INNE - FORUM

Stachursky do Nagrody Nike?? (współczesna literatura)

13 września 2006

artykuł z GW sprzed paru dni, piękne piękne, ciąg dalszy kompromitowacji układu i łże-elit w wykonaniu flagowego okrętu Axel-SPringer.Pl

Stachursky do Nike?
us za "Faktem" 2006-09-07, ostatnia aktualizacja 2006-09-08 10:49
PRZEGLĄD PRASY. To wielka szkoda, że tekstu piosenki "Z każdym twym oddechem" nie można w tym roku zgłosić do Nagrody Literackiej Nike. Stachursky miałby ogromne szanse na wygraną w konkursie, ponieważ uwielbiają go miliony Polaków - pisze czwartkowy "Fakt

Jak pisze "Fakt", Stachursky podbił serca publiczności ostatniego sopockiego festiwalu tekstem piosenki "Z każdym twym oddechem". - Charakteryzuje się cechami niespotykanymi dziś w dzisiejszej literaturze, ponieważ wzrusza, rozczula, jest piękny, bezpretensjonalny - czytamy w gazecie.

"Fakt" postanowił zgłosić tę kandydaturę do Nagrody Literackiej Nike. Marek Radziwon, sekretarz jury nagrody, powiedział, że zgłoszenie Stachursky'ego w tym roku jest już niemożliwe ze względów formalnych. - Ale już dziś można te teksty zgłosić do nagrody za przyszły rok - zapewnia Radziwon.

Według "Faktu" Stachursky miałby ogromne szanse na wygraną, ponieważ jego twórczość doceniają miliony Polaków. - Zwykli ludzie są w stanie najlepiej ocenić rzeczy, które są kierowane właśnie do nich, a nie do garstki wynaturzonych intelektualistów i pseudomelomanów - czytamy w "Fakcie".

Fragment tesktu piosenki "Z każdym twym oddechem", słowa Jacek Stachursky:

Wierzę w te proste słowa

i proste gesty, które ofiarujesz mi

Czuję jak we mnie rodzi się

coś czego wciąż mi brak

na co czekam już od lat

Nigdy nie tęskniłem tak

choć pragnąłem więcej niż los by mógł mi dać

Z każdym Twym oddechem i z dotykiem każdym Twym

Świat nabiera pięknych barw i miłości ma dziś smak

Z każdym Twym oddechem otulony światłem gwiazd

Wszystko Tobie dziś już mogę dać

Wszystko Tobie dziś już moge dać...

