INNE - FORUM
TS: studyjne "miasto doznań" Much VS nowa wersja "hey girl" Rentona (singiel i składanka Offensywa)
2 marca 2007okej, była przed chwilą premiera medialna w Trójce
co lepsze?
przypomnijmy - premiera sklepowa singielka 9 marca, a longplaya 16 marca
-
"Nerwowe Wakacje i Surowa Kara Za Grzechy" a kto się za tymi projektami kryje?
17 (13 lipca 2007) -
domyslam sie, ze te dwa numery od razu zapewne wskocza na majspejsy czy to kapel, czy audycji, ale i tak zaluje, ze nie dam rady posluchac audycji na zywo dzisiaj.
tomek wasko (13 lipca 2007) -
dziś warto włączyć Offensywę od 22:00 do 0:00 w Trójce, bo premierę będzie miała EP-ka pilotująca drugą składankę audycji, a na niej między innymi dwie sensacje tego roku - Nerwowe Wakacje i Surowa Kara Za Grzechy. grzechem... byłoby tego nie usłyszeć jako pierwsi, right?
borys d (13 lipca 2007) -
moze scianka grala rok temu?
the wall (6 czerwca 2007) -
No i teraz niech mi ktoś wyjaśni, że tam gra Renton, a Ścianka nie.
chochlik-pochlik (6 czerwca 2007) -
Małą sensacją może okazać się koncert warszawskiej grupy Renton - jedynego młodego zespołu bez płyty na koncie, który zagra na scenie w namiocie. To wyzwanie ale bez wielkiego ryzyka: energiczne koncerty Rentona to gwaranacja świetnej rockandrollowej zabawy - napisali tak w Przekroju, naprawde jest tak dobrze?
pytam sie (5 czerwca 2007) -
chodza sluchy ze Muchy podpisuja z Polskim Radiem
rap-ture (9 kwietnia 2007) -
dołącze do dyskusji o sprzedaży płyt; 2-3 tysiące sprzedanych płyt to jest mniej więcej zwrot kosztów dobrze wyprodukowanej i nagranej w dobrym studio płyty; nie ma się co oszukiwać w Polsce zespoły nagrywają płyty dla własnej przyjemności i radości wąskiej grupy kupującej oryginalne krążki; i rozumiem wytwórnie że boją się inwestować bo to sa przede wszystkim firmy mające przynosić zyski, a niestety szanse zarobienia na płycie alternatywnej są nie wielkie nie mówiąc już o tym żeby zespołom coś skapnęło; nie chce mi się rozdzierać szat nad tym stanem rzeczy; taka jest rzeczywistość i ona w pewnym stopniu hartuje i wymaga od grających naprawdę wielkiego zapału i cierpliwości, i zmagania się z pytaniem: na chuj ten cały wysiłek? ; jednym słowem zapotrzebowanie na polskie ambitniejsze granie jest niewielkie
zmywak (2 kwietnia 2007) -
rentoni potrafią się bawić - tak to widać, ale nie zmienia to faktu, że: "Gdzieś w tej całej fajnej energii pojawia się jakaś niepewność, nieśmiałość, brak zdecydowania niepozwalające się przebić przez jakąś niewidzialną barierę, która czuje że oddziela mnie miejscami od zespołu." "mateuszu a co robiles na koncercie swietlików? chciałeś posłuchać dobrych kompozycji a może fajnych melodii :D " - nie pamiętam - chciałem zobaczyć Świetlickiego poetę i Dyducha na żywo - w sumie nie pamiętam też nic ciekawego z tego koncertu oprócz tego, że ubawiłem się z racji, że były urodziny chyba D. i najebali się jakimś wiskachem na scenie.
mateusz.w (2 kwietnia 2007) -
"zespół tworzą głównie dwie osoby (nie będę wymieniał, żeby przykrości nie robić pozostałej dwójce ;) ) z czego reszta jest jeszcze nieśmiale wycofana." Nie mogę się zgodzić z powyższym.Rentoni potrafią się na scenie bawić muzyką jak mało który zespół a do tego są medialni ;-)
Anna (2 kwietnia 2007) -
mateuszu a co robiles na koncercie swietlików? chciałeś posłuchać dobrych kompozycji a może fajnych melodii :D Tez bylem wtedy na tym koncercie w proximie, elvis deluxe nie widzialem a świetliki... wynudziłem się niemiłosiernie, godzinna melodeklamacja na jedno kopyto..
