INNE - FORUM

nowe modest mouse (We Were Dead Before the Ship Even Sank)

17 lutego 2007

nowe modest mouse wyciekło więc jeśli ktoś jest piratem bez serca to może już słuchać!

złoo
  • niech mi ktos to w takim razie wytlumaczy, bo chyba zbladzilem. skoro gazeta i jej merytoryczna zawartosc ma byc skomponowana, pod czytelnika, ktory nie wychyla sie poza nurt pop, to po co mu do szczescia w takiej gazecie recenzja niezal artysty? no bo chyba dziennik nie stal sie nagle mesjaszem, i nie zaczal szerzyc wsrod swoich czytelnikow zjawisk zwiazanych z kultura alternatywna? w takim wypadku dzialanie takie wydaje mi sie wysoce nielogiczne. malo tego. autor tej recenzji sam nie wiedzac o czym pisze skazal sie na wieczne potepienie wsrod sluchaczy, ktorzy wiedza czym jest, tutaj akurat m&a. ktos tam na gorze przeciez musial zdecydowac, ze wkleja ta recenzje, a nie na przyklad nowe oratorium rubika. po co?
    vkasz (17 kwietnia 2007)
  • dobrze, ze ryba wspomniales o tekstach luke'a, bo tez mialem wlasnie napisac, ze jego krotkie teksty w dzienniku sa dowodem na to, ze krotka forma i inny target odbiorcow wcale nie wykluczaja mozliwosci napisania dobrego tekstu. a plata nie napisal takiego tekstu, bo go kierowal do odbiorcow prasy pop, tylko dlatego, ze nie ma zielonego pojecia o czym pisal. tak mniemam przynajmniej.
    tomek wasko (17 kwietnia 2007)
  • w zasadzie to dobrze, że z tym wyjechałeś - ktoś musiał. oczywistym jest, że recenzja w tego typu gazecie nie może odowoływac sie do konwencji niezależnych publikacji. bo , jak słusznie zauważasz, target inny i okoliczności przyrody też. i własćiwie to jest kurewsko trudna sztuka pisać recke z niezalu w prasie pop. powiem więcej, napisanie dobrego tekstu w "dzienniku" (tak,że wilk syty i manchester city) jest trudniejsze aniżeli napisanie tegoż samego na porcys chociażby. natomiast wydaje mi sie, że tomasz plata nie tylko nie potrafi napisać recenzji w tej konwencji, ale też po prostu nie ma zielonego pojęcia o tego typu muzyce. i kompromituje sie na całej linii. poza tym jest grafomanem w iście terazrockowym stylu(przynajmniej w tej recenzji). żeby daleko nie szukać, spójrz na recenzje Łukasza Lubiatowskiego (tu znany jako Luke - może sie wypowie coś niecoś na temat) w tym samym periodyku. da się? jak najbardziej sie da. natomiast co do eksperckości recenzji. nie wspomnienie ani słowem o M&A, w sytuacji gdy przytaczana jest,nawet skrótowa, historia grupy jest jakimś totalnym wypaczeniem. niedopuszczalne po prostu. tworzy potencjalną sytuacje,że te kilkadziesiąt/kilkaset osób będzie opowiadać następnym osobom bzdury o szczytach list przebojów. bo nie ma co sie oszukiwać - dla z pewnościa sporej częsci czytelników jest to pierwsze zetknięcie z MM.
