INNE - FORUM
piłka nożna - ligi zagraniczne, europejskie puchary, eliminacje euro 2008 i mundialu 2010
21 sierpnia 2006yo,
poniewaz czasami na forum da sie normalnie pogadac tylko o pilce zakladam nowy watek. sa juz watki o naszej lidze, o naszej kadrze. ten w zamysle ma dotyczyc wszystkiego co sie dzieje w pilce europejskiej - ligi, puchary, transfery.
dajecie.
moja ulubiona liga, czyli angielska, zaczela juz grac. zawiodl mnie cholernie arsenal, ktoremu kibicuje od dawna. myslalem, ze inauguracja na nowym stadionie bedzie wygladala okazalej. po pierwszej kolejce wydaje sie, ze trudno bedzie powstrzymac chelsea i to martwi, bo moze spowodowac, ze to bedzie cholernie nudny sezon na wyspach.
osobiscie ciesze sie tez ze wzrostu formy rasiaka, bo we wrzesniu wyjezdzam na troche do southampton, wiec sie na pewno pare razy na swietych wybiore i fajnie by bylo, gdyby greg utrzymal skutecznosc.
pozdro
-
na cyfrze gdzies sie da zobaczyc?
fleo (29 kwietnia 2008) -
dla tych co maja obrotowe anteny satelitarne: Barcelona-Manchester na satelicie Eutelsat 7E w wersji niekodowanej na kanale RTS-1
wlasnie graja (29 kwietnia 2008) -
musialem akurat przegapic ten moment. zapewniam cie, ze jakby mecz zakonczyl sie innym wynikiem niz zwyciestwo the blues tak rozowo by nie bylo. zreszta po karnym drogba nie widzialem zeby podbiegl do ballacka z gratulacjami. zreszta nie ma co rozdzierac szat. specjalnie mnie to nie interesuje. ostro wygladala akcja w ktorej drogba znokautowal nemanje wjezdzajac mu kolanem prosto w szczeke. oczywiscie nie bylo to umyslne zagranie i widac bylo przerazenie drogby w moment po faulu. vidic skubany twardy jest. mam nadzieje, ze ma wszystkie zeby i ze z glowa wszystko jak nalezy, bo z poczatku chcial zostac na boisku, ale nie umial sie nawet na nogach utrzymac. nokautujace uderzenie to bylo. a jeszcze wracajac do drogby i ballacka to pierwsza bramka bardzo miodna. asysta drogby zajebista tak samo jak wjazd w pole karne i strzal balasta.
vkasz (26 kwietnia 2008) -
chlopie, po meczu ballack z drogba sie wysciskali. takie sytuacje jak przy rzucie wolnym zdarzaja sie gdy druzyna oparta jest az na tylu silnych osobowosciach. inaczej zbudowana ekipa niz MU gdzie raczej nie uswiadczysz teraz czegos takiego. skoro pogodzili sie od razu to wg mnie wszystko ok.
adam n. (26 kwietnia 2008) -
ale mecz! ale koncowka! wciaz nie znamy mistrza anglii. 2:1 dla the blues. w chelsea nie ma druzyny (przepychanki ballacka z drogba przy rzucie wolnym), nie ma trenera a wciaz sa szanse na triumf w premier league i champions league. przewrotne. po raz kolejny porazony jestem slaba gra man u.
vkasz (26 kwietnia 2008) -
w pomocy proponuję ustawić sunday'a oliseha. ma dopiero 34 lata i jest do wzięcia za darmo, gdyż od 2006 nigdzie nie gra. wszyscy pamiętamy co zrobił w 98 w meczu z hiszpanią: http://www.youtube.com/watch?v=69Eu8HMrG94 przyda się...
lukki (25 kwietnia 2008) -
razem z agalim bedzie gral w ataku...
