INNE - FORUM

nowe modest mouse (We Were Dead Before the Ship Even Sank)

17 lutego 2007

nowe modest mouse wyciekło więc jeśli ktoś jest piratem bez serca to może już słuchać!

złoo
  • jasne, że hołubić - a wiesz, że w Internecie Polacy piszą chołubić 3 razy częściej, niż hołubić? To mnie zmyliło, podobnie jak Tomka Waśko, który też dał się nabrać. To smutne, że Internet czasem przeczy edytorom tekstu i słownikom, z których korzystamy.
    Andrzej (3 kwietnia 2007)
  • hołubić hołubić ndk VIa, ~bię, ~bisz, ~łub, ~bił, ~biony 1. pot. «pieścić, tulić; otaczać troskliwą, serdeczną opieką, troskliwie wychowywać» Hołubić dziecko, wnuczęta. 2. pot. «jednać sobie kogoś, wabić, zachęcać, przyciągać» Hołubić kogoś dobrocią, łagodnym obejściem. ukr.
    sjp.pwn.pl (3 kwietnia 2007)
  • >(który i tak ma antywojenny i antyamerykański tekst) no, "ciekawe czy na następnych płytach BEP doczekamy się krytyki polityków Izraela?". to bylby jakis tam logiczny krok w rozwoju kariery, nie uwazasz Andrzeju?
    tomek wasko (3 kwietnia 2007)
  • Behind the Front, ale też Bridging The Gap - 2 pierwsze płyty Black Eyed Peas stawiano w jednym szeregu obok Mos Defa, The Fugees, De La Soul, czy Commona, zwłaszcza że wszyscy oni gościli na tych płytach. Do tego wspaniali producenci jak DJ Premier i trochę idealistyczne teksty nawiązujące do złotych czasów hip-hopu. Tyle, że takie płyty osiągają co najwyżej złoto, a po przyjściu Fergie ich nakłady wzrosły 10-krotnie. Rozumiem, że jak ktoś poznał BEP od "Where Is The Love" (który i tak ma antywojenny i antyamerykański tekst) to widzi w tym tylko komercje. Tyle że w Stanach, gdzie zespół był znany jeszcze bez Fergie, Black Eyed Peas dalej są chołubieni przez hiphopową prasę i rockową - jak Spin. Bo jeśli mamy mieć komercję, to wolę aby była jak Fugees i De La Soul, a nie jak Pink czy Scott Storch. No ale w przypadku rocka - Modest Mouse i Muse to podzielam Twoje zdanie:-)
    Andrzej (3 kwietnia 2007)
  • ustawienie w jednym poście Blackeyed Peas i Fugees to zdaje się podobny sztos co Muse obok Modest Mouse. ach gdybym się lepiej znał to bym wiedział. co to jest wbrew pozorom? czy te pozory to potoczysty womit prezentowany przez wszystkie znane mi związane z hh osoby na samo wspomnienie o BEP, nie mówiąc o Fergie? (Behind the Front oczywiście siódemkowe sprawy, ale nie o tej inkarnacji składu mówimy mówimy)
    gów daddy (3 kwietnia 2007)
  • wbrew pozorom hiphopowi krytycy bardzo cenią Fergie i Black Eyed Peas, bo nadają oni współczesnej muzyce wesoły, trochę oldschoolowy kolor przypominając klimatem The Fugees. A Modest Mouse po wspaniałym wejściu na szczyt amerykańskiej listy spadnie z niego prawdopodobnie aż do trzeciej dziesiątki. W tym tygodniu prowadził będzie Tim Mc Graw przed składanką Now 24.
