INNE - FORUM
beyonce - deja vu (+ Cassie)
7 sierpnia 2006zakładam wątek, bo jak mniemam szykuje się playlist. kawałek jsk najbardziej mocny imho, a czy państwu się podoba? i po drugie, czy ona się na teledysku, w kwestii choreograficzno-zachowującej nie zbliża do poziomu jakiejś autoparodii? chociażby ten gest ręką na końcu i w ogóle wygięta i przekrzywiona pozycja ciała. to co to ma znaczyć?
-
przypierdalanie sie w przypadku piosenek beyonce do tekstow i monotonnych beatow...po co? deja vu to kawelek ktory z zalozenia mial miec dancefloorowe jebniecie i jak zwykle wyszlo po mistrzowsku
jason (8 sierpnia 2006) -
Panowie - nie wszystko od razu, za dużo tego!luke - nie wiem czy bym jęczał, nie jestem koneserem czarnej muzyki, ale rzeczy z Motown - Marvin Gaye choćby, Al Green itd. robią na mnie jakieś wrażenie. może to chodzi o kontekst historyczny, że afrokultura była wtedy bardzo stylish i w ogóle świat żył na innym oddechu, te piosenki były poza tym pozbawione pokazywania na siłę, że u mnie w willi to normalnie wszystkie cuda swiata dzieją się at once non-stop, dzisiaj to jest nagminne. Beyonce mimo swojego głosu, tańca (na pewno nie jest to pierwsza byle lala) nie koloruje mi obrazu za oknem ani nie zmusza do szalonego dance'u. borys - 'wymiatający' to cytacik z Ciebie, chciałem żeby było to widać, było to słychać. jeśli myślisz, że chodzi o niewolnictwo w stosunku do alternatywnego sznytu to już wyprowadzam Cię z błędu: sam mam słabość do potężnej ilosci popowych rzeczy, starych i czasami nawet tych nowych (rzadko, fakt) i też nie kupuję za bardzo podejścia na zasadzie 'jestem alt, jak słyszę pop to wyłączam odbiornik albo owijam się kocem'. gitarowa muzyka dzisiejsza jest faktycznie w poważnych tarapatach, ale czy remedium na to ma być |pappop|? skłamałbym jakbym napisał, że słucham głównie niegitarowych rzeczy, ale to nie oznacza jeszcze, że wykłucam się z wami, bo zginęło mi pudełko od nowego Razorlight..
?? (8 sierpnia 2006) -
potrafie zrozumiec, ze ktos nie gustuje w komercyjnym popie - okale od kiedy potezny, sprezysty, wirtuozerski w dramaturgii glos wokalistki to "duperele"? fragment od 3:02 do 3:14, jak ona zapierdala pod gore tym wrzaskiem - emocjonalnie moment rownie elektryzujacy co orgazmy gitarowe z Young Team - tylko trzeba zdjac klapki z oczu zeby to zalapać. to sa "duperele"? słownik by sie przydal.jesli ktos dzisiaj wytrzymuje porownanie z vintage r&b, to wlasnie Bee i to jest fakt, a nie opinia - kazdy kompetentny krytyk/historyk gatunku potwierdzi. jej performans wokalny w "deja vu" NIE USTEPUJE wyczynom wybitnych czarnych spiewaczek funk/soul z 60s girl groups, tylko ze te ostatnie sa obiektem kultu, bo symbolizuja mityczna przeszlosc, a Beyonce kreci tylkiem w MTV i znaja ja dresiarze z pobliskiego podworka - i stad wsrod rockowych purystów deprecjonowanie jej talentu - przyznajmy, zamiast udawac "obiektywizm".wiec jesli cos jest komiczne to jest to:a) kurczowe trzymanie sie gitar jako wyznacznika wartosci muzyki b) nazywanie analizy regularnego hitu z MTV w wykonaniu najbardziej znanej wokalistki r&b i najbardziej popularnego rapera na swiecie - pogonią (LOL) za popowymi nowinkamic) niezrozumienie że wielkobudzetowy pop jest dzis ciekawszy od niezal-rockaale takie wpadki nie dziwią mnie specjalnie jesli padaja z ust osoby ktora musi okreslenie "wymiatajacy" dawac w cudzyslowie. polecam wrocic do watkow o madchesterze, brit-rocku, Indie Pop Night etc.PS: a cytat z mojej wypowiedzi o striptizie jest nie na temat bo tyczy sie teledysku a nie muzyki - kwestia preferencji, mi sie akurat podoba ten motyw w scenariuszu, choc ma tez racje Paweł Władca Haiku - co wczesniej przyznalem - że troche sie w figurach tanecznych Knowlesowa zapetla.
