INNE - FORUM

Muzyka Japońska

6 października 2006

Muza japońska to szczególnie ciekawa jazda. Inna kultura i inne spojrzenie na granie. mimo iż jest przesycona wpływami od amerykańskiego rocka po muzykę klezmerską, to można znaleźć mnóstwo orginalnych patentów imo...

jakie są wasze refleksje odnośnie japońskiej sceny?

dla mnie absolutna max - korekyojinn i ruins

miszcz
  • @ –tygrysia maska, 6/10/2006 17:03 "Nie istnieje zatem sztuka dla przyjemności. Można tworzyć przedmioty sprawiające przyjemność, wiążąc w jakiś nowy sposób gotowe już idee i przedstawiając istniejące już formy. Tego rodzaju malarstwo czy wtórne pisarstwo nazywa się na ogół kulturą. W pojęciu Balzaca czy Cézanne'a artysta nie jest tylko istotą kulturalną: musi przyswoić sobie całą kulturę od jej początków i tworzyć ją na nowo, mówić tak, jak mówił pierwszy człowiek, malować tak, jak gdyby jeszcze nikt nigdy nie malował. Ekspresja nie może być zatem przekazem myśli zrozumiałej, ponieważ myśli zrozumiałe to te, które zostały już przez nas lub przez innych wypowiedziane. «Koncepcja» nie może poprzedzać «wykonania». Ekspresję poprzedza tylko niejasna gorączka i dopiero gotowe i zrozumiałe dzieło dowodzi, że należało w tym znaleźć raczej coś niż nic. Aby zdobyć tę świadomość, artysta musiał powrócić do jądra tego milczącego i samotnego doświadczenia, na którym opiera się kultura i wymiana myśli. Dlatego tworzy swe dzieło tak, jak człowiek wypowiadający pierwsze słowo, nie wiedząc, czy będzie ono czymś innym niż krzyk, czy zdoła oderwać się od biegu życia jednostkowego, w którym się zrodziło i przedstawiać niezależne istnienie sensu zrozumiałego dla tego życia w przyszłości"
    kublaj (15 lipca 2009)
  • pizzicato 5
    bgsh (26 października 2007)
  • myślałem że to jedyny wątek w którym nie będzie o Radiohead
    szukam dalej (26 października 2007)
  • takie żółte radiohead z okresu ok computer: http://www.youtube.com/watch?v=nbf2Jkwup4o
    mustaffo (25 października 2007)
  • swoja droga ta żonka moondoga to nie byla z japiszonii? jak jej bylo?
    Doktur_Szatan (25 października 2007)
  • dopiero zobaczyłem temat. generalnie dziwię się, że nikt do tej pory nie napisał o "pani jabłko". shina ringo, bo o niej mowa, wymiata po prostu. oprócz płyt solo dobre albumy dostaniecie pod nazwą tokyo jihen. polecam wszystkim.
    lukki (25 października 2007)
  • Tetsu Inoue bardzo dobrego chyba nie wymieniliscie. Poza tym wszystkim ktorzy lubia horror punk polecam zobaczyc kapele Balzak i sie solidnie posmiac. np:http://youtube.com/watch?v=Aq_2cH2YlEY - pronunciation wokalisty rządzi :)
    Doktur_Szatan (25 października 2007)
  • skumał ktoś tegoroczne Melt-Banana bo płyta jest zajebista i jedna z lepszych jakie w tym roku slyszalem
    mt (25 października 2007)
  • Uhichashi, Takamura, Yoshide, Tatsuya Yoshida (z Ruins, lub solowo Ruins Alone), Acid Mothers Temple, Umezu (w polsce ostatnio zadziorny Kiki Band, bardzo fajna sprawa), Korekyojinn, Ground Zero (!!), z subtelniejszych Satoko Fujii, Ooioo
    antyżyrafa (25 października 2007)
  • Mono, Rovo, AMT, Boredoms/Vooredoms, OOIOO, Asa-Chang & Junray, World's End Girlfriend/Boyfriend, Ruins, Boris, Melt Banana, Downy, Sugar Plant, Z, Otomo Yoshide/Keiji Haino/Tetuzi Akiyama/i mnóstwo innych improvizatorów... Tego wszystkiego (i wiele więcej) warto posłuchać.
    klopstock (25 października 2007)