    Andrzej (2 kwietnia 2007)
  • a w temacie tego o czym mowil malk: dzieki mojej znajomosci plytki Loose zdolalem jakos paru osobom wcisnac pare rzeczy typu Architecture in Helsinki (co by niemozliwe bylo, gdyby: a) Nelly nie byla od dluzszego czasu na gorze wszystkich list, oraz b) Nelly byla tak cienka jak Fergie i bym jej nie sluchal) teraz kiedy odwiedzam tych ludzi slucham sobie z nimi takich rzeczy zamiast wielkich hitow Gosi Andrzejewicz
    w (2 kwietnia 2007)
  • ' We've got ' to w ogole osobna bajka. jezeli wyjdzie na singlu to moze przebic float on w hajpie i 'starzy fani' sie powiesza. zajebiste. czy kogos jeszcze wkurwia little motel? w sensie nie calosciowym, ale to pseudo solo gitary zasluguje na cos wiecej niz taka pipe wokol.
    typ (2 kwietnia 2007)
  • na plus
    17 (2 kwietnia 2007)
  • w We've got everything ostro daje rade!
    krysia (2 kwietnia 2007)
  • >A tak wogle to lubię szamać i brać, zwłaszcza te dorodne :P –president of Antarctica, znany jako Malkav, 2/4/2007 02:05 bardzo dowcipne ludziska tu zgromadzone. >(nie mam pomysłu na emotke to wyrażającą, ale ten post miał być zupełnie taki koleżeński i w ogóle z uśmiechem na twarzy pisany. a nie że pouczenia i sposoby naprawiania świata.) bo jakże ciężko jest ubrać to uczucie, a ze dawno nie dawałem znaków życia, no wiesz lata mijają, ale pamiętam (years go fast and the days go so slow) >chociaż jak tak czytam to wymienienie tych dwóch wykonawców w jedym poście to spora herezja chciałem poruszyć opinię publiczną po prostu, zresztą porównywanie Modest Mouse do czegokolwiek to obdzieranie tego zespołu z niebywałej oryginalności, niepowtarzalności, magii, geniuszu czy czego tam jeszcze chcecie. A tak btw, jak Wam się Mercer w chórkach widzi?
    malk (2 kwietnia 2007)
  • z jednej strony nie uśmiecha mi się wizja lives na ognisku czy w zetce, ale z drugiej strony gdyby byli w Polsce bardziej popularni to ich szansa przyjazdu na openera byłaby większa, co nie? np zamiast muse i line up byłby już całkiem piękny. chociaż jak tak czytam to wymienienie tych dwóch wykonawców w jedym poście to spora herezja
    b. (2 kwietnia 2007)
  • A w kwietniowej "Machinie" jets recka nowego Modesta...
    - (2 kwietnia 2007)
  • malk! dawno już nie dawałeś znaków życia. >ale nie wierzę, żeby ta elitarność nie dodawała smaku i pisanie o tym jakbym się czuł zajebiście, gdyby wszyscy wkoło zachwycali się Alternatywą - wali hipokryzją tak mocno, że własnie otworzyłem okno właśnie widzisz - ja na zdanie 'pavement? nie znam' reaguje bardziej osamotnieniem (kiepskie słowo, ale nie mam lepszego chwilowo, wiesz co mam na myśli) niż poczuciem 'oooo, w twoją twarz frajerze, znam wszytkie płyty'. dlatego zamknij okno, noce jeszcze zimne. pozdrawiam również. (nie mam pomysłu na emotke to wyrażającą, ale ten post miał być zupełnie taki koleżeński i w ogóle z uśmiechem na twarzy pisany. a nie że pouczenia i sposoby naprawiania świata.)
