INNE - FORUM

Linkin Park w Polsce / Beastie Boys / Poglądy Andrzeja Budy

8 lutego 2007

Wystapią przed Pearl Jam

macc
  • >Andrzeju, co Ty na recenzje swojej książki w Teraz Rocku?? http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=3592
    enter nie działa, naprawcie to (9 marca 2007)
  • Andrzeju, co Ty na recenzje swojej książki w Teraz Rocku??
    wcm (9 marca 2007)
  • mój pies sypia z budą... znaczy się w budzie
    quack (9 marca 2007)
  • uzycie sformułowania, że pearl jam wożą ze sobą sonic youth jest co najmniej mało fortune.
    grossvan (11 lutego 2007)
  • skoro temat bb wyczerpany, to wracam do istoty rzeczy. oczywiscie bede. na pearl jam bede (swoja droga pomysl polaczenia ich z linkin park jest pomyslem niedorzecznym). no i mam nadzieje, ze nikt z was, forumowej czolowki porcysa, sie tam nie wybiera (powiedzcie, ze nie. poczuje ulge). a tak, bede sie dobrze bawic. dziekuje. ps. szkoda, ze nie przywioza ze soba kings of leon i sonic youth jak to bedzie tego roku w holandii. dnia 28 czerwca.
    a co was to obchodzi (11 lutego 2007)
  • Heh mf brutalnie, ale jednak wyczerpuje temat
    trąba (11 lutego 2007)
  • Wydaje mi się, że trochę nie potrzebnie się zaangażowaliście w tę dyskusję.Bo to wygląda w ten sposób, że jakiś pieprznięty koleś porównuje Beastie Boys do LP, a Wy próbujecie mu w logiczny, normalny sposób wytłumaczyć, że jest pojebem.Tak się nie da. Nie chcę spłycać rozmowy, ale takich ludzi trzeba zmywać milczeniem, bo dalsze gadki tylko go nakręcą.A to że wydał książkę? Co z tego? Mnóstwo pojebów, świrów, dyletantów wydaje książki, nagrywa płyty, kręci filmy. Wolny rynek jest w końcu...[aha i żeby nie było, że jestem jakimś fanatycznym fanem BB i ktoś mi pojechał po religii. zwyczajnie boli mnie ludzka głupota]
    mf (10 lutego 2007)
  • tylko pandora. elo.
    mw (10 lutego 2007)
  • a może dla pana Andrzeja obiektywa lista polega na tym, że 6 miliardów ludzi słucha wszystkie płyty i ustawia je w kolejności i z tego wyciąga się średnią? w sensie taki uśredniony gust całego świata. :>
    mz (10 lutego 2007)
  • "głównym ograniczeniem jest etniczność oceniających i ich krąg kulturowy (bo nie wszyscy krytycy przesłuchają płytę z drugiego końca swojego świata)." –Andrzej, 10/2/2007 03:29ja się powtórzę: nie chodzi o wszystkich; co jeśli nawet jeden nie przesłucha, a nawet jeśli przesłucha, ale nie umieści w rankingu, to "wartość obiektywna płyty" spada, znaczy jej 'nie ma'? w podobnym tonie pisał i pytał mz.co do "obiektywności płyty". okej, że ciągle ta sama ilość utworów, czas trwania, itp, ale płyta istnieje poprzez jej przesłuchania; czy jeśli głosy w jej sprawie (jeśli w ogóle są) są interesowne (np. ów symboliczny banknot), to gdzie tu można mówić o "obiektywnej wartości płyty"??podtrzymuję radę udania się w stronę estetyki.(zwobot: rewelacja)
    yeahnot (10 lutego 2007)
  • w sumie pouczająca ta dyskusja. lepiej przez to przejść niż nie.
    ryba (10 lutego 2007)
