INNE - FORUM
Perełki z recenzji ciężkiej muzyki
23 sierpnia 2006"Starych wyjadaczy nie trzeba przekonywać, a młodzieży też przydałoby się posłuchać trochę takiego thrashowego hałasu, żeby wiedziała, że metal ma mieć włochate jaja a nie jakieś symfoniczne cycki."
Bloodride / "Bloodridden disease"
http://www.joemonster.org/article.php?sid=6310
-
Surowy, bluźnierczy nakurw w oparach mocnego samogonu, podgniwających dziwek i prymitywnego kultu Diabła, na swoim drugim krążku Anal Vomit doprowadzili do jeszcze bardziej perwersyjnej postaci, dzięki nieco bardziej urozmaiconemu łączeniu riffów, większej intensywności i nieśmiertelnej analogowej produkcji. Surowe gitary brzmią twardo i metalicznie, na ich tle parszywie charczący wokal instruuje jak powinniśmy przyjmować księdza po kolędzie i jak właściwie używać różańca w połączeniu z odbytem. Przez mało dokładną perkusję wszystko czasami zlewa się w chaotycznej nawalance, ale generalnie każdy kawałek ma swój przewodni motyw, zapamiętywalny, gwałcący uszy riff czy pijacki refren. Rysunki wewnątrz książeczki przypominają brudnopis domorosłego grafika-metalowca, który z pasją oddaje się na lekcjach rysowaniu kozłów gwałcących zakonnice, diabłów onanizujących się nad krucyfiksem i biskupów z wielkimi fallusami. Piękna, czysta forma. Żadnego artyzmu.
kacper b. (29 kwietnia 2009) -
cooooolest domain name))) ------------------------ sponsor: http://ponon.ru/igc696d
infeptAffible (29 kwietnia 2009) -
wspaniały wątek, te teksty są genialne: "Starych wyjadaczy nie trzeba przekonywać, a młodzieży też przydałoby się posłuchać trochę takiego thrashowego hałasu, żeby wiedziała, że metal ma mieć włochate jaja a nie jakieś symfoniczne cycki." "Banda pedalskich gówniarzy z Wielkiej Brytanii podszywa się pod geniusza, używając tytułu jednej z jego płyt jako nazwy.. Tatusia wyjebali z roboty? Mniej kieszonkowego i nerwowa atmosfera w domu? On o tym śpiewa. Romantyczne gówna, a wzruszające ballady, to dwie odmienne kurwa sprawy." "Słuchanie takich produkcji to dla mnie jednak jak smakowanie taniego kawałka salcesonu - tu trochę niezłego mięska, tam jakaś wkurwiająca chrząstka, skórka, kawałek oka czy ucha - normalny człowiek rzyga na samą myśl, ale ani salceson, ani czeski gore grind nie są przeznaczone dla normalnych ludzi." "Ale słuchanie "Pressure: Pleasure" jest jak spożywanie niedosmażonej jajecznicy: nie dość, że jadłem ją tysiąc razy, to jeszcze jest niedosmażona! I nie powołuj się na głucholców z The Wire, gdyż ich naciągane pseudo-intelektualne bzdury uwłaczają mojemu wywodowi."
taki koleś (29 kwietnia 2009) -
cooooolest domain name))) ------------------------ sponsored link: http://semev.ru/
infeptAffible (29 kwietnia 2009) -
dzięki, właśnie mi to chodziło po głowie ostatnio i nie wiedziałem 'którędy'.
yeahnot (19 maja 2008) -
up
ciągle zajebiste (19 maja 2008) -
"Ogólne wrażenia jak z picia wódki na przyjęciu komunijnym - przeciętnie, bez ekscesów i w dodatku po chrześcijańsku. " http://www.masterful-magazine.com/recenzja_result.php?wynik=detail&rodzaj=recenzje&id=1800
hehe (29 maja 2007) -
http://www.spazoutny.com/ironmaiden.htm
Everything I Need To Know I've Learned From Iron Maiden (28 sierpnia 2006) -
Koment pod galeria Celtic Frost:Porażka [5] 29.05.2006 20:49 Porażka, że ktoś taki wygrał Eurowizję. Poprostu ... ~RMK rotfl
wielki B (25 sierpnia 2006) -
wreszcie jest co czytac na forum, dzieki :);ale ogolnie, to trzeba miec nasrane we lbie, serio;
main (24 sierpnia 2006) -
"zapuszkona"kosa określenie KIM.
