INNE - FORUM
creative commons, netlabele
1 września 2006Odbyłem niedawno pouczającą rozmowę ze swoim netlabelowym "wydawcą" cezarym ostrowskim, zapalonym endorserem idei "some rights reserved". Podczas gdy ja próbowałem go podpuszczać, że cała sprawa to raczej taka hobbystyczna działalność charytatywna dla muzyków, których nikt inny nie chce, on uparcie (i całkiem skutecznie) przekonywał, że klasycznie rozumiana fonografia chyli się ku rychłemu upadkowi, a netlabele i creative commons to przyszłość i jedyny ratunek dla muzyki. Jeśli ktoś ma na ten temat jakieś przemyślenia, chętnie je poznam. Yo.
-
plejeru, ale tak jak ty mówisz to nie jest płacenie tylko artystom. to nie jest tak, że przylatuje ufo i finansuje nagranie płyty, załatwia trasę i robi promocje. by uderzyć w ton podniosły, ci którzy kupili terror twilight możliwe że sfinansowali nagranie good health i to się tak kręci. a teraz wyobraź sobie, że wszystko jest udostępnione w mp3 na licencji CC, 30% ludzi przesłało 2 dolary pejwmentom, matador wypina sie na pgmg bo nie mają kasy na studio i do dzisiaj wszyscy słuchamy radia złote przeboje. netlabeble nigdy nie zapewnią artystom niczego, nie na takich warunkach. ale to mateusz poruszył już, jakby.
Low (10 sierpnia 2007) -
a zajebiści japońcy z xinlisupreme po nagraniu dwóch płyt ( min. rewelacyjny debiut "tommorow never comes" ) trzeci album "neinfuturer" nagrali na licencji creative commons i jest do ściągnięcia z ich strony: www.xinlisupreme.com
m669 (10 sierpnia 2007) -
A ja to widzę tak, zatrudnię Cię do pracy, ty ją będziesz wykonywał za darmo. A każdy kto koło Ciebie będzie przechodził - jak będzie zadowolony z Twojej pracy i będzie miał ochotę to wrzuci Ci jakiegoś grosza do kapelusza. Zadowolony? Tylko mi nie mów że szukam frajera, bo wyszłoby na to że ty też szukasz...frajerów.. –Beno, 10/8/2007 02:46 Chciałem odpisać coś, ale Mateusz zrobił to za mnie: Myślę, że jest to raczej działanie promocyjne do innych źródeł dochodu, którym są tantiemy lub dochód z tras koncertowych. Nie oszukujmy się, ale suma, którą muzyk dostanie z płyty jest symboliczna i w ogólnym rozrachunku nie istotna. –mateusz w, 10/8/2007 04:22 Żeby mówić cytatami dalej, Wandachowicz: Jak mówisz mi „utrzymywać się z wydawania płyt”, to jest dla mnie żart, ponieważ z płyt – absolutnie nie mamy żadnej kasy i jest to w ogóle jakaś pomyłka. Natomiast płytę traktujemy jako jakiś tam gadżet promocyjny, który pozwala ludziom zapoznać się z zespołem - znaczy w ogóle materiał, który jest na płycie, bo płyta dla mnie jako przedmiot mogłaby nie istnieć. Materiał, który jest na płycie, czyli ten zestaw 13, 14 kawałków, to jest pewna reklamówka zespołu i dzięki temu ludzie przychodzą na koncerty – i te koncerty, to jest faktycznie jakieś źródło utrzymania. No i co wy na to?
