INNE - FORUM

TS: studyjne "miasto doznań" Much VS nowa wersja "hey girl" Rentona (singiel i składanka Offensywa)

2 marca 2007

okej, była przed chwilą premiera medialna w Trójce

co lepsze?

przypomnijmy - premiera sklepowa singielka 9 marca, a longplaya 16 marca

borys d
  • >Nell to chyba obcokrajowcom z iranu
    Low (25 marca 2007)
  • "A.Adamiaka z ś.p Rezerwatu, a to nie zbyt fajnie. " - jak ich pierwszy raz na żywca zobaczyłem to mówię do tygrysiej - "ty stary, wokal jak w Rezerwacie" ;)
    mateusz.w (25 marca 2007)
  • koncercik (w trójce): przymulający i grzeczny, zenada z tą rapowanką, jeszcze brakowało piosenki dla papieza.. składanka: jak chciałbym się pochwalić "obcokrajowcowi" to - zdecydowanie wybijający się Phantom Taxi Ride Nell The Black Tapes reszta mniej lub bardziej "polsound"
    wąsiur (25 marca 2007)
  • Miasto doznań- przyznam, że nie bardzo rozumiem o co z tym kawałkiem chodzi- muzycznie nic nadzwyczjnego, wokalnie też nie mówmy o absolucie- na domiar zlego koleś przypomina głosowo A.Adamiaka z ś.p Rezerwatu, a to nie zbyt fajnie. Słowa, to najbardziej mnie zadziwia, bo niektórzy obchodzą się z tym kawałkiem mimo wszystko schemaciarskego tekstu, wypełnionego kalkami i zgranymi do cna patentami jak z Bóg wie jakiego kalibru poezją. Bardzo daleko od O.K.
    trout (24 marca 2007)
  • ej a takie pytanie a propos koncertu w HRC, wie ktoś gdzie można znaleźć zdjęcia z imprezy? i skąd był ten gośc z kamerą?
    usunięta partycja (24 marca 2007)
  • no i jak dla mnie kurwa, to nie zagrali najwazniejszego dnia! co za banda chuja! –vkasz, 21/3/2007 21:55 mówili przecież, że w trójce grają go pierwszy i ostatni raz na żywca.(czy mi się zdawało?) –dobko, 22/3/2007 12:41 nie sluchalem.
    vkasz (23 marca 2007)
  • jak was razi żarcie i granie na tej samej sali, to się przejdźcie do tygmontu. nawet gówno lepiej smakuje pod coltrane'owską solówkę
    gów daddy (23 marca 2007)
  • tym ze ludzie jedli bym sie akurat nie gorszyla. ze nie przystoi jesc frytki, gdy na scenie jest sztuka?;> nie sadze;> a piwo przeciez mozna pic;> jedyne co w zwiazku z konsumpcja wkurzalo to ze trzeba bylo wciaz uwazac zeby nie zostac potracona przez kelnerki z piramidami naczyn. a ze ktos przyszedl obczaic stringi madonny (jest tam cos takiego?) a nie zespol lub przyszedl w garniturze z biura na obiad noto co z tego. ten klub ma taki charakter ze jedni jedza drudzy sluchaja tylko chyba niezbyt to w praktyce pogodzili. po prostu naglosnienie bylo slabe, umiejscowienie kuchni bez sensu no i zespol tez nie u szczytu swojej formy.
    z (22 marca 2007)
  • zatrważająca średnia wieku- optymalizowana przez nasteczki a podbijana właśnie przez grubych harley'owców wpierdalajacych odgrzewane kotlety i wylansowane garnuchy. Stojąc pod sceną i rozglądając się po publiczności czuć było, że banany przyszły poobczajać nie tyle nawet zespół, co obsrane stringi Madonny (?) Przykro było patrzeć jak koło 12w nocy kupić piwo graniczyło z cudem i trzeba było nieźle wydrzeć ryja, żeby ktokolwiek usłyszał, że planujesz dać im zarobić. Liczenie pieniędzy i pełnych butelek pod barem przy w miarę obecnej publice żanowało... proszę was. 'youth of the nation'... kurwa. //p.o.d w tv po godz. pięknie dawało do myślenia Jak na te waruny Muchy zrobiły co w ich mocy. Perwa x 3.
    poduszka pierdzioszka (22 marca 2007)
  • i dobrze bo to słaby numer
    ola (22 marca 2007)
  • no i jak dla mnie kurwa, to nie zagrali najwazniejszego dnia! co za banda chuja! –vkasz, 21/3/2007 21:55 mówili przecież, że w trójce grają go pierwszy i ostatni raz na żywca.(czy mi się zdawało?)
    dobko (22 marca 2007)
  • ta kelnerka blondynka w kusej to zdecydowany highlight
    held (22 marca 2007)
