INNE - FORUM

Książki nieżal.

10 listopada 2005

Jakie ksiązki ,podług Was, są najbardziej nieżal?


Mój typ- "Gra w klasy" Cortazara

neoklasyk
  • 'monsignore kichot' greene'a 'dwie powazne damy' bowles 'linia piekna' hollinghursta
    uniezalezniony(?) (5 maja 2007)
  • louis ferdinand celine byl niezal.miron białoszewski takoż.a pitchfork byl wywiad z wrens,i chyba wokalista mowil o swoich ulubionych ksiazkach,to jeszcze ashbery,koch,o'hara,schuyler,berryman,zukofsky i ezra tez.
    dys (5 maja 2007)
  • "global nation. obrazki z czasów popkultury". to ksiażka niezal, ale chhyba dla gimnazjalistów:). takie serialowe opowiastki, czytadło pospolite...
    berta (5 maja 2007)
  • polecam "global nation. obrazki z czasów popkultury".
    pan miyagi (4 maja 2007)
  • skoro nie pisze, to nie nam dopowiadać ;)swoją drogą, dobry tekst
    Chairman (3 lipca 2006)
  • w sumie moze to juz niepotrezbnie,ale... z recenzji pawła dudziaka z `tyg. powszechnego` : "Po trzecie wreszcie - listy Aleksa do Jonathana, pisane już po wyjeździe tego ostatniego do Ameryki. Listy pozornie stanowią tylko uzupełnienie książki. W rzeczywistości kryje się w nich największa tajemnica powieści i jej największy dramat."dudziak nie pisze - i dobrze! - co dokładnie ma na myśli, ale nie sądzę, że mogłoby chodzić o coś innego niż ta `przemoc`. wkleiłem tak z satysfakcji, ze nie tylko mnie to najbardziej ruszyło;)
    naphta (3 lipca 2006)
  • aha, co do kereta, to dobra charakterystyka, heh, czuły barbarzyńca trochę, melancholik, swój chłopak - wiadomo, fajnie,ze on jako swoją główną inspirację wymienia vonneguta, dla mnie juz jest ciut wyżejbataillea tylko historię erotyzmu i historię oka, dawno, jeszcze pamiętam tę awanturę w związku z publikacvją w `brulionie` czasy chyba jeszcze przedstudenckie
    naphta (3 lipca 2006)
  • zakładałem,ze moze ci chodzic wyłącznie o film, dlatego napisałem, ze `wydaje mi się`, choć ja bym tego nie bagatelizował jednak nawet w małym stopniu; no i to jednak jest maskowane, choćby przez zastosowanie żartobliwej konwencji (ojciec to mistrz takiego zalatwiania sporów itd - nie mogę cytować, bo nie mam egzemplarza pod ręką)jest po prostu tak,że określony tryb narracji ptrzez długi czas unieważnia po prostu wszelką powagę - tak się moze wydawać, co do wielpoziomowosci pełna zgoda, w tym sensie trudno mówić tu o fundamencie, raczej o różnych splotach,nakładaniu się rzeczy etc
    naphta (3 lipca 2006)
  • Kto idzie na piwo?
    Alonzo (3 lipca 2006)
  • Moment. napisałam, co stoi w FILMIE, Nie w książce, tak? I zapytałam, o którego ojca chodzi - co nie jest równoznaczne z pominięciem motywu, eh.I wątek dojrzewania jest ważny, ale z tą przemoca to bym akurat uważała - oni się po prostu ciągle biją, jak to Ukraińcy, przynajmniej ci z amerykańskich wyobrażeń. Nikt niczego nie maskuje - to raczej akurat jest klarowne, że kiedy Aleks powie za dużo, dostaje w pysk. Przemoc zakamuflowana to jest u Jelinek, gdzie struktura zdania odzwierciedla klisze narzucane przez 'prawo silniejszego'. No i fundamentu Iluminacji doszukiwałabym się gdzie indziej - raczej w tym, co nazwane zostało 'nieporuszonością prawdy', wydobywania z kreacji, imaginacji, naddanych płaszczyzn jakiegoś całkowicie nienaruszalnego rdzenia, esencji prawdy właśnie. I dlatego pod koniec wszystko okazuje się dokładną odwrotnoscią początku, jak odbite w zwierciadle.Ale to jest monumentalna, wielopoziomowa powieść, każdy może sobie na pierwszym planie wyświetlać, co mu się podoba. Byle nie tak, jak reżyser filmu.
