INNE - FORUM

Książki nieżal.

10 listopada 2005

Jakie ksiązki ,podług Was, są najbardziej nieżal?


Mój typ- "Gra w klasy" Cortazara

neoklasyk
  • http://img822.imageshack.us/img822/5987/dwgzg.jpg
    WIELKI B (13 grudnia 2010)
  • no powiedzmy że a) Coelho b) Ryszard Kapuściński c) któryś z bitników d) któryś z dekadenckich modernistów
    hehuś (14 września 2010)
  • a) Radiohead b) Sigur Ros c) Toro Y Moi d) Ariel Pink
    wiadomo kto (14 września 2010)
  • Jestem ciekawy kto wg Was jest tym dla literatury czym dla muzyki jest : a ) Merzbow b ) Talking Heads c ) Ariel Pink d ) Godspeed You! Black Emperor ?
    dawid lincz (14 września 2010)
  • Pozdrawiam Cię serdecznie, w trakcie wymyślania nicku! Dzięki Tobie mam całkiem porządną listę polskich książek, które mogę przeczytać - co za oszczędność czasu! Dzienx, bejbe. Ponawiam pytanie o "Diamentowy plac" i zadaję kolejne: czytał ktoś reportaże Szczygła? Dobre? Reklamują go, jako pokazującego inną stronę Czech, jestem zaintrygowany. Poza tym, skoro pojawił się temat "Lodu" - pierwsze cztery rozdziały można legalnie i za darmo ściągnąć z internetu: http://www.dukaj.pl/czytelnia/beletrystyka/Lod1-4
    Twój Stary (6 czerwca 2010)
  • na porcysiu –o boże!!!kiedy zdacie sobie sprawę z tego,że to lamerski zwrot używany przez retardów?, 6/6/2010 12:21 ej ej, spokojnie :> przeczuwalam, ze ktos sie do tego doczepi no i masz. nie przeliczylam sie ;> –gie kropka pe, 6/6/2010 12:28 haha :) pozostajac w temacie zatem, polecam cudowna meline kazimierza orlosia. zakulisowe rozgrywki na glebokiej, polskiej prowincji za funkcjonowania pgr'ow i sekretarzy partyjnych. quasi-reportaz, wytykajacy w zgrabny sposob ciemnote, ponura egzystencje i fanatyzm. niby nic nowego, ale sposob prowadzenia narracji, przeskakiwanie z watku na watek, sprawia duza frajde.
    w trakcie wymyślania nicku (6 czerwca 2010)
  • –w trakcie wymyślania nicku, 6/6/2010 12:17 wszyscy na pewno nie, ale my możemy ;)
    gie kropka pe (6 czerwca 2010)
  • na porcysiu
    o boże!!!kiedy zdacie sobie sprawę z tego,że to lamerski zwrot używany przez retardów? (6 czerwca 2010)
  • –gie kropka pe, 6/6/2010 11:58 to zabrzmialo prawie jak zart ;) jakby wszyscy piszacy na porcysiu szli droga wytyczona przez temat glowny ;) no, ale racja racja.