    ryba (17 kwietnia 2007)
  • nawet fakt, że pisze się dla jakiegośtam zaprojektowanego czytelnika nie tłumaczy pisania bzdur. Pisać dla zaprojektowanego czytelnika tez trzeba umieć (wiem - to banał), ale przede wszystkim trzeba posiadać wiedzę na temat tego, o czym się pisze (żeby wiedzieć gdzie upraszczać)
    N (17 kwietnia 2007)
  • sorry, trochę porelatywizuję. mam wrażenie, że recka MM dana w dodatku do "Dziennika" musiałaby się spotkać tutaj z taką reakcją, biorąc pod uwagę status grupy. niejasne przeczucie podpowiada mi, że tekścik napisany przez Księżyka też zostałby zjechany, ale tu sobie mogę tylko pogdybać. zastanawiam się jaki jest docelowy odbiorca tego dodatku (część muzyczna), ale nie jest nim chyba czytelnik porcysa. tzn. zdawkowe recki Tymona o dżezie przechodzą, bo nie te płyty nie leżą tak bardzo na sercu porcysowi jak nowa płyta MM. wydaje mi się, że recenzja w takim dodatku, mając na uwadze czytelnika jakiego sobie ustala, musi upraszczać, odwoływać się do utartych przekonań, wzorców, żeby ten zaprojektowany czytelnik wiedział "w którym kościele dzwonią", jak to czyta. pytanie tylko, czy Płata jest właścicielem takich uproszczeń i nic ponad to nie przedstawia (najbardziej się wzruszyłem z tym grungem chyba), czy tylko stara się dostosować do zaprojektowanego czytelnika. a to do czego gościu porównuje muzykę, to już jego sprawa co mu się z czym kojarzy (to też a propos innej wypow. ad . Gabriel czy coś). choć tu znowu pytanie, czy porównuje poruszając się po ubogim zestawie przesłuchanych przez siebie płyt, czy chce się dostosować do wiedzy czytelnika . przez moje słowa przebija jakby niewiara w edukacyjną moc takiego dodatku, który winien wskazać w takiej recenzji, że MM nagrało genialną płytę "M&A", a nie przelecieć przez pierwsze ileś tam lat działalności grupy do wydania albumu-który-odniósł-sukces-na-liście-billboardu lotem błyskawicy, czyli w połowie zdania. nie wiem, może jakoś tę funkcję edukacyjno-wychowawczą młodego melomana (i starszego, nie kontrolującego tak nowości) powinienem tu potraktować poważniej, ale nie oczekiwałem tam eksperckiej recenzji jaką mogę znaleźć np. tutaj. więc ja bym nawet tam nie czytał tej recenzji, gdybym dobro grupy miał w poważaniu i spodziewałbym się takiego autozamachu na zawód dziennikarza muzycznego. przez ten w pół prowokacyjny eleborat aż się spóźniam, lecę. cel - pal
    yeahnot (17 kwietnia 2007)
  • ale czemu mam cos robic wbrew sobie? ;_;
    dżedajte (17 kwietnia 2007)
  • >>nie chcialo mi sie czytac i nadal nie chce, wiec zapytuje: czemu to takie zle co ten pan tam wytworzyl? nie bój stary, tekst nie jest długi, dasz rade. trzymamy kciuki
    ryba (17 kwietnia 2007)
  • mi chodzilo o kase, w sensie wynagrodzenie od dziennika. nie ze jakies wietrze spiski i uklady. –tomek wasko, 17/4/2007 14:01 ok,chodziło mi głównie o poziom pisaniny,a fakt zarabiania prze tego pana pieniążków w ten sposób jest dla wielu ludzi tutaj dość niezrozumiały,lepiej sprawdziłby się na kasie w Tesco może niepotrzebnie napisałem tak swojego posta,wystrczyło krótka riposta w stylu:"jejaaa,co za pajac ten Płata!"
    kacperski (17 kwietnia 2007)
  • mi chodzilo o kase, w sensie wynagrodzenie od dziennika. nie ze jakies wietrze spiski i uklady.
    tomek wasko (17 kwietnia 2007)
  • kiedy myslalem, ze juz mnie nic nie zaskoczy w polskim dziennikarstwie muzycznym, pojawia sie COS takiego. to przeciez dziejowe recki z cgm przy tym wymiekaja. a jeszcze plata dostal za to jakas kase, niesamowite. –tomek wasko, 17/4/2007 03:10 przeciez nie od dziś wiadomo,że pisanina pismaków z gazecin sprowadza sie do tego,ile kto dostał w łapę jestem ciekaw co by Księżyk napisał o nowym MM typas powinien płytką M&A dostać po łbie,za to co wypocił
    kacperski (17 kwietnia 2007)
  • nie chcialo mi sie czytac i nadal nie chce, wiec zapytuje: czemu to takie zle co ten pan tam wytworzyl? bo chyba musi miec jakiekolwiek pojecie o czym pisze, inaczej by go czym predzej wyjebano z posady?