    Low (2 kwietnia 2007)
  • A tak wogle to lubię szamać i brać, zwłaszcza te dorodne :P
    president of Antarctica, znany jako Malkav (2 kwietnia 2007)
  • hehe, przeglądnąłem odpowiedni topic na forum Radiohead, jak ten czas cholera szybko leci i jak te gusta sie cholera zmieniają, na szczęście w stronę odpowiednią; może więc lepiej akurat o MM się nie kłócić, bo w tej materii to pierwsze kroki stawialiśmy wspólnie (piękne to był czasy zreszta) pozdrawiam
    president of Antarctica, znany jako Malkav (2 kwietnia 2007)
  • >>Czy naprawdę wolelibyście, żeby indie młodziez wykupująca ostatnią płytę (dwie płyty?) modest mouse, brała się także za wcześniejsze dokonania? >tak? kurwa low, cenię idealizm naprawdę, ale jakoś mnie się nie wydaję, żebyś Ty tak do końca w to wierzył. Patrząc przez pryzmat tego, że oceniamy siebie poprzez porównania z otaczającymi nas ludźmi,wydaje mi się, że bardziej kręcąca jest obecna sytuacja (lepiej dostać 5 z kartkówki, z której reszta klasy dostała banie, niż piątki) >>Przecież to ta elitarność obcowania z absolutem M&A jest tym, co kręci tak mocno. >e, nie? a tu spłyciłem, racja. W przypadku M&A nie ma sensu rozdrabnianie tego typu. Zresztą słowo "kręci" w jednym zdaniu z M&A wydaje się jakoś stylistycznie niepoprawne. >bez jaj no, naprawdę kogoś jara słuchanie m&a bo to takie mało znane i elitarne? jak wyżej, przykład nietrafny, ale nie wierzę, żeby ta elitarność nie dodawała smaku i pisanie o tym jakbym się czuł zajebiście, gdyby wszyscy wkoło zachwycali się Alternatywą - wali hipokryzją tak mocno, że własnie otworzyłem okno >a płytę będę miał po świętach, to sie może wypowiem. ach, nie mogę się doczekać. Może spróbuj wcześniej jakoś, bo spieprzysz mi święta
    president of Antarctica (2 kwietnia 2007)
  • >Czy naprawdę wolelibyście, żeby indie młodziez wykupująca ostatnią płytę (dwie płyty?) modest mouse, brała się także za wcześniejsze dokonania? tak? >Przecież to ta elitarność obcowania z absolutem M&A jest tym, co kręci tak mocno. e, nie? >Co by było, gdyby gawiedź sięgnęła po M&A, Elvruma, debiut Avey'a i Pandy etc? przez krótki moment w swoim życiu byliby cool? bez jaj no, naprawdę kogoś jara słuchanie m&a bo to takie mało znane i elitarne? a płytę będę miał po świętach, to sie może wypowiem.
    Low (2 kwietnia 2007)
  • Póki co: little motel, parting of the sensory i march into the sea najbardziej do mnie trafiają. Wkurwia mnie obecne tutaj dosc czesto podejscie do sprawy komercjalizacji MM, tzn wali od tego na kilometr hipokryzją. Czy naprawdę wolelibyście, żeby indie młodziez wykupująca ostatnią płytę (dwie płyty?) modest mouse, brała się także za wcześniejsze dokonania? Przecież to ta elitarność obcowania z absolutem M&A jest tym, co kręci tak mocno. Gdzież podziałyby się uśmieszki zarezerwowane dla wszystkich "indie" znajomych słuchających FF i Muse, mieniąc się przy tym znawcami muzyki alternatywnej? Co by było, gdyby gawiedź sięgnęła po M&A, Elvruma, debiut Avey'a i Pandy etc? Bijąc się w pierś, sam się cieszę, że ludność nie garnie się za wcześniejsze dokonania Brocka i spółki, bo wersji "Lives" na gitarę akustyczną przy ognisku zamiast Ryśka Riedla raczej bym ja/grający (niepotrzebne skreślić) nie przeżył. Tak więc zamiast za przeproszeniem pierdolić, o tym jak to źle że Interstate 8, nie leci w Radiu Zet, można by w recenzji zawrzeć jakieś informację o płycie. Ale to tylko sugestia.
    president of Antarctica (2 kwietnia 2007)
  • www.empik.com/showobject.jsp?objectId=2645976&currentCategory=2020300 http://www.gigant.pl/html/produkt.asp?p=ocnjsrjldnawjnerfuva&sid=
    17 (30 marca 2007)
  • o,little motel widze 0.0 jak sie masz :] a w szansie na sukces byl ostatnio stachursky.skyyy.
    dys (30 marca 2007)
  • nie wiem o czym pierdoliliście, ale chyba nikt nie zauważył najważniejszego. NOWA PŁYTA MODEST MOUSE LEŻY JUŻ NA PÓŁKACH W EMPIKACH (przynajmniej warszawskich - centrum i galeria mokotów) dziękuję.