    w trakcie wymyślania nicku (6 czerwca 2010)
  • –w trakcie wymyślania nicku, 6/6/2010 10:59 Zasadniczo ja też się z Tobą zgadzam, chociaż wiele wątków możnaby z tego posta pociągnąć i rozwinąć, ale byłoby to kosmicznym offtopem, którego nie chcemy uskuteczniać :)
    gie kropka pe (6 czerwca 2010)
  • http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=3362 wystarczyło wpisać Varga w wyszukiwarkę,dziękuję za szeroki odzew,można na was zawsze liczyć
    john flory (6 czerwca 2010)
  • –gie kropka pe, 6/6/2010 10:26 zasadniczo zgadzam sie z Toba. bardziej chodzi mi o jezyk, styl, jakim ta ksiazka sie posluguje. chociaz moze to jest wina tlumacza, jakby wczesniej mial do czynienia tylko z harlekinami i w tym klimacie probowal przelozyc 'wazkie' dylematy kobiet wypowiadajacych sie jak to odkryly swoja vagine i swoja cielesnosc jako taka. truizmy i wyświechtane hasla a to wszystko polane melancholijna narracjo-komentarzem autorki. co do rewolucji. rewolucja trwajaca nieprzerwanie od lat, a obecnie przezywajaca swoj rozkwit, koncentruje sie na tym co powierzchowne, na tym co widoczne, dotykalne, dostrzegalne. pokazujemy wiecej niz nasze babcie, poslugujemy sie wyzwolonymi, oswobodzonymi wrecz, sloganami, stosujemy triki i fortele przypisane i dozwolone, wczesniej, tylko zachowaniom meskim, nie wchodzac glebiej. nikogo nie dziwi, nie bulwersuje, nie razi dziewczyna prawie rozebrana, ale jesli zapytasz czy jest swiadoma swojego ciala, czy wie, co jej sprawia przyjemnosc, czy potrafi mowic otwarcie o tym, czego potrzebuje, otrzymasz wielki znak zapytania malujacy sie na jej twarzy. wspolczesne "feministki", dazace do *prawdziwego wyzwolenia seksualnego*, nawet nie zdaja sobie sprawy, ze najwiecej korzystaja na tym mezczyzni, ktorym chca pokazac 'fige z makiem'.
    w trakcie wymyślania nicku (6 czerwca 2010)
  • –dzieciak, 6/6/2010 10:22 ja nie wiem, ja się feminizmem nie interesuję. ale myślę, że w ogóle ciężko napisać książkę, która ma na celu kogokolwiek "oświecić", to z góry jest skazane na porażkę.
    gie kropka pe (6 czerwca 2010)
  • –w trakcie wymyślania nicku, 6/6/2010 09:32 Hm, wiesz, ja w sumie wierzę w to, że są na świecie kobiety (a nawet że jest ich większość), które mają wielki problem ze świadomością swoich, że tak to ujmę, możliwości seksualnych. Jestem w stanie wyobrazić sobie te spotkania autorskie, czytania "monologów" w gronie kobiet, które wydawały z siebie ochy i achy na przemian w oburzeniu i zdziwieniu, a potem szły do domu i pierwszy raz w życiu przeglądały się w lusterku. To jest smutne, ale w rzeczywistości rewolucja seksualna ujrzała światło dzienne dopiero kilkadziesiąt lat temu i strefa tak zwanej intymności jest nadal strefą tabu w większości domów. Moja mama na przykład nigdy nie rozmawiała ze mną o seksie, o tym czym różni się chłopiec od dziewczynki i jak to działa dowiedziałam się od koleżanek. Spaczenie polega na tym, żeby nie dowiadywać się tego z gazet które skrzywiają te informacje, a potem rodzą się żenujące przypadki wpadek w wieku lat 11 etc. Dowiadywanie się tego od koleżanek też nie jest właściwym, a z tego co się orientuję (a mogę się źle orientować) to w szkołach nie ma już "wychowania do życia w rodzinie". W każdym razie, żeby nie napisać elaboratu, ta książka w pewien sposób jest ważna nawet jeśli naiwna w przekonaniu że kogokolwiek oświeci i raczej nie powalająca błyskotliwością, to jednak rzuca światło na to że kobiety (wiele, może większość) stawia siebie jakby obok swojej seksualności. Rozumiesz, "to jestem ja, a to moja seksualność, spotykamy się tylko czasem i nie lubimy o sobie rozmawiać". To rodzi wiele kompleksów i wiele patologicznych sytuacji.
    gie kropka pe (6 czerwca 2010)
  • ha! pokażcie mi dobrą literaturę stworzoną przez feministkę. nie ma.