- (24 sierpnia 2006) -
:>>http://muzyka.onet.pl/10175,33954,0,1,4,galerie.htmla ponadtohttp://muzyka.onet.pl/10175,34731,galerie.htmlhttp://muzyka.onet.pl/10175,32099,0,1,2,galerie.htmlhttp://muzyka.onet.pl/10175,32089,0,1,2,galerie.htmlhttp://muzyka.onet.pl/10175,31990,0,1,1,galerie.html
z (24 sierpnia 2006) -
"(Tak, nie siedzę w temacie, ale sądząc po nadmiernie entuzjastycznym przyjęciu kapeli, Isis nie pochwali się raczej poważną konkurencją na własnym podwórku.) Naprawdę można się zachłysnąć: niszczący, atomowy atak metalowych riffów tworzy kocioł i wciska w podłoże, przeciwstawiony odnawiającej mocy przestrzennych, błękitnych obrazów i zataczających kręgi epickich pasaży. Trzeba wykazać się fantazją, żeby łączyć to w nierozerwalną całość, bez wypełniaczy."
powinien zacząć i skończyć na pierwszym nawiasie (24 sierpnia 2006) -
"Temat kupy zawsze powraca" ... tak mawia mój dobry kumpel który śpiewa głosem Vadera. Coś w tym jest rzeczywiścieKiedyś mnie zapytał, czy zapuszkona kupa po stu latach nadal będzie utrzymywać swoje 'walory smakowe i zapachowe' - zatkało mnie !ps: symfoniczne cycki - kosa określenie :)
KIM (24 sierpnia 2006) -
było jakiś czas temu to
Low (24 sierpnia 2006) -
wow nasz chłopak na 9
hardcore kid (24 sierpnia 2006) -
http://glinki.com/?l=54frpw
www.rasiak.pl (24 sierpnia 2006) -
czy mi sie wydaje, czy metale maja jakiegos fizia na punkcie gowna i wogole wydalania?
Eric (24 sierpnia 2006) -
bylo troche o ameryce to teraz troche o rosji: 'Teraz jam jest Mesjasz, mój numer to sześć, sześć, sześć...amen.' - ten tekst rozjebał mnie na powitanie. Czy ktoś tu aby nie za długo spał? Czy brudny jak osrana dupa black metal znów atakuje surowymi winogronkami? Jeśli tak, to ja serdecznie dziękuje i odpadam z tej drużyny! Ha, tym razem Rosja proponuje marnej jakości prymitywny black metal. Zdaje sobie sprawę, że do Rosji wszystko może docierać z nawet 10 - letnią obsuwą czasową, no ale żeby nazwać swój band prostacko Blackdeath, to trzeba mieć już naprawdę najebane w głowie całą masę zabójczych pomysłów! I upust temu dali na "Saturn Sektor". Rozumiem, że w radzieckich kręgach, za uprawianie black metalu grozi kara nabicia sraką na pal i zdradzenia po jakich to lasach się zapierdalało gdy Szatan wyciągnął pomocną dłoń, ale kurwa...black metal tego zespołu jest jak ciepła, parująca figura z brązu, której niewątpliwych uroków każdy już nie jeden raz, chcąc nie chcąc doświadczył. Kolesie z Blackdeath sami srają pod siebie w tym kołchozie! Po prostu black metal o jaki każdy się już milion razy otarł. Nic nowego, nic ciekawego. Monotonna napierdalanka przez całą płytę, odpowiednio surowa oczywiście. Nie musze mówić o prymitywnym aspekcie tej płytki? Każdy może się domyśleć. Ponadto sound jest też sprawą jasną jak najbardziej! Struktury samych kawałków? Nie ma o czym dyskutować. Dwa punkty za naprawdę ciekawe teksty, których przeczytanie powoduje, że mimo zatwardzenia po kilku kilogramach gorzkiej czekolady, kit i tak bardziej napiera do wyjścia... tak mizernego black metalu nie słyszałem jeszcze, choć przypuszczam, że znalazło by się kilku konkurentów dla Blackdeath. Na myśl o Blackdeath odechciewa mi się nawet porannej dawki nikotyny...
