INNE - FORUM

Łossskot!

13 września 2006

najwyższy czas poswiecic watek temu programowi kulturalnemu TVP 1 - tydzien temu w czwartek byl odcinek 1-szy, jutro jest 2-gi regularny epizod o 23:25, ale z programu wynika że DZIS o godzinie 23:30 jest specjalne wydanie festiwalowe z Gdyni.

program prowadzą - Tymon, jakis łysy gość ktorego nie kojarze oraz koleś pamiętany przeze mnie i Tomka Gwarę z zajęć "HKP XX wiek - Film", kiedy miał jeszcze długie włosy, laseczkę przy boku i nieformalny wsrod wspolstudentow pseudonim "hrabia".

borys d
  • Tekst z psem wymiata :D.
    munka (11 stycznia 2007)
  • tymonowi tymanskiemu tak pasuja te wasy ze na poczatku w ogole nie zauwazylam ze je ma, czy ze nie mial wczesniej, chociaz mialam wypatrywac po tym co tu przeczytalam
    z (11 stycznia 2007)
  • -wtedy rozlozyl sie twoj pies-ten, z ktorym sie kochales:)))))))))))))
    ja jestem (11 stycznia 2007)
  • jadą po bandzie, zajebiście
    poli (11 stycznia 2007)
  • Nieźle zaczeli:-)
    olo (11 stycznia 2007)
  • Dzisiaj! Nareszcie. Czekam sobie cały tydzień na ten program. Mam nadzieję ,że załapią temat Paszportów. Zawsze w czwartki wieczorem przed emisją kilkakrotnie poprawia mi się nastrój. Dajcie czadu chłopaki :-).
    kulka (11 stycznia 2007)
  • nie mam tv odbiornika, wiec dzisiaj ide do sasiadow ogladac
    gradobicie (11 stycznia 2007)
  • Wąś jest git, fajnie jak byś pojechał bardziej - handlebar a'la Nick Cave.
    wcm (11 stycznia 2007)
  • "For a moment, we can feel really important"
    borys d (11 stycznia 2007)
  • dzięki za mistrzowski felieton
    mat (11 stycznia 2007)
  • hahahahahaha-tymon jesteś genialny :) wąsy zachowaj, błagam,plissssss-hehehehehe-bosko wyglądasz ;-)
    sivi (11 stycznia 2007)
  • Od kilku tygodni – głównie dla żartów – noszę wąsy, w muzycznym slangu zwane „szablami“. To rodzaj zarostu, który wygląda jak – umieszczona pod nosem – odwrócona podkowa. Obiecałem sobie, że wytrzymam z nimi do wiosny, ale już wiem, że łatwo nie będzie. Podstawowe niedogodności noszenia tego wątpliwego atrybutu męstwa są trojakiego rodzaju: a) mus częstego podgalania górnej wargi i utrzymywania wąsa w symetrii; b) częste swędzenie i wrażenie podrażniania wargi przez pojedyncze, przerośnięte włoski; c) branie mnie za kogoś innego na ulicy. Ten ostatni punkt jest chyba najbardziej dojmującym symptomem wąsianej paranoi. Wyjaśnię bliżej, o co chodzi. Podzielmy mężczyzn z wąsem na dwie kategorie: świadomych Wąsaczy i pospolitych Wącholi (kategoria sprytnie wymyślona przez Krzysia Skibę). Kategorii jest z pewnością więcej, ale skupmy się na powyższej dychotomii – zgodnie z koncepcją, jakoby kij miał dwa końce (chyba, iż mamy do czynienia z procą). Wąchol to bezrefleksyjny nosiciel sowitej szczeciny po nosem. Nosi wąsy, bo jego ojciec i dziadek je nosili. W głębi (powinienem napisać: duszy, ale coś we mnie burzy się na myśl o duszy Wąchola) czegoś-tam wewnątrz Wąchol ma nadzieję, że wąsy przysporzą mu autorytetu, nobliwości, estymy. Zapewne pomogą mu wspiąć się społecznie, utwierdzić w męstwie, znaleźć żonę i spłodzić potomka. Wąchol nie ma poczucia humoru ani nie postrzega siebie jako osoby śmiesznej, niepełnej czy napiętnowanej. W sumie niesłusznie, albowiem są wąsy typowym objawem kompensacji psychofizycznego braku. Historycznymi przykladami Wącholi byli Mieszko i Chrobry, Bismarck i Dmowski, Stalin i Hitler. Z kolei Wąsacz to osoba, która, podszywając się pod Wąchola, w istocie nim nie jest. Tak naprawdę prawdziwy Wąsacz boleje nad ideą wąsów i gardzi nimi z całego serca. Wąsacz nie musi posiadać wąsów i może być nim tylko potencjalnie, prawie codziennie goląc górną wargę. Jeśli już zdarzy mu się puścić dłuższą szczeć po nosem, robi to z wyrafinowanej premedytacji: aźeby podszyć się pod Wąchola i świadomie go