INNE - FORUM
"Prison break" i inne seriale
29 sierpnia 2006czy moze ktos mial taką przyjemność ogladac plan Michaela Scolfielda w tym serialu?Polecam serial wszystkim faną ksiazki "skazani na shawshank"
-
LOST oststni odcinek 3 sezonu = mega pierdolniecie! It Crowd - ostsni odcinek 3 sezonu = rehotalam caly dzien na wspomnienie pierwszej sceny, haha
sivi (14 lutego 2010) -
LOST super, widać, że nie będzie ten sezon napisany na kolanie
k (5 lutego 2010) -
raczej średni, ale to tak zawsze w Lost było, że piloty serii szokowały przez kwadrans, a potem ledwo dyszały. jeszcze nie padło tutaj, a powinno: better off ted - niedoceniona przez Amerykanów perła - przynajmniej pierwszy sezon. a jeśli chodzi o wszelkie kryminalne seriale nowej ery - NYPD Blue (szczególnie sezony 2-7) rządzi, choć lata 90. zajebiste, że namówił mnie na ten serial, kiedy byłem mały, mój nieoceniony Stary.
kekusz (5 lutego 2010) -
zarabisty odcinek LOST
b (3 lutego 2010) -
przystanek alaska=men in trees ale wiadomo,ze pierwszy lepszy ;-) ja akurat nie mam problemu z jedzeniem odgrzewanych kotletów - przecież są smaczne! - no ale wlasnie tutaj o tej nowej erze, tu biega o teksty, aktostwo, inne dodatki do tych kotletow. czy mozna mowic o genialsnoci sceny, tekstu, bohatera itp w takim beverly hills 90210? w gossip girl juz cos znajdziesz. dobra ostry dyżur też byl serailem o lekarzach ale czy mozna postawic go na rowni z dr house?
sivi (2 lutego 2010) -
dyskutowalabym ;-) zauwaz, jaka roznorodnosc obecnie panuje w serialach. nie kerci sie serialii o tej samej tresci ale z innymi aktorami jak bylo w latach 90. –sivi, 2/2/2010 00:51 na szybko kopie z 90's: fringe=x-files hymim=friends/frasier men in trees=przystanek alaska the o.c.=gossip girl=90210=beverly hills 90210, i kopie kopii: mentalist=lie to me, weeds=breaking bad, grey's anatomy=er commander in chief=the west wing eee, csi=csi:miami=csi:new york plus pół tony seriali o lekarzach/prawnikach/policjantach, które są cały czas i-den-ty-czne naprawdę, "aughties" nie przyniosły jakiejś wielkiej rewolucji; ja wiem, że samopoczucie jest lepsze, jak pomyślimy sobie, że te nowe seriale, które oglądamy, są rzeczywiście "nowe", że to "nowa jakość" i w ogóle historia dzieje się na naszych oczach, więc trzeba odpalać torrenty, ale wydaje mi się, że jednak gówno, w sensie tylko bardzo nieliczne seriale są jakimś rzeczywistym przełomem - ale przełomami były też twin peaks czy inne sprzed lat. ja akurat nie mam problemu z jedzeniem odgrzewanych kotletów - przecież są smaczne! - ale widać niektórzy potrzebują poczucia, że kosztują świeżutkiej polędwiczki
c-u (2 lutego 2010) -
Chodzi mi bardziej o poziom. Było przedtem coś na poziomie "MTW"? –Twój Stary, 1/2/2010 16:32 nie, nie bylo, ale jak na owe lata twin peaks bylo mhmm mocno rewolucyjne i po nim dlugo dlugo nic nie krecono oprocz wlasnie serialii z utartym schematem typu bh90210,dzien za dniem,siodme niebo-ktos ogladal?:D rodzinka, dzieci i problemy. przed raczej tez pdobne klimaty-dynastia, dallas, ej wogole ptaki ciernistych krzewow, ktos ogladal? i..."powrot do edenu" dwu odcinkowy, serial mojego dziecinstwa, nie liczac "niewolnicy izaury" hehehe, no w ogole II polowa lat 90 telenowele brazylijskie robily u nas furorre, lecialy chyba 3 rozne pod rzad na tvn, hehe, lezka woku sie kreci :) poziom, "inne schematy" itd. nie odegrały żadnej roli i to nie one są fundamentem "nowej ery". –c-u, 1/2/2010 17:01 dyskutowalabym ;-) zauwaz, jaka roznorodnosc obecnie panuje w serialach. nie kerci sie serialii o tej samej tresci ale z innymi aktorami jak bylo w latach 90. lost to epicki guilty pleasure, NIGDY coś tak głupiego nie zaangażowało mnie tak narracyjnie, emocjonalnie etc. oczywiście odliczam dni do 6 serii –bumbum, 31/1/2010 22:59 sie mi przypomnialo jak kiedys ktos mi powiedzial, ze nie samym bergmanem czlowiek zyje ;-)
