INNE - FORUM

Beenhakker trenerem kadry 2 czyli łups skasowałem nie ten wątek co trzeba

11 października 2006

przepraszam wszystkich zainteresowanych ale wyglada na to, że kasujac kolejne debilne wątki przez przypadek usunąłem ten o ekipie Benhakera. strasznie mi głupio, mam nadzieje, że mimo tej niedogodnosci rozmowa nadal będzie toczyć sie w najlepsze

paweł
  • jaki jest mecz w futbolu?
    polak (6 lutego 2008)
  • nasi w 70% graja dobrze, czesi w 10% [: i znow na triki artura sie nabieraja
    spryt (6 lutego 2008)
  • typowanie nie ma sensu.
    realista (6 lutego 2008)
  • No co jest panowie? Wygramy dzisiaj? Leo zapowiada, że ten mecz będzie traktowany jak spotkanie z Niemcami podczas nadchodzącego Euro. (Moim zdaniem dostaniemy 2:1)
    pesymista (6 lutego 2008)
  • pięknie, przysięgam że marzyłem o ty meczu. z tych klasycznych, tego akurat nie widziałem w całości.
    lukki (30 stycznia 2008)
  • ha, zastanawiałem się, jaki mecz mogą dać w kolejnym futbolu, no i proszę, (prawie) pełna egzotyka, ale fajnie będzie sobie obejrzeć - bieżę do kiosku *** notabene, przyznać się kto już wtedy był na świecie staruchy?
    mat (30 stycznia 2008)
  • znamy powolanych
    na onecie (17 stycznia 2008)
  • znamy już terminarz: 2008: 6.09: Polska - Słowenia 10.09: San Marino - Polska 11.10: Polska - Czechy 15.10: Słowacja - Polska 2009: 28.03: Irlandia Północna - Polska 1.04: Polska - San Marino 5.09: Polska - Irlandia Północna 9.09: Słowenia - Polska 10.10: Czechy - Polska 14.10: Polska - Słowacja listkiewicz pierdoli, że jest w 100% taki jak chcielismy. nie wiem, kto w październiku wymyślił mecz z czechami u siebie (mega killer jak dla mnie) i za trzy dni ciężki wyjazd na słowację.
    lukki (16 stycznia 2008)
  • nowy numer futbol.pl z meczem polska - austria z chorzowa. obejrzałem ten mecz dokładnie raz jeszcze, bo na stadionie w chorzowie miałem takie nerwy, że nie wiele pamietam. kilka spostrzeżeń: - żurawski. to co on grał w tym spotkaniu, a to co gra dziś to przepaść. ale to był kiedyś piłkarz... - nie rozumiem mimo wszystko dlaczego tak fantastycznie grająca drużyna (w sensie całych eliminacji), tak mocno się skompromitowała na MŚ 2006 - pamiętam, że po tym meczu byłem psychicznie wykończony, w końcu po 60 minutach doskonałej gry, sami zafundowaliśmy sobie 30 minut horroru. pamiętam, że po końcowym gwizdku nie cieszyłem się ze zwycięstwa tylko z tego, że mecz się już skończył. teraz oglądając to spotkanie widzę, że wynik nie oddaje tego co się tam działo. o głowę byliśmy lepsi od austrii i oni nie zasługiwali tam nawet na punkt - kibice i doping (wiadomo byłem tam) - rewelacja. no i gwizdy jak nigdy przy hymnie austrii, za słowa jednego z piłkarzy - rasiak - to był najlepszy występ tego zawodnika w kadrze. nie pamiętam nigdy wcześniej ani później żeby tak świetnie grał w narodowej - pamiętałem cały czas strzał w słupek linza z 89 minuty, a zapomniałem kapitalnego uderzenia żurawia z 91 z wolnego w słupek generalnie to najlepszy mecz z tamtych eliminacji, w sensie piłkarskiego widowiska. tam jest wszystko co w skopanej najpiękniejsze.
