INNE - FORUM

Get behind me SATAN

16 listopada 2005

chciałem tylko stwierdzic że recka Stripes to najglupszy tekst jaki w życiu czytałem, zero argumentacji: "jest chujowe bo jest chujowe" i jakaś totalnie wiejska chęć pokazania "jaki to ja kurwa jestem ponad to!!!"- żenada. martwi tym bardziej że to całkiem fajny album.

ps. myslałem że wyrośliście juz z takich tekstów

pozdrawiam

bezimiennyktoś
  • album słaby, recka normalna. wy już wszędzie widzicie spisek
    lukki (16 listopada 2005)
  • niezły album, zjebana recenzja
    ziober (16 listopada 2005)
  • Mnie sie również podoba, tzn moze nie podoba, ale sie zgadzam z tym absolutnie, płyta jest mocno gówniana.
    kacpr (16 listopada 2005)
  • Nie no brawo. Argumentacja i wywody tego tekstu rządzą. "Nadciągają złe czasy" itp. Zwłaszcza w świetle tego:http://www.metacritic.com/music/artists/whitestripes/getbehindmesatani tego:http://www.metacritic.com/music/artists/whitestripes/whitebloodcellsa najbardziej tego:http://www.metacritic.com/music/artists/whitestripes/elephantMoże więc to Zagroba gówna słucha a prawdziwie dobrej muzyki by nie zauważył nawet gdyby ta podbiegła i kopnęła go centralnie w dupala. Sugerują to zresztą pozostałe teksty pana redaktora Zagroby. Jeszcze raz brawo.
    jedziemy (16 listopada 2005)
  • niom Zagroba nieźle zajebał, w końcu jakaś porządna wzbudzająca refleksje recka na tym vortalu. dawno tego nie było, popieram prawie całość, bo Seven Nation Army nudzi się po kilku przesłuchanaich dopiero. a to get behind cośtam jest nie do przejścia, pisali to na młodzińczym dole zapewne.
    Permanent (16 listopada 2005)
  • "Chociażby tragiczna marimbowa wprawka "The Nurse" czy wkraczające na terytorium zerowych, bladych jak nieboszczyk, stadionowych u podstaw, rockowych ballad "Forever For Her". Skok przez płot do "Little Ghost" i otrzymujemy dokładnie to samo w konwencji niemrawo pełznącej, akustycznej pieśni. Jeszcze przeraźliwie karkołomny, srający folk "White Moon" i "I'm Lonely" oraz wieśniaczące country "As Ugly As I Seem". Brudny bluesior "Instinct Blues" należy do najbardziej miernych osiągnięć White Stripes na polu ich trademarkowego pierwotniactwa."gdyby ws nie zdobyli rozgłosu dwoma poprzednimi krążkami, gdyby nagrywali w garażu dla nielicznych to ten tekst był zastąpiony czymś w stylu: "inteligentna zabawa konwencjami'życzę Zagrobie nieco pokory może
    janekzero (16 listopada 2005)
  • "Singlowy sataniczny hołd z tym wpierw chropowatym, później śliskim hard-rockowym riffem ustala najniższe standardy, a nienaturalny falset Jacka każe zastanowić się, czy nie miała tu miejsce próba odebrania widowni zespołowi AC/DC (choć należy spodziewać się, że fani tej "o co kurwa chodzi?1. co jest takiego w tym rifie co ustala najniższy standard?2. Kurwa nienaturalny falset? to znaczy że muzyk nie może operowac głosem? o co biega? jak ten z microphones fałszuje, śpiewa se zupełnie nie do rymu itd. to to jest twórcze a jak tu falset to obciach. o co chodzi ? kto mi powie?
    janekzero (16 listopada 2005)
  • Nie jestem fanem White stripes. Media brytyjskie zrobiły z duetu gwiazdy-to fakt. Niektórzy recenzenci przesadzali nazywając ich zbawcami rocka-zgadzam się. Używają starych wzmacniaczy, mikrofonów i gitar, czym się chwalą, czego im zazdroszczą. Ich nowa płyta to zwrot w innym kierunku-jasne. Więcej bluesa, country, więcej korzeni-mhm. Czy warto się tym przejmowac?-niekoniecznie.Nie jestem fanem Michała Zagroby. Porcys zrobił z niego recenzenta. Ma w kolekcji setki płyt, których zazdrości mu wielu młodych ludzi. Używa słów: "wieśniacki", "chujowy" i "gówniany", by wyrazić swoje niezawdowolenie. Jego najnowsza recenzja to zwrot w stronę korzeni Porcys: dupa, dupa, gówno. Czy warto się tym przejmować?-niekoniecznie.
    Sc (16 listopada 2005)
  • A ja się zgadzam z recką. Chujowa płyta i tyle..
    Low (16 listopada 2005)
  • Zgadzam sie, ze to slaba plyta, bo poza Take Take Take, ktory zdarzalo mi sie puszczac w kolko nie ma nic specjalnego do zaoferowania.Tez mi sie nie podoba singlowy kawalek i ogolnie plyta mimo wielokrotnego przesluchania nadal mi sie nie wkrecila. Nie dalbym jej jednak 0.6, a pare punktow wiecej za odwage zrobienia czegos innego po moim zdaniem znakomitym "Elephant".Wydaje mi sie, ze za taka ocena moga stac jakies emocje innego podloza, typu 'rzucila mnie dziewczyna, co to ich wielbila',niewazne.Troche zastanawiajace swoja droga,ze podobnie nieudana plyte i podobnie powazny zwrot zrobil BRMC.Dodam jeszcze na koniec,ze bylem na koncercie White Stripes w zeszlym tyg. i zupelnie przeszedl obok mnie,zero emocji... ale moze taki zimny ze mnie dran ;)
