INNE - FORUM
właściwie to po co słuchać więcej muzyki...
10 listopada 2005...skoro jest 'ok computer' i 'the queen is dead'
tak sobie dziś pomyślałem.
ciekawe czy macie takie płyty które mogłyby was skłonić do takiej refleksji...
-
A wracajac do tematu watku, nie wykluczam, ze moglbym przezyc o samym Different Class.
koniu (12 listopada 2005) -
>>six - 6.0ok, wiem że to trudna plyta, ale przyjdzie czas, zobaczysz!Sugerujesz, chlopcze, ze sluchales jej wiecej razy niz ja?
koniu (12 listopada 2005) -
właściwie to po co słuchać więcej muzyki...SKORO Brian Skończył SMILE !!!amen.
brian (12 listopada 2005) -
"zart to chyba, ze to ledwie fajny debiut. płyta jest mocarna od poczatku do konca, ciężko znaleźć wiele lepszych debiutów po 97."Mowa o Lantern??Jeśli tak, to rzeczywiście, ta płyta jest mocarna na początku i na końcu - cudowny smykowy wstęp i powtórka w zakończeniu. I to by było na tyle.
Antoni (12 listopada 2005) -
jak znowu żart. zart to chyba, ze to ledwie fajny debiut. płyta jest mocarna od poczatku do konca, ciężko znaleźć wiele lepszych debiutów po 97. sorri ale lista porcysa nie rozkłada mnie na łopatki, ale kompromitacja o jaaa!
stefan (12 listopada 2005) -
"the moon & antarctica"
djgb (11 listopada 2005) -
a ja nie mam czegos takiego:> tzn takiej reakcji,wreczprzeciwnie, zawsze sie juz nie moge doczekac posluchania nowych (to taka aluzja do mz)osobny temat - ze nawet zajebiste piosenki jak sa na repeacie to juz za setnym razem nie to samo co jak sie pierwszy raz uslyszalo, nawet jak sie zrobi przerwe, niepodobamisieto, no, najgorsze jak sie np takie poczatkowe przezywanie satanic zaczyna stepiac bo malo co zastepuje:>
z (11 listopada 2005) -
antony & the jonsons "I`m a bird now" po prostu w tej plycie jest wszystko co kiedykolwiek mozna bylo nagrac.
troche sobie robie jaja (11 listopada 2005) -
tak od kilku miesięcy sobie myślę, że poza dyskografią Modest Mouse muzyka mogłaby nie istniec. są dla mnie wszystkim co w niej najlepsze. a do tego te teksty - najtrafniejsze jakie znam. stosunkowo wiele w zyciu płyt to ja nie przesluchałem, ale jestem pewny, że zespolu bardziej do mnie trafiajacego po prostu nie ma. ignorancja ale szczegol. a tymczasem edit the sad parts
17 (10 listopada 2005) -
>six - 6.0ok, wiem że to trudna plyta, ale przyjdzie czas, zobaczysz!>ciekawe kto np. w okresie 00-05 lepiej debiutował wow, to miał byc jakis zart? nasze archiwum recek tudziez lista 100 plyt 00-04 kompromitują takie pytanie.
borys d (10 listopada 2005) -
na przykład animal collectivea nawet interpolpretty girls make graves
mz (10 listopada 2005) -
"Ledwie fajny debiut..." - przegięcie. ciekawe kto np. w okresie 00-05 lepiej debiutował
stefan (10 listopada 2005) -
"Attack of the grey lantern" to była po prostu płyta genialnych singli a dopiero "Six" pokazało cały twórczy potencjał zespołu i to na tym albumie rozwinął on skrzydła.Jak dla mnie to zdecydowanie spójniejszy i bardziej błyskotliwy materiał.Zresztą to w sumie moja ulubiona płyta
mr.mailman (10 listopada 2005) -
attack - 7.6six - 6.0Zaden wybitny zespol z reszta.
koniu (10 listopada 2005) -
(Lantern i Six - smieszne porownanie w ogole, ziom. Lantern ledwie fajny debiut. Six... well... well, you've heard these songs.) –borys d, 10/11/2005 22:56 prog nerd
koniu (10 listopada 2005) -
(Lantern i Six - smieszne porownanie w ogole, ziom. Lantern ledwie fajny debiut. Six... well... well, you've heard these songs.)
borys d (10 listopada 2005) -
No zdecydowanie Beatles ktores plyty, ale na bezludna zabralbym Satanic, bo jest najpelniejsza i zamyka prawie wszystko co warto zamknac.
d_nac (10 listopada 2005) -
A co sie tu wszyscy tak na to Six uwzieli... Sluchalem Mansun w podstawowce. Po debiucie juz niczym nie zmiazdzyli.
koniu (10 listopada 2005) -
no, lepiej tego nie można ująć chyba
YW (10 listopada 2005) -
Takie płyty są jak dom... podróżując po świecie niezbadanych dźwięków, ostatecznie w większości przypadków najbardziej kochamy domowe pielesze. I do nich wracamy.Ha!
Texas Ranger (10 listopada 2005) -
WYWH Floydow. I zapewne Lift Your Skinny Fists - GY!BE. Zawsze jak tego slucham to mam refleksje ze cala reszta muzyki to nedzne popluczyny.
Amalgamat (10 listopada 2005) -
w i a d o m o! ja jakieś trzy tygodnie temu włączyłem sobie Abbey Road. poza tym to w kategorii mieście się również Six.
Jędrzej (10 listopada 2005) -
dla mnie chyba agaetis byrjun, min dlatego, ze jest znacznie bogatszy brzmieniowo niz jakakolwiek inna plyta z islandii. i za kazdym razem mozna cos nowego sobie tam wyczaic.
Mauss (10 listopada 2005) -
Heh.. nawet najlepsza płyta się czasami nudzi... i ja tam lubie odkrywać nowe płyty.. Choć gdybym miał wybrać.. to bym chyba tylko książki czytał..
Low (10 listopada 2005) -
no właśnie o to sie rozchodzi.
matka siedzi z tyłó (10 listopada 2005) -
Highway 61 Revisited, Low, More Songs About Buildings & Food
koniu (10 listopada 2005) -
no nie prowokacja jest. na maj blady valentajn sie wcale nie znam, wstyd przyznać, ale sobie sprawdziłem juz skad to loveless sie wzieło. a reicha znam, a jakże. ludzie sa różne, choć pewnie tak jest, że wiekszość zna mbv a o reichu ani dudu.
matka siedzi z tyłó (10 listopada 2005) -
jesli to nie prowokacja, to ja zawsze myslalem ze ludzie nie znaja reicha wlasnie w porownaniu do mbv; a to ciekawe;
main (10 listopada 2005) -
Fevers And Mirrors
Tindersticks (10 listopada 2005) -
No to prawda, jest o czymś innym, choć może nie jest zbyt odkrywczy i moze się przerodzić właśnie w to co Borys przewiduje. Jeśli ktos tu wpisze I Am a Bird Now, to tez polecam od razu usunać, choć jest to płyta świetna. Ale nie o tym nie o tym. Mam pytanie. "Drumming" to Steve'a Reicha? A "Loveless" to czyje to? Bo ja nie wiem. Borysie, powiedz.
matka siedzi z tyłó (10 listopada 2005)