sivi (2 lutego 2010) -
nowa era seriali = moment, w którym ludzie załapali, że mają na tyle szybkie łącza i na tyle łatwy dostęp do torrentów, żeby piracić nie tylko muzykę i od czasu do czasu filmu, ale i całe sezony seriali. poziom, "inne schematy" itd. nie odegrały żadnej roli i to nie one są fundamentem "nowej ery". przecież fringe-z archiwum x, himym-friends, lost-gilligan's island –c-u, 1/2/2010 17:01
bumbum (1 lutego 2010) -
lost to epicki guilty pleasure, NIGDY coś tak głupiego nie zaangażowało mnie tak narracyjnie, emocjonalnie etc. oczywiście odliczam dni do 6 serii –bumbum, 31/1/2010 22:59 pierwszy odcinek w wersji cam jest juz w sieci
b (1 lutego 2010) -
bo też przydałoby się rozróżnienie "normalnych", głównych seriali nbc, foxa, cbs i abc od seriali hbo (czy ogólniej, seriali kablówek, bo przecież w ostatnich latach ruszyły do boju showtime, syfy, amc); i tu początkiem "nowej ery" byłaby nie tyle Rodzina Soprano, co Oz (1997, czyli dwa lata wcześniej niż Tony) no i nie zapominajmy, że wytworzenie się przekonania o nadejściu nowej serialowej ery (czyli te nieszczęsne premiery Losta i Prison Break) to lata 2004-2005, co jakoś dziwnie się zbiegło z upowszechnieniem HDTV... "rewolucyjność" tych seriali to nie kwestia fabuły, narracji, aktorstwa czy innych takich bzdetów, ale po prostu rozdzielczość (-->łatwość załadowania do kompa, wizualna przewaga hdtv-ripów nad tv-ripami, 16:9 versus 4:3)
c-u (1 lutego 2010) -
wiadomo, ze nowa era seriali to sciaganie z neta a nie jakies konkretne nazwy.
51561 (1 lutego 2010) -
oj c-u, nieeee, chociaż ta uwaga o torrentach mocno trafna. zaczęło się od sopranos, zdecydowanie.
szczur (1 lutego 2010) -
Też racja, gdyby "Z archiwum X" pojawiło się dzisiaj, pewnie też by mówiono o nowej jakości :)
Twój Stary (1 lutego 2010) -
nowa era seriali = moment, w którym ludzie załapali, że mają na tyle szybkie łącza i na tyle łatwy dostęp do torrentów, żeby piracić nie tylko muzykę i od czasu do czasu filmu, ale i całe sezony seriali. poziom, "inne schematy" itd. nie odegrały żadnej roli i to nie one są fundamentem "nowej ery". przecież fringe-z archiwum x, himym-friends, lost-gilligan's island
c-u (1 lutego 2010) -
Chodzi mi bardziej o poziom. Było przedtem coś na poziomie "MTW"?
Twój Stary (1 lutego 2010) -
Początek nowej ery seriali to chyba "Miasteczko Twin Peaks", a potem może rzeczywiście "Rodzina Soprano". Ale się nie znam. –Twój Stary, 1/2/2010 12:50 nie no, twin peaks bylo w erze seriali beverly hills 90210, dzien za dniem (pamietacie korkiego?:))) itp. sie mi widzi,ze od wlasnie soprano, potem prison break i lostow seriale poszly w inny schemat :)
sivi (1 lutego 2010) -
The Office pozbawiony jest zagrywek na końcu odcinka, ale przez dobrych parę sezonów jest jedna wielka zagrywka pod tytułem "Jim&Pam", ale znośne to.
nieogar (1 lutego 2010) -
w sumie jak się trochę intensywniej ogląda seriale to te 'typowe zagrywki telewizyjne' zaczynają bardzo wkurwiać, więc odpuszcze sobie to. Docenia się seriale, gdzie nie jest to w tak oczywisty sposób pokazane, albo w ogóle tego pozbawione (The Office przykładowo taki jest). Twin Peaks - chciałem go pisać, ale uznałem że był za wcześnie. Świetny serial zresztą, szczególnie jak się przymknie oko na te niedoróbki w 'efektach specjalnych'. Jak ktoś lubi Lyncha to powinien to łykać.
