INNE - FORUM
"Prison break" i inne seriale
29 sierpnia 2006czy moze ktos mial taką przyjemność ogladac plan Michaela Scolfielda w tym serialu?Polecam serial wszystkim faną ksiazki "skazani na shawshank"
-
szczur otm. kolejność też słuszna. (jeszcze w trzecim sezonie, akcja z hamsterdamem zdecydowanie nietrafiona)
17 (6 września 2009) -
lo ho ho, 4 > 2 > 1 > 3 > 5, panowie, przy czym dziwią mnie wasze oceny sezonu piatego, bo tak naprawde, to jedyny, ktory jakos widocznie odstaje od reszty.
szczur (6 września 2009) -
eee. jedyna słuszna kolejność The Wire to: 4 > 3 > 5 > 1 > 2
qq (6 września 2009) -
no i skończyłem The Wire. smutno będzie teraz... najlepsze sezony 2 i 5, potem 4 i 1, 3 najsłabszy (no ale wiadomo, że nie słaby ;)
k (6 września 2009) -
wallander
sivi (3 września 2009) -
postać serialu "24 godziny", przy którym nawet marsjanie pukaliby się w głowę, a który wciąga jak pojebany nie potrafię się odnieść. nie potrafię.
17 (3 września 2009) -
>"Oczywiscie powyzszy komentarz odnosi sie WYLACZNIE do serialu Prime Suspect i nie jest w ZADEN sposob powiazany z watkiem o zespole Radiohead." nie wyczulem ironii czy jak...
cisowianek (17 sierpnia 2009) -
pomylił wątek
no (17 sierpnia 2009) -
Wyjasnij mi prosze to zawile porownanie bom tepy.
cisowianek (17 sierpnia 2009) -
Oczywiscie powyzszy komentarz odnosi sie WYLACZNIE do serialu Prime Suspect i nie jest w ZADEN sposob powiazany z watkiem o zespole Radiohead.
szczur (17 sierpnia 2009) -
haha, ok. Dupa nie eraser, to jest, panie i panowie, radiohead coverujace Neu. Co wiecej, calkiem fajnie, hooki jakies niebanalne, intrygujace podzialy rytmiczne, cos sie dzieje. Niniejszym awansuje Radiohead z sell na don't buy! DON'T BUY RADIOHEAD!
szczur (17 sierpnia 2009) -
>angels in america jeżeli liczymy mini-seriale Prime Suspect, no kurwa.
cisowianek (17 sierpnia 2009) -
http://allegro.pl/item708969799_berlin_alexanderplatz_box_6dvd.html
flach (17 sierpnia 2009) -
>Ally McBeal(??), Sopranos, Six Feet Under, Sex w Wielkim mieście, Prison Break, Lost przychodzą mi do głowy tak na początek jako takie symboliczne pozycje angels in america jeżeli liczymy mini-seriale ja sie odwolam do sexu w wielkim mieście. może sobie pomyslicie,ze to glupi serial dla bab, ale jakby bliżej na niego spojrzeć opisywał zmiany jakie zachodziły w obyczajowości w usa jakieś 10 lat temu. wtedy, gdy oglądałam go to wszystko było dla mnie abtsrakcją, teraz no WOW ale to dzieje sie w realu! i nie generalizowałabym, że ktoś, kto jarał się prison break, nie zakuma genialności the wire.
sivi (17 sierpnia 2009) -
–miniJoe, 17/8/2009 00:21 zawsze mi ten Berlin Alexanderplatz chodzi po głowie, fakt. choć poza tym że jest, nic o tym projekcie nie wiem, szczerze mówiąc. kiedyś widziałem w empiku, może sobie kupię.