j (23 sierpnia 2006) -
przed recenzentami Porcys jeszcze długa droga do osiągnięcia poziomu kolegów z metalowych serwisów
black angel (23 sierpnia 2006) -
kurwa jak oni te zespoły odróżniają, wszystkie mają takie debilne nazwy i obleśne okładki
mailman (23 sierpnia 2006) -
"Mnie tam muzyka w tańcu nie przeszkadza" - powiedział był kiedyś ktoś mądry. Nie wiem kto, nie wiem kiedy i na ile ta głęboka teza ma sens, niemniej jednak sprawdza się przy obcowaniu z debiutem amerykańskiego Draugar. Dlaczego? Otóż płyta "Weathering the Curse" należy do gatunku tych, które to akurat przeszkadzają. Nie można przy niej nic robić, tak by nie zwrócić uwagi na jej "wkurwialność" - próbowałem grać w karty, oglądać dupy w sieci, lampić się bez sensu w akwarium, zaczytywać się w motoryzacyjną prasę i nic. Za każdym razem byłem cholernie poirytowany chujowością tego całego Draugar. Większość amerykańskich black metalowych hord wręcz poraża muzyczną miernotą i intelektualną biedą. Ciekawym z czego to może wynikać. Może z tego, że Amerykanie jako naród nie są zbyt intelektualnie rozwinięci i otwarci? Nie da się ukryć, że mały mieszkaniec tego kraju już od najmłodszych klas uczony jest szowinizmu ("pamiętajcie, że żyjecie w najwspanialszym kraju na świecie"), co się też przejawia w tym, że w szkołach nie uczy się historii powszechnej, ale tylko Stanów Zjednoczonych - czyli kraju o wręcz zerowym dorobku kulturowym. Dzięki takiej edukacji przeciętny Amerykanin nie wie w jakim to kraju znajdują się np. mumie faraonów. Jeśli dodać do tego fakt, że latorośle uczą się ułamków dopiero w szkole średniej, to nie ma czemu się dziwić, że wyrastają z tego intelektualne kaleki, przy których nawet dzisiejsza polska młodzież (z powodu braku styczności ze słowem pisanym mająca problemy z płynnym czytaniem, nie wspominając już o zanikającej umiejętności pisania) błyszczy niczym gówno na śniegu. Draugar to właśnie intelektualna miernota, mentalne dno, ciasnota umysłowa i wszystko co najgorsze. Tandetna okładka i chujowa muzyka mogąca służyć za modelowy przykład tego jak nie powinno się grać black metalu. Do grania prymitywnego black metalu nie potrzeba wielkich umiejętności, to fakt. Jednak niezbędne są jąderka jak dzwony i pewien... dar, wyczucie. Podczas słuchania tej płyty mam przed oczami grubych amerykańskich nastolatków z konserwatywnych amerykańskich rodzin mieszkających na przedmieściach (takich co to mają w oknach malutkie flagi USA, a na trawniku wyjebaną tablicę z portretem popieranego przez nich polityka), którzy przechodzą właśnie okres buntu. Swoją agresję przelewają na muzykę tworzoną na wzór swoich idoli z Norwegii (ciekawe czy wiedzą gdzie się to państwo znajduje?), których to jednak kompletnie sprofanowali. Ot, choćby wokal miał być burzumowski, ale nie umieli tak pojęczeć jak Varg, więc puścili przez jakiś chamski przester, co brzmi wręcz komicznie. Pewnie jakiś psycholog z kretyńskiego talk-show rzekłby z mądrą miną, że to dobrze jak młodzież daje upust swoim frustracjom poprzez - górnolotnie mówiąc - działalność artystyczną, a nie strzela do kolegów ze szkoły, tudzież sobie w baniak. Posłuchaliby jednak "Weathering the Curse", to zrozumieliby może, że dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby ta młodzież pozabijała się w pizdu.
jason (23 sierpnia 2006) -
Pierwsza z brzegu:"Jebany upał - jedyny dźwięk jaki w tej chwili najbardziej mam ochotę słyszeć to bulgot zimnego browara lanego prosto do paszczy. Zanim jednak udam się do pobliskiego marketu, aby wspomóc lokalny rynek browarniczy to wypocę z siebie te kilka zdań, dopóki jeszcze podoba mi się ten fuckn' "Fucker"." - Psychopathic Terror (fin) "Fucker""Grave jest jednym z tych niewielu zespołów, które odbiły dość głębokie piętno na mojej psychice. Death metal w ich grobowym sosie zawsze smakował wybornie. Nie inaczej jest tym razem." - Grave (swe) "As rapture comes""Przepięknie klasyczny doom metal. Czegóż z resztą innego można się spodziewać po płytach z logiem Firebox? Ciężkie, mgliste i całkowicie zdołowane dźwięki posuwistych, nieco rozkołysanych riffów w tempach doprowadzających mnie do relaksującej bezwładności i drętwoty umysłu. Atmosferę wyobcowania i samotności podkreśla fakt, iż wszystkie instrumenty i wokale nagrywał jeden człowiek - Johan Erickson, znany między innymi z Draconian"(!) Doom:VS (swe) "Aeternus vale"Jak ktos chce więcej podaje link:http://www.masterful-magazine.com/recenzja.php?rodzaj=recenzjeNiezłe perełki mozna znależć na forach, ale nie wklejam bo to by było z 98% wypowiedzi metalowców.