nieogar (1 lutego 2010) -
Początek nowej ery seriali to chyba "Miasteczko Twin Peaks", a potem może rzeczywiście "Rodzina Soprano". Ale się nie znam. >>Lost polecacie, a co z Prisonem tak z perspektywy? Dobre to? >Prison break - pierwszy sezon jest świetny Może nie świetny, ale miło się ogląda - o ile jakoś przebolejesz typowe telewizyjne zagrywki (prawie każdy odcinek kończy się koszmarną sytuacją bez wyjścia). Drugi sezon to jakieś nowe, niewiarygodne poziomy absurdu: Imaginuj sobie: Facetowi (pedofilowi rządzącemu całym więzieniem (!)) odrąbują rękę siekierą, on z tą ręką biegnie przez całą noc przez las, nie gubi się i nie wykrwawia, nad ranem wbiega do miasta, kradnie przenośną lodówkę, pakuje do niej tą rękę, wchodzi do weterynarza, karze ją sobie przyszyć (w tym miejscu dialog w rodzaju: - Ale ja nie mam znieczulenia dla ludzi! - Może być bez znieczulenia... - Ale człowiek nie wytrzyma takiego bólu! - Ja nie jestem normalnym człowiekiem...)... I tyle drugiego sezonu wytrzymałem, nie wiem jak z resztą drugiego trzecim i czwartym sezonem.
Twój Stary (1 lutego 2010) -
"Rodzina Soprano" może być w 'erze HBO' razem z The Wire. Choć Sopranos znacznie bardziej znane.
nieogar (1 lutego 2010) -
Pamiętam, że od Lost i Prison Break zaczął się jakiś taki nowy rozdział w serialach, a tak się składa że obu nie widziałem. Lost polecacie, a co z Prisonem tak z perspektywy? Dobre to? –nieogar, 31/1/2010 20:14 mhmm przypsialabym poczatek raczej "Rodzinie Soprano" ;-) lost to epicki guilty pleasure, NIGDY coś tak głupiego nie zaangażowało mnie tak narracyjnie, emocjonalnie etc. oczywiście odliczam dni do 6 serii –bumbum, 31/1/2010 22:5 ile ja sie przez ten weekend wydenerwowalam! panowie!:)jade dalej, poki sen mnie nie zmorzy :)
sivi (31 stycznia 2010) -
lost to epicki guilty pleasure, NIGDY coś tak głupiego nie zaangażowało mnie tak narracyjnie, emocjonalnie etc. oczywiście odliczam dni do 6 serii
bumbum (31 stycznia 2010) -
prison break bardzo zły. z lostami jest taka trochę sytuacja jak ze star wars- działa to niby na zasadzie "kochasz albo nienawidzisz", ale jeśli nienawidzisz, to jednak smutny chuj z ciebie.
szczur (31 stycznia 2010) -
Prison break - pierwszy sezon jest świetny, drugi to już popłuczyny, dalej ciemna dupa. Ale jedynke jak najbardziej warto.
k (31 stycznia 2010) -
Pamiętam, że od Lost i Prison Break zaczął się jakiś taki nowy rozdział w serialach, a tak się składa że obu nie widziałem. Lost polecacie, a co z Prisonem tak z perspektywy? Dobre to?
nieogar (31 stycznia 2010) -
szczególnie 1 i 2 sezon (dobrze, że tylko te oglądałem ciurkiem, reszte już zgodnie z premierami). Wiadomo, że LOST moc, ciekawe jak się skończy :)
k (31 stycznia 2010) -
właśnie skończyłem oglądanie pięciu sezonów lostów (przed premierą szóśtego, mission accomplished) i cóż, cytując noblistkę i laureatkę oscara, Wisławę Szymborską- "ej no, Lost - MOC!!!" Nic dodać nic ująć, pani Wisławo, nic dodać nic ująć.
szczur (31 stycznia 2010) -
>>w którym momencie? w kólko to samo: kazdy sypia z kazdym, wprowadzaja sie nowi, dziwni sasiedzi, ktorzy kryja w sobie tajemnice, bla bla bla... –IV Kampus UJ, 31/1/2010 17:58 no dla mnie desperarate housewives to w głównym stopniu prześmieszna komedia. fantastyczny, unikalny humor. do tego oglądam ją systemem z dłuugimi przerwami pomiędzy sezonami. więc może mnie tak nie irytować ewentualna powtarzalność motywów.
17 (31 stycznia 2010) -
2 sezon IT Crowed - miazga! –sivi, 31/1/2010 19:07 każdy sezon it crowd to miazga. odcinek moss and the german - 'to ludzi nie mozna jeść?' hehe. –dzieciak, 31/1/2010 19:13 pierwszy odcinek wymiata
b (31 stycznia 2010) -
2 sezon IT Crowed - miazga! –sivi, 31/1/2010 19:07 każdy sezon it crowd to miazga. odcinek moss and the german - 'to ludzi nie mozna jeść?' hehe.
dzieciak (31 stycznia 2010)