17 (17 sierpnia 2009) -
o przyjęciu w Polsce może świadczyć chociażby ilość puszczonych odcinków, ale czy ja wiem, to nie zawsze jest jaki wiemy dobre kryterium. może wielu ludziom się nie podoba, bo w gruncie rzeczy ten serial ma negatywny wydźwięk. przynajmniej dla mnie. demokracja to ustrój dla spryciarzy - jeżeli sobie nie radzisz - spierdalaj na margines. jesteś idealistą, który chce coś zmienić? zostajesz zmiażdżony przes kurewsko poplątaną rzeczywistość. i tak w kółko. jak mnie wkurwiały te momenty, że już wszystko jest na dobrej drodze, ze wszystko się dobrze skończy, ale nie... jakiś kruczek prawno-urzędowy wszystko rozpieprza w chuj. dlatego the wire jest taki zajebisty. o i jeszcze - moim zdaniem ktoś kto doznaje przy n-tej serii prizonbrejka nie dozna przy the wire.
dzieciak (17 sierpnia 2009) -
>Ally McBeal(??), Sopranos, Six Feet Under, Sex w Wielkim mieście, Prison Break, Lost przychodzą mi do głowy tak na początek jako takie symboliczne pozycje angels in america jeżeli liczymy mini-seriale
miniJoe (17 sierpnia 2009) -
–17, 16/8/2009 23:56 troche się zgubiłem w naszej wymianie zdań ale postaram się pisać mniej bełkotliwie. chodzi mi o rozgraniczenie: -nowatorstwo the wire na tle historii telewizji -poziom niby nieosiągalny wcześniej co do pierwszego jestem w stanie w to łatwiej uwierzyć. co do drugiego to niekoniecznie bo nie znam choćby Berlin Alexanderplatz który jest rzekomo wybitny i może jest właśnie poszukiwanym przez flacha sierżantem pieprzem seriali :)
miniJoe (17 sierpnia 2009) -
–f(lach). (coming out), 17/8/2009 00:04 nie no. miałem na myśli też komentarze maluczkich (imdb, forum porcys) >no właśnie, czy jest jakiś Sierżant Pieprz seriali co powstał kiedyśtam, jazda obowiązkowa, cokolwiek. mam wrażenie, że dopiero od sopranosów gatunek ten wyszedł z okresu dziecięcego. właśnie. kiedyś próbowałem jakąś listę stworzyć w oparciu o to co wiem i o to co mi się kojarzy. ale na pewno nie zapominałbym o twin peaks zią Ally McBeal(??), Sopranos, Six Feet Under, Sex w Wielkim mieście, Prison Break, Lost przychodzą mi do głowy tak na początek jako takie symboliczne pozycje
17 (17 sierpnia 2009) -
>*ja się ze wszystkim tam zgadzam w gruncie rzeczy* wiem, poklepujemy się tutaj po pleckach ogólnie, wszyscy zgadzają się ze sobą, każdy chce przemycić trochę własnych wzruszeń. >czytam jakieś komenty w necie na temat "the wire" vs >(bardzo nikła ilość negatywnych ocen wobec tych szalenie wręcz pozytywnych. imdb, metacritic, forum porcys, ranking time'a itd.) a, bo to chodzi o oficjalne komenty, tak? to zgoda, widzę to samo, ale chodzi mi raczej o wypowiedzi anonimowych maluczkich w komentarzach pod artykułami, czy na jakiś forach. swoją drogą bardzo interesuje mnie odbiór wire w Polsce. swoją drogą, jak próbuję wyłuszczyć znajomym potęgę wire to łapię się na jakiś betonowych opisach, typu: "serial od typowego kryminału o policjantach i dilerach rozwija się w kierunku epickiego komentarza do demokracji". dowód na nieogarnialność. >wogóle czy ktoś tu się lepiej orientuje w historii telewizji i jest w stanie wskazać jakieś dawne produkcje na podobnym poziomie, czy nawet o zbliżonym charakterze? no właśnie, czy jest jakiś Sierżant Pieprz seriali co powstał kiedyśtam, jazda obowiązkowa, cokolwiek. mam wrażenie, że dopiero od sopranosów gatunek ten wyszedł z okresu dziecięcego.