- (23 sierpnia 2006) -
Godzinę temu puściłem dość rzadką laksę w kibel, podczas defekacji zachodziłem w głowę skąd u mnie dziś, w niedzielę, biegunka... Zastanawiałem się czy to może wina wczorajszych śledzików od mamusi? A może śliweczki zaszkodziły? Nic z tego, nie dowiedziałem się. Dopiero teraz, kiedy słucham Koreopsis a mój żołądek znów zaczyna wydawać bliżej niezindentyfikowane bulgotliwe dźwięki, przyszło olśnienie. Moja dupa jest najprawdziwszym w świecie jasnowidzem! W dodatku jasnowidzem egoistą! Pragnęła pierwsza uraczyć mnie swoim gównem, zanim uczynił to Szwajcar z Koreopsis. Jestem głeboko wzruszony... Cóż za troska. Wieki temu przestałem jarać się ultra szybkimi tempami wybijanymi przez automat, przesterowanymi do granic możliwości gitarami i lepionymi, obniżanymi wokalami. Nie ma to dla mnie nic wspólnego z metalem, jest po prostu mocno rozrzedzoną moczem kupą. I dokładnie tak właśnie podchodzę do wydzieliny pod tytułem "Guttural woods". No jak, kurwa, jak lasy mogą być gardłowe?!?! Nie, nie... to ponad moje siły. Jedynym dobry fragmentem tego krążeczka jest jego koniec, gdzie nad ultra total masakrycznie szybkimi stopami i powolnym masywnym mięsie z gitar rośnie klawiszowa monumentalna poświata... całkiem niezły chwyt... ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Nie mam zamiaru po raz kolejny biegać na klopa i wylewać rzadziochę. Szkoda mi spaghetti, które pracowicie pół niedzieli sobie przygotowywałem. Podobnie jak moja dupa dla mnie, ja mam szacunek dla swojej pracy, jak i również do narządów słuchu. Stop!
jason (23 sierpnia 2006) -
Być może powininem pierdolnąć tym cdr-em za balkon, spopielić go czym prędzej w kominku, albo odesłać do zespołu z kałem w środku z gratulacjami za zagrane ok. 70 koncertów na takich imprezach jak, cytuję: "'Monsters Of Rock' - Bog-Gorce, Wałbrzyska Liga Muzyczna - 2 razy wyróżnienie, 2 razy wygrana, WOŚP Bełchatów i Zelów, 'Rock pod filarami' przegląd muzyki rockowej w Niemczy, 'The prince of darkness' oraz liczne koncerty na terenie woj. Dolośląskiego i nietylko" koniec cytatu. A może powininem zastanowić się skąd chłopczyki zaczęrpneli takie tytuły swoich kawałków jak "Jump in the fire" albo "...And I die .. Satyisfaid" (pisownia oryginalna). Kurwa nie wiem co powinienem zrobić. Młodość musi się wyszumieć, przejść okres buntu, spłodzić po drodze taki gnój jak ten Occultix - ja wszystko rozumiem. Tylko po kiego wała jeszcze zasrywać swoim gównianym pitoleniem ludziom skrzynki? Siedźcie już w tym swoim domu kultury, zachwycajcie panów jurorów na kolejnych przeglądach lokalnych onanistów, ale dajcie sobie spokój z rejestrowaniem swoich wypocin a tym bardziej z rozsyłaniem tego do ludzi. No chyba, że pogracie jeszcze 60 lat (6 to zdecydowanie za mało, żeby być prawdziwym jak sto fiutów andergandowcem) i będziecie potrafili trzeźwo ocenić swoją pożal się panie twórczość. Nie będę się silił na wytykanie błędów w tym syfie bo wszystko tutaj śmierdzi totalną gównożerką i zachłyśnięciem się brzmieniem swojego nowego przesteru. Koledzy szukają kontaktów w celu nawiązania "wspułpracy" - wyślijcie im więc słownik ortograficzny, jakiś tani kurs angielskiego dla początkujących albo instruktaż samobójcy.zdecydowanie mój faworyt.