naśladując, złośliwie wyszydzić. Słynnymi Wąsaczami byli Chaplin, Einstein, Zappa, Hendrix i Beatlesi. Rodzimy Wąsacz, udając tuzinkowego Wąchola, podkopuje wielowiekowe fundamenty instytucji noszenia wąsów, tradycji tak niezwykle bliskiej naszemu polskiemu i katolickiemu sercu. Nie dzieje się to jednak bez uszczerbku na jego męskiej dumie – wszak, udając Wąchola, jest nie do rozpoznania dla ludzi, którzy nie potrafią odróżniać pomiędzy kategoriami. I tak dalej, I tak dalej. Dlatego – gdy ostatecznie zgolę wąsy – nigdy już ich nie zapuszczę. To sytuacja zbyt bolesna, wieloznaczna i może się skończyć długoletnią psychoterapią. Z tegoż samego powodu pominąłem przypadki Wąsaczy i Wącholi pośród kobiet.
    tymon (11 stycznia 2007)
  • A swoją drogą - Karpowicz też jest w porzo. Przeczytałem dziewięćdziesiąt stron jego powieści i mnie zaintrygowała. Dobrze pisze, skubaniec. Teraz pójdę na godzinkę się zdrzemnąć, bo przecież o szóstej mam pociąg do Wawy... I znów będę nieprzytomny i nie merytoryczny... Ale przynajmniej napisałem felieton i dwie recenzje. Chcecie przeczytać felieton pt. O WĄSACH I SCHIZOFRENII WĄSACZA? No to macie...
    tymon (11 stycznia 2007)
  • No nie - nie jest aż tak źle. Przynajmniej dopóki lawiruję. Ale zawsze lawirowałem, kiedy tylko pojawiał się zewnętrzny i odgórny przymus. To chyba znaczy, że jestem Polakiem. A poza polactwem - I am interested in freedom (Jim Morrison). Natomiast za ciepłe słowa - dziękuję st. śledczemu. Po prostu robię, co muszę - od dziecka. Wewnętrzny imperatyw. Tak naprawdę jestem cwaniakiem. Przecież tylu ludzi nie potrafi lawirować i codziennie chodzi do biura albo do stoczni...
    tymon (11 stycznia 2007)
  • >nie mogę odłożyć swojej życiowej pracy na dwa lata i całkowicie poświęcić się roli prezentera telewizyjnego (a do tego to wszystko zmierza).Jeśli program Łosskot miałby zaszkodzić karierze, sztuce, muzyce Tymona Tymańskiego postuluję o usunięcie Jego postaci z tego programu. Więcej Tymona na scenach klubowych i teatralnych, więcej Tymańskiego jako artysty w mediach, mniej TT - prezentera w telewizji. Podziwiam za określenie "życiowa praca" i za samą prace, która podjęta kilkanaście lat temu odpłaca się wewnętrzną satysfakcją. Mam nadzieję, że podjęta przez Ciebie działalność przynosi coraz więcej energii do dalszych projektów. Koncerty Yass Ensemble i Transistors najlepiej świadczą o nieustającej pasji. Zapisuje się kolejna karta w historii polskiej i europejskiej sztuki.
    starszy śledczy (11 stycznia 2007)
  • boże, jak się cieszę, że to dehnel dostał paszport, a nie karpowicz.no, jutro łossskot, aż wpisałam do kalendarza, żeby nie zapomnieć.
    karambol (10 stycznia 2007)
  • Lepiej przygotowanych? A i owszem... Chłopaki od podstawówki grali rolę tych, co to zawsze podnoszą rękę do góry... I chwała im za to. Ja czasem pościemniam, czasem nie doczytam... I chwała mi za to. Taki już jestem - nie mam ambicji bycia krytykiem ani historykiem sztuki. Dostajemy po dwie, trzy książki na tydzień; tyleż nowych filmów; tyleż nowych płyt. Z całym szacunkiem - nie mogę odłożyć swojej życiowej pracy na dwa lata i całkowicie poświęcić się roli prezentera telewizyjnego (a do tego to wszystko zmierza). Bardzo dużo koncertuję; jednocześnie pracuję nad dwoma płytami (nowymi albumami Transistorsów i formacji Yass Ensemble oraz dramatem "Mój Dżez"... ). W międzyczasie zajmuję się reaktywacją firmy Biodro Records. Pewnie to mega-egocentryczne, ale zawsze najwięcej energii poświęcałem własnym projektom. Zmiana tematu: Jacek Dehnel otrzymał Paszport Polityki. Brawo, drogi Jacku! Jak widać, atutami tego młodego człowieka nie są jeno staroświecki image i archaiczna maniera...
    tymon (10 stycznia 2007)