f(lach). (coming out) (17 sierpnia 2009) -
–miniJoe, 16/8/2009 23:41 both. tzn. wiesz. względnie podobna forma to trochę podstawa, jeśli miałbym porównywać taki serial z the wire. ale poziom artystyczny w przypadku telewizji potrafi osiągać tak śmieszne poziomy, że no wiadomo. "miodowe lata" mogą poruszać wszystkie tematy z the wire plus "zawsze o jeden więcej", no ale jednak sorry: "ta dziewczyna się słabo rucha, jakby". proste
17 (16 sierpnia 2009) -
z tą formą to chodziło mi że ambitny wielowątkowy serial przedstawiający problemy trapiące społeczeństwo i państwo itd itp bo to mogło być niezrozumiałe
miniJoe (16 sierpnia 2009) -
>(choć nie do końca wiem gdzie zmierzasz z tym pytaniem) troche niefortunnie do wskazania niefortunności określenia mainstreamowa telewizja :> >wiecie. powtarzam. ja w życie zbyt wielu ambitnych seriali nie widziałem heh. swoje wypowiedzi buduję raczej w oparciu o "na to wygląda że mam rację - telewizja niczego takiego w przeszłości nam nie zaoferowała" ale masz na myśli bardziej formę czy poziom artystyczny?
miniJoe (16 sierpnia 2009) -
tak się zastanawiałem co mogłoby nadwątlić moją miłość względem the wire. i chyba tylko paj, który uzna za wybitne dzieło i w jakiś niekuriozalny sposób to uzasadni
17 (16 sierpnia 2009) -
–f., 16/8/2009 22:57 nie no. tak jak mówiłem. nie dyskutowałem z twoim postem, tylko zaczynałem od niego swoje wypowiedzi i rozwijałem myśli. *ja się ze wszystkim tam zgadzam w gruncie rzeczy* >chodziło mi raczej o niedocenienie przeciętnego czytacza porcysa ale takiego niedocenienia nie ma :>. chyba wszyscy do tej pory doznają. poza darwem, którego ten fakt może zdefiniować na długie lata ;). no chyba że malkontenci nie zostawiali komentarzy na forum. tego nie wiem. na razie przyjęcie jest wybitnie dobre, wszystko na to wskazuje. pojawiły się jeszcze jakieś dwa dziwne dla mnie głosy, (1. the wire znakomity, ale deadwood lepszy 2. the wire = 7.2 ), ale nie negatywne nawet. >ale to proste, wyobrażasz sobie fanatyka lostów, który jara się wire? ale oczywiście że sobie wyobrażam. pisałem o tym nawet. że ten serial potrafi widza rozwalić na różne sposoby. "ludziom się to podoba", takie są fakty. (bardzo nikła ilość negatywnych ocen wobec tych szalenie wręcz pozytywnych. imdb, metacritic, forum porcys, ranking time'a itd.) wire ma jedynie problemy z dotarciem do widza i zmuszeniem go żeby przemęczył pierwsze kilka odcinków. zakładając, że ktoś nie czerpie przyjemności z ich oglądania. (i głupio to brzmi. ale fakt jest faktem: nie widziałeś przynajmniej czterech sezonów the wire to średnio masz prawo uogólniać i oceniać. bo po prostu nie znasz tego serialu. płytę muzyczną przesłuchasz w połowie i prawie zawsze możesz podjąć się w miarę udanej próby oceny na tym etapie. natomiast tutaj sytuacja wygląda inaczej inna sprawa - obejrzenie całej pierwszej serii przykładowo i niedoznanie = może jednak nie ma sensu ciągnąć dalej. przy czym ja nie potrafię się odnieść do takiej sytuacji. *to jest poza mną*) ups. znowu. elo