    lukki (20 grudnia 2007)
  • powracam do stylu "engela gry na tak" *** nawet jeżeli nie jakiś czas temu, to pewnie mieliście okazję oglądać "złote" mecze jedenastki Górskiego czy Piechniczka; mnie szczególnie zdziwił rodzaj futbolu, jaki się wtedy grało: chłopcy sobie stali (dosłownie) i pykali piłeczkę w lewo, w prawo, do przodu, robili kółeczka; jak już Lato pobiegł do przodu, to rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że to prawie "futbol totalny" *** podobny dysonans odczuwam między współczesną piłką nożną a meczami reprezentacji engela, jakimi raczy nas wspomniany wyżej magazyn *** od razu powiem, żeby ktoś nie doczytwaszy do końca obrzucił mnie pomyjami: MECZ POLSKA-UKRAINA JEST GENIALNY, ale wygląda jakby obie "bratnie" drużyny grały w nieco inną dyscyplinę, od tej, którą oglądamy choćby w LM (tak, w OE wciąż się tak gra) *** jest zabawny "skrót" pierwszego kwadransa (dokładnie jak w przekazie tv), a potem tyle smaczków i akcji (dosłownie, jak na am. filmie sensacyjnym), że można by obdzielić kilka meczy - trochę wyglądało to tak, jakby ukraińcy grali, a bramki strzelali nasi *** co mnie zdziwiło, to obecność Juskowiaka w napadzie (to on jeszcze żył) oraz Zielińskiego w obronie (zupełnie nie pamiętałem); Jusko nie strzelił karnego (trzeba wyraźnie przyznać, że słabiutki był, chyba jak dziś Żuraw); licząc po tzw. 100-procentowych sytuacjach, powinno być 5:4 dla Ukrainy; była i obrona Częstochowy i genialne kiksy (nie pamiętam, który z naszych obrońców tak się fantastycznie zastawiał, że nie zauważył, że napastnik go w tym czasie minął - Dudka też - i strzelił na pustą bramę); lawinowe ataki z jednej i drugiej strony; charakterystyczny atak ławą - wyprowadzamy piłkę w szybkim ataku i z przodu jest 6 naszych zawodników... poezja futbolu *** mecz mi się podoba, dokładnie na tej samej zasadzie, jak dwójka mniej utalentowanych bokserów porzuca wszelką taktykę, nie trzyma gardy i obaj napierają na siebie nieustannie, krew się leje, nasz wygrywa, jest pięknie *** chyba legenda tamtego meczu urosła dlatego, że polacy w tymże roku przegrali wszystkie 6 meczy (tako rzecze Szpaku) (halo, Austria?!), wcześniej nie strzelili nawet gola od iluś tam meczy, zaś po drugiej stronie stali Szewczenko i Rebrow; a tu takie hopla *** oprócz atrakcyjności meczu, kolejne trzeba przyznać: grających naszych orłów z taką ambicją, gryzieniem trawy, zawziętością, szczęściem i skutecznością naprawdę rzadko się ogląda *** no, nieważne
    mat (3 grudnia 2007)
  • przypomniało mi się, że oglądając zajawkę losowania MŚ 2012 "doznałem" (używając tego młodzieżowego zwrotu): w urywkach "największych futbolowych chwil" Polacy pojawili się dwukrotnie - nieśmiertelny Boniek z Belgią; a przy prezentacji drużyn z Am. Płd. Ekwador w meczu z Polską na ostatnich MŚ!
    mat (30 listopada 2007)
  • Chuj wie co będzie w 2010 , może San Marino wyrośnie na światową potęge...
    GM (26 listopada 2007)
  • nasza radość po losowaniu jest zdecydowanie przedwczesna i jest oparta tylko i wyłącznie na ostatnich wynikach reprezentacji. nikt z komentujacych - a przynajmniej ja nie słyszalem - nie mówil w jak kadra bedzie wygladac po mistrzostwach europy. wszyscy wiemy, ze wiekszosc zawodników jest delikatnie mowiac zaawansowana wiekowo. zurawski, bak, krzynowek, zewlakow moga potraktowac mistrzostwa europy jako zwienczenie swoich karier i na nich zakonczyc reprezentowanie naszego kraju.
    grossvan (26 listopada 2007)
  • slowency odmlodzili bardzo kadre ostatnio i dostawali baty nieslabe w kazdym meczu. smiesznie sie ich prasa odnosi :) wracajac do grekow jeszcze - naprawde byscie sobie porownali poziom ich obroncow wtedy i naszych teraz. jakies kapsisy, dellase, fissasy, przypomnijcie sobie co oni wtedy grali w obronie... co do podzialow lukkiego to przesadzasz stary. rozniemy sie tylko i wylacznie ocena gry reprezentacji :)
    gr (26 listopada 2007)
  • czy rzeczywiście słowenia jest teraz taka słaba? ja ich pamiętam z ME 2000 to wymiatali, byli lepsi niż polska teraz. w 7 lat tak się stoczyli, że będa teraz dostarczycielami punktów? irlandia płn wygrywa ze szwecją, danią i hiszpanią, słowacja też groźna. czesi są obecnie lepsi od niemców. optymizm polaków po losowaniu jest chyba nieuzasadniony, czy się mylę? ale grupa jest bardzo atrakcyjna przynajmniej - bez wschodu, fajnie.