plejeru (10 sierpnia 2007) -
Jeśli chodzi o Creative Commons - to rzecz dla domorosłych amatorów i kilku odjazdowców któych niewielu rozumie a wydać nie chce NIKT. podpięli sobie ideologią pod swoje mizerne "dzieła" i tyle. sorry ale KAŻDY artysta który robi zajebistą muzę i wie, że mógłby na niej nieźle zarobić nie odda jej za darmo. –Beno, 10/8/2007 02:46 _____________________________ polecam zapoznanie się z traklistami "luNETy"
m669 (10 sierpnia 2007) -
Hmm.. to wszystko zależy od konkretnej specyfiki materiału chyba. Muzyka, o której najczęściej mówimy - czyli ta, która zyskuje w rezultacie małe grono odbiorców na pewno ma szansę rozwoju poprzez udostępnienie jej za free. W naszym kraju np. gdzie sukcesem jest osiągnięcie sprzedaży płyt rzędu 3000-5000 nie łudziłbym się na oczekiwanie zbyt dużego dochodu z wydania płyty. Myślę, że jest to raczej działanie promocyjne do innych źródeł dochodu, którym są tantiemy lub dochód z tras koncertowych. Nie oszukujmy się, ale suma, którą muzyk dostanie z płyty jest symboliczna i w ogólnym rozrachunku nie istotna. Ale szansa zaistnienia w szerszej świadomości jest bardzo potrzebna - a właśnie publikowanie swojego materiału w mediach nazwijmy - darmowych pozwala na dotarcie do jakiegoś tam rynku zbytu. Problem pojawia się na poziomie promocji materiału - często netlabele nia mają na to kasy (no bo skąd) - a serwisy internetowe takie jak np. myspace są wprost zalewane materiałem o różnej jakości. Chociaż zjawisko udostępniania muzyki za free nie jest tylko ograniczone do małych kapel i artystów których "nikt nie chce" - weźmy takiego prince'a - bodajże udostępnił swoją płytę za free, co spowodowało lawinę sciągnięć, a to z kolei pociągneło za sobą kompletnie wyprzedaną, zakończoną dużym komercyjnym sukcesem trasę koncertową.
mateusz w (10 sierpnia 2007) -
>"to rzecz dla domorosłych amatorów i kilku odjazdowców któych niewielu rozumie a wydać nie chce NIKT. podpięli sobie ideologią pod swoje mizerne "dzieła" i tyle. sorry ale KAŻDY artysta który robi zajebistą muzę i wie, że mógłby na niej nieźle zarobić nie odda jej za darmo. " ja się do tego donosiłem
Low (10 sierpnia 2007) -
bez przesady, beno. ogółem w polsce jest taka tendencja, że albo klip/radio/wywiady albo nic się nie da zrobić i trzeba się rozwiązać. ludzie z mniejszym parciem na ekran wydają swoją muzykę w mp3 i jest im z tym dobrze. a wystarczyłoby na przykład zebrać kilka osób i zrobić sobie label jakiś kultowy. wiem, labela nie zakłada się łatwo, ale jak się chce to można. co za tym idzie, mój stosunek do CC jest taki, że to jest raczej smutne rozwiązanie. przynajmniej w polandzie. a co do posta plejeru, to heheheh umiarkowanie głośno bo późno jest.
Low (10 sierpnia 2007) -
pojawia się jednak problem nie spotykania się popytu (ograniczonej chłonności ludzi) i podaży (ogromu i zróżnicowania oferty kulturalnej) oraz w tej sytuacji sztucznie utrzymywanych, przez archaiczny system praw autorskich, cen i form płacenia za dobra kultury. zauważylem też, że w przypadku muzyki - dużo więcej na nią wydaję pieniędzy niż wtedy, gdy jeszcze nie chciało mi się nauczyć korzystania z nielegalnych źródeł. tyle że na mnie biznes wydawniczy raczej nie zarabia, bo kupuję obecnie w większości płyty używane, kiedys kupowałem nowości na kasetach co do analogii z pracą, studiem nagraniowym czy instrumentami - w rzeczywistości nowych mediów dzieło artystyczne nie jest raczej takim samym towarem jak ww. dobra, ponieważ jego wartość nie jest twardo przypisana do nośnika eksperyment Kinga poniósł być może fiasko, bo czytanie powieści-horroru jest przeważnie