PK
  • Zosia ale ja "nic nie muszę". nie obchodzi mnie czy ktoś uzna moje wynurzenia za spójne, czy chaotyczne. co pasuje a co nie pasuje. i nikt mnie nie uczył dyskutować na studiach. piszę szczerze i tyle.koniec miszczosztw.
    borys d (15 września 2006)
  • koniec piłki nożnej
    naphta (15 września 2006)
  • nie no, ja też przeczytałem całego prousta, heh. wiadomo, że genialne, a po przebrnięciu pierwszego tysiąca stron człowiek smutnieje, że już tylko tysiąc z okładem do końca. w ramach słabości: dwa razy w kilkuletnich odstępach podchodziłem do musila i dwa razy utknąłem na połowie drugiego tomu (a przeciez jednak świetny, mam żal do siebie)dzienniki gombrowicza: o słabości hołubionego przez francję prousta wobec "odrzucanego" sartra - warto
    naphta (15 września 2006)
  • >rozchodzi sie o to, że ja nie czuje sie zobligowany do wyjasniania niczego.za dlugo by to trwalo mylisz zobligowanie i nawracanie innych z ruchem w dyskusji. poza tym to pasowaloby gdybys juz nie napisal calego mnostwa wyjasnien;>>ja nic nie wiem obiektywnie. ale intuicyjnie cos wyczuwam zawsze mnie uczyli na studiach zeby w razie czego tak mowic. u was tez to bylo?;>>wejdzie Gwara w watek i powie zebym przestal pieprzyc farmazony tylko skoczyl z nim na piwotak, ten gwara rzeczywiscie ma potencjal;>(koniec dogrywki?)
    z (15 września 2006)
  • i jak miło zrobiło się na koniec. Luke skumał że jestem popowcem i rozgrzeszył mój wstręt do opasłych tomów które nie mają jakości rewolucyjnej dla literatury. Borgesa i Calvino nie neguję bo ich czytałem i coś tam wnieśli. ale to było dawno, a mówimy o dobie internetu. ciesze sie ze moja wypowiedz o Stachurskim, ktora zapoczatkowala lawinę, doczekała się wreszcie interpretacji odpowiadającej temu co chcialem przekazac. wzmianka o fizyku kwantowym pokazała jałowość naszych punktów widzenia. a Prousta całego chyba czytał Mike i twierdzi że genialne. ja w 3 klasie ogólniaka zmęczyłem Swanna i koniec, bo poczułem się znużony, doceniając wszakże kunszt zdań zakrojonych na 1,5 strony. no i ostatni post Luke'a. post dnia na pewno. MEGA RESPECT dla wszystkich.
    borys d (15 września 2006)
  • >niech sobie rzezbi, ale chodzi tylko o to zeby rozwazyc TYSIAC razy zanim sie zorganizuje jakies wystawy, zanim sie rozreklamuje to jako wielkie wydarzeni artystyczne etc. bo w 90% przypadkow takie dziewuszki nie wnosza NIC do historii gatunku ktory uprawiaja.z tym to sie zgodze,man. i jeszcze rozciągnąłbym to na inne dziedziny. niech kazdy z osobna rozważy swoje postepowanie tysiac razy, a swiat bedzie lepszy.(gwizdek)(spalony)
    ryba2801 (15 września 2006)
  • "rozchodzi sie o to, że ja nie czuje sie zobligowany do wyjasniania niczego. za dlugo by to trwalo i objeloby zakres problematyczny tak szeroki że nie skończylibyśmy tej wymiany do śmierci, a po drodze wkradłaby sie grafomania, dyskusje swiatopogladowe, diagnoza cywilizacji etc. I mean it. bo musialbym powiedziec z grubsza wszystko co sadze o swiecie, a brakuje mi czasu zeby skonczyc magisterke. to są moje generalizacje na mój prywatny użytek i nie mam potrzeby ich tłumaczyć komukolwiek, wybaczysz mam nadzieje."sorry. coś tam skrobałem bez sensu a w miedzyczasie poszło finalne rozdanie. dla mnie spoko. konczymy. idę na bro.
    luke (15 września 2006)