    Chairman (3 lipca 2006)
  • filmu na pewno nie będę oglądał, ale hej, wydaje mi się, że przegapiłaś kluczowy wątek `iluminacji`, dla mnie chyba najmocniejszy. dlaczego szapka buntuje się przeciwko ojcu? dlaczego brat szapki to taka łamaga, ciągle posiniaczony? dlaczego dziadek płacze w nocy? dlaczego obwinia się, ze nie wychował dobrego syna? wątek matki, zapracowanej, traktującej życie jako udrękę poświęcania się dla innych? ojciec jest katem, a zajebistosc rozwinięcia tego wątku polega na tym, ze foer genialnie uniknął banalności `rodzinnego dramatu` dając literacki ekwiwalent funkcjonowania takiej sytuacji `w rzeczywistoiści` - zaśmiewania, bagatelizowania, zakłamywania, minimalizowania, starannie maskowana przemoc, która jest ciągle obecna w tym domu, choć wcale jej nie widać. `iluminacja` to - w jednym z wielu jej planów (genialność tej książki heh, już nawet powiem porcysem)książka o dojrzewaniu, dochodzxeniu prawdy o sobie poprzez pisanie (brzmi banalnie,ale banalne nie jest)od szapki, który opowiada ojcu o tym jak się `ucieleśnia`by mu zaimponować (choć się nie `ucieleśnia`) do szapki, który przeciwstawia się ojcu, takiego szapki, jakiego opisuje dziadek w swoim pożegnalnym liście (kurwa,dławi mnie w gardle,muszę końcvzyć, jakby napisał pilch, docisnąłem pedał szczerości do dechy, heh)
    naphta (3 lipca 2006)
  • zapomniałem, że jednak coś mnie odnośnie filmu zastanawiało, kiedy czytałem o planach ekranizacji,a wczoraj nie pomyślałem o tym - jak został w filmie rozwiązany ten zakamuflowany (choć przecież cały czas w pewien sposób na pierwszym planie!)wątek przemocy ojca? chodzi mi o to, czy udało się w jakikolwiek sposób oddać to "wychodzenie z cienia" tego motywu? –naphta, 30/6/2006 13:52 hm, I don't follow chyba - ojca Szapki, tak? raz go trzasnął w pysk, i tyle. Właściwie ojciec pojawił się w jednej scenie. Nie oglądaj tego lepiej, zniesmaczysz się, a po co.
    Chairman (3 lipca 2006)
  • rzeczywiście, nazwiska się pierdolą, ciągle nowy aureliano i jose arcadio. iberoamerykańscy pisarze rządzą
    russell (3 lipca 2006)
  • ja.polecam czytać na raz bo się nazwiska moga pojebać.
    Low (3 lipca 2006)
  • a sto lat samotnosci, czytal ktos?
    helikopter (3 lipca 2006)
  • Pielewin "Mały palec Buddy"- rozwolnienie umysłu przez dobrych kilka dni, cokolwiek to znaczy
    Karaluch (2 lipca 2006)
  • jonathan carroll - zaślubiny patykówken kesey - lot nad kukułczym gniazdemfiodor dostojewski - zbrodnia i kara
    bogini (1 lipca 2006)
  • keret - swój chłopok ale jakis delikatny taki sie zdaje, taki jasnozielony.simpatico. wole jednak dostac w ryj taka madame edwardą bataillea. pozdron naphta
    kamerdyner (30 czerwca 2006)
  • zapomniałem, że jednak coś mnie odnośnie filmu zastanawiało, kiedy czytałem o planach ekranizacji,a wczoraj nie pomyślałem o tym - jak został w filmie rozwiązany ten zakamuflowany (choć przecież cały czas w pewien sposób na pierwszym planie!)wątek przemocy ojca? chodzi mi o to, czy udało się w jakikolwiek sposób oddać to "wychodzenie z cienia" tego motywu?