związane z odpowiednią sytuacją kulturową - większość ludzi czyta to dla przyjemności, relaksu, po godzinach pracy, na urlopie. być może drukowanie tekstu z pdf-a albo czytanie z ekranu nie każdemu odpowiada (mi by się np. by nie chciało), zatem nie ma się ochoty wracać do całości mimo wszystko zgadzam się z tym, że póki co większość arystów z Creative Commons to albo idealiści albo hermetyczni niezrozumialcy. każdy liczący na zyski twórca łudzi się jeszcze - mniej lub bardziej słusznie - że w jego przypadku bazowanie na starym systemie dystrybucji będzie przynosiło profity
www.rasiak.pl (10 sierpnia 2007) -
i jeszcze z innej beczki: rozumiem, że jeśli muzyk będzie chciał nagrać "zawodowo" ten swój "darmowy" materiał to pójdzie do studia nagraniowego które również udostępnią mu za darmo (jak będzie zadowolony i będzie miał ochotę to zapłaci). Zresztą to studio sprzęt też sobie weźmie za darmo od producenta, który będzie zrzeszał ludzi robiących ten sprzęt za darmo? (oczywiście wszyscy w tym łańcuszku - jak będą zadowoleni - to mogą zapłacić, ale nie muszą). o to chyba chodzi tak? no bo chyba nie chodzi o to żeby ktoś (muzyk) wydał na w miarę dobrze nagraną płytę od 10 do 20 lub 30 tysięcy złotych z założonym ryzykiem że może nie otrzyma nic? (nie liczę promocji itd itp) a może np producenci jakiegoś filmu superprodukcji wezmą lekką ręką wywalą 70-100 mln $ żeby udostępnić to na zasadach CC? na marginesie - ten szczytny cel próbował w dziedzinie literatury wprowadzić Stefek King (powieść "Plant"). Powieść w odcinkach ukazywała się na stronie z której każdy mógł ściągnąć za darmo odcinki. Jeśli czytelnikowi się spodobało (lub/i miał ochotę) to miał przesłać dolara do Kinga.No i skończyło się na trzech odcinkach bo tendencja wpłacających spadła poniżej do 46 %. (pierwszy odcinek wpłaciło dużo więcej osób) aha i nie mówcie tylko że pewnie dalej słabo pisał.. bo gdyby tak patrzyć to pewnie żadna książka nie zostałaby ukończona - bo grupa tych którzy są uczciwi i chcą płacić do końca by malała.
Beno (10 sierpnia 2007) -
Widziałbym to tak - label udostępnia mp3 w sieci na licencji CC, a jeśli ktoś chce kupuje sobie płytę w jej fizycznym wymiarze, –plejeru, 10/8/2007 02:26 A ja to widzę tak, zatrudnię Cię do pracy, ty ją będziesz wykonywał za darmo. A każdy kto koło Ciebie będzie przechodził - jak będzie zadowolony z Twojej pracy i będzie miał ochotę to wrzuci Ci jakiegoś grosza do kapelusza. Zadowolony? Tylko mi nie mów że szukam frajera, bo wyszłoby na to że ty też szukasz...frajerów.. Jeśli chodzi o Creative Commons - to rzecz dla domorosłych amatorów i kilku odjazdowców któych niewielu rozumie a wydać nie chce NIKT. podpięli sobie ideologią pod swoje mizerne "dzieła" i tyle. sorry ale KAŻDY artysta który robi zajebistą muzę i wie, że mógłby na niej nieźle zarobić nie odda jej za darmo.
Beno (10 sierpnia 2007) -
Dla mnie CC to rzeczywiście przyszłość jeśli chodzi o licencję na pliki muzyczne. Nie widzę sensu płacenia za mp3-kę iluśtam centów, kiedy mogę mieć za darmo, w lepszej jakości często, utwór jaki sobie tylko zażyczę. A że okradnę muzyka z 0,5$ to strasznie mi z tego powodu przykro. Mogę mu nawet 2 w kopercie wysłać. Staram się kupować krążki kiedy tylko mogę i jeśli płacę to chcę mieć album fizycznie, co mi po mp3, które wyparują z awarią odtwarzacza czy dysku? Widziałbym to tak - label udostępnia mp3 w sieci na licencji CC, a jeśli ktoś chce kupuje sobie płytę w jej fizycznym wymiarze, lub np. plik .flac, .ape czy w jakimtam sobie zachce formacie. Ściągający będą ściągać tak jak dawniej, tyle że legalnie, a pasjonaci płytę i tak kupią.
