INNE - FORUM
Contemporary Noise Quintet
2 sierpnia 2006bardzo polecam, własnie sobie zapodalem
http://www.myspace.com/eestudio
płyta w/g portalu serpent.pl planowana na pazdziernik
milego słuchania
-
koncert bardzo dobry, jedyny minus polegal na tym, ze i tak niezbyt wielka sala powiekszenia zostala zmniejszona krzeselkami, bo niby dżezu sie slucha na siedzaco? do bani. szczegolnie, ze ludzie akurat dopisali.
em c (1 maja 2009) -
ostatnia plyta jest spoko. dzis warszawa (powiekszenie), a jutro lodz. majspejs mowi ze potem cala trase w uk graja, fajnie!
em c (30 kwietnia 2009) -
edycja: >brak promocji w Trójce, ogólnonarodowego hype'u oraz instrumentalny charakter muzyki spowodowały, że CNQ nie stało się "głosem pokolenia", "najbardziej oczekiwanym debiutem 2006. roku", "najlepszym polskim ensemble bez kontraktu".
ja i analogia (23 listopada 2007) -
"Pig inside the gentelman" zawiera znacznie więcej ciekawszych nagrań, niż popowe piosenki Much(słyszałem dema i to co na MySpace), wysoka wartość artystyczna płyty CNQ nie ulega wątpliwości, ale brak promocji w Trójce, ogólnonarodowego hype'u oraz instrumentalny charakter muzyki nie spowodują, dlatego CNQ nie stało się "głosem pokolenia", "najbardziej oczekiwanym debiutem 2006. roku", "najlepszym polskim ensemble bez kontraktu". Do Much nic nie mam, oby więcej takich singli, jak "Galanteria" czy "Miasto doznań" w radio, ale nadmierne lansowanie Much przy jednoczesnym ignorowaniu (lub wspominaniu bez entuzjazmu) "Pig inside the gentelman", "Małp Morskich", "Europae" czy "Poope Musique" wydaje mi się bezzasadne i mało kompetentne. Dotyczy to zarówno Porcys, jak i Trójki.
ja i analogia (23 listopada 2007) -
był ktoś w szczecinie?
, (23 listopada 2007) -
Tzn. co? Bo to wygląda jakbyśmy dwa różne zespoły widzieli.
elliot crane (4 grudnia 2006) -
po koncercie i podejsciu do odbiorcy stracilem szacunek dla zespolu. :/
hary (3 grudnia 2006) -
o Jezu, darujcie sobiemoj ulubiony kawalek cnq to even cats dream about flying i chcialbym go uslyszec nawet w kanale, byle by na zywo. czekam na koncert w krakowie, moze sie doczekam. swoja droga wie ktos dlaczego nie wypalil koncert w re?
spadz (3 grudnia 2006) -
>spadz,Nagłośnienie to nie kwestia ustawienia głośników i przekręcenia trzech suwaków na mikserze. Każdą salę trzeba odpowiednio zmierzyć pod kątem akustyki, by wiedzieć czy nadaje się na organizację wydarzeń muzycznych. Bez odsłuchów też nie będzie dobrego koncertu, bo muzycy się nie słyszą, coś tam niby grają, ale do końca sami nie wiedzą jak brzmią. Można jeszcze kombinować, po uprzednim sprawdzeniu sali, jaki typ nagłośnienia zastosować. Scena pod ścianą, a może na środku, może dolby surround. "pozatym to nie ameryka Panie i gra sie gdzie sie da i nie marudzi." > to podejście typu "tu jest Polska i tu się pije". Słuchacze i muzycy nie będą wymagajacy to i poziom będzie spadał. Nagłośnienie jest tym bardziej istotne, gdy grają kapele okołojazzowe z wątkami filmowymi(CNQ), które raczej bawią się barwą dźwięku, nie grają noise'u.