    mz (26 listopada 2007)
  • koncepcja dobra z wyjątkiem tego żurawa - w obecnej formie on się do niczego nie nadaje i nie ma sensu robić z niego rozgrywającego jeśli o wiele lepiej w tej roli może sprawdzić się garguła (zaczyna grać naprawdę dobrze). ale beenhakker bez dwóch defensywnych pomocników ani rusz, więc nie łudźmy się, że środek pomocy będzie wyglądał inaczej niż lewandowski-dudka. a jeleń, żuraw czy garguła mogą sobie walczyć o drugie miejsce a w ataku/ofensywnego pomocnika.
    mz (26 listopada 2007)
  • miast liczyć punkty między słowacją i słowenią, z innej czapki: w czysto akademickich rozważaniach, czy dałoby radę, by obecnie w napadzie grali Smolarek z Jeleniem, parę środkowych pomocników stanowili Żurawski z Lewandowskim, zaś rolę skrzydłowych pełnili Błaszczykowski i Krzynówek? dawałoby by to nam więcej szybkości (i teoretycznie zagrożenia) w ataku oraz pewność na pomocy, Żuraw nie musiałby tyle biegać, by se rozgrywał, bo jednak umie, hę?
    mat (26 listopada 2007)
  • hehe anegdotka o wąsikiewiczu zawsze na czasie. od razu przypomina mi się słynny filmik z Lenczykiem: http://youtube.com/watch?v=1rZGqGObS6I
    dabljudablju (23 listopada 2007)
  • tak mi się zrymowało, ale jest wielce prawdopodobne, że jak nasi walną kilka meczy przed ME na minus, to podniesie się larum: "Leo-sreo"
    mat (23 listopada 2007)
  • w tym watku masz definicje: http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=2218 (poszukaj anegdoty o wojciechu w.)
    tomek wasko (23 listopada 2007)
  • uwielbiam to określenie: "polska myśl szkoleniowa". a mógłby je ktoś doprecyzować?
    tottenhamon (23 listopada 2007)
  • widze tomek, ze bawią cie te dinozaury. ja bym kazdemu wykopał grób.
    bgsh (23 listopada 2007)
  • mówienie/pisanie że występ takich drużyn jak Turcja czy Grecja w półfinałach dużej imprezy obniża ich rangę (koreę pomijam ze względów oczywistych) jest, delikatnie mówiąc, trochę nie w duchu fair play, he (mniemam, że dokładnie tak samo Polaków traktują piłkarskie nacje Anglii, Włoch, Hiszpani czy Francji) *** (bardzo naganna postawa, bardzo) *** ale zaraz, reprezentacji Anglii nie będzie na na ME 2008? to znaczy, że ME 2008 nie ma; można się zająć kolejnymi eliminacjami *** stwierdzenie, że "Leo jest lepiej traktowany niż poprzedni trenerzy, chociaż repra gra podobnie" raczej też mija się z prawdą *** 1. repra osiąga podobne REZULTATY, ale gra inaczej; zdarzają jej się kiepskie mecze, ale zasadniczo w kreowaniu gry nie ma WYŁĄCZNIE elementów "wielkiej improwizacji" i "napadu ze sztachetami" - o czym nie tylko ja wcześniej wspomniałem 2. co do traktowania trenera; owszem, teraz jest bogiem, ale takich samych bożków zrobiono z engela i janasa; tyle że chłopcy z polski zawsze mieli poparcie z centrali, tym większe, im więcej głupich decyzji podejmowali; co do Leo, wystarczy sobie przypomnieć, ile pomyji na niego leciało po przegranych meczach z Finlandią i Armenią, a nawet jak teraz jest traktowany - tutaj bilans wychodzi na zero *** moje typy: Holandia, Włochy, Niemcy, a co *** co by ty nie gadać, jest późna jesień, jest smutno, mam stan depresyjny, ale się k.... cieszę, że jedziemy! k....., z pierwszego miejsca!
    mat (23 listopada 2007)
  • http://supergigant.blox.pl/2007/11/Polska-mysl-szkoleniowa-kontratakuje.html trener wojcik mistrz, reszte wypowiedzi tez niczego sobie hehe.