  • ha - Borys jako Wielki Dyspozytor w "Fahrenheit 451" - już to widzę!nie rozumiem tylko dlaczego chcesz walczyć o Satanic czy Kid A które dekonstruują konwencje, etc, etc a apriorycznie negujesz wartość pracy Calvino, Ashbery'ego, Bernharda, Pereca, Borgesa, Jabesa, DeLillo, Salamuna, Ballarda i paru innych jeszcze, którzy robią to na polu literackim.bo - łatwiej ( do ogarnięcia 50 lat nie 3 000 - choć to też redukcja - Piotr Wierzbicki czy Jacek Hawryluk mają pewnie inną perspektywę), - szybciej ( 45 minut zamiast , powiedzmy 5 godz na przeczytanie kilkuset stron), - zwykle zabawniej ( bo muzyka bardziej socjalizuje, bo mocniej flirtuje z popem etc...)?no ok - dla mnie fair. też lubię pop i jego rytuałyruzumiem też , że w nawale impulsów odruchem samoobrony jest odpowiednie ustawienie percepcji. każdy w jakimś stopniu to robi. pewnie ostatnim, ktory wszystko ogarniał byl Arystoteles.tylko, ze nonszalanckie odrzucanie a'priori całej kulturowej formacji, i negowanie zasadności prób szukania języka opisu dla "tu i teraz" to po części zgoda na poznawanie współczesnego świata głównie przez pryzmat kultury instant.tak tłumaczę Twoją opinie o stachurskim - bo jego język rzeczywiscie bardziej przylega. byc może budzi nawet w ludziach dużo dobrych i glebokich emocji - czemu nie? ale kulturowo istotne są dziela tych, ktorzy - jak sam pisales - chca widzieć jasniej, bedac w kontrze (wobec żywiołu byle-jakiej mowy danej chwili, epoki). no i dlatego - niezaleznie od wyniku tych prob ( ktorych nie znasz) w literaturze wspolcz - stachurski wciaz nie ma zadnej kulturowej legitymacji. bo leci z prądem. nie probuje. ale nie ma sie co nabzdyczać - mozna pewnie poznawać swiat poza kultura. fizyk kwantowy mógłby powiedzieć, że i 'Kid A" i "Dar Humboldta" są zbędne i nie umiałbym mu zaprzeczyć.ps. - nie lubię Kundery, i - niestety - nie przeczytałem (jeszcze) całego Prousta.
    luke (15 września 2006)
  • >czy mógłbyś wymienić rodzaje sztuki, które nie są zbędne? na razie, przypominam, uśmierciłeś literaturę i muzykęmuzyka nie jest zbedna. muzyka bedzie zawsze potrzebna bo jest jedyna sztuką calkowicie abstrakcyjną. BLAGAM nie kazcie mi wjasniac dlaczego tak uwazam. to jest na rozprawe wielotomową ktora moze kiedys popelnie jak bede bawił wnuki. zreszta Kandynski juz podobnie o tym pisal i inni (choc skonstatowalem to lata po wlasnych przemysleniach, NIEWAZNE), wiec nie musze tego robic.muzyki po prostu powinno byc o wiele mniej - zaledwie przyslowiowe 10% z obecnie wydawanych plyt jest wartych uwagi. nie chodzi o to co komu sie podoba, jaki styl, jaka melodia, tylko jesli koles z Mountain Goats wydal w 2006 swój fafnasty album i jak to ujął Zagroba "ej absolut koles NIC nie zmienia" i to jest tworczosc na poziomie 5-kowym to SORY ale po co on to robi. marnuje sie plastik. plastik sie nie rozklada. gdzie swiadomosc zagrozen ekologicznych? i gosc sobie postuje na ILM codziennie i jest z siebie zadowolony i mysli ze jest wielkim bardem naszych czasow. zalamujace.a co do reszty, to osobiscie uwazam tak - literatura jest zbedna; malarstwo powinno dzis oznaczac szeroko pojete sztuki wizualne (multimedia included); kino ma niewiarygodnie duzo do zrobienia i zastanawiam sie codziennie czemu tak opiera sie przed dzikim nowatorstwem i rozwojem, ktore przeciez wiszą w powietrzu; rzeźba... nie wiem jak sie odniesc do tego. z tym, że ja to mowie z perspektywy wiecznosci, z lotu ptaka nad marnym przemijaniem naszej cywilizacji, a nie wzgledem pojedynczej dziewuszki z ASP ktora odnajduje radosc zycia w rzezbieniu. niech sobie rzezbi, ale chodzi tylko o to zeby rozwazyc TYSIAC razy zanim sie zorganizuje jakies wystawy, zanim sie rozreklamuje to jako wielkie wydarzenie artystyczne etc. bo w 90% przypadkow takie dziewuszki nie wnosza NIC do historii gatunku ktory uprawiaja.>też mam przekonanie, że zbawienie powieści może nadejść tylko z kręgu porcys.hm "też"? a kto tak jeszcze uwaza? bo ja nie. to sa niepotrzebne złośliwości poza glownym nurtem rozmowy.>t. gwara dysponuje konceptem na powieść rozsadzającą ramy literatury?mysle ze ma taki potencjal. Zakrocki też ma. co nie znaczy ze by go zrealizowali. ale to sa chwyty ponizej pasa bo cokolwiek od tego miejsca nie powiem bedzie traktowane z przymrużeniem oka, a w koncu wejdzie Gwara w watek i powie zebym przestal pieprzyc farmazony tylko skoczyl z nim na piwo.