    dzieciak (6 czerwca 2010)
  • felietony nie sa slusznym odzwierciedleniem 'mocy pisarskiej'. taki pilch. w polityce (kiedy to bylo..), teraz w przekroju.. czesciej trafiam/trafialam na mielizny slowne i mialkie bajdurzenia, jakby krotka forma, jaka jest felieton nie mogla dostosowac sie do jego barokowego stylu. z varga jest ten sam schemat. "monologi waginy" –gie kropka pe, 5/6/2010 22:33 utkwil mi jeden watek jesli mowimy o monologach. w zamierzchlych czasach, kiedy moj brat zdawal mature, namietnie kupowal tygodnik cogito, coby jeszcze bardziej poglebic swoja wiedze (pozniej mi sie przydaly te opracowania.. ale to juz inna historia). w takim cogito byly rozne dzialy. wiadomo. kultura, najciekawsze kierunki studiow i listy od czytelnikow. juz we wczesnych dziecinstwie zauważałam u siebie spore poklady empatii, zainteresowania bliznim (haha) i jak latwo mozna zgadnac, od nich, od listow w sensie, zaczynalam swoja lekture (lat mialam 10). i tamze jakis ktos pisal o wielkiej konsternacji a potem wrecz naboznej ciszy, gdy w pociagu, dwie dziewczyny czytaly na glos to co popelnila pani eve ensler. byc moze to jedna z legend miejskich. niewazne. same monologi waginy przypominaja mi historie z takich gazetek jak cienie i blaski, sukcesy i porazki. a przy okazji przeprowadzek, znalazlam w swoich szpargalach ksiazke Dobre Cialo, tak, tak, tez enslerowej. juz pierwsze zdanie jest dramatem, dalej jeszcze gorzej: 'dlaczego pisze sztuke o wlasnym brzuchu, kiedy w iraku trwa wojna, na swiecie szerzy sie terroryzm, kiedy swobody obywatelskie znikaja tak szybko jak warstwa ozonowa(co za metafora!!) bla bla bla'. i zaskoczylo mnie (:>), ze nikt nie chcial kupic tej ksiazki (a taka ladna okladka, czerwona i w ogole), kiedy wystawilam ja na allegro.
    w trakcie wymyślania nicku (6 czerwca 2010)
  • nie wiem jak Varga pisze knigi, ale jego felietony w Dużym Formacie, we Wyborczej to słabizna. Koleś podnieca się jakimiś średnimi rzeczami, typu że ma wszystkie sezony Losta na DVD i że sobie maratony urządza oglądając ciurkiem. I pisze w każdym piętnaście zdań o tym samym.
    pirat (5 czerwca 2010)
  • oczywiście, że się zmieniło. to jest fenomenalne co się teraz dzieje, jakby odwrócone role. to faceci chcą stałych związków i zakochują się po seksie, który kobiety traktują jako rzecz, nazwijmy to, przelotną. rozmawiałam już o tym z wieloma facetami, i większość przyznaje mi rację (co oczywiście nie jest argumentem). rozmawiałam też z wieloma kobietami, które nie mogą dojść do ładu z tym czemu facet się tak angażuje wtedy kiedy ona daje jasne sygnały, że nie ma ochoty na nic więcej. ;)
    gie kropka pe (5 czerwca 2010)
  • *zmieniło
    badacz (5 czerwca 2010)
  • Wyhaczyłem ebooka "Sztuki kochania" żeby przejrzeć i wpadłem na http://i46.tinypic.com/30kd8qx.png Ciekawe czy mieniło się coś przez te lata (dane chyba z połowy lat 70)? W książce jest to w kontekście biologii, ale wiadomo, czasy się zmieniły, więc i wykres może zaczął szaleć? :>
    badacz (5 czerwca 2010)
  • szkoda, bardzo polecam. –w trakcie wymyślania nicku, 5/6/2010 21:09 no spokojnie, już niedługo sesja się skończy i będzie na wszystko czas ;) a jeśli o podejście do seksualności chodzi to swojego czasu rekordy popularności biły "monologi waginy", podobno kobiety falami nagle zyskiwały świadomość bliskości swojej pochwy. nie do końca to rozumiałam, ale niech będzie jak ma to niektórym pomagać.
