INNE - FORUM
"Prison break" i inne seriale
29 sierpnia 2006czy moze ktos mial taką przyjemność ogladac plan Michaela Scolfielda w tym serialu?Polecam serial wszystkim faną ksiazki "skazani na shawshank"
-
"nie jestem zadnym specem od seriali" versus "seriale sa troche tworczoscia drugiej kategorii i uwazanie ich za dzielo kultury to jednak przegiecie" chyba chciałeś powiedzieć - za dzieło sztuki. bo dziełem kultury oczywiście są. blamaż, chłopie. aż dziw bierze, że zgadzam się z takim trollem jak siedemnastka, ale the wire to najlepsza rzecz jaka przytrafiła się telewizji w ostatnich czasach. to nawet nie jest serial, to bardziej pięć filmów podzielonych na równe części. gość odpowiedzialny za wymyślenie tego (david simon) twierdzi, że to jest visual novel.
wyszczerzony (7 stycznia 2009) -
ja tam dostrzegam duży potencjał w rozciągnięciu fabuły, kreacji bohaterów itd. na kilkadziesiąt godzin
17 (7 stycznia 2009) -
> z ciekawości. które seriale są wg ciebie dobre? nie jestem zadnym specem od seriali, kiedy sobie pomysle ze zamiast 5 odcinkow moglbym obejrzec 3 filmy to ta mysl skutecnie odciaga mnie od ogladania kolejnych tasiemcow. zreszta kazdy serial po jakims czasie zaczyna mnie nuzyc i irytowac*. Kiedys oczywiscie ogladalem przystanek alaska zreszta chyba jak kazdy. Obecnie to tylko 3 serialne IASIP (de Vito!), SP-glownie z sentymentu i Gotowe- dziewczyna lubi i jestem niejako skazany, ale serial naprwde ok. Slowem seriale sa troche tworczoscia drugiej kategorii i uwazanie ich za dzielo kultury to jednak przegiecie *soprano, wire, lost, californication
geek (7 stycznia 2009) -
jeśli komuś się naprawdę nie chcę ściągać, a chciałby sprawdzić the wire, mogę w zamian za zwrot kosztów (sześć czystych płyt dvd + ewentualnie przesyłka), podrzucić wszystkie sezony. gg 3147616 boli mnie, że to gówno jest tak słabo znane, no naprawdę. czuję się w jakimś obowiązku właśnie skończyłem oglądać ostatni odcinek i zabieram się za odświeżanie początkowych, lol (a. podobno kiedyś emitowali w tvn pierwszy sezon. nie wyobrażam sobie tłumaczenia. poziom "californication" w tv rydzyka)
17 (7 stycznia 2009) -
Ja oglądałem daaaawno temu 1 sezon i tak średnio mi podpasował. Czyli że niby kolejne lepsze? –łh nzlg, 5/1/2009 10:53 obejrzałem jakiś rok temu z siedem odcinków pierwszej serii. pod koniec dopiero zacząłem czerpać z tego względną przyjemność, serial poszedł w odstawkę. wróciłem po roku, zacząłem oglądać dalej, i stała się masakra, spędziłem z 10 dni prawie z rzędu nie mogąc odejść sprzed monitora wcześniej niż o trzeciej w nocy. ciężko mi porównywać inne serie z pierwszą (choć czwarta na pewno lepsza. a trzecia akurat odstaje poziomem negatywnie), bo połowy pierwszego sezonu nie pamiętam. zresztą to co pamiętam z pierwszej połowy + druga połowa, jest dla mnie wielkie, więc mamy tutaj rozbieżność zdań. the wire z pewnością wolno się rozwija (nawet każda seria indywidualnie). najpierw trzeba "wejść w ten świat", zrozumieć. szczerze mówiąc podobnie miałem z soprano, o ile dobrze pamiętam pierwszą ich serię bardziej wymęczyłem niż coś innego, a wiadomo co działo się później. (dla mnie obecnie zdecydowanie: wire > soprano). nie chcę komuś gwarantować, że dozna nawet jeśli poświęci dużo czasu. ale szczerze, na daną chwilę nie bardzo wierzę, że można w momencie ukończenia czwartego sezonu w jakikolwiek sposób żałować. delikatnie mówiąc. (powtórzę, rozwaliły mnie do tej pory wszystkie sezony z wyjątkiem trzeciego) nie wiem, łatwiej byłoby mi rozmawiać o tym serialu z osobami, które są już po czwartym sezonie i wiedzą o co chodzi :). bo to złożone gówno jest. twórcy przy pierwszej serii mieli inne priorytety, później zaczęły dochodzić bardziej rozbudowane obserwacje socjologiczne (co brzmi źle, ale tak nie jest), co wiązało się z pogłębieniem wielowątkowości. w serii trzeciej nie funkcjonowało to najlepiej, głównie za sprawą słabej fabuły. natomiast w czwartej....... slabe te the wire - po 1 sezonie dalem sobie spokoj –geek, 5/1/2009 12:38 z ciekawości. które seriale są wg ciebie dobre? (szit. znowu długi post. no, czuję, że mam misję do spełnienia. może ktoś przeczyta i obejrzy a nie zrzyga się)
17 (5 stycznia 2009) -
dureń z ciebie, geek.