>ty "wiesz wszystko" nie znając niczego i nie uznając tychże autorytetów ja nic nie wiem obiektywnie. ale intuicyjnie cos wyczuwam i probowalem poprzec te swoje przeczucia argumentami, bo skoro ktos sie zaangazowal w dyskusje to nie chcialem go olewać. jednoczesnie nie jestem zobowiazany tego robic. >może współczesne powieści są tworzone z potrzeby autoterapii, wywewnętrznienia się np. ostatni Grass, może sumienie spać mu nie dawało?patrz nieco wyżej o młodej rzeźbiarce. niech kazdy robi w zyciu co chce (byle nie czynił zła), ale po co dorabiac do tego dumna etykiete "dorobek biezacej literatury"? skoro to tylko autoterapia a artystycznie wszystko juz bylo i zrecyklowalo sie milion razy. w Odysei wszystko bylo, nie ma co czytac innych ksiazek HA HA HA HA.>ale kto tu neguje cervantesa (którego ciekaw jestem czy czytałeś) haha, zią, katowałem go na poetyce od każdej możliwej strony, nie badzmy smieszni please. (to bylo jedno z bardziej wstrzasajacych doswiadczen w moim obcowaniu ze sztuka i przypuszczalnie wlasnie od wtedy sklaniam sie do tezy ze "narracja" jest czynnikiem zmiany w swiecie, a nie tresc. zamilknijmy moze bo grafomania puka do drzwi.)>z ost. 30 lat wymieniłem z 15 pozycji - wątpię, żeby ich przeczytanie było zadaniem ponad życiowe możliwośćity wymieniles 15 pozycji, ktos inny wymieni 15 innych a po 100 wpisach uzbieraja sie tych typow tysiace. o to wlasnie chodzi i na to juz odpowiadalem hen wyzej - zatoczylismy koło.>to wszystko wygląda na misternie skonstruowany koncept myślowy umozliwiający, wewnętrznie bezkonfliktowe, porzucenie zwyczaju czytania nowych książek, czyli krótko mówiąc, borys chce mieć święty spokój i dużo czasu wolnegonareszcie zostałem rozgryziony! możemy zatem odgwizdać koniec zawodów?
    borys d (15 września 2006)
  • to wszystko wygląda na misternie skonstruowany koncept myślowy umozliwiający, wewnętrznie bezkonfliktowe, porzucenie zwyczaju czytania nowych książek, czyli krótko mówiąc, borys chce mieć święty spokój i dużo czasu wolnego
    ryba2801 (15 września 2006)
  • ale kto tu neguje cervantesa (którego ciekaw jestem czy czytałeś) z ost. 30 lat wymieniłem z 15 pozycji - wątpię, żeby ich przeczytanie było zadaniem ponad życiowe możliwośći
    naphta (15 września 2006)
  • >cóż, widzę że się nie zrozumiemy, więc co mam więcej powiedzieć skoro probowalem juz kilka razy... nie,nie,to bylo takie moje podsumowanie,co ja o tym mniemam w ogóle,powiedziales co wiedziales,ja to przyjmuje to wiadomosci(wiec sie zrozumielismy) ale nie akceptuje(nie pierwszy,i nie ostatni raz)
    ryba2801 (15 września 2006)
  • miałam na myśli coś innego, można się leczyć Cortazarem czy Dostojewskim jak i kimś współczesnym ale może współczesne powieści są tworzone z potrzeby autoterapii, wywewnętrznienia się np. ostatni Grass, może sumienie spać mu nie dawało?
    !!! (15 września 2006)
  • heh, już mi się nie chce, ale resztką sił1. może to źle o mnie świadczy,ale dopiero teraz zrozumiałem o co ci chodzi, można było to napisać jaśniej: literatura jako medium uległa wyczerpaniu i już nie jest potrzebna, ale może ja nie czytałem dokłądnie, rozumiałem to inaczej - to jest juz jakiś konkret; porozumienia tu być nie może, bo jesteśmy z innych światów w tym sensie2. czy mógłbyś wymienić rodzaje sztuki, które nie są zbędne? na razie, przypominam, uśmierciłeś literaturę i muzykę3. przekleństwo dobrej pamięci - pamiętam, ze w jakimś topiku kiedyś pisałeś, że (bodaj) t. gwara mógłby zbawić współczesną powieść, ale wybrał coś innego. pamiętam bo raz: rozśmieszyło mnie, dwa: też mam przekonanie, że zbawienie powieści może nadejść tylko z kręgu porcys. pytanie: czy twój mający już kilkuletni rodowód pogląd na sztukę wtedy nie obowiązywał? uległ może zawieszeniu? czy - najbardziej prawdopodobne - t. gwara dysponuje konceptem na powieść rozsadzającą ramy literatury?4. ja oczywiście czytałem amisa (choć tylko w LnŚ) czytałem większość kundery - co gorsza - nawet grocholę z jedną przeczytałem lata temu. był to jedynie przykład pokazujący, że są autorytety, na których można się oprzeć. ty "wiesz wszystko" nie znając niczego i nie uznając tychże autorytetów