    gie kropka pe (5 czerwca 2010)
  • Właśnie - coś do polecenia jeszcze? Ten nowy King (zaznaczę, że mało go czytałem) ponoć mniej horrorowy i ciekawy ("Pod kopułą"), warto? –nieogar, 5/6/2010 15:53 do kinga podchodze dosc sceptycznie. lubie u niego suspens, nieoczekiwane zwroty, atmosfere grozy szyta innymi srodkami niz u 'pospolitych' pisarzy z tego kregu tematycznego, ale jesli zaczyna swoje tyrady psychoanalityczne, rozwazania na temat osobowosci poszczegolnych bohaterow, mam wrazenie, ze czytam poradnik domowy czy inna tine. dramat. no, a polecam wszystko topora, kundery. a jesli chcesz poczuc naprawde dobra, umyslowa zabawe, polecam 49 idzie pod mlotek pynchona. och ja o nagrobku z lastryko słyszałam już dawno temu (..)ale nie miałam jeszcze okazji. –gie kropka pe, 5/6/2010 20:37 szkoda, bardzo polecam. spojrzenie na wspolczesna polske z perspektywy 'przyszlosci'. zjawiska z 'teraz', sa bajecznie przejaskrawione i poddane zlosliwej hiperboli. momentami bardzo zabawnej. plus konkluzje, przemyslenia bohaterow, przemielone przez cyniczne oko vargi. czasami zwalaja z nog. z ciekawostek. rok temu na rozstawianych bazarkach kupilam sztuke kochania wislockiej. ostatnio do niej czesciej zagladam i mysle sobie, ze te wszystkie redaktorki z 'glamura', 'dzoja' i innych bzdur, moglyby sie duzo od niej nauczyc w podejsciu do seksualnosci i cielesnosci. zastanawiam sie, czy wreszcie skoncze czerwone tarcze iwaszkiewicza, ktorego darze sporym uwielbieniem.. byc moze przez stylizacje jezykowa nie moge sie przegryzc.
    w trakcie wymyślania nicku (5 czerwca 2010)
  • no ba, chyba większość ludzi którzy czytali "sto lat" po płycie Myslovitz kojarzy te fragmenty, pamiętam że jeszcze jakiś wyłapałem. słyszałem, że warto sobie rysować to drzewo genealogiczne, albo po prostu podejrzeć je w necie jak się coś nie złapie, ja nigdy nie robię notatek przy czytaniu, więc po prostu starałem się skupić i ogarniać to.
    nieogar (5 czerwca 2010)
  • a i zapomniałabym o Lalce. no przecież że tak! Lalka mi się bardzo podobała, jako jedna z nielicznych z tak zwanego kanonu lektur szkolnych (ktory notabene trzebaby zmodernizowac). ostatnio w ogóle byłam w teatrze muzycznym w Gdyni na słynnym już musicalu pt. Lalka i też bardzo sobie chwalę. poleecam.
    gie kropka pe (5 czerwca 2010)
  • och ja o nagrobku z lastryko słyszałam już dawno temu i jakoś się ciągle przewija ta książka wokół mnie, ale nie miałam jeszcze okazji. marquez natomiast hm... sto lat samotności czytałam długo, po czym pogubiłam się we wszystkich wątkach i imionach i musiałam zacząć od nowa mimo że byłam już w połowie ;) ostatecznie przeczytałam i byłam zadowolona z tego faktu, chociaż ni cholery nie pamiętam już jak to się skończyło. zszokowało mnie natomiast w tej książce odkrycie "deszczu maleńkich żółtych kwiatów" i "bliskości która rozprasza strach przed ciemnością" - czyli co, brzmi znajomo? no, no, dokładnie, piosenka Myslovitz. rzecz o mych smutnych kurwach (bo taki jest oryginalny tytuł niedopuszczony do księgarni) z kolei mi się bardzo podobało. to lato, ten upał, ta świeżość płynąca z tej książki, to przecież zupełnie inny klimat niż Lolita. do mnie trafiło.