tomek wasko (25 kwietnia 2008) -
uwaga uwaga! hit (kit) sezonu: http://sport.onet.pl/0,1248675,1737151,wiadomosc.html
lukki (25 kwietnia 2008) -
>z ciekawosci zobaczylbym jak wygladaly statystyki strzalow na bramke edwina barca 21 (6 celnych) man u 6 (1)
z oficjalnej strony uefa (25 kwietnia 2008) -
"z ciekawosci zobaczylbym jak wygladaly statystyki strzalow na bramke edwina" 16 strzalow z czego 8 w światlo MU 5 (1)
jordi (24 kwietnia 2008) -
ale dobrze mu tak, lucio to typowy boiskowy chuj, przypal, jak cos nie idzie walil lokciami i pluje
dzordz (24 kwietnia 2008) -
ja ogladalem, bardzo dobry mecz. kolejny dowod, ze uefa tez ma cos do zaoferowania, smiem twierdzic ze w tym sezonie runda pucharowa nawet chyba ciekawsza niz ligi mistrzow. podolski - chyba najlepiej oddaje to co on dzisiaj gral ta akcja z koncowki, w ktorej z paru metrow nie trafil w bramke. swietny bramkarz w zenicie w ogole, pare interwencji totalnych, chocby po strzale lucio zz pola karnego jedna. i fakt, ze brazylijczyk zasluzyl na gola, bo po samoboju bardzo sie staral sie odkupic winy.
tomek wasko (24 kwietnia 2008) -
nie wiem czy ktoś oglądał dzisiejszą uefę, ale parę spostrzeżeń mi się nasunęło. po raz kolejny bayern w znacznym stopniu zawodzi, przede wszystkim w ofensywie. o formie, w jakiej są podolski i klose najlepiej świadczy to, że jansen czy lucio, czyli obrońcy mieli znacznie więcej udanych dryblingów od obu napastników. brak toniego było widać przez cały mecz, ribery też dzisiaj nie na miarę swoich możliwości, chociaż "ruletka" w pierwszej połowie czy sposób w jaki wystawił piłkę lucio, utwierdzają mnie w przekonaniu, że gość jest piłkarzem tej samej klasy, co zizou. w ogóle, cholernie wkurza mnie, że bayernowi brakuje w środku pola piłkarza w stylu basslera czy scholla, czyli typowych chudzielców, którzy potrafią walnąć precyzyjną techniczną piłkę przez pół boiska albo bezbłędnie wykonać rzut wolny z niemal każdej pozycji. mecz bliźniaczy do tego z getafe na allianz, co nie napawa optymizmem przed rewanżem. ale zobaczymy. a, no i zmagania lucio z samym sobą po wbiciu samobója. koleś zasłużył na gola (już do właściwej bramki) jak nikt na boisku, a tu świetny mecz ukoronowany swojakiem. smutne.
pan miyagi (24 kwietnia 2008) -
slabo to wszystko wygladalo. man u zadowolone z remisu siedzialo na wlasnej polowie i bronilo dostepu do bramki czekajac tylko na jakies kontry. barca grajaca w poprzek boiska bez jakiegokolwiek pomyslu. jak zwykle chcieli wjechac do bramki, co przy obronie man u (nawet z brownem w srodku) bylo zadaniem karkolomnym. z ciekawosci zobaczylbym jak wygladaly statystyki strzalow na bramke edwina. nie bylo chyba ich zbyt wiele. w barcie najbardziej zawiodl mnie eto. zatracil sie kompletnie. wczoraj powinien wlozyc przynajmniej jedna bramke, bo jednak jakies okazje tam mial. messi tez nie okazal sie zbawicielem, ale przeciez nie mozna az tyle wymagac od zawodnika dopiero wracajacego do formy. henry zaznaczyl swoja obecnosc jednym strzalem, gdzie van der saar musial sie troche (tylko troche) mocniej wysilic. bojana widzialem tylko przy zmianie, jak wchodzil na boisko. co z tego ze barca chciala, jak nie potrafila. w zasadzie w katalonii powinni byc (i sa) zadowoleni z remisu. gdyby cygan strzeli karnego na poczatku, mogloby byc gorzej. 0:0 daje jeszcze jakas nadzieje, choc na old trafford man u nie bedzie sie tak pierdolic przy akcjach jak wczoraj barca. mimo wszystko w finale widze manchaster.
vkasz (24 kwietnia 2008) -
mecz rzeczywiscie nie najlepszy, szkoda ze w tej sytuacji gdy etoo wykladal pilke messiemu, kamerunczyk chwile wczesniej sie nie przewrocil, tylko za wszelka cene chcial sie utrzymac na nogach. bylby karny bankowo.