    naphta (30 czerwca 2006)
  • dobrze ci instynkt mówi, pozdrowienia,
    naphta (30 czerwca 2006)
  • ...brak czasu i atłasu i chęci lansu, żeby poepatować swoją zajebistą erudycją, ale zawężam kategorię i mówię tak - z ostatnich kilku lat, wśród gnojków (liczę do 35 lat) widzę tylko 2 autorów...ku.wa ja pierdolęnawet w żartach...może dla odmiany troche pokory i autokrytycyzmu? nie zawadzilobyja rozumiem, ze w internecie latwo bez zadnego pokrycia wykrzykiwac o swojej rzekomej erudycji, ale niezawodny instynkt mi mowi, ześ literacki seks-gawędziarz:)
    ap (29 czerwca 2006)
  • borges był niezal, kiedy pisał o pierre menardzie, autorze don kichota
    russell (29 czerwca 2006)
  • wytwarzanie drzemu, oczewidno, prima sort, ucieleśniać się, kołbasa...wiadomo, to słownik powszedni, tłumacz jest mistrzem świata, MICHAŁ KŁOBUKOWSKI, pamietajmy to nazwiskowidziałam po angielsku z angielskimi napisami, kiedy wkraczał ukraiński, więc nie wiem, czy ludzie od napisów podołali
    Chairman (29 czerwca 2006)
  • heh. a jak tłumaczenie? bo książkowe wymiatało ("ide wytwarzać drzem" weszło już normalnie do mowy moich znajomych).
    Low (29 czerwca 2006)
  • najlepszy przykład wygładzania esencji książki - pamiętacie moment, w którym Generał strzela Augustynie w krocze, bo NIEWIERZĄCY ojciec nie chce splunąć na Torę? w filmie oficer [w opowieści, żadnych wizualizacji of course] zaledwie przystawia lufę do brzuszka, a o wierze Ojca nie wiadomo nic. ale najgorsza jest amputacja wątku przeszłosci dziadka - on zwyczajnie po latach spotyka swoją eks, nie może z nią być, więc zarzyna sie w wannie - a śmierć przypomina wniebowstąpienie. yeah.
    Chairman (29 czerwca 2006)
  • szkoda, bo on mi serio pasował do roli dżon-fena.
    Low (29 czerwca 2006)
  • ach, a Jonathan-Wood to jakieś chodzące kuriozum, gra skrajnego dziwaka, sprawia permanentne wrażenie upośledzonego.
    Chairman (29 czerwca 2006)
  • aha. to chyba własnie tak zrobie. dzięki za wszelaką pomoc.
    Low (29 czerwca 2006)
  • heh, dzisiaj widziałam film, jest chujowy, naprawdę - grzeczny, przeestetyzowany, wszystkie kanty wytarte na amerykańską modłę; najgorsze, że strasznie cierpi na tym istota "Iluminacji" [dziadek popełnia samobójstwo z powodu... niespełnionej miłosci!!!!!!! kuuuuuuurwa, wyjebać wątek Herszla i motyw "ja też wskazałem na Herszla i powiem ci że ty też wskazałeś na Herszla (...) i my wszyscy na siebie wskazaliśmy" to jest zbrodnia, Foer powinien za to ukamienować reżysera], wszystko pędzi w końcówce ku sentymentalnej, bebechowatej katastrofie i bardzo bardzo żal wspaniałej, naprawdę porażającej prozy JSF, od pierwszego do ostatniego zdania prima sort. Nie kupuj, idź do videoteki, obejrzyj i wyśmiej, bo tylko kpina z pożal-się-filmu moze uratować ten błogosławiony stan ducha po przeczytaniu książki. Wiadomo, że film musiał tomisko okroić, ale on je zwyczajnie zgwałcił. W sam oczodół, powiedziałabym nawet.Jedyne co się udało, to Szapka - przedni naprawdę.
    Chairman (29 czerwca 2006)
  • yup. całkiem mi pasuje do tej roli, dlategoż pytam. na okładce wygląda przekonująco, hihi.http://gfx.filmweb.pl/f/119831/po.7064884.jpg
    Low (29 czerwca 2006)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)