    naphta (15 września 2006)
  • >juz wczesniej dawales znaki ze nie czytasz nowych ksiazek,ale jednak w swietle tez, które sformulowales, fakt ten jest groteskowy,a tlumaczenie sie pokretnecóż, widzę że się nie zrozumiemy, więc co mam więcej powiedzieć skoro probowalem juz kilka razy... jak powiadam, nie dziwi mnie też fakt że moje stanowisko nie jest popularne i zwykle zbywane wygodnym uogólnieniem.>chcesz zanegowac potrzebe dyskusji w ogóle, dajac do zrozumienia, ze wlasciwie to ci to wszystko zwisa? nie, chcialbym tylko wyraznie zaznaczyc ze nie daze do udowodnienia niczego nikomu. ja tylko sobie cos powiedzialem o Stachurskim w kontekscie Nagrody Nike i przez grzecznosc dla obfitych postów moich rozmówców odpowiadałem na pytania. ale nie potrzebuje tego wcale; dla mnie równie dobrze tej powyższej wymiany zdań mogło nie być.>co to sa te 'wlasne obserwacje kulturowe' jeszcze nie sprecyzowales, a tu jest pies pogrzebany. skoro autorytet zawodny, czytac sie nie chce/nie ma czasu a intuicja wlasna laika nie wystarcza przeciez poza przypadkami oczywistymi, tu sie chyba zgodzimy.Zosia, rozchodzi sie o to, że ja nie czuje sie zobligowany do wyjasniania niczego. za dlugo by to trwalo i objeloby zakres problematyczny tak szeroki że nie skończylibyśmy tej wymiany do śmierci, a po drodze wkradłaby sie grafomania, dyskusje swiatopogladowe, diagnoza cywilizacji etc. I mean it. bo musialbym powiedziec z grubsza wszystko co sadze o swiecie, a brakuje mi czasu zeby skonczyc magisterke. to są moje generalizacje na mój prywatny użytek i nie mam potrzeby ich tłumaczyć komukolwiek, wybaczysz mam nadzieje.>no dobra, może sztuka w tym literatura już nic nowego nie wniesie do rozwoju ludzkości ale z drugiej strony (porzucając jakieś ponadczasowo-globalno-uniwersalne itd. rozważania) wnosi coś do rozwoju jednostki,chociażby mają znaczenie terapeutycznei to jest na przyklad bardzo madry glos według mnie, swieze spojrzenie z innej strony. ale czemuz nie polaczyc przyjemnego z pozytecznym i nie uprawiac na sobie terapii Cervantesem tylko panią Elfriede? przejaskrawiam dla efektu, dla żartu, tra la la.
    borys d (15 września 2006)
  • no dobra, może sztuka w tym literatura już nic nowego nie wniesie do rozwoju ludzkości ale z drugiej strony (porzucając jakieś ponadczasowo-globalno-uniwersalne itd. rozważania) wnosi coś do rozwoju jednostki,chociażby mają znaczenie terapeutyczne
    !!! (15 września 2006)
  • >nie no kolega WIE ze jedna ksiazka jest lepsza od drugiej nie czytajac jej. oznacza to ze SA jakies metody oszacowania kondycji wspolczesnej sztuki - sugestia opinią autorytetu ale tez wlasne obserwacje kulturowe etc.jak juz tu wpisalam 'moze nie mowmy o sile intuicji w kontekscie porownania kundery z grochola'. co to sa te 'wlasne obserwacje kulturowe' jeszcze nie sprecyzowales, a tu jest pies pogrzebany.skoro autorytet zawodny, czytac sie nie chce/nie ma czasu a intuicja wlasna laika nie wystarcza przeciez poza przypadkami oczywistymi, tu sie chyba zgodzimy.
    z (15 września 2006)