janusz k. (2 kwietnia 2007) -
Jeżeli Stelmi nie żartował z tymi biletami to pogratulować zespołom licznego grona znajomych ;) Spodziewałem się większej ilości ludzi. Zastanawiam się kiedy na koncerty będzie przychodzić tyle ludzi co na indie sounds nighty itd... zastanawiam sie też czy nie lepiej organizować takie imprezy razem z koncertami. myślę, że wtedy jest większa szansa na odpowiednią frekwencję. bo tak to lipa. myślę, ze mało osób wogóle zdaje sobie sprawę, że jakość polskich zespołów rośnie i warto na nie chodzić. a z drugiej strony jaka to motywacja do robienia fajnej muzy, jeżeli na twój gig przychodzi 10 osób. nie oszukujmy się i nie oczekujmy od zespołów niemożliwego, skoro druga strona huśtawki też jest do dupy (publika) koncert ogólnie zaskoczył mnie pozytywnie. nie miałem jakiś specjalnych oczekiwań do black tapes :D a tu jednak pozytywnie. może kompozycyjnie i muzycznie nie było czego słuchać - wokal był niezrozumiały, brak fajnych melodii, brak ciekawych hooków... ale kurde, energetyczne było zajebiście. charyzma (choć to jeszcze może za duże słowo) wokalisty mile skupiała na sobie wzrok, rozpasanie perkusisty na razie (póki nie ma dobrej kompozycji i piosenek) wychodzi na dobre. boję sie ze na płycie mogło ty wyjść cienko i nudno, ale koncert sie obronił tym w jaki sposób go zagrali. ktoś tam stwierdził w pewnym momencie, że kojarzą mu sie z elvis deluxe ;0 okazuję się, ze część składu jest z elvis deluxe. swoja droga bylem na koncercie elvis deluxe jakieś 2-3 lata temu, kiedy supportowali świetliki. spalony koncert ze względu na nagłośnienie i kiepski odbiór publiczności. w black tapes chyba im to lepiej wychodzi. renton dali dużo lepszy koncert niż w trójce. ten zespół ma jeden wielki plus - na jego koncertach ludzie się naprawdę bawią. ze wszystkich zespołów które widziałem z new wave of polish... dobra wiadomo o co chodzi - to właśnie oni mają najfajniejszą publiczność. nie wiem, ale mam wrażenie, że mają szansę odnieść komercyjny sukces. nie ma tu niesmacznego trochę lansowania i stylizowania się (out of tune), snobizmu i gwiazdorstwa (muchy), deklarowanej niezależności (nie ważne, bo mnie zlinczujecie), deklarowanej zajebistości (tej nazwy wymienić nie mogę)... i innych cech, które w pewnym sensie oddalają publiczność od zajebistej muzy, którą w większości te zespoły grają.. i to jest na mega plus. ale też jeszcze brakuje właśnie takiego czegoś co pozwoliłoby zostać temu zespołowi odebranym jako spójną całość, swoistą ikonę, którymi wyżej wymienione zespoły są. muzycznie były zajebiste momenty - np. nowy kawałek - you're in charge, który chyba wykorzystuje znacznie specyfikę barwy wokalu. może najbardziej widać w nim odniesienia do innych zespołów, ale był dla mnie zdecydowanie hi-lightem tego wieczoru. oczywiście spoko też zagrali hey-girl (ktorej to koncertowe wykonanie jest dla mnie mniej drażniące ;) bo jodłowanie jest mniej słyszalne i ma fajniejszy klimat ;) ) oraz three days... ale niestety były też słabsze momenty jak np. kawałek na bis. taka w sumie cienka sprawa z tym zespołem jest bo mają na prawdę zajebiste momenty, ale też momenty z których nic totalnie nie wynika. ale to się przekłada na każdy aspekt w zespole .. powołując się na głosy zza pleców - zespół tworzą głównie dwie osoby (nie będę wymieniał, żeby przykrości nie robić pozostałej dwójce ;) ) z czego reszta jest jeszcze nieśmiale wycofana. Gdzieś w tej całej fajnej energii pojawia się jakaś niepewność, nieśmiałość, brak zdecydowania niepozwalające się przebić przez jakąś niewidzialną barierę, która czuje że oddziela mnie miejscami od zespołu. i tyle... w sumie fajny pomysł z tą offensywa tur... tylko jak to zorganizować, żeby ludzi było więcej ;)
mateusz.w (2 kwietnia 2007) -
Pytanie, a'propos wizji koniunktury na gitarowe granie: czy to będzie takie gitarowe granie, które chcielibyśmy słyszeć, bo perspektywa, że naród będzie słuchał Muse jakoś mnie nie jara do końca. Powinna?
president of Antarctica (2 kwietnia 2007) -
nie wiem czy konferansjer zartowal. ale mysle, ze i tak bardzo nie sklamal
PK (2 kwietnia 2007) -
a byłem kurwa pewien że konferansjer żartował. jeśli nie, no to to jest przekleństwo kilometrowej listy gości (na której mnie nie było i bardzo dobrze bo odczuwałbym teraz głębokie wyrzuty sumienia)
gów daddy (1 kwietnia 2007) -
wcZoraj na offensywie sie 16 biletow sprzedalo. ale koncert byl offfantastyczny w calosci.