17 (16 sierpnia 2009) -
>ładniej brzmi: kładą nacisk na analizę społeczną w kurewsko istotnym oparciu o realistyczną, myślę że niezbyt "!?*spotykaną*?!" w telewizji analizę psychologiczną czyli od szczegółu do ogółu, wiadomo. >nie no stary. niedocenienie. nie doceniają tego tylko ludzie, którzy nie oglądali albo odpuścili temat za szybko. inna sprawa, że jak sobie czytam jakieś komenty w necie na temat "the wire" to gigantyczny procent ludzi zachwyconych tym arcydziełem okej, nie szukałem komentów (zetknąłem się z czymś w rodzaju 'no, dobre, dobre' na popcornerze [lame, wiem]). chodziło mi raczej o niedocenienie przeciętnego czytacza porcysa :) >może ludzie się boją, bo to zbyt ambitne i dobre gówno jest :) ale to proste, wyobrażasz sobie fanatyka lostów, który jara się wire? tzn można, w przypadku, gdy ktoś ma głowę otwartą na granicy wypadania mózgu. >kończąc, może lepiej nie straszmy tak. jeszcze ktoś przeczyta "analiza psychologiczna", "makroperspektywa" i stwierdzi że serial nie dla niego. ty tu jesteś od agitki, i'm just wondering, elo.
f. (16 sierpnia 2009) -
>a jaka to jest niemainstreamowa telewizja która kręci jakieś poważniejsze (choćby w sensie budżetu) seriale? :> pomijając średnią fortunność określenia "mainstreamowa telewizja": HBO uznałem za niemainstreamową. a jej produkcje charakteryzują się ambicją i odbiegają poziomem od konkurencji, więc żeby uniknąć stawiania nazbyt kategorycznych tez zapewniłem sobie poduszkę bezpieczeństwa w postaci "przynajmniej mainstreamowa". rodzina soprano dla mnie ważny, wspaniały serial i w pewnym sensie mógłby funkcjonować jako jakieśtam przetarcie szlaku - punkt zaczepienia tym samym. (choć nie do końca wiem gdzie zmierzasz z tym pytaniem) wiecie. powtarzam. ja w życie zbyt wielu ambitnych seriali nie widziałem heh. swoje wypowiedzi buduję raczej w oparciu o "na to wygląda że mam rację - telewizja niczego takiego w przeszłości nam nie zaoferowała" lepiej się czuję pisząc posty spod znaku "a loda tam robią? hehe he hehe" :(. no ale.
17 (16 sierpnia 2009) -
>natomiast pewnie miałeś na myśli małą popularność. no to nie wiem. może ludzie się boją, bo to zbyt ambitne i dobre >gówno jest :). wydaje mi się, że niespecjalnie mające punkt zaczepienia w tym co tv, przynajmniej mainstreamowa >kiedykolwiek oferowała w formie seriali. a jaka to jest niemainstreamowa telewizja która kręci jakieś poważniejsze (choćby w sensie budżetu) seriale? :> wogóle czy ktoś tu się lepiej orientuje w historii telewizji i jest w stanie wskazać jakieś dawne produkcje na podobnym poziomie, czy nawet o zbliżonym charakterze? bo niemal ciągle rozmawiamy tu o rzeczach w miare bierzących.