  • >ja tylko mowie ze wspolczesna literatura jest ZBEDNA.tylko,wow >na codzien malo jest wolnego czasu na cokolwiek i w obecnym momencie mojego zycia OSTATNIA rzecza jaka uznalbym za wartosciowa byloby czytanie nowych powiesci.wiem,wiem,ze juz wczesniej dawales znaki ze nie czytasz nowych ksiazek,ale jednak w swietle tez, które sformulowales, fakt ten jest groteskowy,a tlumaczenie sie pokretne >i ja naprawdę nie potrzebuję dyskusji takich jak ta - bo ani nie marzy mi się aprobata moich poglądów, ani nie snię też o nawróceniu reszty społeczeństwa na moją drogę odbioru pewnych zjawisk. jak zawsze.kazda dyskusja jest wymianą poglądów, nie tylko "taka jak ta", wiec co-chcesz zanegowac potrzebe dyskusji w ogóle, dajac do zrozumienia, ze wlasciwie to ci to wszystko zwisa?
    ryba2801 (15 września 2006)
  • >ten text ze nie musial czytac grocholi itd odnosil sie jednak do argumentu z autorytetemnie no kolega WIE ze jedna ksiazka jest lepsza od drugiej nie czytajac jej. oznacza to ze SA jakies metody oszacowania kondycji wspolczesnej sztuki - sugestia opinią autorytetu ale tez wlasne obserwacje kulturowe etc.>a moze wystarczyloby zebys powiedzial ze po prostu to co wiesz cie nie zachecilo do dalszych poszukiwan? taka linia obrony by miala sens:>"obrony"? heh. ależ ja sie przed nikim nie bronie, nie tlumacze, nie kajam etc. jak zwykle w przypadku moich pogladow - nie mam rowniez NAJMNIEJSZEJ ochoty naklaniac innych zeby mysleli tak jak ja. ja po prostu odpowiadalem merotyrycznie na posty skierowane do mnie w tej dyskusji."to co wiesz" moze oznaczac rozne rzeczy. dla mnie akurat dla okreslenia stanu i etapu w ktorym znajduje sie aktualnie literatura w perektywie wszechczasow niekonieczne jest zglebianie bibliografii Kundery. pisalem wyzej dlaczego.>borysowa "koncepcja" unieważnia współczesną sztukę w ogólehola hola. nigdy tego nie powiedziałem. ja tylko mowie ze wspolczesna literatura jest ZBEDNA. >tryb uzasadnienia był następujący - sztuka jest niepotrzebna, bo brak jasnych kryteriów wartościowania (!?)uhm, nope. to tylko watek poboczny ktory pokazuje że nie ma dzis uniwersalnie cenionych arcydzieł. a uzasadnienie:a) ludzie powinni wpierw przeczytac stosy arcydzieł (i nie tylko, biorąc pod uwagę problem plagiatów) z 3000 lat literatury, bo ta przerazajaca ilosc to niestety niezbędny punkt odniesienia do tego co dzieje się terazb) to medium nie jest potrzebne do oddania epoki w ktorej zyjemy, biezaca literatura nie zachowa sie na trwale w annalach i historia za kilkaset lat mi przyzna racje (czuje to intuicyjnie)>literatura nie ma szans na wielkość, bo publiczność jest ogłupiałanie, literatura nie ma szans na wielkość bo jej środki się wyczerpały w dobie nowych mediów. oj długo by rozwijać, ja nie mam - podkreślam - żadnych ambicji czegokolwiek komukolwiek udowadniać...>w jaki sposób istnienie internetu moze wpłynąć na fakt, czy jelinek napisze arcydzieło, czy też nie?stary jakie arcydzieło. nie obchodzi mnie sprawa Elfriede ale za pareset lat wszyscy tacy autorzy zleją się w jedno i nikt nie odróżni jednej postaci od drugiej.>krytyka jest zawsze ciekawsza niż lukrowanie, ale - bez urazy, sądzę, że nie masz żadnych danych, które umożliwiałyby ci sensowną krytykę współczesnej literatury, czy też sztuki szerzej (masz za to mnóstwo danych, by sensownie krytykować muzyczną współczesność, dlatego robisz to świetnie: ta dysproporcja między siłą twoich poglądów muzycznych i miałkością tych omawianych tutaj jest troszkę porażająca,heh)ha, może po raz trzeci czy czwarty powtórzę iż gdybym miał dane to moja koncepcja nie miałaby racji bytu, wtedy inaczej uzasadniałbym swoją opinię o kryzysie literatury. także ja też mogę odwrócić sytuację i powiedzieć - skoro poświecileś tysiące godzin na przeczytanie tych wszystkich perełek współczesnej prozy, to NIE MOZESZ jej nie uwiarygodnić. nie mozesz sam sie pogodzic z tym że ona nie ma kompletnie zadnego znaczenia w dziejach i ze de facto "straciles" czas, choc moze podskornie to wyczuwasz, ale boisz sie przyznac przed samym sobą. jak już mówiłem zycie jest krotkie, na codzien malo jest wolnego czasu na cokolwiek i w obecnym momencie mojego zycia OSTATNIA rzecza jaka uznalbym za wartosciowa byloby czytanie nowych powiesci.