INNE - FORUM
billy idol
8 lutego 2007nie znalazlem watku wiec zakladam takowy. billy idol. jest czy go nie ma? lepszy w generation x czy solo? symbol popkultury i fenomen czy sztuczny laluś reprezentujący ejtisowski kicz? słuchacie nieraz rebel yell albo cyberpunku?
-
..ale to na zasadzie jedne z tysiąca mocnych piosenek pop. jako postać faktycznie trochę taki statysta z mad maxa. co nie musi być jednoznacznie nie-fun, ale już na pewno jest mało-cool.
?? (8 lutego 2007) -
jeśli już to przede wszystkim "Eyes Without A Face", a z czasów Gen X oczywiscie "Dancing With Myself"..
?? (8 lutego 2007) -
dobrze, Low, trzy plus, siadaj. to może teraz numer 14, kto ma numer 14? ooo prosze zapraszamy...
ryba (8 lutego 2007) -
>(malo kto wie, ze billy trzymal sie blisko pistolsow i the damned w pierwszych miesiacach punk rewolucji w latach siedemdziesiatych w londynie) mało kto? to przecież każdy teraz rock ci powie zaczynają o idolu, by go zrobić true w oczach znbuntowanej młodzieży.zawsze doznawałem tą 8-minutową wersje white wedding, jak miałem chyba 11 lat, co ją mam na vital idolu.. ogółem cały vital idol jest spoko (albo był jak na 11 latka). pamiętam jak wracał z płytą scream, nawet mam składanke z teraz rocka z tym singlem, ale niesłuchalny. nic innego nie słyszałem, poza jeszcze storytellersami na vh1.
Low (8 lutego 2007) -
jeden z najfajniejszych wykonawcow ever! z premedytacja balansujacy pomiedzy punk-rockiem a popem i to juz jest zajebista prowokacja ! (malo kto wie, ze billy trzymal sie blisko pistolsow i the damned w pierwszych miesiacach punk rewolucji w latach siedemdziesiatych w londynie) pozniej spierdolil do u.s.a. szkoda mi tylko, ze zostal unieruchomiony artystycznie przez heroine...ale np. plyta whiplash smile z '86 to perelka!!!!!!!
rejnhard hajdriś (8 lutego 2007) -
lalusiowaty symbol popkultury reprezentujący ejtisowski kicz
ryba (8 lutego 2007)