INNE - FORUM
"Prison break" i inne seriale
29 sierpnia 2006czy moze ktos mial taką przyjemność ogladac plan Michaela Scolfielda w tym serialu?Polecam serial wszystkim faną ksiazki "skazani na shawshank"
-
http://14.media.tumblr.com/fFsbqlx6ujl9ygiicEdepYdDo1_400.jpg
mad men (10 czerwca 2009) -
Oczywiście żartowałem z tym "frak you", :* c-u i przez :* mam na myśli http://3critical.files.wordpress.com/2008/10/kristen-bell10220601.jpg Veronica Mars pany.
szczur (9 czerwca 2009) -
To jest takie chujowe, napisałem zajebiście długą tyradę , w której powynapisywałem, o co mi chodzi z tym serialem, a to jebane logowanie zabiło mój tekst. Kurwa, ale autentycznie, tam pojawiały się takie sformułowania jak "Ko(s)miczne Perypetie Gaiusa Baltara", "roboty uczą się ważnej leksji miłości, ludzie uczą się ważnej lekcji tolerancji", "frak you c-u"... Jeb się porcys, jeb się.
szczur (9 czerwca 2009) -
ale ja się wypowiadałem tylko o pierwszych dwóch odcinkach, po które sięgnąłem zaintrygowany hajpem na zachodzie. a te były kiczowate, bełkotliwe, pełne marnego aktorstwa (oprócz japoneczki, pani prezydent chociażby, ale nie tylko). interakcje między postaciami nie do zniesienia dla osoby która miała styczność z the wire (sorry, nie potrafię stworzyć posta bez odnoszenia się do tego "serialu") ogólnie jakieś space sci-fi to zdecydowanie nie moje klimaty, a na efekty specjalne też mam wyjebane. liczyłem na porządny drama. przy czym o użytkowniku c-u ciepło myślę, więc pewnie sięgnę jeszcze po kilka odcinków. no i bumbum jeszcze zachęca, to tym bardziej *** na veronicę mars też zdarzało mi się rzucić okiem, heh *** ktoś tam wspominał wcześniej o deadwood, więc zacząłem sprawdzać. pierwszy odcinek znakomity, budzi nadzieję
17 lubi niskie laski siłą rzeczy (8 czerwca 2009) -
battlestar w chuj dobry, najlepsze serial sf w historii, nie 'poziom the wire' oczywiscie, ale i tak mocne (ze szczytem formy w rejonach koniec 2/poczatek 3 sezonu). W dodatku jeden z niewielu, z którymi warto wytrwać do konca, bo final kapitalny i satysfakcjonujący, a niektóre wątki fantastycznie zakonczone. i sie zrazac nie warto, bo początek niezbyt zachecajacy, ale bohaterowie musza sie troche rozruszac, wejda zejebiste watki polityczne i z koncem pierwszej serii rozwija skrzydla
bumbum (8 czerwca 2009) -
poprawiam tu kolegów 17 i szczura, bo najwidoczniej pogoda im nie służy i główki słabują. Battlestar:Galactica nie jest gównianym serialem, jest serialem dobrym, a jak na sci-fi wręcz epokowym (sprawdźcie sobie zaoceaniczne odpowiedniki pitchforka dla kosmicznych geeków. Battlestar wszędzie w okolicach pierwszej trójki największych dzieł w historii). co prawda odpadłem gdzieś w końcówce trzeciego sezonu, ale: 1) efekty (w sci-fi czynnik niemal najważniejszy) - no kurde, jak na telewizję, to zajebiste i przemyślane, nie jakieś cukierkowe gówno. 2) fabuła - wiadomo, że sporo bełkotu (w trzecim sezonie coraz więcej, dlatego odpadłem), ale pierwszy z pewnością broni się świetnie, jakieś osaczenie, no nie wiem. w każdym razie "poziom drama" konkretny 3) aktorstwo - może bez fajerwerków, ale bez żadnych poważniejszych miscastów (jedynie japoneczka chujowa, no ale porównajcie sobie takie true blood, położone przez obsadę), a Gaiusowi Baltarowi zdarzy się nawet czasem rozpierdolić (Baltar w ogóle - jedna z najciekawszych postaci w sci-fi) 4) foczki - mnie przez pierwszych parę odcinków przeciągnęła Tricia Helfer i jej czerwona sukienka. przyznajcie - http://tinyurl.com/km37zm - to jest kurewsko poważny argument na rzecz serialu ok. może to nie są najbardziej przekonujące argumenty w historii, ale my point is: nie ma co jebać Battlestara, bo to dobry serial, ziomy ------- ostatnio moim guilty pleasure jest Veronica Mars (dla niezorientowanych: teen drama z mocnym zacięciem kryminalnym). co ja poradzę na to, że 155 cm wzrostu 24-latki grającej gorącą siedemnastkę-detektywa mnie rozkłada. fajne fajne, nie jestem ekspertem od seriali dla amerykańskich nastolatków, ale ten nawet nienajgorszy.
c-u lubi niskie laski. i wysokie laski (8 czerwca 2009) -
:)
osiem (8 czerwca 2009) -
:* Nie żeby coś, ale drugi sezon jest ze dwa razy lepszy od pierwszego, a trzeci nie ustępuje drugiemu. Wracając do The Wire, spędziłem ostatni tydzień studiując poszczególne fragmenty itp, dziś podsumowałem. Jeden odcinek z drugiego sezonu i parę w sezonie piątym mają wady.
szczur (8 czerwca 2009) -
genialnosc pierwszych odcinkow Arrested Development mnie powala, a to dzieki wam zaczalem :* plus fakt, ze mozna to za darmo ogladac. moja dzienna ocena w skali porcysa podniosla sie o jakies 0.4
osiem (8 czerwca 2009) -
absolutnie nie. bełkot, kicz i rozwiązania fabularne jak z shyamalana.
szczur (6 czerwca 2009) -
pierwsze dwa odcinki battlestar galactica uznałem za gówno. oglądać dalej czy sobie odpuścić?