  • tak zgadzam się. ja już pisałem, że dla mnie wykrystalizował się tu wyraźny podział ról na śmiesznego Tymona i merytorycznie lepiej przygotowanych Dehnela i Chmiela. dobrze się tam uzupełniają
    mz (10 stycznia 2007)
  • Rola Stańczyka nie ujmuje mu wiedzy czy inteligencji. Jest to znacznie ciekawsza forma wyrażania poglądów, niż dumanie nad ksiązką czy płytą w zadymionej cygarami kawiarni. Artysta jest od tego, by jątrzyć, a w tym Tymański się sprawdza.
    starszy śledczy (10 stycznia 2007)
  • A moim zdaniem Tymon powinien jajczyć, ile wlezie. Jest kontrastem dla przedstawicieli ynetligencji(czyli poważnych i poważanych ludzi inteligencji - Dehnela i Chmiela, sam jest poważaną postacią inteligencji, która przekazuje ważne i ważkie treści w formie nieco absurdalnej, groteskowej). Duże ciekawsze efekty osiąga będąc właśnie takim trefnisiem, "pacynką" - jak to mawiają na forum tymanski.com, i choć to rola jest świadoma w niej właśnie sprawdza się najbardziej.
    starszy śledczy (10 stycznia 2007)
  • Tymon pisze bo sie asekuruje, liczac ze co drugi jest dobry to ten jutro bedzie słaby, więc przeprasza, natomiast nie dokonca się z nim zgadzam że powinien tylko jajczyc czasami wychodzi mu coś madrego (pamietam program jak siedział w knajpie i bardzo ciekawie mówił o bitnikach, jerofiejewie).Pozdrawiam cały Łoskot.
    Fan2 (10 stycznia 2007)
  • Tak, to Pan Tymański tam powyżej.
    starszy śledczy (10 stycznia 2007)
  • te dwa posty akurat wyglądają mi na Tymona
    preacherman (10 stycznia 2007)
  • łod dawnahttp://www.porcys.com/Forum.aspx?id=2835
    ryba (10 stycznia 2007)
  • Znani czytaja porcys?
    klancyk (10 stycznia 2007)
  • A propos paru osób, które wymyślają scenariusze - nie mogę ∑am tego wyjawić, ale już się chyba domyślacie, co to za ludzie?..
    tymon (10 stycznia 2007)
  • Dziękujemy Wam za kibicowanie, mili ludzie. To sympatyczne, że są jeszcze w tym kraju osoby czujne i wrażliwe. Zgadzam się z tymi z Was, którzy utrzymują, iż co drugi odcinek jest dobry. Nie jest to niczyją winą; raczej wypadkową natury programu (telewizyjnej, tranzytoryjnej felietonowości) i jego ambitnej, quasi-fabularnej oprawy (autorstwa Grzesia Jankowskiego, Marty Sawickiej, Filipa Dzierżawskiego, Eli Rottermund i paru innych osób, które wymyślają scenariusze). Z pewnością możemy Wam obiecać pracę nad jakością i ciągły rozwój - naprawdę się wszyscy staramy. Jaki będzie ostateczny rezultat - zobaczymy. Koniec końców program ma promować pewne (arbitralnie wybrane i ocenione) wydarzenia kulturalne, wobec której to promocji nasze egocentryzmy pełnią rolę dość służalczą... I tak ma być. Sztukę zajmuję się na swoich płytach, tu po prostu walczę w teamie (o merytorykę i jakość). Prywatnie powiem, że wolałbym więcej jajczyć, ale sporo mi się tych głupot wycina. Najlepiej czuję się jako improwizujący kabareciarz, a nie pseudo-krytyk, meta-analizujący profuzje innych... Ale niech tam. Poza tym - z Jackiem się sympatycznie pracuje, bo jest bardzo zajmującym gościem i szybko się rozwija, natomiast Chmielu jest godnym interlokutorem i wymagającym przeciwnikiem. Howgh! To tyle. Pozdrawiam wszystkich! Tym
    tymon (10 stycznia 2007)
  • W pełni zasłużona nagroda dla Jacka Dehnela.
    zswasz (10 stycznia 2007)
  • tak przy okazji, Dehnel dostał Paszport Polityki w kategorii 'Literatura'
    relppirc (9 stycznia 2007)
  • Czy te wpisy propagandowe są, nie sądze, kto wchodzi na ten portal proszę, propagandę czuć na portalu gazety, tam napewno. Tutaj raczej sympatycy tego programu, ostatni odcinek naprawdę był dechę a piosenka przezuj to sam chyba własnie miała brzmieć jak podstawówka i dlatego była taka znakomita. pozdrawiam sceptyków.Ps. Sam pisze jak programy sa złe, wczesniejsze przed wedkarzem był słaby - bardzo słaby i juz. Wedkazr poprostu był bardzo ok.
    fan 2 (9 stycznia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)