  • Z tym Polysics oczywiście dojebałem, żadne tam nowe, chodzi mi o ostatnie, mianowicie "Polysics or die"
    bigos (25 października 2007)
  • Jeszcze wracając do kwestii "just do it" to wydaje mi sie to strasznie celne i na maksa popieram ta uwage, nie moge sie tez oprzec wrazeniu, ze podobna cecha dysponowali Totartowcy i ich spontaniczne wybryki okolomuzyczne. Zreszta pamietam jak Tymon powiedzial, ze wielokrotnie czul sie zazenowany tym co odpierdalaja co tylko dowodzi temu jak bardzo skupieni byli na samym dzialaniu, zostawiajac myslenie/background ideologiczny na potem albo i w ogole sie o nie nie fatygowanie. To byl jeden z tych czynnikow, ktore sprawily, ze Totart dzisiaj owiany jest legendą, a nie zapamiętany jako banda przyjebów i ich nie-wiadomo-co.
    bigos (25 października 2007)
  • Jak się podoba nowe Polysics? Dotychczasowe single są kapitalne
    bigos (25 października 2007)
  • pierwsze zdjecie mi się skojarzyło, że "słynny koncert na który eye nie przyszedł", ale potem play włączylem i jakoś poszło. a masz te z rozciętym kotem? ;>
    Low (1 stycznia 2007)
  • to piwo z reklamy to miller :)
    Maciek (1 stycznia 2007)
  • najpierw miałem wrzucić do rekapitulacji avant/experimental ale mi sie zapomniało, później miało być w various live ale znów mi się zapomniało dlateog wrzucam tutaj unikatowe, archiwalne zdjęcia koncertów-preformanców hanatarash(i)drugi link przedstawia owiany legendą (ba były nawet głosy że to bujda jest) koncert na którym eye... a zresztą zobaczcie samihttp://www5a.biglobe.ne.jp/~gin/rock/japan/hanatarasi/hanatarasi01.htmlhttp://www5a.biglobe.ne.jp/~gin/rock/japan/hanatarasi/hanatarashi2/hanatarashi2.html
    tygrysia maska (1 stycznia 2007)
  • 1. czy te "formy ekspresji i odreagowania" nie stanowią w takim razie owej "ideologicznej podmurówki"(z której brakiem sie zgodziłem, ale w sumie skąd ja to moge wiedzieć, czy jest ona czy jej nie ma)? czy może jest to jednak za mało żeby łączyć z jakimkolwiek ideologicznym podtekstem?mówiac ideologiczna podmurówka miałem na myśli troche bardziej świadome i zależne od twórcy czynniki niż kategorie czysto psychologiczne. równocześnie rozumiem że trudno mi będzie tą myśl jakoś sensownie rozszerzyć. powiem tak, zdaża się że dla nas ludzi zachodu sam fakt łamania jakiejś bariery bywa sam w sobie bardziej emocjonujący niż to co można za nią znaleść. 2. próbowałem sobie wyobrazić, opierając się tylko o tę zasadę (i zapominając o braku możliwości działania, tradycji i innych czynnikach), jaka w takim razie "muzyka" siedzi w najbardziej ukrytych miejscach wyobraźni co bardziej opornych obywateli Korei Pn. ... ale to już raczej sf jest.myśle że twoja pocieszna hiperbola ma jednak pewną racje bytu, traumy od zawsze bywały swetną pożywką dal sztuki (patrz powojenne kino Polskie, kino amerykańskie po Wietnamie itp.)równocześnie chciałem zauważyć ze oprócz tej gwałtownej gałęzi japońskiej muzyki na której się skupiliśmy istnieje druga strona to znaczy spokojniejsza, surowa i skupiona mająca swoje korzenie w buddyźmie zen i takich tam
    tygrysia maska (11 października 2006)
  • calkiek niezle to co mi;)jak masz cos wiecej to podeslij
    Gojo (10 października 2006)
  • tak. na wieży kościoła miał i widział. i słyszał.
    szatan (10 października 2006)