złoty (24 kwietnia 2008) -
>Park nieporozumienie, kuuurde co on robi w pierwszym składzie. Wiadomo co. Miliony Koreańczyków kupujących koszulki nie mogą się mylić. Mecz nudny i po prostu słaby.
anglista (24 kwietnia 2008) -
>Cristiano Ronaldo spartolił prawie tak bardzo jak Riise wczoraj. duża przesada. co do meczu, to wyglądał on od strony united tak jak sie tego spodziewałem. ferguson rozkłada umiejętnie siły, w końcu mecz z chelsea w sobotę. z tak grającą barceloną za tydzień na old trafford nie powinno być żadnych problemów.
lukki (24 kwietnia 2008) -
Pod koniec gra się trochę rozciągnęła i Barca miała parę sytuacji do skontrowania szybkiego, bez dziubdziania się w te ich rozwlekłe w czasie ataki pozycyjne. Co z tego, skoro oni zamiast zapierdalać w stronę bramki znów rozprowadzali tę piłkę na najbardziej przekombinowane sposoby. Niby miłe dla oka, ale gdybym mieszkał w Barcelonie i chodził od lat na kampnoł, to by mi sie juz dawno słabo zrobiło od oglądania drużyny, która ma potencjał na mistrzostwo układu słonecznego a zupełnie tego nie wykorzystuje. Sztuka dla sztuki? Jak za tydzień Man U będzie miał choć połowę z tych sytuacji co dziś Barca, to diabły wygrają kilkoma bramkami.
Quid (24 kwietnia 2008) -
dobre wrażenie?mecz był jednak cokolwiek rozczarowujący.manchester po niewykorzystanym karnym postanowił przeczekać barcę,co było dobrym posunięciem gdyż Hiszpanie chcieli(jak zwykle)wjechać z piłką do bramki.coś tam się starał messi i henry ale to jakby za mało na bezbłędną defensywę Anglików.Cristiano Ronaldo spartolił prawie tak bardzo jak Riise wczoraj.
paj (23 kwietnia 2008) -
Ronaldo jak zwykle w ważnym meczu słabo, ale co gorsza - te jego miny i ciupcianie się do sędziego po każdej przepychance! Park nieporozumienie, kuuurde co on robi w pierwszym składzie.
Jedrzejnzlg (23 kwietnia 2008) -
jak to się stało,że amator prostytutek bramki nie strzelił z karnego?
kacperski (23 kwietnia 2008) -
ha ha Ronaldo ciota
... (23 kwietnia 2008) -
Absolutnie nie porównywałbym zeszłorocznego Milanu do dzisiejszej Barcy. Milan o klase lepszy, chociaż wiadomo, że przy takich zespołach wszystko się może zdarzyć bez względu na formę prezentowaną przez cały sezon, bo gdyby tak patrzeć, to ManUtd nie musiałby nawet na boisko wychodzić.
sas (23 kwietnia 2008) -
Dude, w ubiegłorocznym starciu Man U z Milanem faworyt też był tylko jeden. Radzę się wstrzymać przynajmniej do zakończenia dzisiejszego meczu.
PKS (23 kwietnia 2008) -
>jak zremisują 0-0 to też odpadną. fakt. moje niedopatrzenie. >co to? koncert życzeń? a co? nie mozna sobie pomarzyc :) >dobry psycholog ci to wytłumaczy :) sam sobie jestem psychologiem i nie czuje potrzeby tlumaczenia sobie tego zagadnienia. najzwyklej w swiecie go nie lubie i co tu tlumaczyc :) a dzisiaj przed nami drugi polfinal. licze, ze bardziej emocjonujacy. wprawdzie barca gra straszny piach, ale na boga! przegrali juz wszystko w tym sezonie (primera i copa del rei), moze sie w koncu zbiora i chociaz troche sprobuja pokrzyzowac plany ekipie sir alexa. wydaje sie, ze wszystko bedzie zalezalo od gry leo w tym spotkaniu (jezeli chodzi o barce). zdrowy rozsadek podpowiada jednak, ze to man u zagra w moskiewskim finale. kto by pomyslal, ze w starciu takich ekip faworyt bedzie sie wydawal az tak oczywisty...