    madian (16 listopada 2005)
  • recenzenta do fan zin bym wysłał . niech se pisze o Sedesach i The bilach. Same cudowne odkrycia w tej recenzji. kurwa jakbym Rogowieciego słuchał
    .?. (16 listopada 2005)
  • Cz, moze juz nie pamietasz, ale w momencie wydania Elephanta o Whitach bylo bardzo glosno; Angielska prasa popadla w ekstaze, Q, albo NME jeszcze przed premiera obwiescilo, ze to jedna z najwazniejszych plyt w historii rocka (jaja, co?), potem zajawka przyszla do Polski i nadal da sie zauwazyc, ze media odnosza sie do nich z szacunkiem; nie odnotowalem, zeby ktos ich gnoil oprocz Porcysa. Rzeczywiscie pod wzgledem kompozycyjnym moga wydawac sie nudni, ale tu chyba bardziej chodzi o klimat i to przywolanie ducha rocka 60/70, ktore wzbudza w niektorych (np nieco starszych krytykach) olbrzymie emocje. (Kurcze, jak ja kiedys kochalem Led Zeppelin.)
    Fi (16 listopada 2005)
  • mi tam i tresc i ocena sie podobaja. Czekalem, czekalem i sie doczekalem. W kontekscie ogolnej masowej podniety tymi miernotami taka recenzja jest w sam raz. Over.
    Amalgamat (16 listopada 2005)
  • najbardziej wartościowe krytyki tej recenzji pochodzą od ludzi, którzy zgadzają się z oceną płyty (a nie zgadzają z formą). podrażnione gusta są w swoich ripostach zbyt przewidywalne jednak.
    yeahnot (16 listopada 2005)
  • tak w ogole to ex malzonkowie a nie rodzenstwo jak sie dowiadujemy z tresci
    ehm (16 listopada 2005)
  • czy ja wiem, recenzja napisana jest fajnie, z tym ze totalnie nie zgadzam sie z autorem co do poziomu strajpsow na trle reszty "garazowcow" (the strokes garazowi, ha. hahaha. uhah. BUHAHAHAHAAHAHAHHAHAHAHAH...etc) jak dla mnie caly ten revival=crap, a WS sa niezli ale nadrabiaja ogolno pojeta fajnoscia, ktora wprost z nich emanuje. jak dla mnie elephant byl gdzies tak na szesc (czyli pozytywnie) nowej nie slyszalem ale single jak na razie ma ABSOLUTNIE zajebiste. sczegolnie to pianinko zerzniete z "wild thing".
    em cunt (16 listopada 2005)
  • e, tam. fajny tekst. jedno tylko, co mnie juz troche bawi to pojecie "olbrzymiego hype'u wokol white stripes", ktore stalo sie juz aksjomatem w plujacych na nich srodowiskach niezal. ze kto, niby? jak chodzi o mainstreamowe media to nie sa oni tam jakos szczegolnie lansowani, poza tym nawet jakby byli to co z tego, lepsze to niz borysewicz&kukiz mash-up w teleexpresie. te ambitniejsze serwisy/gazety z kolei raczej podchodza do sprawy z dystansem, wiec o co chodzi jagby.
    Cz (16 listopada 2005)
  • Ja tam się zgadzam z recenzją i z oceną. dośc już mam słuchania wszędzie o WS jako zbawicielach rocka. Poza tym zawsze mnie wkurzali i już myślałam, że tylko mnie. A tu taka miła recenzja-niespodzianka i od razu mi się humor z ranka poprawił.
    protestantka (16 listopada 2005)
  • mozna sie nie zgadzac z recenzja i ocena, jebac ja itd. ale wypadaloby chociaz sprobowac zrozumiec, o co temu czlowiekowi chodzi. verstehen nie boli.
    Mauss (16 listopada 2005)
  • jak to jest z tym pisuarem?jakas trauma z przeszłości? :P
    wkn (16 listopada 2005)
  • Zdrowi na umyśle zawsze dostrzegali, że wśród tych wszystkich retro-rock revivalowców White Stripes byli (z wyjątkiem kilku fajowych riffów) najbardziej beztreściowym zespołem :)imo super! tyle że dla mnie chujowość WS najbardziej bije po uszach na ultragównianym 'White Blood Cells'
    stefan (16 listopada 2005)
  • A chciałem taki temat własnie założyć.. wyprzedzili mnie:PReck na poziomie, ja wiem?? dwunastolatka pałającego chęcią popisania sie słowami jakich się ostatnio nauczył, cytując z pamięci ''żenadność'', ''chujowość'', ''karkołomny, srający folk'' czy ''wieśniaczące''.Jeśli to miał być pastisz prawdziwej recenzji, to się udał w pełni. Jesli to miało być na poważnie.... cóż.......spuśćmy zasłonę milczenia na te żałosne wypociny.Boże chroń nas od takich ludzi..
    Nev (16 listopada 2005)
  • na jedno wychodziżenada, get ears Panowie...
    Manny (16 listopada 2005)
  • nie,Zagroba to "zastępca redaktora prowadzącego serwisu Porcys"
    Sc (16 listopada 2005)
  • zagroba to debil - brak mi slow
    g (16 listopada 2005)
  • spojrz na to z innej strony, moze chcieli ci zrobic na zlosc ;);
    main (16 listopada 2005)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)