  • >podobno Japończycy przez wieki nie mierzyli czasu (zegar był 'dobrem' dworskim)więc ich poczucie>rytmu nieco inaczej kształtowało się przez wieki - stąd łatwość w komponowaniu arytmii, pozornej>dysharmonii etc, na pierwszy rzut ucha wydającej się kosmosem dla np. europejczyka.a w Europie każdy chłop miał zegarek już w średniowieczu. tak słyszałam.
    bh (10 października 2006)
  • posłuchaj sobie tu najpierw: http://www.myspace.com/ruinsbandpolecam PRAHA IN SPRINGjak Ci siądzie to podeśle coś więcej...
    miszcz (9 października 2006)
  • email to gojo666@o2.pl
    Gojo (9 października 2006)
  • moze ktos mi przeslac cos z japonksiej muzy:>bede wdzieczny bo przez emule to cos nie chce sie sciagac
    Gojo (9 października 2006)
  • koreański noise ;)
    antyżyrafa (9 października 2006)
  • ja tu jeszcze ze spóźnionym aneksem, bo spać nie mogę. chlapnąłem, że "oni jakby jakis pure art uprawiali", z czego się wycofuję, bo to jest tak głupie, że mnie aż brzuch rozbolał. tzn. nieprecyzyjne, ale nie chce mi sie precyzować.natomiast to "to bardziej sprawa dla psychologów i socjologów ale mi się wydaje, że w tak silnie zhierarchizowanym i zformalizowanym społeczeństwie formy ekspresji i odreagowania przybierają na gwałtowności" –tygrysia maska, 6/10/2006 18:43wydało mi się, Paweł chyba, rewelacyjnie trafne i oczywiste zarazem (ale nie pomyślałem), lecz(1.)/i(2.)1. czy te "formy ekspresji i odreagowania" nie stanowią w takim razie owej "ideologicznej podmurówki"(z której brakiem sie zgodziłem, ale w sumie skąd ja to moge wiedzieć, czy jest ona czy jej nie ma)? czy może jest to jednak za mało żeby łączyć z jakimkolwiek ideologicznym podtekstem?2. próbowałem sobie wyobrazić, opierając się tylko o tę zasadę (i zapominając o braku możliwości działania, tradycji i innych czynnikach), jaka w takim razie "muzyka" siedzi w najbardziej ukrytych miejscach wyobraźni co bardziej opornych obywateli Korei Pn. ... ale to już raczej sf jest.
    yeahnot (9 października 2006)
  • yoshide to przede wsystkim wyznawca magmy
    tygrysia maska (6 października 2006)
  • hehehe jesli wieczorynki ubarwia sie tam stroboskopopodobnymi kilkudziesięciosekundowymi błyskami (było cos takiego kilka lat temu), to może Yoshide albo Aube robią muzykę do odpowiednika domowego przedszkola ;)))
    Piotrek Tse (6 października 2006)
  • cos mi sie wydaje, że chlopi w Europie Północnej, uzwyając terminologii organizatorów Miss World w Warsaw city, też nie posiadali zbyt wiele zegarków, a jednak obecnie grają głównie na 2 i na 4 więc polemizowałbym z tą interpretacją ;)ale ciekawe czy oni sami opisaliby swoją muzyke w kategoriach arytmii i dysharmonii, moze w ich uszach brzmi to "naturalnie"
    Piotrek Tse (6 października 2006)
  • podobno Japończycy przez wieki nie mierzyli czasu (zegar był 'dobrem' dworskim)więc ich poczucie rytmu nieco inaczej kształtowało się przez wieki - stąd łatwość w komponowaniu arytmii, pozornej dysharmonii etc, na pierwszy rzut ucha wydającej się kosmosem dla np. europejczyka.ja osoboście szalenie wielbię Tatsuyo Yoshide (bębniarz Acid Mother Temple czy Ruins, Korekyojinn) - mistrz łamania, skakania, bicia bokami..... i do tego 'śpiewa' non stop:)
    miszcz (6 października 2006)
  • swoją droga to musi być ciekawe przeżycie przesłuchanie dowolnej płyty Merzbowa czy Boredoms w jednej z tych słynnych komór - sypialni, czyli wielkomiejskim hotelu dla salarymanów
    Piotrek Tse (6 października 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)