vkasz (23 kwietnia 2008) -
>ot co, wystarczy nie przegrac za tydzien z the blues na stamford i bedzie kolejny final. jak zremisują 0-0 to też odpadną. >ale niech awansuje liverpool. >ta niech wygra w premiership, na zlosc man u, bo wkurza mnie juz stawianie tego zespolu na piedestale co to? koncert życzeń? >szanuje go za dokonania z tego sezonu ale jednoczesnie nie znosze jego gry dobry psycholog ci to wytłumaczy :)
lukki (23 kwietnia 2008) -
jak on mogl! moj boze, jak on mogl! jeden z najbardziej dramatycznych swojakow w historii chyba. 95 minuta, polfinal i taki strzal... to moze byc bramka na wage awansu. stawialbym dolary przeciwko orzechom, ze gdyby the reds dowiezli 1:0 do konca byli by niemal pewni awansu. w zaistnialej sytuacji to pilkarze granta, jak ten czegos nie spierdoli i pozwoli im grac beda swietowac awans i ewentualne (o ironio!) zwyciestwo na moskiewskim stadionie. czelska dostala ogromny prezent. zal mi chlopaka, bo zawsze go lubilem, ale faktycznie, prawa noge ma tylko do podpierania. ale zeby pilkarz na takim poziomie musial uciekac sie do takich zagran?! przeciez nawet jakby przylozyl ta nieszczesna prawa stope, to i tak prawdopodobienstwo trafienia w bramke bylo by o niebo mniejsze niz przy sposobie do ktorego uciekl sie wczoraj. nie zycze awansu czelskiej. chcialbym zeby to pilkarze beniteza swietowali awans, bo przy calej swojej pozbawionej polotu i finezji grze jest w tej druzynie cos romantycznego. zespol nalezacy na wyspach do wielkiej czworki, jednak okupujacy ostatnimi czasy raczej miejsce za plecami trzech najwiekszych rywali. zespol, ktory od tylu lat czeka na triumf na wyspach a ktory od paru sezonow z niemal chirurgiczna precyzja potrafi wykanczac kolejnych rywali na drodze do pucharu europy. zespol dziesieciu zaprogramowanych przez beniteza cyborgow dowodzonych przez serce, pluca, mozg i ikone druzyny - numer 8 na koszulce. druzyna ktora juz chyba po wsze czasy kojarzona bedzie z magicznym, majowym wieczorem 2005 kiedy dokonala niemozliwego. na razie niemozliwego dokonywac jeszcze nie musza. ot co, wystarczy nie przegrac za tydzien z the blues na stamford i bedzie kolejny final. stawiam na 1:1 i dogrywke. moze rzuty karne. niech bedzie dramatycznie, ale niech awansuje liverpool. nie jestem ich fanem. ale napewno lubie ich bardziej niz druzyne abramowicza. ta niech wygra w premiership, na zlosc man u, bo wkurza mnie juz stawianie tego zespolu na piedestale i okrzykiwanie najlepsza ze wszech miar druzyna, no i nie moge zniesc tej pychy cygana (czyt. ronaldo). szanuje go za dokonania z tego sezonu ale jednoczesnie nie znosze jego gry i jego osoby.
vkasz (23 kwietnia 2008) -
*słabszą prawą, oczywiście
pan miyagi (23 kwietnia 2008) -
To tłumaczenie w przypadku Riise całkiem prawdopodobne mi się wydaje. Chyba tylko raz widziałem jak użył prawej nogi. Nawet obrońcy jak go kryją stają mu po lewej stronie bo wiedzą, że z prawej nawet nie spróbuje ich mijać.
a nazwisko? (23 kwietnia 2008) -
w studiu źą z rzeczpospolitej mówił, że najpewniej bał się wybijać swoją *słabszą*, lewa nogą, ale jak dla mnie słaaaaabe wytłumaczenie dla piłkarza TEJ klasy i na TYM poziomie zmagań. to nie okręgówka w końcu.
pan miyagi (23 kwietnia 2008)