    dżedajte (17 kwietnia 2007)
  • ech kurwa, recki, recki, polskie recki.
    koniu (17 kwietnia 2007)
  • kiedy myslalem, ze juz mnie nic nie zaskoczy w polskim dziennikarstwie muzycznym, pojawia sie COS takiego. to przeciez dziejowe recki z cgm przy tym wymiekaja. a jeszcze plata dostal za to jakas kase, niesamowite.
    tomek wasko (17 kwietnia 2007)
  • Dajcie mi maila do Pana Tomasza Płaty , ja mu kurwa wytłumaczę pewne rzeczy...
    GM (16 kwietnia 2007)
  • Cóż, no to wychodzi, że Anna G nie jest wcale taka zła. Recenzja Tomasza Płaty kompromitująca.
    skrent (16 kwietnia 2007)
  • ta... dzięki panu placie wiem już jak pisać imię isaac:issaac bądź issac. heh
    hamtaro (16 kwietnia 2007)
  • "Isaac Brock śpiewa bardziej przejmująco nich dotychczas"
    mały fragment radosnej twórczości pana powyżej (16 kwietnia 2007)
  • http://harpmagazine.com/articles/detail.cfm?article_id=5113 czytaliście już? –kacperski, 7/2/2007 18:32 tracklista: 01 March Into the Sea 02 Dashboard 03 Fire It Up 04 Florida 05 Parting of the Sensory 06 Missed the Boat 07 We've Got Everything 08 Fly Trapped in a Jar 09 Education 10 Little Motel 11 Steam Engenius 12 Spitting Venom 13 People As Places As People 14 Invisible eee ta lista to na odwrót ma być. –., 11/3/2007 20:05 http://harpmagazine.com/articles/detail.cfm?article_id=5113 czytaliście już? –kacperski, 7/2/2007 18:32 kurwa jaki mają imidż!liceum-pierwsza klasa! –sratydupaty, 11/3/2007 20:13 Porównywanie Modest Mouse do czegokolwiek z mojej strony jest bezzasadne, bo jeśli chodzi o Brocka to jestem made of nothin' but woda i cement, ale porównując Dashboard do Good News stwierdzam, że zajebistością ten utwór dorównuje najlepszym tam zawartym. Na którymkolwiek planie się tu nie skupić - rządzą! –President of Antarctica, 17/3/2007 14:58 recenzja nowego modesta w dodatku piatkowym do Dziennika i zestawienie MM z Band of horses i innymi ciotami w jednym rzedzie. Ktos sie pod tym podpisał z imienia i nazwiska. serio, serio. heh –stan, 13/4/2007 19:21 mam gazetke od rana, ale jakoś do tej pory nie zaglądnąłem. ale zrobiłem to przed chwilą. specjalnie dla was, przepisuje kulminacyjną myśl. uwaga! tylko dla ludzi o mocnych nerwach. trzymajcie sie krzeseł, foteli, prosze zapiąc pasy, zgasić papierosa. recenzent Tomasz Plata wysnuwa wniosek: " Na <We were dead...> tradycja britpopowa(współtworzona oraz kontynuowana przez Marra) przegrywa ze spuścizną grunge'ową(Brock nagrywał kiedyś dla odpowiedzialnej za sukces grunge'u firmy Sub Pop). Ciekawe, ale przewidywalne. Zresztą jak dokonania Band Of Horses, Wolf Parade czy My Morning Jacket..." –ryba, 13/4/2007 19:56 urocze. z kolei w TV widziałem wczoraj jak gosciu ktory z powyższym Tomaszem kiedys tworzył chyba pamiętną kopalnię recenzenckich absurdów "City Magazine" uznał We Were Dead za skrzyżowanie Pixies, Flaming Lips (!) i Petera Gabriela (!!), ale nie wróżył grupie sukcesu, bo brak jej własnego, oryginalnego elementu, odróżniającego od innych formacji na scenie amerykańskiej (!!!). zastanawiam się zawsze w tego typu sytuacjach, czy tacy ludzie zdają sobie sprawę ze swojej śmieszności... przecież jest tyle innych zawodów, nie trzeba od razu aspirować do miana krytyka muzycznego. w konspekcie pełnej wersji recki Good News miałem zamiar wypunktować te wszystkie nieporadne próby