miniJoe (16 sierpnia 2009) -
>tak, generation kill brakuje po prostu kilkunastu odcinków heh. po napisaniu posta przyszła mi właśnie taka myśl do głowy. bardzo prawdopodobne że o to chodzi :). choć the wire jednak miało dziesiątki scen-scen po których moja szczęka lodowała w okolicach podłogi, a ja nie wiedziałem co ze sobą zrobić. z generation kill tak nie miałem. co z drugiej strony przy odpowiednim podejściu można interpretować jako świadome zagranie twórców, ale nie wchodzę w temat, bo zaczęłoby ode mnie śmierdzieć. tak czy siak, "czegoś zabrakło" dla mnie. pajz. >seriale burnsa/simona mają to do siebie, że kładą nacisk na analizę społeczną, a nie psychologiczną (big thing, wiem). ładniej brzmi: kładą nacisk na analizę społeczną w kurewsko istotnym oparciu o realistyczną, myślę że niezbyt "!?*spotykaną*?!" w telewizji analizę psychologiczną, a nie tą z m jak miłość i innych dexterów >makroskala może być trudniejsza do doznania. tak sobie tłumaczę niedocenianie tych DZIEŁ. nie no stary. niedocenienie. nie doceniają tego tylko ludzie, którzy nie oglądali albo odpuścili temat za szybko. inna sprawa, że jak sobie czytam jakieś komenty w necie na temat "the wire" to gigantyczny procent ludzi zachwyconych tym arcydziełem, za chuj nie kuma rzeczywistej głębi geniuszu. coś tam przy okazji wydukają niby że polityka, że szersze spojrzenie na społeczeństwo, ale tak naprawdę nie dociera do nich co się tam dzieje. zazwyczaj sprowadzają serial do (nie-kurwa-podważalnej) wyjebistości postaci i wątków sensacyjnych. tak więc fani gangsta klimatów i seriali sensacyjnych też tam dla siebie coś odnajdą, delikatnie mówiąc. i to jest kurwa tak zabawne i porażające :). (naturalnie ja również kocham wątki okołosensacyjne w tym serialu i "prostszą" przyjemność, którą sprawiają. jakby podstawa, bez fabuły byłoby ciężko o efekt, lol) natomiast pewnie miałeś na myśli małą popularność. no to nie wiem. może ludzie się boją, bo to zbyt ambitne i dobre gówno jest :). wydaje mi się, że niespecjalnie mające punkt zaczepienia w tym co tv, przynajmniej mainstreamowa kiedykolwiek oferowała w formie seriali. z kolei dwugodzinny, nawet najlepszy film to też coś innego, więc przygotowania nie ma wśród publiczności na to co tutaj się dzieje. ale myślę że cult following będzie rósł w zastraszającym tempie. nie wiem w jakiej dziedzinie kultury czy tam sztuki mamy do czynienia z takim zdystansowaniem konkurencji pod prawie każdym względem i wymykaniu się możliwości uczciwego, niegroteskowego porównywania. (i żeby nie było. twój post potraktowałem jako punkt odniesienia do jakichś tam swoich mniej lub bardziej pseudo, rozkmin. a nie, że się z czymś nie zgadzałem) kurczę, z drugiej strony ja tu takie ekstremalne sądy wydaję przy dość mizernym rozeznaniu w tematyce serialowej, a ktoś mi zaraz wyjedzie z jakimś dziełem starym i okaże się, że "takie rzeczy to już były w tvp". kończąc, może lepiej nie straszmy tak. jeszcze ktoś przeczyta "analiza psychologiczna", "makroperspektywa" i stwierdzi że serial nie dla niego. otóż DZIWKI; KOKS; BROŃ; genialny i unikalny humor; niesamowicie skonstruowane, często przygniatające zajebistością, postacie; czysty fun z oglądania (niezależnie od głębszych rozkmin, być może zmieniających podejście do rzeczywistości, *pozwalających lepiej zrozumieć*) - te rzeczy też tam znajdziecie. ups.
17 (16 sierpnia 2009) -
tak, generation kill brakuje po prostu kilkunastu odcinków, ot co. no i brakuje mu bycia the wire. ale głównie to to, że gdyby zredukować sens obu seriali do jednego wniosku, to otrzymujemy to samo, więc the wire wygrywa pierwszeństwem i rozmachem. seriale burnsa/simona mają to do siebie, że kładą nacisk na analizę społeczną, a nie psychologiczną (big thing, wiem). makroskala może być trudniejsza do doznania. tak sobie tłumaczę niedocenianie tych DZIEŁ.
f. (16 sierpnia 2009)