INNE - FORUM
Yes or No (Means No)
16 listopada 2005" Lansowani są zombies nie mający nic wspólnego z żywą glebą spontanicznych emocji, twórczych idei - ograniczeni, prowincjonalni rzemieślnicy od muzyki rozrywkowej niekiedy ze względów koniunkturalnych przerabianej na rock, dostarczający po prostu produkt marny w dodatku.
TSA zawdziecza swój powrot tej samej fali choc broni się swym rockowo - bluesowym korzeniem. Broniło się w siermiężnej rzeczywistości lat 80 podobnie jak Fiat 126p i Polococta. Ale teraz...
Kreacje narcystycznego Piekarczyka przypominają Bohdana Smolenia. "Koncert w Trojce" jest kompletną żenadą również z innych względów. Nieprzypadkowa jest tu atmosfera imienin u cioci. Rzecz jest bowiem kwintesencja działań towarzystwa wzajemnej adoracji.
Koncert odbywa się pod patronatem Trzeciego programu Polskiego Radia
W finale TSA wystawia Kaczkowskiemu pomnik kreując go na heroicznego guru, który wbrew cenzurze rozkrzewił w Polsce rock & rolla. To żałosne. Bo jeśli nawet kiedyś pan Kaczkowski puszczał jako pierwszy Hendrixa (nie moge tego pamiętać) to wkrótce później stał się wręcz pomnikową postacią radiowej konserwy, która wyrzuca poza nawias drapieżną nonkonformistyczną muzykę. W końcu to Kaczkowski od lat okalecza wrażliwość słuchaczy ładując im "Wielka Muzykę" koturnowych megalomanów w rodzaju YES, będących zaprzeczeniem rock & rolla. Nie chcę tu roztrząsać kwestii estetycznych, zwracam uwagę iż owe laurki są raczej nie na miejscu. Trzeba być bardzo zakochanym w sobie aby trawić tak niesmaczny lukier. Pozostaje pytanie: co zyskują na podziwianiu tego megalomanskiego pomnika z cukrowej waty, podatnicy, których środki zasilają Polskie Radio? Mnie osobiście, po tym co usłyszałem chce się rzygać...
Rafał Księżyk
BRUM 04/99 recenzja płyty "TSA w Trójce"
-
celny diss, nie ma co.
koniu (20 listopada 2005) -
to chyba tekst który rodzimy establishment negatywnie do księżyka nastawił?
mz (16 listopada 2005)