wypowiadania się nadwiślańskich dziennikarzy o MM (już na etapie Good News właśnie), ale ostatecznie zrezygnowałem, "dla dobra polskiej piłki". –borys d, 13/4/2007 20:07 ale mam pewną hipotezę co do gościa, choc może sie mijam z prawdą. otóż, otóż jest też, jak to bywa zwykle w takich sytuacjach, przybliżenie historii grupy,skąd dokąd po co itd.: "Grupa powstała w roku 1993. początkowo funkcjonowała jako trio dowodzone przez wokalistę i gitarzystę Isaaca Brocka. Sukces odniosła przed cztremea laty(...)". więc wszystko wskazuje na to, że gość nie zna twórczości, i załapał sie na Modest wraz z Float On. a w tym wypadku nie powinnmo sie pisać recenzji z ich nowej płyty. jezu, w ogóle cała ta recenzja to jest siakiś kasztan nieziemski –ryba, 13/4/2007 20:25 zresztą: http://apr13c.imghost.us/x1AV.jpg w końcu zrobiłem cos pożytecznego –ryba, 13/4/2007 20:37 "Może więcej tu mroku, klimatu depresji, a Isaac Brock śpiewa bardziej przejmująco niż dotychczas, ale generalny kierunek został utrzymany." - prowokacja? –macko, 13/4/2007 21:00 o kurwa kurwa, o kurwa kurwa. o kurwa kurwa. –billy g., 13/4/2007 21:02 hi...hihi...hahahaha......buahahhaahahahahahah....Mu chemical romance:) –N, 13/4/2007 23:03 nowy modest jest najsłabszą ich płytą, ale to tych bzdur nie tłumaczy. powinno się wieszać za takie rzeczy –miś, 13/4/2007 23:07 To moze jeszcze z Newsweeka. Muzyka ponad oceanem Johnny Marr był uznawany za jedenego z najoryginalniejszych gitarzystów lat 80. Grał w The Smiths. Dziś zespołu już nie ma, Morrissey nagrywa solo, a Marr przepadł na wiele lat(poza epizodem z The The i Electronic). I gdy się wydawało, że podobnie jak inne gwiazdy lat 80. odejdzie w zapomnienie, pomocną dłoń wyciągnęła do niego amerykańska kapela Modest Mouse. "We Are Dead Before the Ship Even Sank" to płyta nagrana z Marrem. Nie jest tak jazgotliwa jak wcześniejesze, ale to wciąż zestaw inteligentnych piosenek, w których tli się szaleństwo. "Parting of the Sensory" niemalże wbija w fotel, podobnie jak otwierające płytę "March into the Sea". Marr się odnalazł i gra z podobną energią jak w The Smiths, a Modest Mouse z tą płytą ma szanse na światową karierę. Muzyczny alians między Ameryką i Wielką Brytanią okazał się doskonałym pomysłem 4/5 Robert Ziębiński –rys, 13/4/2007 23:11 "gra z podobną energią jak w The Smiths" jak ja kocham polskich pismaków. wielkie buzi dla robcia:* –N, 13/4/2007 23:26 ok Chaciński i Robert Ziębiński żałosne, ale poziomem recki p. Tomasza Platy jestem kurde wstrząśnięty. odłączyć mu dostęp do gramatyki. nominacja do najgorszych recek w rodzimej prasie muzycznej –mz, 14/4/2007 21:26 we wczorajszym dizenniku (sobota) był większy tekst o MM. kurwa oni na serio wszyscy myślą że wcześniej MM to byli kompletnie nieznani andergrandowcy i ostatnie dwie płyty to jest ich szczy artystyczny. no żenada po prostu –N, 15/4/2007 13:25 zarzućcie jakiś dobrą stronke do hostingu zdjęć, to wrzuce jeszcze raz tę recenzje. chyba że nie chcecie –ryba1, 15/4/2007 13:34 http://imageshack.us/ –mz, 15/4/2007 16:50 http://img187.imageshack.us/img187/2908/reckaea8.jpg –ryba, 16/4/2007 10:35
    przeklejam (16 kwietnia 2007)
  • http://www.fan.pl/shopping/pe.php?id=1088587&oknrt=1088587 jedyne miejsce w jakim się zetknąłem z deluxe o jest fan, ale jak widac w linku, nie mają tej wersji dostępnej jeszcze.