  • balsam wchodzi jak zloto! jak aronia wrecz. a co do koncertu. przede wszystkim to bylo za glosno! kurwa! jak stamtad wyszedlem to mowilem pare tonow glosniej przez jakis czas. no i ogolnie naglosnienie lezalo. miejsce piknikowo-kotletowe. mowilem ziomkom, czekajcie jak panowie menedzerowie po pracy, w garniturkach lekko sie napierdola i zaczna sie bujac. chwile poczekalismy, a tu pan w bialej koszuli, lekko najebawszy zaczal przygrywac na niewidzialnej gitarze. masakra! te kelnerki przelatujace pod scena tez porazka. choc jedna taka blondyneczka w kusej spodniczce calkiem cacy. koncert mogl tez byc dluzszy, bo grali ledwo godzine z bisami. no i jak dla mnie kurwa, to nie zagrali najwazniejszego dnia! co za banda chuja!
    vkasz (21 marca 2007)
  • >> i tak nie da sie go raczej wypic na trzezwo babskie gadanie.
    c-u (21 marca 2007)
  • nie no oczywiście ze jest zrzutka do kapelusza, jak się najebać to tylko kolektywnie
    tygrysia maska (21 marca 2007)
  • balsam pomorski jest zdaje sie troche drozszy niz mowisz, no chyba ze ci ziomale tez sie dokladaja. zreszta i tak nie da sie go raczej wypic na trzezwo wiec oszczednosc jak zwykle jest pozorna. no moze tylko prawdziwi hardrockowcy potrafia ominac te rafe;> ale cebularz jest ok
    z (21 marca 2007)
  • 13, 11 co za różniąca. u mnie na oście jak masz tyle w kieszeni to robisz z ziomalami wypad do teskacza na imprezę sponsorowaną przez balsam pomorski i cebularza. to jest dopiero Hard Rock
    tygrysia maska (21 marca 2007)
  • Ej, nie wiem sam - ja tam już chyba nie przyjdę. Bojkotuję ten klub, bo to się w pale nie mieści. Światło zapalone, kelnerki pomykają przed sceną przepychając się łokciami przez widownię, ludzie wpieprzający ziemniaki ... ehh ... Jedna sprawa, że sama idea tego klubu jest dla mnie tak jakby ... tandentna i nie podzielam podjarki (gacie sławnych muzyków na ścianach, w TV lecą teledyski wałkowane na imprezach gości z polibudy - metalika, pod, marylin manson - po prostu wymarzony klub dla 16-latków), druga sprawa, że klub nie jest przystosowany wcale do grania koncertów (wogóle już ktoś mógł się postarać żeby tak to zaprojektować, żeby te kelnerki nie bzykały pod sceną - nie mogę tego przeżyć jako architekt ;) - a teraz klub kojarzy się niesamowicie ze Złotymi Tarasami, które wzbudzają u mnie odruch wymiotny), trzecia sprawa, że wcale nie odczułem jakiegoś szczególnego szacunku dla zespołu który gra na scenie. Generalnie to było 10% tego co działo się w trójce kilka dni wcześniej. Nagłośnienie było raczej cienkie (a jak na taki klub to do dupy), nie wiem czy to wynik soundchecku na kacu po nocce, czy rzeczywiście nawalił klub ;) Najlepiej grał chyba Szymon - dynamicznie z werwą ;) dziarsko itd. Najlepiej było go też słuchać. To był zdecydowanie highlight. Michał dawał czadu i robił co mógł, żeby zbudować atmosferę. Myślę, że czasem z niezłym skutkiem. Piotrek, którego nie było słychać prawie wcale miejscami wyglądał na znudzonego troszkę... A zabawie przyświecało grono kamerzystów i fotografów. W galanterii wogóle odcieli publikę od Michała, który zszedł ze sceny (do publiczności, nie że się obraził czy coś). Ja nie wiem. Taki event został po prostu zabity przez miejsce, ludzi przypadkowych, kiepski dźwięk i wtorek wieczór (początek tygodnia). Apeluję o osranie tego klubu i bojkot. Mega kiepskie wrażenie. Czuję się robiony w chuja. ;) Nie ma to jak kategoryczne sądy.
    mateusz.w (21 marca 2007)
  • Piwo po 11 nie 13, tzn. Żywiec. A sam koncert miał lepsze nagłośnienie niż ten w CDQ (co prawda tam było dramatycznie), więc tak bym nie marudził.
    kuba (21 marca 2007)
  • jak sie kupilo baniaczek 1,5 litra to wychodziło po dychu
    held (21 marca 2007)