moderator (3 grudnia 2006) -
A tak dokładnie:- w Mięsnej nie ma sceny - muzyków widzą tylko osoby stojące w miarę blisko - podobny dylemat miałem na Appleseed Cast w Jadłodajni Filozoficznej - popatrzeć czy posłuchać. Co Mięsna może poprawić - podwyższenie dla muzyków nawet wysokości 30 cm załatwi sprawę. Więcej chyba sie nie da, bo muzycy bedą sie obijac głowami o sufit.- każdy klub ma określoną pojemność powyżej której wentylacja nie wyrabia, a uczestnicy imprezy mają problem ze znalezieniem takiego miejsca na sali w którym przyzwoicie słychać muzykę. Mięsna w takim ustawieniu jak na CNQ (ze stolikami i kanapami) jest jak napisałem wyżej, fajnym miejscem na koncert dla 60 osób. Nie wiem, ile było, oszacowałbym na ponad setkę.Co Mięsna może poprawić - wpuszczać odpowiednią ilość osób.- masa kapel faktycznie gra w Mięsnej - zapewne właściciele mają dobry gust muzyczny i starają sie ściągać fajne zespoły - chwała im za to.- sam zespół: bardzo sprawnie wykonawczo, aranże wolałbym trochę bliższe wersjom z płyty - ale to już kwestia gustu. Jedni chcieliby, żeby zespół odgrywał płytę inni oczekują wiekszego czadu i improwizacji. Jest więcej czadu, kosztem klarowności. I żeby mieć jasność - to nie tak, że CNQ brzmiało kiepsko. Po prostu w różnych miejscach sali słuchacze dostawali rózne proporcje między instrumentami. Ja trafiłem w miejsce, gdzie dostawałem w ucho sporo gitary prosto ze wzmacniacza, za to np. keyboardu nie za wiele. W innym miejscu sali wrażenie mogło byc kompletnie inne.
Jacek K. (2 grudnia 2006) -
chyba ze faktycznei w te przody zainwestowac. a ciekawe jak w 50 latach Davis se radzil...
spadz (2 grudnia 2006) -
Jacku,mamy inne podejscia. nie przekonasz mie. z tego co wiem cafe miesna robi koncerty od dawna i masa kapel tam grala wiec prawdopodobnie warunki psychoakustyczne sa ok. reszta nalezy do dzwiekowca, a nawet bardziej do samego zespolu. dobry muzyk powinien dobrze zabrzmiec w roznych warunkach. dobry zespol tak samo. a jesli ludzi jest dojebane to tymbardziej brzmienie powinno byc lepsze. pozatym to nie ameryka Panie i gra sie gdzie sie da i nie marudzi. chcialby poznac inne opinie na temat wystepow cnq bo mie to troszke nurtuje ze tak kiepsko brzmialo. moze poprostu zespol jest w tarkcie zgrywania sie i nie trybi jeszcze wszystko jak trza.a tak dokladnie to co bylo nie tak? za male pomieszczenie? sciany ze zlego budulca? podloga nie teges? sufit za wysoko? bo moze miesna by byla w stanie cos poprawic...
spadz (2 grudnia 2006) -
spadz:Zamiast filharmonii polecam dobrze nagłośniony koncert w odpowiedniej sali. Ja do dziś wspominam jakość dźwięku na przykład na Walkabouts w Esklulapie czy Chokebore w Studio Giełda. Jesli istotą koncertu jest dla Ciebie fakt, że wykonawca się spoci, polecam walki bokserskie, szczególnie w cięższych wagach. Dla mnie ważne jest to, że usłyszę dobre dźwięki.Jeśli nie kumasz mojego poglądu na temat sprzętu, trudno. Chodzi o to, że są miejsca w Polsce, w których poważne koncerty nie powinny się odbywać np. Cafe Mięsna czy Jadłodajnia Filozoficzna. Myślę, że można tam zorganizować przyzwoicie brzmiący występ dajmy na to Graftmana z gitarą. Pojemność Mięsnej na koncert to dla mnie jakieś max 50 -60 osób. Przy 60 osobach na sali nie sposób opłacić sprzętu umożliwiającego dobre nagłośnienie zespołu. Więcej osób, to wciskanie ludzi w takie miejsca na sali, gdzie muzyki dobrze nie da się słuchać. Kolejna sprawa. O jakości brzmienia i tak będzie decydował najsłabszy element. Po co dobre wzmacniacze i perkusja, jeśli później przepuszczamy to przez kiepskie przody. Albo nie ma dobrego odsłuchu i muzycy nie słyszą się nawzajem. Albo jesli sala jest z gatunku nienagłaśnialnych. Sam pot to nie wszystko. Słyszę i widzę, że muzycy cieszą się graniem, że jest dobra energia. Ale chciałbym też usłyszeć co gra człowiek na keyboardzie, a co na gitarze.Byłem na kilkunastu koncertach w Niemczech. Choćby sala była obskurną norą gorszą od Jadłodajni, brzmienie nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Czego muzykom i publiczności w Polsce życzę.