    17 (30 marca 2007)
  • patrzcie jaki wrażliwiec. akurat do m&a mozna się pomodlić
    mz (30 marca 2007)
  • prawda, moim problemem są ludzie którzy zamiast słuchać muzyki modlą się do niej i jeszcze zbyt duży penis ale to już mało interesujące
    gów daddy (30 marca 2007)
  • więc masz problem ziomuś.
    szafi (30 marca 2007)
  • nie da się również włożyć głowy we własną dupę i jest to stwierdzenie o podobnej wartości
    gów daddy (30 marca 2007)
  • w dupie mam obiektywność.
    szafi (30 marca 2007)
  • przecież nie ma muzycznego obiektywizmu. są po prostu rzeczy / tutaj płyty / wielkie w sposób tak oczywisty że podważanie tego to marna prowokacja (chociażby ok computer i moon and antartica) dla mnie osobiście druga jest lepsza, bliższa ale ok compter też doceniam no bo nie da się zaprzeczyć jej wielkości. no nie na da się i tyle
    b. (29 marca 2007)
  • jeśli ktoś porusza temat jednej z tych płyt, 1. Radiohead - Ok Computer 2. Pixies - Doolittle 3. Daft Punk - Discovery 4. Smashing Pumpkins - Siamase Dream 5. Pretty Girls Make Graves - Good Health 6. Modest Mouse - Moon and Antarctica 7. Bright Eyes - I'm Wide Awake, It's Morning 8. Sonic Youth - Dirty 9. The Verve - Urban Hymns 10. Wilco - Yankee Hotel Foxtrot w niewłaściwy sposób to reaguje agresywnie. –szafi, 27/3/2007 11:14 to jakiś żart?prowokacja? c'mon, tak subiektywne zestawienie, że musiałbym poważnie się zastanowić czy którakolwiek z tych płyt leży wśród moich ulubionych (obiektywnie to na pewno OK Computer jest wielki i ważny - nawet jak się nie lubi tego typu muzyki - i tyle w temacie)
    Beno (29 marca 2007)
  • Kolejny album Modest Mouse osiągnął w tygodniu premiery sprzedaż około 100 tys.egz w Stanach i niektóre źródła podają, że zadebiutuje na 1 miejscu listy albumów zamiast tak reklamowanej Joss Stone:-) Zastanawia mnie, czemu porcys tak wysoko ocenia płyty tego zespołu - znacznie wyżej, niż zachodni recenzenci. Zastanawia mnie to, bo w porcysowych recenzjach brakuje przekonujących argumentów - co tak naprawdę podoba się u Modest Mouse. Jasne, że na ogół porcysowe recenzje unikają konkretów w ogóle - czasem jak w przypadku "Kingdom Come" Jay-Z płytę umieszczono w dziesiątce najlepszych rapowych krążków bez jej przesłuchiwania! Ale nie wnikam w to, bo opinie piszących dla porcys nie są dla mnie wiążące. Natomiast z zainteresowaniem przyjąłbym konkretne argumenty dlaczego warto zachwycić się Modest Mouse. Bo uważam ich za oryginalną, trochę surrealistyczną kapelę - ale bez przesady;) –Andrzej, 27/3/2007 10:01 Odpowiedzi: a w domu wszyscy zdrowi? myśle, że co jak co, ale akurat recenzje moedest mouse na porcysie zawierają mase argumentów... nie mówiąc już o tym, że mysz jaka jest, każdy słyszy –kisiel, 27/3/2007 10:32 abstrahujac od wszystkiego - aktualny temat o modest mouse dotyczacy