  • to prawda. tzn miejsce samo w sobie mi sie podobalo ale jako miejsce na koncert sie nie sprawdza. jednak byl taki np pozytyw ze zagrali sunglasses at night:> co prawda na bis, gdy juz czesc osob sobie poszla
    z (21 marca 2007)
  • koncert raczej cienki z tej prostej przyczyny, że HRC to jakieś nieporozumienie. człowiek spodziewałby się, że w lokalu takiej klasy nagłośnienie będzie profesjonalne... a tu wielka dupa. jak zwykle nie było słychać wokalu Piotrka, chociaż kurwa soundcheck z samego rana był, a jakże. z resztą z wokalem Michała nie było lepiej, chyba ze względu na błyskotliwą akustykę sali bo brzmiał on niemiłosiernie z dupy. jedyne co im się udało to brzmienie perkusji. oczywiście takie smaczki jak kelnerki przemykające z brudnymi talerzami pod sceną, albo menadżerowie garniakach spożywający specjały kuchni amerykańskiej zaraz obok widowni (w ogóle surrealistyczny charakter miejscówki polega na tym, że koncerty odbywają się silą rzeczy do kotleta, a stojąc na widowni ma się wrażenie, że jest się jedną z atrakcji lokalu, podejrzewam, że ze sceny wygląda to jeszcze bardziej dobitnie). nie mówiąc już o tym, że piwo kosztuje 13 zł (małe 9). zdecydowanie nie polecam koncertów w HRC można wpaść raz zobaczyć eksponaty (niektóre dosyć absurdalne typu strój sceniczny chylińskij, plakat budki suflera z autografami) i tyle.
    tygrysia maska (21 marca 2007)
  • jak wczoraj muchy w HRC? Byl ktos?
    x-man (21 marca 2007)
  • co do phantom taxi ride - no matter what wciaz dostepny na myspace chyba ich najfajniejszy kawalek ale zespol szykuje jeszcze niejedna niespodzianke co wiem z prob no ale dobra juz nic nie zdradzam:> na pewno zasluguja na wiekszy rozglos w kazdym razie tu jeszcze o nich, audycje m.in. wkleilam jak kogos zainteresowali http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=1864 (vietnam vet taxi ride ich wczesniejsza nazwa, moderator zreszta moglby poprawic na nowa nazwe moze?)
    z (20 marca 2007)
  • http://myspace.com/phantomtaxiride tutaj jest ten kawałek, wcale nie aż tak fajniejszy jak mi się zdawało. ale normalnie niujork. może być z nich coś naprawdę ciekawego.
    Low (20 marca 2007)
  • Generalnie duzo rzeczy rozbija się o wokal. Angielski wokalisty Vixo jest trwożny, to co zrobił z piosenką Lili Marlene ich lider woła o pomstę do Andrzeja Budy, frontman The Mothers śpiewa refren tak bezbarwnie, płasko i bez emocji, że osiąga efekt komiczny (a biedny zespół w tle daje radę całkiem całkiem), Brain Molko z Nell... no właśnie, mordodarcie pana z Black Tapes zupełnie fajne się jawi na tle tego co opisałem powyżej. Ale generalnie bardzo dobra składanka. Trzyma poziom, nic nie żenuje (dobra momentami żenuje mnie Lili Marlene, kiedy wokalista śpiewa, że chcę się z nim zamienić dokładnie w momencie, kiedy układam do linii gitar sto razy ciekawszą melodię niż to co sam śpiewa, oraz kiedy na finał płyty trafia się popuczyna po Coldplayu). A przy tekście Beneficjentów Splendoru doznaję.
    Miś Koralgol z NRD (20 marca 2007)
  • wreszcie nabylem to cudo. jak dla mnie in plus: muchy, phantom taxi driver, the black tapes, the mothers
    kalisz (20 marca 2007)
  • ten utwór loco motive sun co na składance jakby słabszy poza tym co już było wymienione dodałbym pawilon, fajny. ogólnie płyta trzyma poziom wysoki, choć pierwsza połowa ciekawsza. najlepsze imo klara, muchy, renton, vixo, psychocukier, wwdw i phantom taxi ride. z bonusów wyróżnia się utwór nr 32 najbardziej ;)
    camel (20 marca 2007)
  • a loco motive sun?
    toya (20 marca 2007)
  • a, jeszcze phantom taxi ride wskrzeszają ducha bratów z rakemna. słyszałem inną piosenkę i była lepsza, ale ta też bardzo dobra, warta odnotowania.
    Low (19 marca 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)