plejeru (10 sierpnia 2007) -
podłączę się pod ten temat. w czwartki o 21 w radiu afera audycja "luNETa", gdzie gram legalną i darmową muzę z netlabeli. tutaj temat audycji na forum radia afera i traklisty audycji z linkami do numerów: http://forum.afera.com.pl/viewtopic.php?t=2736 a tak zupełnie na gorąco - polecam wam netlabel, który odkryłem dziś: http://www.corpid-label.de/ koniecznie ściągnąć emily in love i lucky misu !!!!!!!
m669 (9 sierpnia 2007) -
Pewnie że na temat, jakąś małą dyskusję próbuję wywołać po prostu. Ze mną np. jest tak, że od roku udostępniam swoje "solowe" rzeczy na licencji CC, ale zawsze miałem poczucie że wpisuję się tym raczej w kategorię "tych, których nigdzie indziej nie chcą" (bo nie chcą, póki co). Cezary próbował we mnie to poczucie załagodzić i sprawiał przy tym wrażenie pasjonata, żeby nie powiedzieć wizjonera, hehe. I z tej rozmowy wziął się pomysł, żeby w ogóle taki wątek tu założyć.
elliot crane (1 września 2006) -
to chyba nie jest tak, że ludzie nie chcą już kupować muzyki. to jest tylko część ludzi. szybki research i znalazłem takie dane:kwiecień 2004 - itunes sprzedawało około 10 milionów empetrójek miesięczniekwiecień 2005 - około 50 milionóww kwietniu 2006 było około 90mlnw całym roku 2004 sprzedali ogółem 200 milionów plikóww 2005 - 600 milionóww 2006 ma być ponad miliard, czyli tyle ile przez poprzednie 4 latado 2010 ma to jeszcze dość szybko rosnąć podobno, i wtedy mp3 ma mieć ponad 1/3 rynku muzycznego (teraz 6%), i wtedy też ma się zakończyć spadek wartości całego rynku (teraz spada chyba o 3% rocznie)nie wiem, specem nie jestem, ale na podstawie tych danych wydaje mi się że rynek legalnej, płatnej muzyki nie upadnie, a nawet nie zmniejszy się drastycznie w najbliższym czasie. najwyżej przerzucą się na inne technologie, skrócą kanały dystrybucji, zwolnią trochę ludzi, przytną koszty i tyle.a artyście ktoś musi zasponsorować studio, promocję, transport na trasie koncertowej itd. ciężko mi sobie wyobrazić że to upadnie. trochę szkoda hahahanie no, ale chętnie dowiedziałbym się co tam c. ostrowski mówił, w końcu jak prowadzi netlabela to cośtam wie. eee, no i czy ja w ogóle na temat tutaj piszę, czy raczej rozmawiamy bardziej w ujęciu teoretyczno-filozoficznym, że to tak z dupy nazwę (?)
zwobot (1 września 2006) -
No dobra, ale o wasze zdanie pytam, a nie lessiga. Chyba że mam rozumieć, że się pokrywa.
elliot crane (1 września 2006) -
hehe no właśnie
PK (1 września 2006) -
http://www.free-culture.cc/freeculture.pdf
Lawrence Lessig (1 września 2006) -
Dość oczywiste w sumie. Że skoro ludzie w większości nie chcą już kupować płyt, to trzeba im dawać muzykę za darmo, na licencji ograniczonej do zastosowań niekomercyjnych. A zarabiać na zastosowaniach komercyjnych (relicensing), reklamodawcach itp. Akurat netlabel ostrowskiego póki co niespecjalnie zarabia (dlatego m. in. go podpuszczałem), ale są podobno takie, które radzą sobie nieźle.
elliot crane (1 września 2006) -
a jakie argumenty podawał twój rozmówca?
PK (1 września 2006)