PK (1 kwietnia 2007) -
Nie chodzi w tej dyskusji zeby sie spierac, ktory zespol nagral album roku.. Zobaczcie, ze u nas nie sprzedaja sie zadne albumy, ani przystepne, ani ambitne, ani promowane przez media nie wazne czy polskie czy swiatowe. Zobaczcie byle jaki ranking najlepszych albumów, nie wazne czy te beznajdziejne (NME) czy jakies tam lepsze (pitchfork) listy nie maja zadnego, nawet najmniejszego przelozenia na polskie media a juz tymbardziej na sprzedaz plyt w Polsce.. smutne to troche..
marenio (1 kwietnia 2007) -
boje sie zasnac ryba-kosc gotowanie dla kazdego są bardzo przystepne a jakby sie uprzec to i defekator jest promocja byla na onet.pl i serpent.pl, teledyskow raczej nie bylo, bo wydawal isound, ktory juz nie istnieje,
–prawda w oczach, 1/4/2007 19:06 (1 kwietnia 2007) -
'Ścianka' to raczej sie nie ma w ogole do tej dyskusji bo ani promocji, a nie obecnosci w media, ani komerycjnosci, ani przystepnosci materialu. Tej plyty to moze jakies 500ezg. sie sprzedalo patrzac po tym jak sprzedaja sie inne albumy posiadajace w/w cechy.
rys (1 kwietnia 2007) -
>'najlepsza polska plyta zeszlego roku' Czemu nie napiszecie wprost, ze to Pan Planeta? To oczywiste, ze tak trudna plyta dobrze sie nie sprzeda w Polsce, gdzie o muzyce eksperymentalnej nie slyszeli. Dobrze ze ruszaja w trase za Odrę i Bałtyk.
prawda w oczach (1 kwietnia 2007) -
Moze za drogo? koncert w cdq byl za 15 zlotych...
zip (1 kwietnia 2007) -
heheh, no wiem, że da się, bo na koncercie Psychocukra, Vixo i Borderline w łódzkim Demode było spokojnie z ok. 300 osób. chodziło mi bardziej, że na te offensywne koncerty nie przychodzą ludzie, nie wiem dlaczego, reklamowane są chyba dobrze.
szafi (1 kwietnia 2007) -
znaczy się liczba 400 wydaje mi się bardziej realna, ale oczywiście dokładnych danych nie mam więc może nawet i 500 było, jeżeli tak to najwyższe wyrazy uznania dla zespołu i menadżerki
tygrysia maska (1 kwietnia 2007) -
tak tysiąc i jeszcze zwierzęta z Kampinosu przyszły
tygrysia maska (1 kwietnia 2007) -
ja slyszalem ze wtedy bylo 500 osób w diunie
zip (1 kwietnia 2007) -
jakkolwiek prawdą jest, że na wczorajszy koncert offensywy przyszli w większości znajomi grających zespołów, a przynajmniej takie wrażenie można było odnieść, i faktycznie frekwencja raczej poniżej oczekiwań to jeżeli ploteczki mówią prawdę na koncert Out Of Tune w warszawskiej Dunie udało się ściągnąć ponad 400 osób. Zważając na rozmiary i klasę lokalu to zakrawa lekko na hece z rodzaju bicie rekordu ilości osób w wartburgu. jak się ma ambicje i pomysły to jak widać można. podejrzewam że chłopakom udało się trafić do dosyć pokaźnego grona indie-młodzieży tłumnie uczęszczających na imprezy do jadłodajni. także w takiej Warszawie i na pewno w paru innych miastach potencjalna publiczność jest. kwestia tylko jak ją zachęcić. i to jest dobry temat na osobną dyskusje
tygrysia maska (1 kwietnia 2007) -
plyty zeszlo ponoc kolo 2 tys. a wczoraj bardzo dobry koncert blacktapes/renton/wwdw w cdq
mc lab (1 kwietnia 2007) -
wg moich źródeł nie byłbym takim optymistą, ale być może masz rację.
szafi (1 kwietnia 2007) -
szafi, chyba wiecej sie tej plyty troche sprzedalo jednak, cos ponad dwa tysiecy.
tomek wasko (1 kwietnia 2007) -
śpieszę z jakimiś konkretami, składanka offensywy zadebiutowała na 47 miejscu listy olis co podobno przekłada się gdzieś na ok. 800 sztuk płyty, audycja wg wiarygodnych źródeł ma słuchalność na poziomie kilkuset tysięcy osób jednorazowo. cena tej płyty to w większości wydatek poniżej 20 złotych (co nie powinno być żadną przeszkodą w kupieniu jej), zawartość jest subiektywna, ale bardziej warto niż nie, a poza tym ma tam jakieś przesłanie - promocję młodych wykonawców. problem moim zdaniem leży w tym, że u nas nie ma po prostu mody na kupowanie płyt, poczucia płacenia za sztukę, nie ma też zbytnio mody chodzenia na koncerty, frekwencja we wrocławiu na koncercie off była po prostu masakryczna, góra 50 osób w tym 28 było na liście... można się w takim momencie podłamać. żeby nie było, ja nie mam nic przeciwko sciąganiu z sieci w inteligentny sposób, ponieważ każdy ma prawo dostępu do dóbr kultury, jednak w polsce, ściągalność miejscami przypomina patologię, ludzie mający tysiące albumów na dysku i śmięjący się w twarz jak to oni potrafią wychujać cały świat. i nie sądzę, aby w polsce nagle wystąpiła jakaś poprawa, masowe ogarnięcie. 15 tysia na złotą płytę w 40 mln kraju? to jest poziom islandii gdzie jest 300 tys mieszkańców.
szafi (1 kwietnia 2007)