borys d (8 sierpnia 2006) -
do ?? - a ja mam wrażenie, ze 40 lat temu byś jęczał: o co chodzi w tym "you keep me hangin' on"?co to za linia melodyczna?i ta pani wcale nie jest stunning gdy tanczy w tej swojej srebrnej kiecce, i jeszcze ta okropna peruka - gdzie w tym naturalność?i co to za tekst "now you don't really want me, you just keep me hangin' on'?, i co za ten monotonny beat?i bez przesady z tymi smykami w "my world is empty without you'! po co ta meldramatyczna wzniosłość? i "some things you never get used to" - gdzie tu refren? i co to za bridge?przecież nikt tego nie bedzie pamietał - w przeciwienstwie do prawdziwie naturalnych joan baez i melanie !!!
luke (8 sierpnia 2006) -
(jedyne co tej Pani mogę oddać to to że dresiarskie wymioty ala 'Say I' Christiny Milian jej się nie przydarzają; co i tak raczej nie przybliża jej do grona moich fave).
?? (8 sierpnia 2006) -
"spoko pomysł że Bee robi striptiz dla swojego faceta""gwiazda jest najlepsza wokalistka r&b na świecie i samo sluchanie jej interpretacji wokalnej, pasji z jaką jej sie timbre zachrypia w spietrzeniach"Borysowi D. nie może jakoś przyjsć do głowy, że nie każdemu imponują takie duperele. Co mnie obchodzi R'n'B?? Już na pewno to dzisiejsze nie wytrzymuje porównania z tym sprzed trzydziestu-czterdziestu lat. Twoje pogonie za ostatnim 'wymiatającym' beatem z półki teenagepop, arenbi są komiczne Borys.
?? (8 sierpnia 2006) -
za to kompletnie nie halo i w ogóle o co cho z hatersami klipu beyonce który jest jednym z jej najlepszych. bardzo seksowny taki buszujacyw zbożu, "naturalnie" rozwiana grzywa i te sprawy (w ogóle początek kawałka zarówno klip jak i muzyka wymiata) chociaż faktycznie mogła by zmienic speca od horeografi bo się lekko powtarza
tygrysai maska (8 sierpnia 2006) -
krysia dostała zajebisty bit bardzo suficticated i w ogóle ale troche bezbarwnie wypada na jego tle, w sensie nie podołała, za to beyonce dostała ograny bit i ulotną melodyjka ale wyniosła ją w calkiem przyzwoite szóstkowe klimaty
tygrysia maska (8 sierpnia 2006) -
jak dla mnie szóstkowe sprawy obawiam się że cassie pogodzi w tym roku wszystkich w temacie R&B
tygrysia maska (paweł) (8 sierpnia 2006) -
>Nośniejszy zdaje się być ostatni singiel Christiny Aguilery. spoko, jest kontrkandydatem, ale jesli mowimy o studyjnych trickach i kombinacjach, to efekciarstwo "ain't..." o wiele bardziej wynika z montażu, niż "deja vu", ktore niesie repetycja wokalnego lejtmotywu w refrenie - to dla obroncow wartosci "muzycznych" przed "produkcyjnymi"
borys d (8 sierpnia 2006) -
zgadzam sie z uzytkownikiem luke z 15:21:> /ile mozna z ta naturalnoscia jako wartoscia, ocochodzi/.. i z tym ze wokal b. najlepszy w tym wszystkim. a to z rozowej pantery takie bylo krytykowane a mi sie akurat podobalo.
