INNE - FORUM

TS: studyjne "miasto doznań" Much VS nowa wersja "hey girl" Rentona (singiel i składanka Offensywa)

2 marca 2007

okej, była przed chwilą premiera medialna w Trójce

co lepsze?

przypomnijmy - premiera sklepowa singielka 9 marca, a longplaya 16 marca

borys d
  • co do nell - jak to jest, że mają briana molko na wokalu?
    c-u (19 marca 2007)
  • Ja (23:12) saluminesia to zrzynka z coldplay które samo zerżnęło tę piosenkę z siebie! Ja (23:12) NIESAMOWITE! poza tym: the morhers zapodają konwencję disco z ciężkimi gitarami - ciekawe. black tapes zerżnęli motyw z czegoś co nie pamiętam, ale też ciekawe. vixo wiadomo. muchy całkiem też jakby się prezentują niczym diamenty na tle reszty i chyba, uwaga, spodobało mi się. klary czubak piosenka bardzo śliczna. psychocukier w swoim koncertowym evergreenie bardzo w formie. minusy to absolutnie nierealnie wręcz gówniane lili marlene, nell i wspomniana saluminesia. reszta bezbarwna. bardzo wręcz jestem pozytywnie zaskoczony! obrodziło.
    Low (19 marca 2007)
  • Czy Muchy wiedzą już, że jutro zagrają o 20, czy może uda się jakoś pózniej?
    kuba (19 marca 2007)
  • macko, zostajesz drugim wiecemistrzem szalonych much porcysu. w nagrode otrzymujesz ortalionowa kurtke.
    camel (18 marca 2007)
  • oboje blefuja
    macko (18 marca 2007)
  • Dobra.. przesłuchałem zapis Najważniejszego z OstatnioTrójkowejEdycji - jakieś... niechaj będzie 20 razy. Wynik przesłuchania: Spieprzone na maxa, total destrukszyn do pierwszego ref. Przykro stwierdzić, ale rozjechane w tonacjach (sic!), za wysoki (vol.) próg najścia w tonach klawiatury (dzwięk inicjujący ścieżkę), głupio nawet czepić się dźwiękowca. O sprzęgu wiosła nie wspomnę. Cała reszta wyszła git. Tylko ten Najważniejszy... Tyle.
    tashytzky (18 marca 2007)
  • a mnie sie wydawalo ze ten z rentonu wlasnie
    ręton (18 marca 2007)
  • Dusia blefuje.
    January (18 marca 2007)
  • January ma rację.
    Dusia (18 marca 2007)
  • "dusia ma racje, a january blefuje"
    tomek wasko (18 marca 2007)
  • Pewnie nie zauważyliście, ale wokalista Much ma bardzo podobny głos, sposób frazowania i akcentowania do Piotra Roguckiego z Comy.
    January (18 marca 2007)
  • Aha, udało mi się częściowo pozbyć tego sprzężenia i ogólnie nieco poprawić sound. Jeśli ktoś ma ochotę: http://www.zshare.net/audio/muchy_trojka_16_03_2007_mastered-mp3.html
    elliot crane (18 marca 2007)
  • Nie no, jeśli "dzień" był hajlajtem, to koncert był dość fatalny, hehe. Kawałek oczywiście położony, mimo że na soundchecku (będącym jedyną próbą z gośćmi) wypadł zupełnie dobrze. Pozostałe raczej poprawnie, tak jak teraz słucham tego. A zwrotka afro wymiata w chuj.
    elliot crane (18 marca 2007)
  • Co do koncertu, to niektórzy chyba za bardzo uwierzyli w ułudę Tworzącej Się Na Ich Oczach Historii. Owszem były momenty(wspominany "najważniejszy.."), ale nie żeby zaraz absolut czy katharsis. Muchy zagrały świetnie, ale moim skrajnie subiektywnym zdaniem nie doznałem, tak jak robiłem to słuchając ich z innych źródeł.(nie wiem może za krótko byłem w wojsku).
    dobko (18 marca 2007)
  • jakoś bardziej mi się podobała ta tnąca gitara na styczniowym koncercie w trójce niż wygładzona nagrana podwójnie w wersji studyjnej, kluczowy składnik to był i go nie ma, wokal też gorzej. jak to jest że w studio wszyscy starają się za bardzo?