Jacek Kąkolewski (2 grudnia 2006) -
zarzut wtórności ssie po całej linii, zarzut "wtórności" jeszcze daje radę.
yeahnot (2 grudnia 2006) -
Płyta ogólnie dobra, ale nużąca chwilami. Na żywo było energicznie, sprawnie i z radością grania, toteż podobało mi się, jeśli przymknąć oko na kwestię "wtórności".
elliot crane (2 grudnia 2006) -
chuik_w_dupci: heheukłon stańczyka za komentarzWyrażam swoją opinię.
bo (1 grudnia 2006) -
>>Klub nikomu nie odmawiał wstępu, więc zanim zaczął się występ palacze zagęścili atmosferę do granic mojej wytrzymałości. Poza tym zespołowi zapewniono świetny i bezpośredni kontakt z publicznością, która musiała się tłoczyć w odległości jednego metra od zespołu. Stąd smutna refleksja. Zespół w trosce o dobre brzmienie wydaje majątek na dobre instrumenty, a gra w miejscach, w których słuchacze nie odczują żadnej różnicy między sprzętem Kapsów i kompanii a Polmuzami i Defilami.caly urok w tym. super kontak z publika. artysta czuje pot widowni sam sie poci jeszcze bardziej i tak sie to nakreca do granic wytrzymalosci. To jest wlasnie wystep na zywo - koncert. nie kumam tez twojego pogladu na kwestje sprzetu bo jak(nigdy takiej bzdury nie slyszalem). genaralnie polecam ci filharmonie na nastepny wieczor.
spadz (1 grudnia 2006) -
wszamaj se dicka malkontencie.
chuik_w_dupci (1 grudnia 2006) -
plyta dobra jest. Ale na koncercie spodziewalbym sie czegos wiecej. Zero improwizacji = czyste odtwarzanie i wogóle komeda już tak grał dawno. A koncert powinien przebić płytę 100%Przerost ambicji.
bo (1 grudnia 2006) -
Ostatnio widziałem na żywo CNQ. Przynajmniej przez kilka utworów. Muzycznie bardzo fajne. Perkusista juz w SLE był bardzo dobry, teraz mógłbym słuchac go samego :) Nie wiem, czy potrzebują 7 osób w składzie koncertowym - gdyby na chybił trafił ograniczyc ilość instrumentów dętych do jednego, całośc byłaby klarowniejsza, choć może słowo Noise w nazwie byłoby mniej uzasadnione. Tyle na podstawie tych utwórów, które usłyszałem w ciągu 2 godzin od PLANOWEGO rozpoczęcia koncertu. Bo koncert w Cafe Miesna rozpoczął się z godzinnym albo i większym opóźnieniem - 20.00 na plakatach, zaczęli grać po 21. Klub nikomu nie odmawiał wstępu, więc zanim zaczął się występ palacze zagęścili atmosferę do granic mojej wytrzymałości. Poza tym zespołowi zapewniono świetny i bezpośredni kontakt z publicznością, która musiała się tłoczyć w odległości jednego metra od zespołu. Stąd smutna refleksja. Zespół w trosce o dobre brzmienie wydaje majątek na dobre instrumenty, a gra w miejscach, w których słuchacze nie odczują żadnej różnicy między sprzętem Kapsów i kompanii a Polmuzami i Defilami. –Jacek Kąkolewski, 1/12/2006 11:02
moderator (1 grudnia 2006) -
Przyjemne bardzo, rachel's się kłania itp. Bracia kapsa potwierdzają że płyta jesienią, czekam niecierpliwie.
elliot crane (2 sierpnia 2006) -
( to ja jeszcze dodam, ze to polowa sle, a dokladniej bracia kapsa, jakby sie komus nie chcialo wnikac )
tomek wasko (2 sierpnia 2006)