plyty o ktorej piszesz wisi pare postow nizej, wiec po co czlowieniu zakladasz nowy? –tomek wasko, 27/3/2007 10:40 wiesz ktoś tak ograniczony, o tak wąskim światopoglądzie i chwijnym guście może się dziwić. jesteś po prostu analizatorem podoba Ci mezo i doniu, nienawidzisz wykonawców żydowskiego pochodzenia, a przeciez Isaac Brock brzmi podejrzanie co nie? więc zrozum to raz na zawsze, że takie np moon and antarctica wymyka się spod kryteriów które przyjąłeś sobie za obiektywne itp... itd... tę płytę trzeba poczuć, emocje zgromadzone na niej, odebrać na innej płaszczyznie niż tylko analiza zysków i strat, sorry, ale ty moglbys liczyc np kormorany i zestawiac w statsy i wierz mi efekt bylby taki sam... powiedz mi dlaczego muzyka? przeciez rownie dobrze moglbys analizowac sprzedaz telefonow komorkowych. naprawdę fatalny z Ciebie typ. –szafi, 27/3/2007 10:55 a w skrócie rozchodzi się oto, że po prostu nie dostrzegasz emocjnalnej płaszczyzny tego zespołu i tzw. drugiego dna. –szafi, 27/3/2007 11:02 szafi wyluzuj bo zapaliłeś jak małolata o której idolu powiedziano że jest fajny ale nie aż taki fajny; no chyba że faktycznie małolata z ciebie to wtedy rozumiem obrażanie człowieka który ma troche inne zdanie –zbych, 27/3/2007 11:03 jeśli ktoś porusza temat jednej z tych płyt, 1. Radiohead - Ok Computer 2. Pixies - Doolittle 3. Daft Punk - Discovery 4. Smashing Pumpkins - Siamase Dream 5. Pretty Girls Make Graves - Good Health 6. Modest Mouse - Moon and Antarctica 7. Bright Eyes - I'm Wide Awake, It's Morning 8. Sonic Youth - Dirty 9. The Verve - Urban Hymns 10. Wilco - Yankee Hotel Foxtrot w niewłaściwy sposób to reaguje agresywnie. –szafi, 27/3/2007 11:14 Fatalnie. Legendy wykuwają się wtedy, kiedy można w nie walić jak w bęben, a to nic im nie robi. Rozumiem, że jak ktoś napisze, że "The Beatles" The Beatles to cienka płyta, to będzie ok. –Śpik, 27/3/2007 11:20 slowem, Andrzeju, wypierdalaj –scarab, 27/3/2007 11:22 nie ma takiej płyty, której wartości nie dałoby się podważyć. no co. lepszy relatywizm niż muzyczny faszyzm –ryba, 27/3/2007 11:29 "wypierdalaj" nie podoba mi się w twojej wypowiedzi i nie mam na to ochoty. Ja tak o sobie nie myślę, abym był "fatalnym" typem i "nienawidził" wykonawców żydowskiego pochodzenia, po prostu to nie moja wina, że na ogół nagrywają kiepskie płyty, a żydowscy krytycy z Rolling Stone'a i Village Voice je nachalnie lansują. Skoro recenzje na porcys są skrajnie subiektywne, warto to oznajmić wprost. Zgadzam się, że aby "poczuć klimat" Modest Mouse, trzeba mieć nastrój, bo w codziennym kieracie życia ich muzyka brzmi odpychająco. Rzadko miewam nastrój na "Moon and Antarctica", ale czasem miewam i wtedy czuję niezwykłość. Taka jest moja subiektywna opinia, bo o obiektywnej wartości płyt Modest Mouse jak dotąd nie rozmawiamy, choć