szczur (5 stycznia 2009) -
slabe te the wire - po 1 sezonie dalem sobie spokoj 17 polecam poczytac troche ksiazek poogladac bardziej ambitnych filmow i posluchac nie popowej muzyki moze wtedy wyniesiesz cos wiecej z kultury a nie tylko modest mouse i the wire lol
geek (5 stycznia 2009) -
ja nie chce psuć zabawy, ale 98 na metacriticu miał także debiut muse i drugi sezon dextera, a 9.8 na imdb ma chairman of the board z carrot topem.
szczur (5 stycznia 2009) -
Ja oglądałem daaaawno temu 1 sezon i tak średnio mi podpasował. Czyli że niby kolejne lepsze?
łh nzlg (5 stycznia 2009) -
THE WIRE właśnie ukończyłem czwarty sezon, 10.0. będę najbardziej upierdliwą dziwką w powiecie i nie spocznę póki znajomość tego serialu nie stanie się prawnym obowiązkiem powalająca ilość rozpierdalających na kawałki, zapamiętywalnych, często szokujących scen; mądrych obserwacji przedstawionych w błyskotliwy sposób, cudowny, unikalny humor, masa rewelacyjnych postaci, wzbogacenie płynące z tego serialu, wielopłaszczyznowość, realizm, nieprzewidywalność, "niepierdolenie się", porażająca ambicja twórców up there with m&a jedyne dzieło kultury, przy którym wierzę, że ma na mnie realny wpływ jeśli przyjdzie borys i powie, że w the wire dostrzegł "świadome obniżenie tonu w funkcji środka wyrazu (1:14)" to mu uwierzę. kurwa, uwierzę nawet camelowi. zresztą, jeśli nie ufacie mi, to zaufajcie imdb: średnia ocen dla serialu wynosi 9,7 z ponad 14 tysięcy głosów metacritic - 98% za czwarty sezon ajjj?
17 człowiek z misją (5 stycznia 2009) -
rozumiem ze mowa o the office US widzialem tylko orginalny the office UK (tez w te święta) i wymiata po całości
010 (28 grudnia 2008) -
szczur, piona
es (28 grudnia 2008) -
no office to troche fenomen, świetny serial praktycznie bez fabuły, którego zajebistość opiera się na bardzo subtelnym i nienarzucającym się humorze
szczur (28 grudnia 2008) -
do milosnikow seriali raczej nie naleze, ale swieta 2008 plus przyleglosci juz chyba zawsze z 'the office' beda mi sie kojarzyly. 3 i 4 seria wymiataja na tyle, ze rodzina nie daje rady i najchetniej zlinczowalaby mnie za psychopatyczny smiech, jakim ich racze od jakichs kilku dni podczas ogladania w/w. w sumie nie bardzo sie na serialach znam, ale w moim skromnym odczuciu 'the office' bywa przezabawny i piekielnie inteligentny, wiec polecam.
es (28 grudnia 2008) -
'gossip girl' - cud miód guilty pleasure, dostępny u nas pierwszy sezon na dvd. serena czy blair? chuck czy nate? swietna robota generalnie
krwki (25 grudnia 2008) -
Ostatni odcinek "The IT Crowd" to ścisła czołówka całego serialu, dobrze wiedzieć, że pomimo długiej przerwy scenarzyści dalej są w formie. –Twój Stary, 18/12/2008 20:57 100% prawdy "oh come on, the elders of the internet? they know who i am?!?"
richmond chory na szkorbut (19 grudnia 2008) -
prison break 1>2>>>>>>>>>>>3>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>4 niech skończą na 4.
blablabla (18 grudnia 2008) -
nie no. to nie była emocjonalna wypowiedź z mojej strony, więc spoko prison break. ja lubiłem pierwszą serię (od zawsze mając sentyment do ucieczek z więzienia). nie miałbym serca porównywać jej z drugą w żaden sposób. dla mnie, first = fun, druga = szlam & andrzej buda
17 (18 grudnia 2008) -
bigos, człowieku! drugi sezon prison break'a zasługuje na noty ujemne przecież. myślałem, że nie ma co do tego wątpliwości –17, 18/12/2008 21:24 moze i tak, ale po co te emocje? Nie ma sie co podniecac, po 1 sezonie nie mialem jakichs wygorowanych wymagan, wiec spadek formy jakos mnie szczegolnie nie dotknal (3 sezon to co innego, co za duzo to niezdrowo). Prison byl 1 serialem z 'nowej fali', ktory zaczalem ogladac, i ogladam wciaz bardziej z sentymentu niz ze wzgledu na poziom. Nauczony doswiadczeniem zrobilem sie bardzo wybredny i ostrozny jesli chodzi o te nowe seriale. Wole kreskowki, chociaz tu tez perelek naprawde niewiele.