>wyrażone w tym topiku poglądy to w większości głupstwa wynikajkące z niewiedzy i typowa nonszalancjamoże ustalmy - moje stanowisko w kwestii dewaluacji biezacej literatury uksztaltowalo sie w naturalny sposob na gruncie wlasnych refleksji kulturowych juz pare lat temu. przez ten okres ilekroć przypadkiem konfrontowalem je ze swiatem zewnetrznym to zauwazalem iż jawią się kontrowersyjnymi. i zdążyłem się do tego przyzwyczaić, bo właściwie NIKT nie umiał się zgodzić z moim tokiem myślenia oprócz Zagroby. i ja naprawdę nie potrzebuję dyskusji takich jak ta - bo ani nie marzy mi się aprobata moich poglądów, ani nie snię też o nawróceniu reszty społeczeństwa na moją drogę odbioru pewnych zjawisk. jak zawsze.>jakiej literatury byś chciał borys - jakie nazwiska z przeszłości, jakie dzieła? ZADNEJ, bo biezaca literatura jest ZBEDNA. powtarzam 20 raz.
    borys d (15 września 2006)
  • i pomyslec ze taka wyborcza czy polityka kaze sobie placic za archiwum
    ryba2801 (15 września 2006)
  • dzięki za te linki ryba, przegapiłbym to, spojrzałem tylko do markowskiego na razie i wow, nigdy nie czytałem go tak agresywnego, no no...
    naphta (15 września 2006)
  • >słaba ta cała dyskusjano to prosze,enjoy,pokazcie ze umiecie czytac1.http://tygodnik.onet.pl/1548,1258068,0,383431,dzial.html(Anna Nasiłowska)2.http://tygodnik.onet.pl/1548,1259447,0,387907,dzial.html(Michał Paweł Markowski)3.http://tygodnik.onet.pl/1548,1286365,0,392937,dzial.html(Julian Kornhauser)4.http://tygodnik.onet.pl/1548,1297927,0,396715,dzial.html(Przemysław Czapliński)5.http://tygodnik.onet.pl/1548,1299264,0,401198,dzial.html(Jarosław Klejnocki)> w związku z powyższym - nie byłoby tej dyskusji, gdyby nie to, że autorem kontrowersyjnego postu był boryswarunek konieczny,ale niewystarczajacy-niemal cały dzien minal zanim ktos wylapal te 2 zdania
    ryba2801 (15 września 2006)
  • ja nie jestem specem od poezji, ale na tyle, co liznąlem to: John Ashbery, Thomas Transtromer, Werner Aspenstrom, Tomaz Salamun, Edmond Jabes ( choc poczatek Ksiegi to lata 60te), Seamus Heaney, Philip Larkin, Simon Armitage , Gennadij Agi, Josif Brodskya w zasadzie to i Pasolini i Bishop by się na lata 70te jeszcze załapali.i każdy to odrębne brzmienie i rytm i obrazowanie.z prozy , bym musiał dłużej pomyśleć, bo tu - jak dla mnie - kryzys , przynajmniej formy powieściowej, jest niezaprzeczalny. co nie znaczy, że zgadzam się ze zmianą <kryterium z "poziomu artystycznego" (którego nie ma) na "wyrażanie swoich czasów" (to jest zawsze)> - bo to bardzo karkołomna i nihilistyczna teza.
    luke (15 września 2006)
  • Jabes "Ksiega pytan" jak ktos szuka arcydziel. Opowiadam sie za pogladami pana naphty w tej dyskusji. swoja droga ciekawe ze na liscie S.Bellow sie znalazl - znam herzoga tylko ale zecydowanie interesujacy. Ja bym Thomasa Bernharda dopisal.murakami rozczarowuje.Borys poogladaj telexpress.
    pies latajacy (15 września 2006)
  • Chociaż to mógłbym polecić (gdybym czytał książki): http://www.areasofmyexpertise.com
    elliot crane (15 września 2006)
  • I carroll. Nie wiem, na szczęście ja nie czytam książek. Mnie nic nie bulwersuje.
    elliot crane (15 września 2006)
  • i jeszcze wharton i coelho.
    dys (15 września 2006)