chciałbym:-) –Andrzej, 27/3/2007 11:46 > >jeśli ktoś porusza temat jednej z tych płyt, > >1. Radiohead - Ok Computer >2. Pixies - Doolittle >3. Daft Punk - Discovery >4. Smashing Pumpkins - Siamase Dream >5. Pretty Girls Make Graves - Good Health >6. Modest Mouse - Moon and Antarctica >7. Bright Eyes - I'm Wide Awake, It's Morning >8. Sonic Youth - Dirty >9. The Verve - Urban Hymns >10. Wilco - Yankee Hotel Foxtrot > >w niewłaściwy sposób to reaguje agresywnie. > >–szafi, 27/3/2007 11:14 ojej. a wywiadowka juz byla? –zbuk, 27/3/2007 11:47 watek o plycie jest, ale jesli niedlugo Bilboard bedzie wyswietlal Modest Mouse wyzej od Joss Stone, to to jednak bedzie pewne wydarzenie (nawet mimo niezwykle mocnej pozycji "Dashboard" pomiedzy utworami grupy My Chemical Romance i grupy Incubus na liscie hot modern rock) –w, 27/3/2007 11:50 zamieszczenie albumu pana Bright Eyes na tamtej liscie uwazam za jakas profanacje, bo jest to dno i wodorosty –niewlasciwie poruszajacy, 27/3/2007 11:52 tęsknilem za andrzejem. –Low, 27/3/2007 12:05 dokładnie - też myślę, że zasłużony numer jeden dla Modest Mouse będzie wydarzeniem i cieszę się, bo rzeczywiście w Stanach niepotrzebnie lansowano ich w jednej szufladzie z My Chemical Romance, ale teraz więcej ludzi dostrzeże ich oryginalność. 2 miejsce - Joss Stone to płyta nagrana trochę na siłę, choć singiel mi się podoba. Bo choć Raphael Saadiq przygotował świetnie, klimatyczne bity w średnich tempach, nie zawsze dopasował się do stylu Joss Stone, która ma zbyt "biały" temperament. Jako gość bardzo dobrze wypada Lauryn Hill:-) -- 1 MODEST MOUSE EPIC 79,824 WE WERE DEAD BEFORE THE SHIP... -- 2 JOSS STONE VIRGIN 71,259 INTRODUCING JOSS STONE -- 3 ELLIOTT YAMIN HICKORY RECORDS 61,011 ELLIOTT YAMIN 4 4 DAUGHTRY RCA/RMG 46,475 DAUGHTRY 5 5 AKON SRC/UNIVERSAL MOTOWN 35,294 KONVICTED -- 6 MARQUES HOUSTON UNIVERSAL MOTOWN 35,167 VETERAN 7 7 AMY WINEHOUSE UNIVERSAL REPUBLIC 34,842 BACK TO BLACK 2 8 LLOYD THE INC/UNIVERSAL MOTOWN 29,396 STREET LOVE 3 9 RICH BOY INTERSCOPE 25,029 RICH BOY 14 10 FERGIE A&M/INTERSCOPE 24,010 –Andrzej, 27/3/2007 12:15 Ja tak o sobie nie myślę, abym był "fatalnym" typem i "nienawidził" wykonawców żydowskiego pochodzenia, po prostu to nie moja wina, że na ogół nagrywają kiepskie płyty, a żydowscy krytycy z Rolling Stone'a i Village Voice je nachalnie lansują. –Andrzej, 27/3/2007 11:46 Np. Television czy Ramones :D? –link to the past, 29/3/2007 17:49 Television skończyli się na debiucie, Ramones - 3 pierwsze płyty warto posłuchać, ale z żydowskich płyt żadna nie znalazła się w mojej ulubionej setce wszechczasów. Najbliżej były: 1.Steely Dan Pretzel Logic 2.3rd Bass - The Cactus Album 3.Dead Kennedys - Fresh Fruit For Rotten Vegetables –Andrzej, 29/3/2007 19:19
    mz (29 marca 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)