    gie kropka pe (5 czerwca 2010)
  • Vargę kojarzę słabo i raczej negatywnie.Może jest tutaj wiecej miłośników,albo lepiej ludzi "W temacie" ,którzy potwierdzą lub nie poziom Vargi. Zresztą,tak na boku,czy jest moralnie uzasadnione wręczenie nominacji autorowi w konkursie prowadzonym przez gazetę i jej wydawcę,jeśli samemu jest się pracownikiem tej gazety/wydawcy? (relacja Varga-Wyborcza-Agora)
    john flory (5 czerwca 2010)
  • W ogóle Prus daje rady, ja nawet Faraona za czasu lekturowania zjadłem z przyjemnością, Lalka jeszcze bardziej. Varge kojarze z płyty pogodna "Tequilla", gdzie fragmenty książki przeplatają się z muzyką. Zawsze te fragmenty mnie ciekawiły i zawsze miałem po to sięgnąć. Może w te wakacje, bo w wakacje tylko jestem w normalnym trybie czytania. Właśnie - coś do polecenia jeszcze? Ten nowy King (zaznaczę, że mało go czytałem) ponoć mniej horrorowy i ciekawy ("Pod kopułą"), warto?
    nieogar (5 czerwca 2010)
  • leje się taki szugejz –rojal, 4/5/2010 01:22 dobry konkurs by byl: motyw szugejz w polskiej literaturze.. i pierwszy przyklad Lalka B. Prusa (jedna z tych, ktora czytalam 4 razy, serio lubie i nie chodzi o watek 'milosny') z ksiazek polecam, kazdemu i wszedzie, tworczosc krzystofa vargi. najnowsza, aleja niepodlegosci, moze nie dotyka jego opus magnum, jakim jest zdecydowanie nagrobek z lastryko, ale i tak dobrze sie czyta slodka-gorzka refleksje o zyciu wspolczesnego polaka. jedno zjawisko opisywane przez trafne metafory i lekkie zlosliwosci, chociazby rozkladanie na czynniki pierwsze 'szol biznesu' i analiza praw, jakimi ten rynek sie rzadzi. ale przede wszystkim, zweryfikowanie tego, co sklada sie na definicje 'polskosci'.taki troche koterski prozy. co jeszcze. wciaz mam problem z ksiazkami marqueza. niby taka: rzecz o mych smutnych dziwkach jest zjadliwa, ale takie sto lat samotnosci(w ogole sam koniec i nagle wszystko staje sie oczywista oczywistoscia!) czy tez milosc w czasach zarazy, po jakims czasie zaczyna meczyc i nużyc. niby realizm magiczny, te sprawy, ale.. no wlasnie.
    w trakcie wymyślania nicku (5 czerwca 2010)
  • nie wiem na ile to niezal, chyba wcale, ale wezcie wszyscy przeczytajcie "urodzil go 'niebieski ptak'" sp stefanii grodzinskiej. ksiazka jest niby jest o fryderyku jarosym, a tak naprawde o latach przedwojennych i okupacji w warszawie, calosc napisana bez pompatycznosci i z przesympatyczna ironia. ansolutnie c-u-d-o-w-n-a ksiazka. to strasznie madra kobieta byla, ta stefania.
    em c (5 czerwca 2010)
  • to zabawne, ze trafilam na ten portal wlasnie niechcący znajdując w tym temacie wzmiankę o Michale Zoszczenko. a skoro już tu jestem to nie widziałam, żeby ktoś polecił Kołakowskiego, a przecież nie można go tak se po prostu pominąć. "13 bajek z królestwa Laionii" albo "Mini wykłady o maxi sprawach". Leszka trzeba przeczytać
    gie kropka pe (5 czerwca 2010)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)