    tomek wasko (23 listopada 2007)
  • no właśnie a cała dyskusja została wywołana decyzją o przedłużeniu z nim kontraktu jeszcze przed awansem. co prawda janasowi też dano drugie eliminacje, ale on tych swoich pierwszych nie prowadził od początku. w ogóle tak naprawdę kluczowe nie będzie to jak nas trener ustawi, tylko czy za pół roku po sezonie te nasze błaszczykowskie i inne smolarki będą w formie (bo na żurawskiego nie liczę już), czy raczej tak jak to wyglądało na ostatnich MŚ. bo nawet jeśli przyjąć pesymistyczne prognozy greka, zawsze jak kluczowi kolesie grają dobrze to błaszczykowski zrobi rajd albo krzynówek jebnie z dystansu i wygramy niespodziewanie.
    mz (23 listopada 2007)
  • ok, zgadzam się. kompletnie nie pamiętam MŚ w korei poza meczami naszej kadry. nie kojarzę wyników, strzelców bramek itd. turniej był chujowy i na niskim poziomie. ME w portugalii jednak już kojarzę. zapadły mi w pamięć mecze francji z anglią, czechów z danią czy holendrów z czechami. to był dobry turniej pomimo zwycięstwa greków. uważam, że jeden zespół nie może zepsuć poziomu całych mistrz nawet jeśli je wygrywa. dlatego wolę jednak tytuł od ćwierćfinału w pięknym stylu. może dlatego że za dużo w życiu naoglądałem się honorowych porażek w stylu meczu na wembley z golem marka citki. graliśmy wtedy piękne zawody a i tak przegraliśmy. byłem wtedy gówniarzem, ale jeszcze kilka dni po meczu szukałem odpowiedzi na pytanie "dlaczego?". po tylu latach posuchy cieszę się każdym zwycięstwem kadry, bo coś jednak od 2001 roku drgnęło. co do traktowania leo, już pisałem, że tak samo cieszyłem się z sukcesów engela i janasa. no może za engela najbardziej. byłem pewny wtedy, że doświadczam historycznej chwili, bo umówmy się, że na turnieje tej rangi za często nie jeździmy. doświadczony jednak temu coś się wtedy działo (o czym pisałem wyżej), daleki jestem od traktowania leo jak boga.
    lukki (23 listopada 2007)
  • jednak zastanówcie się z czego bierze się nasza duma, że małysz znowu dalej skacze - skąd ta emocja? tu chodzi o punkt odniesienia, którym jest reszta świata. nie byłoby żadnego doznawania, że małysz, że papież polak, że mateusz kusznierewicz i renata mauer, gdybyśmy nie wyobrażali sobie, że cała reszta ich (przez to nas, polaków) podziwia. i jak sobie przypomnę jakie między innymi ja żywiłem uczucia wobec zwycięskiej grecji w 2004, to wybieram grę a la czechy i odpadnięcie w ćwierćfinale, zamiast gry a la grecja i wygraną. sukcesy chujowych drużyn po prostu obniżają rangę imprezy - ludzie mieli w dupie MŚ 2002 z koreą i turcją w półfinałach pięć minut po ostatnim meczu. podobnie chyba z ME 2004.
    mz (23 listopada 2007)
  • jesteś mój czarnuch, ziom.
    bgsh (23 listopada 2007)
  • nie rozumiem tego toku myslenia. ze niby krzynowek ma sie biczowac teraz za to, ze wyszedl mu strzal zycia (nie pierwszy zreszta)? jak to? wolelibyscie rozumiem zeby smolarek zajebal w ostatniej minucie z przeworty w poprzeczke. czemu juz zaczyna sie szukanie dziury w calym? zaczyna sie sprowadzanie wszystkiego do szczescia, przypadku, bog wie czego. jedziemy na mistrzostwa europy! awansowalismy z pierwszego miejsca! nasza dupe ogladac moze portugalia, serbia, belgia. to jest stan na 22 listopada ad 2007. tym sie trzeba cieszyc i z tego byc dumnym! co bedzie dalej zobaczymy. w kazdym badz razie martwic sie bedziemy pozniej. trzeba czerpac radosc ze wszystkiego co sie da. ale nie, kurwa. siedze wczoraj w knajpie, ogladam meczyk a znajomy juz roztacza wizje, ze po chuj te mistrzostwa, ze znowu przejebiemy wszystkie mecze, ze wstyd bedzie. no pierdole! naprawde bylem bliski zajebania mu w morde, bo zawiazala sie miedzy nami juz powazna klotnia. jak tam mozna sie pytam? w gazetach to samo. wojcik i engel rozpowiadaja, ze