trzech meczach. zagrajmy z najlepszymi od razu i jezeli faktycznie jest cos w tej druzynie, to bedzie wiadomo. a jak przegramy... no coz. przynajmniej nie przegramy z jakims ekwadorem czy inna korea jak na ms. juz to kiedys tutaj pisalem. niezaleznie od wszystkiego jestem optymista w kibicowaniu naszym i nigdy nie zakladam, ze przegramy, ze nie podolamy. no bo ile mozna stracic na byciu optymista? najwyzej po raz kolejny przezyje rozczarowanie. wazniejsze jest to ile mozna zyskac! ale nie o to tutaj chodzi bo w koncu czym sie kierujemy sercem czy rozumem jak wspieramy naszych? oczywiscie, ze tylko sercem. rozsadek i logika schodza tutaj na drugi plan. jakbym mial nie wierzyc i zakladac z gory, ze przegramy to w ogole dalbym sobie spokoj z kibicowaniem i sledzeniem tego wszystkiego. no bo po co? i w ogole jakbym wytlumaczyl fakt, ze grecy sa mistrzami europy? no bo przeciez grecy! co oni znaczyli w pilce jeszcze w czerwcu 2004 na dzien przed rozpoczeciem mistrzostw w portugalii? gdyby decydowal rozsadek i na boisku zawsze wygrywal lepszy, to jak powiedzial kiedys lineker zawsze wygrywali by niemcy (tudziez hiszpania, francja, wlochy). to jest wlasnie piekne w futbolu, ze mozna marzyc i roztaczac wizje o tym, ze bialo czerwoni 29 czerwca wybiegna na boisko we wiedniu i zagraja o zloto. i ba! mimo, ze trzezwe myslenie w ogole nie pozwala na realizacje takiego scenariusza, to w glebi serca jestem w stanie i wierze, ze tak wlasnie sie stanie. nawet gotowy jestem postawic na to pieniadze! i tak wlasnie zrobie! bukmacherzy znaja sie ponoc najlepiej na pilce. za mistrza dla polski wyplacac beda 50 za kazda postawiona zlotowke. tym lepiej dla mnie! postawie kila set zlotych, a moge wygrac kilkadziesiat tysiecy! czyz to nie piekne? calym sercem kocham reprezentacje, choc jest to milosc ciezka, czesto bez odwzajemnienia. kocham bezwarunkowo, mam to widocznie wpisane w dna. po slabych meczach jak kazdy potrafie ponarzekac, ale nigdy nie opowiem sie przeciwko reprezentacji, bo wiare w zwyciestwo bede mial zawsze. moze to troche wszystko zbyt wybujane, gornolotne ale coz. tak odbieram, tak czuje i inaczej nie potrafie. pierdola mnie ludzie, ktorzy tylko narzekaja, ktorzy nie potrafia sie cieszyc z pozoru tak nieistotna rzecza jak awans do finalow me. wiem, ze to jest polska i tutaj tak trzeba, ale pierdole. mam inaczej i jest mi z tym dobrze! nie mam zadnych kompleksow i wierze, ze wszystko sie uda. w koncu pozytywne myslenie, to wyjscie do wszystkiego co sie robi.
vkasz (19 listopada 2007) -
fajnie, wywalczylismy awans. tylko ze na mistrzostwach (jak zawsze) sie okaze sie ze gramy dobrze eliminacje skupiajac sie na kazdy mecz, a w turnieju glownym (gdzie wszyscy graja kazdy mecz na pelnym skupieniu i wchodza w gre realne umiejetnosci) dostaniemy wszystkjo w dupe. ps. jak zobacze na me w pomocy lewandowskiego i dudke to sie nie zdziwie. ta, leo ma koncepcje... o i moze radomski sie wyleczy
gr (19 listopada 2007) -
aha, żeby nie było wątpliwości, moja stosunkowo niewielka radość z awansu wynika tylko i wyłącznie z tego, że sam fakt awansu na ME nie jest już dla mnie czymś tak wyjątkowym, jakby był kilka lat temu. deprecjonowanie sukcesu Polaków z powodu ich słabej gry w niektórych meczach też uważam za bezsens.
kisiel (19 listopada 2007)