Low (23 sierpnia 2006) -
a ile odmian w dziale wywiady , wybralem ciekawsze:atmospheric death, doom metal, old school death metal, brutal death metal, technical death metal, swedish old school death, technical brutal death metal, sympho black, swedish obscure death, raw and brutal black metal, virtual brutal death grind, innovative trash metal, technologic death formula, crossover grindcore, extreme death, industrial trash goth core, dynamic dark metal, hellhammer metal, horror metal.
jason (23 sierpnia 2006) -
Jak ja uwielbiam tą zbuntowną smarkaterię, której wydaje się, że połknęła wszystkie mroki i pająki świata bo w niedzielę buńczucznie oszukuje mamę i tatę i zamiast na mszę chodzi do parku palić papierosy. Takaż właśnie ekipa stanęła mi przed mymi chytrymi, żydowskimi oczyma, gdy z głośników wyciekła rzadka sraczka wyprodukowana przez Folkiena, Iskalda i Vulgara. Pomijam już muzyczną niemoc tych młodych czcicieli borsuków i Belzebuba, ale nie wiem naprawdę, co trzeba robić żeby zabrzmieć aż tak kurewsko chujowo. Pamiętam próby nagrywane kilkanaście lat temu w garażu na rozjebany magnetofon grundig, gdy byłem jeszcze podjaranym wszystkim gówniarzem i, wierzcie mi, nie brzmiało to nawet w połowie tak beznadziejnie. W dodatku po dwóch numerach, gdzie Eternal Mist zmagają się ze swoją wizją "prawdziwego" black metalu, kolesie nagle zmieniają front na jakieś idiotyczne niby-to-klimatyczne pitolenie, które brzmi jak jammowanie jakichś napitych cieciów, którzy dla jaj włamali się do jakiejś salki ze sprzętem. Dalszy powrót do black metalowej stylistyki nie przynosi nic nowego - perkusista daje pokaz wirtuozerii zmieniając co dwie minuty granie tego samego rytmu z hi-hat na ride, w tle udzielają się w tym czasie zaklęci w jeden głupawy riff gitarzysta z basistą a wokal (należacy tak naprawdę do pałkera) czyni swym skrzekiem prawdziwe ZŁO. Istnienie takiej żenady to tylko pokarm dla prześmiewców black metalu. Zakończcie więc kurwa już teraz swoją "karierę" bo i tak nic z tego nie będzie oprócz śmiechu i drwin, które ciągnąć się za Wami będą latami.!!! :D
kacpr (23 sierpnia 2006) -
:>'Pagan Forest zwiał mi bowiem kompletnie kaszkiet z głowy atakując miarowo rozpędzającym się black metalowym tajfunem z niewielką symfoniczną otoczką. Nie jakimś tandetnym pitoleniem i smyraniem się po cyckach czarną szminką''Nie ma się nad czym dłużej roztkliwiać - zdobywajcie to cacko bez namysłu i poczujcie przedsmak piekielnych tortur, które Ten Z Dołu już dla Was niechybnie szykuje. Boicie się? To lepiej szybko stąd spieprzajcie - to jest kurwa death metal a nie kurs tańca latino!''Jezusie nazareński! Ale rozpiździach!!'zaiste
z (23 sierpnia 2006) -
ich forum to dopiero perełka.Wątek: "Najbardziej bluĽnierczy kawałek jaki znacie""uprzedzajac innych : "ciasna pizda maryji" ale ja jej nie slyszalem. a tak wogle to pewnie kawałki arki noego. jaj sobie z boga robia i tyle.""Honor - Bez LitościBardzo bluźnierczy kawałek deklasujący lobby mużydowskie i czerwonosemickich żółtków czychających na naszą nieskażoną rodzimą wiarę!""Pierdolenie. Anima Damnata "Maryja zawsze dziwka" i chuj. Tego jeszcze nikt nie pobił! ""zgadzam sie. w koncu ktos naplul na ryja prostytutce z nazaretu solidnie po polsku."http://www.masterful-magazine.com/forum/viewthread.php?tid=4158&page=1Co o tym myślec?
jebiedronki (23 sierpnia 2006) -
yup, trza sie z nimi banerami wymienić
paweł to zią,zią (23 sierpnia 2006)