    Low (8 kwietnia 2007)
  • Bo mi się nie chcę czytać wszytskich postów więc poproszę o odpowiedź króką acz treściwą: co z wydaniem z 32-stronicową książeczką? Będzie takowe dostępne w polszy? Jeśli tak to gdzie można kupić(sklep netowy)i kiedy będzie dostępna? Duża różnica w cenie w stosunku do tej *normalnej*? Dzięki za odpowiedź.
    - (8 kwietnia 2007)
  • Idiom, idiomat, idiomatyzm – wyrażenie językowe (najczęściej kilkuwyrazowe) którego znaczenie jest inne niż by to wynikało ze znaczenia poszczególnych wyrazów wchodzących w skład idiomu oraz z reguł językowych.
    wikipedysta (6 kwietnia 2007)
  • Modest Mouse powinno się tłumaczyć jak idiom. Bo to idiom. Czyli Szara Mysz.
    Jerry (6 kwietnia 2007)
  • to nie byla ksiazka, to byl cytat: Modest Mouse takes its name from a Virgina Woolf quote in which she refers to common folk as “modest, mouse-colored people.”
    google is your friend (6 kwietnia 2007)
  • A gdzie dokladnie pojawili sie ci ludzie? w jakies ksiazce? to tytul podaj. dzieki.
    ej, znawco (6 kwietnia 2007)
  • zasadniczo chodzi o skromnych ludzi mysiego koloru, ktorzy sie pojawili gdzies u Virginii Woolf
    znawca (6 kwietnia 2007)
  • skromna jak juz
    b. (6 kwietnia 2007)
  • źle przetłumaczyłeś
    bdk (6 kwietnia 2007)
  • "zarówno poczatek jak i koniec albumu jest świetnie zrobiony, środek trochę drażni, ale to dopiero pierwsze odsłuchanie! a gdy weżmie się pod uwagę, że muzyka jak wino... to Uboga Mysza/nie wiem czy dobrze przetłumaczylem/ wyladuje na pudle w tym roku" fantastyczne
    ohmer (6 kwietnia 2007)
  • >To mnie zmyliło, podobnie jak Tomka Waśko, który też dał się nabrać. ale o co chodzi andrew? ze sie dalem nabrac, bo nie poprawilem Twojego bledu? lol
    tomek wasko (3 kwietnia 2007)
  • >ustawienie w jednym poście Blackeyed Peas i Fugees to zdaje >się podobny sztos co Muse obok Modest Mouse. ach gdybym się >lepiej znał to bym wiedział. tylko że ja, pisząc to zaznaczyłam że to spora herezja aczkolwiek to porównanie dna ze szczytem, c'nie? swoją drogą najpierw pojeżdżasz ludzi za modlenie się do M&A a na koniec za stawianie zera z absolutem w jednym poście. o ile do MM modlę się dość często, tak za postawienie ich w tym poście się kajam.
    b. (3 kwietnia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)