takiej z takiej grupy latwej ciezko nie awansowac, ze teraz dwie druzyny wchodza, a za ich czasow tylko pierwsza, ze tamto i sramto. no kurwa! krew mnie zalewa! jaka latwa grupa, przeciez po losowaniu byl lament, ze jak zajmiemy trzecie miejsce to bedzie dobrze. argument o dwoch druzynach. a kurwa pytam sie z ktorego miejsca awansowalismy? z pierwszego zdaje sie! zupelnie nie trafione w tym przypadku. za wojcika nawet barazow nie ugralismy, wiec szanownie niech zamknie buzie pijus jebany. sorry za te mieso, no ale nosi mnie jak slysze takie teksty. ja nie mowie, ze teraz nasza gra wyglada jak przez rozowe okulary, bo nie wyglada, ale na boga. roznice widac juz chocby w mentalnosci leo i w tym jak to wszystko wyklada tym pilkarzom. czy za janasa dzialy sie takie rzeczy? powiedzcie mi. przeciez ci chlopcy wpatrzeni sa w niego jak w obrazek! i juz sam ten fakt pozwala mi wierzyc, ze cos z tej druzyny bedzie. wiem, ze nie gramy futbolu totalnego, ale wcale na takim mi nie zalezy bo zdaje sobie sprawe z tego, ze tej klasy pilkarzami trudno taki mimo wszystko styl osiagnac. ale ja nie chce zebysmy byli druga holandia. wole zebysmy byli druga grecja. na grekow sie wkurwiala cala europa (w tym ja. i dalej ich nienawidze). ale myslicie, ze grecy sie tym przejmuja? oni maja mistrzostwo i z tego sie ciesza. na reszte europy w tym momencie klada lache. ja bym sie cieszyl jak dziecko, boze przeciez wyobrazcie sobie: POLSKA MISTRZEM EUROPY! nie jestem w stanie tego na obecna chwile ogarnac, tak jak nie ogarniam nieskonczonosci wszechswiata. chuj, ze w stylu mnie subtelny niz paszetowa z miesnego. na dobra sprawe nigdy pieknie nie gralismy (nie za mojego zycia) i do tego nie wygrywalismy. od jakiegos czasu wygrywamy (przynajmniej eliminacje). nad stylem jeszcze bedzie czas popracowac. na razie skupmy sie na tym, zeby dalej zdobywac punkty nie baczac na styl.
    vkasz (22 listopada 2007)
  • nie no żeby było jasne - decyzja o zatrudnieniu renomowanego zagranicznego trenera była jedyna słuszna. za engelem i janasem też nikt nie tęskni. ale cała polska podniecając się "leo", strasznie się oszukuje, że nastąpiła jakaś niebywała jakościowa zmiana w naszej grze - nic takiego poza jednym meczem z portugalią nie nastąpiło. don't believe the hype. chcę tylko powiedzieć, że za ten awans nie należy się beenhakkerowi lepsze traktowanie niż engelowi i janasowi za ich awanse. przestańcie pierdolić, że się tu doszukujecie myśli, a tam to był chaos, że kurwa, że cośtam - skończmy z tą fikcją. przecież cała dyskusja zrodziła się nie z naszego malkontectwa, ani tego, że jest jakaś frakcja antyleo, tylko z tego, że jest on o niebo lepiej traktowany niż poprzedni trenerzy, chociaż repra gra podobnie. co odkryć beenhakkera - no bez jaj, chyba nikt nie ma wątpliwości, że osobą odpowiedzialną za odkrycia z polskiego podwórka jest niezastąpiony bobo ok, ale, mówiąc to wszystko, chciałem też zaznaczyć, że przed ME jestem optymistą, właśnie dlatego, że uważam LB za 17 razy lepszego trenera niż engel/janas razem wzięci - stąd wierzę, że będzie on potrafił przygotować drużynę do dużej imprezy i ustawić pod konkretnych przeciwników. co do patriotycznej postawy przedmówcy - zauważ, że grecy się cieszyli, a cała reszta europy była trochę podkurwiona poziomem mistrzów. nie wiem jak tobie, ale mi takie rzeczy psują zabawę z oglądania. więc życząc sukcesu polsce, nie mogę jednak nie wziąć pod uwagę, że gdybym nie był polakiem zwycięstwa tak brzydko grającej drużyny sprawiałyby mi zawód. znacznie fajniejsza jest sytuacja gdy nagle okazuje się, że taki outsider gra zajebiście - dania w 92, czesi na kilku turniejach od 96 roku, senegal w 2002 i tak dalej.
    mz (22 listopada 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)