17 (6 czerwca 2009) -
http://entertainment.timesonline.co.uk/tol/arts_and_entertainment/tv_and_radio/article6061203.ece?token=null&offset=84&page=8 pierwsze miejsce, co oczywiste, nie mogło przypaść żadnemu innemu serialowi (choć house śmiesznie nisko)
17 (4 czerwca 2009) -
Według aktora Dominica Westa, Eminem ma prawdziwą obsesję na punkcie serialu "Prawo Ulicy" Dominic West gra w "Prawie Ulicy" ("The Wire") postać detektywa Jimmy’ego McNulty’ego. Aktor miał możliwość współpracy z Eminemem przy okazji "Relapse", najnowszego albumu tego drugiego. West pojawia się tam w otwierającym płytę skicie "Dr. West" i według niego, Slim Shady wprost szaleje za popularnym serialem kryminalnym. "Em ma prawdziwą obsesję na punkcie ‘The Wire’, co jest dla nas bardzo miłe i motywujące", zdradził Dominic. "Raz powiedział mi nawet, że oglądał każdy sezon po cztery razy!" West nagrywał swoją część skitu przez telefon z Londynu, podczas gdy Eminem siedział w Miami. "Jest naprawdę dobrym aktorem. To była prawdziwa przyjemność, móc współpracować z nim", dodaje detektyw McNulty.
ks (31 maja 2009) -
>Jak piszecie, że pierwszy sezon jest relatywnie słaby, i potem jest dużo lepiej, nie no. aż tak to nie jest. ale czwarty na pewno najlepszy kurde. chyba stworzyłem potwora. zajebiście mnie to cieszy :)
17 (31 maja 2009) -
czwartyy!
szczur (31 maja 2009) -
właśnie (oczywiście zachęsony przez forum porcys) skończyłem pierwszy sezon The Wire, no i trzeba przyznać, że jest wykurwisty. Jak piszecie, że pierwszy sezon jest relatywnie słaby, i potem jest dużo lepiej, to ja kurwa nie wiem co się tam będzie działo.
k (31 maja 2009) -
the wire nie należy określać mianem "serialu policyjnego". straszne uproszczenie (tak tylko informuję szerszą publiczność. bo rozumiem, że z perspektywy samego pierwszego sezonu możesz w ten sposób odbierać)
17 (28 maja 2009) -
baltimore jest paskudnym miastem. zaczynam 2 serię. Pierwsza zajebista, zgadzam się z opiniami jakoby był to jeden z najlepszych policyjnych seriali. w ogóle najlepszych rzeczy jakie zrobiono o policji, mafii, itd itp...
dzieciak (28 maja 2009) -
mnie nudzi dr house. każdy odcinek jest podobny.
bulwa (21 maja 2009) -
bo wybitność zaczyna się dopiero po jakimś czasie.pierwszy sezon jest zaledwie dobry.potem jest lepiej.dla mnie to najrówniejszy serial pod względem jakości.scenariusz i dialogi na niebotycznym poziomie.aktorstwo Hugh Laurie też.to się nazywa wcielić się w rolę.
paj (21 maja 2009) -
skończyłem pierwszy sezon house'a i jak dla mnie to nic innego jak postać doktorka + kilka naleciałości z innych seriali (ej, początek to przecież czysta kalka ze SFU). w każdym razie żadnej wybitności tam na pewno nie ma.
ks (20 maja 2009) -
no, mówi się że HBO nie robi słabych seriali.
kilof (20 maja 2009) -
the Wire - niezłe, niezłe, ale serialem, po obejrzeniu którego moja szczęka wylądowała na podłodze jest Deadwood. szczerze polecam
Richardson (20 maja 2009) -
the wire z odcinka na odcinek lepsze. lepsze oprych lepsi gliniarze. zastanawiam się teraz czy po wkuwać na jutrzejsze laborki, czy obejrzeć kolejny odcinek...
dzieciak (20 maja 2009) -
a jak wam się podobają zakończenia sezonów, których ostatnio pod dostatkiem? Dr House w porządku, tak samo Scrubs (tutaj zakończenie prawdopodobnie na zawsze, koniec emisji, Zach Braff odchodzi) Zawiodłem się na The Office, które przez połowę 5 sezonu strasznie niemrawe, z niewielkimi przebłyskami. Ostatnio 3 sezony Skins obejrzałem - świetny serial, dobrze, że na to trafiłem, bo "od biedy" oglądałem Chucka, którego można oglądać, ale tylko jeśli nie ma nic lepszego pod ręką. The Wire? Jeden odcinek i odłożyłem, ale wrócę, Skins bardziej zaciekawiło.
kilof (20 maja 2009) -
fakt, ze agnieszka holland rezyserowala kilka odcinkow 'the wire' kaze mi odkurzyc w pamieci 'ekipe' - pamietam, ze obejrzalem 2 pierwsze odcinki i nie poczulem checi kontynuacji - czy slusznie? czy 'ekipa' pozniej sie fajne rozwinela jakos?
krwki (20 maja 2009) -
jestem z wami :)
sivi (20 maja 2009) -
No mnie do the wire przekonaliście. obejrzałem sobie 4 odcinki, no i wciąga. dzięki ;]
dzieciak (20 maja 2009) -
–szczur, 14/5/2009 23:41 woo, następnym razem jak się dorwę do ecstasy, chowam modem do szafy.
szczur (15 maja 2009) -
–17 człowiek z misją, 5/1/2009 03:53 cycki sa?
em (15 maja 2009)