  • 1. mz - nie o literaturę tylko chodziło w tej dyskusji. borysowa "koncepcja" unieważnia współczesną sztukę w ogóle (tak sądzę - mówił o muzyce, literaturze - byłbym zdziwiony,gdyby enklawą miała się okazać np. rzeźba czy malarstwo, heh)2. tryb uzasadnienia był następujący - sztuka jest niepotrzebna, bo brak jasnych kryteriów wartościowania (!?)(pomijam absurdalność wnioskowania - ale z czego wynika fakt, ze np. ja i powiedzmy luke oraz mnóstwo znanych mi osobiście lub nie osób ma pewien szeroki konsensus (z oczywistywi szczegółowymi różnicami zdań w nim zawartymi) co jest wartościowe a co nie?3. kolejne twoje założenie - użyję skrótu myślowego, ale nie, jakiego skrótu? przecież tak właśnie napisałeś - nie mogą powstać wybitne dzieła bo "istnieje internet" (!!?) - o to mi chodziło, gdy nieprecyzyjnie napisałem, że ocenę literatury ustawiasz po stronie odbioru - literatura nie ma szans na wielkość, bo publiczność jest ogłupiała - stąd moje pytanie - w jaki sposób istnienie internetu moze wpłynąć na fakt, czy jelinek napisze arcydzieło, czy też nie?4. krytyka jest zawsze ciekawsza niż lukrowanie, ale - bez urazy, sądzę, że nie masz żadnych danych, które umożliwiałyby ci sensowną krytykę współczesnej literatury, czy też sztuki szerzej (masz za to mnóstwo danych, by sensownie krytykować muzyczną współczesność, dlatego robisz to świetnie: ta dysproporcja między siłą twoich poglądów muzycznych i miałkością tych omawianych tutaj jest troszkę porażająca,heh)5. w związku z powyższym - nie byłoby tej dyskusji, gdyby nie to, że autorem kontrowersyjnego postu był borys, każdego innego autora byśmy zlekceważyli, olali to jako bezmyślną hucpę, w sumie aż troszkę śmieszne jak patrzę, jakie działa wytoczyliśmy ja i luke (pozdrowienia i szacunek), już lepiej było się ponabijać jak -z-. bardzo bym nie chciał, żeby to, co tu napisałem, było potraktowane jako personalny atak - tak nie jest. jeszcze raz podkreślę - duży szacunek za krytykę muzyczną, ale wyrażone w tym topiku poglądy to w większości głupstwa wynikajkące z niewiedzy i typowa nonszalancja6. lista:1. m. kundera - "nieznośna lekkość bytu" (1984) "walc pożegnalny" (1976) "księga śmiechu i zapomnienia" (1978)2. b. hrabal - "wesela w domu"(1987) i "zbyt głośna samotność" (1981)3. g. perec - "życie, instrukcja obsługi" (1978)4. S. rushdie - "dzieci północy" (1981) - bardziej "szatańskie wersety" (1988) - mniej5. h. boll - "portret zbiorowy z damą" (1971) "kobiety na tle krajobrazu z rzeką" (1985) ale można też sięgnąć po moją ulubioną - "wyznania klauna" (1962)6. mv. llosa - "rozmowa w katedrze" (1969)7. e. jelinek - "pianistka" (1983) "amatorki" (1975)8. g. grass - "turbot" (1977) "wróżby kumaka" (1992)9. gm marquez - "jesień patriarchy" (1975) "generał w labiryncie" (1989)10. w. jerofiejew -"moskwa - pietuszki" (1969)11. s. bellow - "dar humboldta" (1975)12. j. s. foer - "wszystko jest iluminacją"13. i. mcewan - "pokuta" (2002)jeszcze moze byc fuentes, singer, chętnie dałbym sabato "o bohaterach i grobach" bo on to później poprawiał, ale niestety - napisane chyba jakos na początku lat 60.wypisałem tylko powieści - pomijam więc poezję i dramat czyli pomijam cały wszechświat w sumie, warto też o tym pamiętaćaha - a moze by tak zarysować pozytywny punkt odniesienia, to by ułatwiło porozumienie, jakiej literatury byś chciał borys - jakie nazwiska z przeszłości, jakie dzieła? pzdr.
    naphta (15 września 2006)
  • sadze że pytanie michała nie było ironiczne, powiem więcej jako całkowity laik w temacie literatury wspóczesnej popieram jego prośbe i przebijam (tzn. 10 książek dla mnie jeśli można)
    poffeł (15 września 2006)
  • o, jaka dyskusja wynikła ze Stachurskiego. w jednym z Borysem sie zgodze, choc to u mnie tylko i wylacznie kwestia osobistego doświadczenia: bieżąca literatura polska odrzuca mnie, w ogóle ostatnio nie chce mi sie czytać nowości. Michaśki, Gnoje - to nie ten format jednak. no dobra, może po Tokarczuk sięgnę, "Babadag" też był niczego sobie. a nową Drotkiewicz dałem koleżance do zaopiniowania, podobno niezłaco do watku nagrody NIKE - w tym roku transmisja po raz pierwszy nie w telewizji publicznej. w ten sposób udupia się jedyną, mającą oddźwięk masowy, nagrodę literacką (Paszportów i Nobla nie liczę)
    PK (15 września 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)