z (8 sierpnia 2006) -
Zgadzam sie z czesciowo z punktami 1 i 4 w sensie zawsze lubiłem jej wokal , interpretacje i cała reszte ale ostatnio zanotowała 2 słabe single pod rzad z czego 1 ten od rózowej pantery nawet beznadziejny. ps. Nurt zachwycania sie każdym popem żeby tylko udowodnić że jest sie wyrosło od młodzieżowego zachwycania sie "alternatywą" jest równie pozerski jak poprzedni nurt zachwycania sie wszystkim co trudne alternatywne i takie tam , także dajcie spokuj .
Cook (8 sierpnia 2006) -
Nośniejszy zdaje się być ostatni singiel Christiny Aguilery.
małgosia (8 sierpnia 2006) -
ty mówisz "hehehe"ja mówie "nie ma cie"
paweł władca haiku (8 sierpnia 2006) -
a tak reasumując watek - jakże you are all wrong, people. normalnie pietnascie jednostek straży, wstyd!1. to jest SEQUEL do "crazy in love", ale chociaż stylistycznie odnosi sie do pierwszej czesci - to jedzie na innym beacie i posiada inny odcien emocjonalny. suma sumarum nie wejdzie do galerii klasyki jak prekursor - ale to godny follower.2. teledysk zajebisty! świeżość mimo ogranego konceptu, sliczne zdjecia, spoko pomysł że Bee robi striptiz dla swojego faceta - a choreografia jej ruchow zainspirowała nawet kogos do zalozenia watku na forum porcys - o prosze.3. Hova na luzaku coś pierdoli i jest klimacik - może bez tak fajnych rymów jak "van exel / next to", ale on tu nie jest gwiazda numer jeden.4. gwiazda jest najlepsza wokalistka r&b na świecie i samo sluchanie jej interpretacji wokalnej, pasji z jaką jej sie timbre zachrypia w spietrzeniach - jest ogromna przyjemnoscia połączoną nawet z ciarkami.5. kompozycyjnie kawałek zadziwia nośnością przy takim ładunku dramaturgii. może są lepsze komercyjne single w tym roku, ale nie wiem czy są bardziej zaraźliwe - hook refrenu nie może się odczepić przecież. groove kołysze tyłek jak sie masz. jakze trzeba miec sztywne biodra żeby uważać inaczej.6. linia w dyskusji że "sfabrykowany, nienaturalny pop" etc - heh, ludzie, czy wy żyjecie w hibernacji? kogo to KURWA obchodzi. po prostu ja pierdole przejrzyjcie na oczy - albo udajemy przed soba ze wierzymy naiwnie w jakies ideały "wiarygodnosci" artystow, albo sluchajmy muzyki i oceniajmy ktora piosenka bardziej wymiata. nie wiem, jest 2006, ile jeszcze zajmie zeby to pojac.
borys d (8 sierpnia 2006) -
niezle kopie piach pod koniec
yeahnot (8 sierpnia 2006) -
ja mam, borys .najlepiej przebywac we własnym gronie i byc zawsze odpornym na opinie innych
gorgonowa i po sprawie (8 sierpnia 2006) -
luke, masz jakas gotowa recepte jak reagowac na debilizm/gluchote? podziel sie?
borys d (8 sierpnia 2006) -
kawałek do ściągniecia w całości na stroniewww.chujowepiosenki.com
brdy (8 sierpnia 2006) -
Borys, ja rozumiem, że chodziło ci, żeby nie zachwycać się pseudoniezaleznoscia a docenić dobry pop. ale problem polega na tym, że to NIE jest dobry pop. powiedz mi co jest w tym kawałku ciekawe? co jest udane? oprócz produkcji oczywiście... no ale dysponując gigantycznym budżetem, nawet bartek wrona pewnie zrobiłby dobrą płytękawałek wymiata - kacpr, chodziło o wymioty?
gorgonowa i po sprawie (8 sierpnia 2006) -
(gdzie można ten kawałek pzresłuchać w mp3?)