bigos (18 grudnia 2008) -
"Za to prison break po fatalnym trzecim sezonie nabral tempa i nareszcie fajnie sie oglada (lepszy niz 2?)." bigos, człowieku! drugi sezon prison break'a zasługuje na noty ujemne przecież. myślałem, że nie ma co do tego wątpliwości *** ostatni odcinek drugiej serii californication przerażająco bezsensowny. ale ogólnie sezon był dobry trzecia seria "the wire", w przeciwieństwie do poprzednich dwóch wybitnych, niestety dość wyraźnie nieciekawa i bez błysku. ten fakt i tak nie uchronił mnie przed obejrzeniem wczoraj ośmiu godzinnych odcinków i pójściem spać o 5.30. co mogło z drugiej strony negatywnie wpłynąć na mój ich odbiór, kurwa... ale ludzie oglądajcie ten serial, apeluję. jakaś paranoja, że do grona tematycznego "the wire" przynależy mniej niż 10 osób.
17 (18 grudnia 2008) -
Ostatni odcinek "The IT Crowd" to ścisła czołówka całego serialu, dobrze wiedzieć, że pomimo długiej przerwy scenarzyści dalej są w formie.
Twój Stary (18 grudnia 2008) -
finał dextera raczej slaby, tak samo jak caly trzeci sezon; nudy po prostu, mnostwo dluzyzn. Za to prison break po fatalnym trzecim sezonie nabral tempa i nareszcie fajnie sie oglada (lepszy niz 2?). Na szczescie zaczalem ogladac californication i zaluje ze tak pozno sie zan zabralem, bo mistrz po prostu. Moody w ogole rewelacyjnie napisany, wypisz wymaluj Henry Miller, i jeszcze ta millerowska przewrotna rola kobiet w jego zyciu, nie mam pytan. Dowcip wiadomo.
bigos (18 grudnia 2008) -
zapowiada się mocny finał dextera i californication
dddd (13 grudnia 2008) -
"wire" kończę obecnie pierwszą serię. W-Y-B-I-T-N-Y serial uprzedzam, że trzeba poświęcić przynajmniej kilka odcinków żeby się wkręcić. ale teraz kiedy już się wkręciłem, jestem rozpierdalany na każdym kroku. zapowiada się najlepszy serial jaki znam, bo kolejne sezony podobno trzymają poziom *** ostatnie dwa odcinki house'a zdecydowanie najlepsze w tej serii. jest dobrze
17 (12 grudnia 2008) -
"A Colbert Christmas: The Greatest Gift of All!" Zajebioza, Elvis Costello, Feist, w ogóle postać Colberta.
szczur (10 grudnia 2008) -
wracajac do Californication: przewaznie nienawidze kiedy w pierwszym odcinku nowego sezonu pojawia sie postac, ktorej storyline trwa potem caly sezon i jest cholera wie czemu powiazana z wiekszoscia main cast nagle i bez powodu natomiast Lou Ashby to jedna z najfajniejszych postaci ever, co jest zasluga zarowno scenariusza, jak i aktora
realista (2 grudnia 2008) -
nie no motyw szuflady traktujmy jakos calosc, nie rozdzielajac na motyw szuflady i motyw biorka :P choc w tym przypadku lepiej nazwac to bardziej ogolnie - motywem biorka. otwarcie z wulgarnym zartem house'a rzeczywiscie ciut lepsze, choc zamkniecie z szuflada tez imponujace :) aha, nie dotrzegam obnizenia poziomu, a wrecz przeciwnie 17. to 4 seria momentami slabsza byla, ale tylko troszeeczke.
gr-ek (30 listopada 2008) -
kuźwa, miałem napisać o tym odcinku, ale mnie matoł wyprzedził, fuck fuck fuck fcuk z tą szufladą scenarzyści zarządzili.
szczur (30 listopada 2008) -
motyw szuflady dał radę. choć standardowo bardziej rozśmieszyła mnie pierwsza scena biurkowa :). natomiast piąty sezon house'a dla mnie na razie trochę poniżej oczekiwań. wciąż na wystarczającym poziomie żebym miał ochotę obejrzeć następne 1000 odcinków, ale chyba najmniej interesująca seria póki co plus, drugi sezon californication znakomity
17 (30 listopada 2008) -
ale ostatni odcinek house'a. motyw szuflady. nosz kurwa! –trufanka, 28/11/2008 19:09 hehehe, zajebiste..
gr-ek (28 listopada 2008)