    zwobot (18 marca 2007)
  • zakupił ktoś już płytę offensywy w ogóle? fajnie wydana, ciakawym jest fakt, że choć na płycie jest 20 tracków, to zindeksowanych jest 33 ;)
    camel (18 marca 2007)
  • przeciez najwazniejszy dzien byl skopany na maxa
    ja tej no weź (18 marca 2007)
  • renton mają wpierdol za to,że dziś po głowie cały czas łazi mi numer paula oakenfolda:)
    blusłejdszus (17 marca 2007)
  • a nagrał ktos renton? jesli tak, prosilbym o udostepnienie
    cvc (17 marca 2007)
  • oh shit, ja sie tu rozczytałem, a nagle tottenhamon mnie rozjebał na maxa!, hahah
    .sz. (17 marca 2007)
  • muchy napawają mnie dużym optymizmem, kilka momentów było naprawdę mega, rasowo zagranych z dużym wyczuciem, gratulacje. ps. za co można dostać bana na tym forum? mam nadzieję, że nie za merytoryczne wypowiedzi.
    szafi (17 marca 2007)
  • hehe
    miłka laska (17 marca 2007)
  • powiem szczerze- gówno na maksa. renton to już kompletna porażka, muchy to tylko szarzyzna przeciętności. nie wiem jak można to lansować. chyba tylko dupiana trójka to potrafi...
    DJ kupensztal (17 marca 2007)
  • na klawiszu - te piski w zapachu wrzątku wydawał b., natomiast na gitarę przeniósł się dopiero w najważniejszym dniu. jeżeli chodzi o afro to faktycznie - rozdawał autografy, a w przerwach zagrał partię klawisza w dniu... jakby ktoś pokazał wam kiedyś singla lub płytę offensywy z dziwnym autografem nie pasującym do składu to będzie właśnie "ten łysy co na scenie też wystąpił", czyli afro.
    mateusz.w (17 marca 2007)
  • kurwa, napisaliście tyle postów o czwartoligowym meczu?
    tottenhamon (17 marca 2007)
  • na klawiszu zawsze gra Piotrek, Borixon grał na gitarze, a Afrojax jedną ręką na organkach, a drugą rozdawał autografy.
    tygrysia maska (17 marca 2007)
  • czy borys byl na klawiszu w tez 'dniu'?
    JJ (17 marca 2007)
  • dzieki mateusz. respect
    tomek wasko (17 marca 2007)
  • "moze już czas przestac pierdolić o tym co to się ma wydarzyć teraz "bo jak nie teraz to nigdy"? faza na takie gadanie jest już naprawde irytująca. od, jakby, dwóch miesięcy." - i za każdym razem dają z siebie więcej ;) tomku - na bisy poleciał half of that i przeforsowana przez michała galanteria. a co do "dnia" - to mimo efektu "what goes on" - nic nie było w stanie zabić energii tego kawałka. co do zbiorowego onanizmu - to jak jest nad czym się onanizować i nie da się powstrzymać, to cóż... tylko pochwalić obiekt, który wywołuje takie emocje.
    mateusz.w (17 marca 2007)
  • >najwazniejszy dzień był zjebany przez pozostawioną samej sobie sprzężającą się gitarę michała a ja myslałem, ze to ma byc taki efekt jak w "what goes on" vu ;> dla mnie w tej wersji ta piosenka dopiero się chyba urodziła, bo absolutnie doznałem nerwowości tego wykonania. niesamowita determionacja, jakby to miała być ostatnia pisoenka wykonana w ogóle przez zespół kiedykolwiek. moment zaiste magiczny. nigdy wczesniej mi się aż tak nie podobało. >jeżeli nic konkretnego się nie wydarzy po tym koncercie to znaczy, że goście z wytwórni to cioty i lamusy po prostu. . . moze już czas przestac pierdolić o tym co to się ma wydarzyć teraz "bo jak nie teraz to nigdy"? faza na takie gadanie jest już naprawde irytująca. od, jakby, dwóch miesięcy.
    Low (17 marca 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)