17 (8 sierpnia 2006) -
jego melodia niewątpliwie nie wymiata
17 (8 sierpnia 2006) -
Ten kawałek to badziew sorry ale to prwda i wcale nie chodzi o to że to pop , bo chyba o to chodziło borysowi , że ile to jeszcze potrwa w domysle że ludzie zachwycają sie nudnymi pseudoniezal smętami a marudza na popik , ni o to chodzi w tym wypadku nie ma czego bronić , kawałek niczym nie przekonuje po pierwsze słaba melodia to nie wpada w uchoi,nie ma sie co do ucha przyczepić refren nie wpada w ucho itd , po drugie ciągle e same patenty ala crazy in love and such , po trzecie emerytowany cienias jay-z na featuringu jak zwykle nie daje rady i coś tam sobie przynudza , teledysk nieświerzy i kompletnie wtórny zupełnie tak samo jak sam kawałek . No taak aha jest cudnie wyprodukowany w studiu za milion dolców i beda go tak długo puszczać aż sie nam spodoba
Cook (8 sierpnia 2006) -
'naturalny' - niewymuszony, nieprzekombinowany. chyba zrozumiałe.
?? (8 sierpnia 2006) -
naturalny pop? no nie... oscar wilde sie w grobie przewraca. warhola czaszka posiwiała ponownie, phil spector sam się zgłosił na komisariat a giorgio moroder z nerwów chce zainwestować w juve. grace jones wróciła po 20 latach do kokainowego nałogu, tylko michael jackson spokojnie zamówił sobie nową twarz na nadchodzący weekend.
luke (8 sierpnia 2006) -
przede wszystkim to nie jest naturalny pop. tylko pop napompowany, siedzą, dłubia, kombinują i potem brzmi jakby do budowy zużyto 21 km przewodów. można się oczywiscie rozpływać (Borys np. może) nad tym jak wchodzą (przesadzone swoją drogą bo ile mozna) dęciaki, albo jaki piruet wokalny wykonuje Bijons na wysokości 1:13. że technicznie (głos, taniec) B's jest bez zarzutu i stara się błysnąć czymś niby nowym, czymś co można określić newpower soul to wiadomo. tylko co z tego wynika? ani nie ma w tym lekkości (melodie są wydumane), ani te piosenki nie przenoszą żadnych ciekawych spostrzeżeń (heat me baby, heat me in, ride together on this spin!), ani ta pani nie jest wcale taka stunning... a teledysk? powiedziałbym, że już mam tego tańczącego mizdrzenia się w jej wykonaniu dość.
?? (8 sierpnia 2006) -
od crazy in love na pewno nie jest gorszy co nie znaczy, ze jest dobry.kit jak dla mnie to wciskanie ludziom fenomenu beyonceta kobieta ma kawał głosu. to dużo. ma świetnych producentów. to też dużó. co z tego jednak jak śpiewa świetnie wyprodukowane słabe piosenki ?przypomina mi trochę rozpuszczalną gumę do żucia, słodka chwila po której aboslutnie niec nie zostaje oprócz świadomości, zę przeżujesz jescze jedna i się porzygasz
gorgonowa i po sprawie (8 sierpnia 2006) -
obstawialbym ze playlistu predzej doczeka sie "bossy" kelis.
em c (8 sierpnia 2006) -
ale na czym mialby polegac 'kit'? ze co? bo nie rozumiem. a kawalek taki sobie imho, a od crazy in love na pewno gorszy.
z (8 sierpnia 2006) -
zastanawiam sie ile to jeszcze potrwa w naszym pieknym kraju - jak obstawiacie? 5 lat? 7 lat? a może nigdy sie nie zmieni? –borys d, 8/8/2006 13:32 chodzi ci o zachwyt nad profesjonalnie zrobionym kitem? myslę, że to cecha immanentna każdego społeczeństwa, borys
gorgonowa i po sprawie (8 sierpnia 2006)