  • powiedz mi więc Panie Andrzeju, dlaczego np. "The Boss" zrobił mega karierę także poza Ameryką - artysta którty imo utożsamia "amerykańskość" śpiewa o problemach klasy robotniczej itp itd... albo dlaczego brit pop był popularny w całej europie - a za takim np pulp przepadali francuzi. niezauważa Pan totalnie pewnego uniwersalizmu muzyki, tego, że ona przemawia własnym zrozumiałym dla wszystkich językiem emocji i estetyki.porównywanie beastie boys do linkin park - kompromituje Pana po prostu. ech... poza tym... byłem na koncercie 50 cent'a w 2005 w podlondyńskim Milton - nie wiem, jakby Pan zobaczył 60 tysięczny tłum (białej publiczności w dużej większości) szalejący w rytm in da club - to chyba byłby Pan zmuszony do rewizji swoich poglądów...co do Noama Chomskiego, to zapmiętamy go przede wszystkim jako wielkiego lingiwistę a nie socjologa. Panie Andrzeju Chomsky w telegraficznym skrócie uważa, że żyjemy w Matrix'ie.
    szafi (10 lutego 2007)
  • >I czemu uważasz że posiadanie wpływu na czytelników jest niebezpieczne? Czego się boisz? –Andrzej, 8/2/2007 21:04 --------------------------------------------------------------------------------poglądy groźne są zakazane prze prawo.ta sama wolność słowa, która umożliwia głoszenie poglądów i tez wszelakich, degraduje w odpowiednim czasie te, które okazały się być głupie. –ryba, 8/2/2007 21:12 Ryba ma racje. Nie tyle glupie, co niebezpieczne. Bo jesli, Andrzeju, bedziesz w czasach, gdy prawie kazdy dzieciak (dzieciak, patrz co sie dzieje na podworku) ma dostep do Internetu w swoich ksiazkach rozroznial ludzi pod katem rasowym oni rowniez beda patrzec na sprawe w ten sposob ("a, to Żyd/Niemiec/Rusek/Angol/Talib, wiec broni swoich! chujom mówi precz!"). Przewaznie dzieciaki uciekaja w muzyke, znaczna czesc polskich w hiphop, a tu im madry pan pisarz pokazuje, ze Angol na pierwszym miejscu swej listy umieści Angola, Żyd Żyda, a Polak Polaka. Czego sie boje? Boje sie tego, ze zrobisz sieczke z mozgu mlodziutkim, niewyrobionym charakterom, ktore chlona wszystko jak gabka. Interesujące watki poruszyl mz. > świat gówno wartych rankingów brytyjskich, które nie różnią się wiele od r-e-k-l-a-m-y>nie dyskutuję z tobą czy jest coś takiego jak obiektywna wartość płyt(Do Andrzeja Budy:)Twoim zdaniem sztuke mozna zmierzyć? Wyciągnąć średnią? Średnia ocen wyznacza wartość sztuki? Sprawdzasz kompetencje dziennikarzy, na których się powołujesz?
    wyjebany (w kosmos) przez Andrzeja Budę (10 lutego 2007)
  • hehe, zwobot lol.
    tomek wasko (10 lutego 2007)
  • poza tym upierdoliłem swoją piątkę z obrony pracy magisterskiej bo trafiłem na jebane pytanie ze statystyki, więc na wieki wieków wypierdalać ze statystyką
    zwobot (10 lutego 2007)
  • nie kumasz, że twoi kochani krytycy przesłuchują płyty (najlepiej te z załączonym banknotem), które im przyślą (duże) wytwórnie do redakcji, przegapiając setki lepszych płyt z ich kręgu kulturowego, po które nie chce im się sięgnąćnielogiczne jest twoje przekładanie tych metod na świat gówno wartych rankingów brytyjskich, które nie różnią się wiele od r-e-k-l-a-m-y rozumiesz? nie dyskutuję z tobą czy jest coś takiego jak obiektywna wartość płyt, ale ty nie próbujesz analizować teorii kompozycji, tylko naiwnie taplasz się w bagienku, którego mechanizmów funkcjnowania najwyraźniej nie pojmujesz.
    mz (10 lutego 2007)
  • >Bo naukowcy praktycznie wszystkich dziedzin posługują się nimi (w obiektywizacji danych) przez tyle lat i jakoś nie znaleźli w nich błędu.andrew, slusznie zauwazyles, ze metodami statystycznymi posluguja sie NAUKOWCY. a dla mnie i przypuszczam dla wielu innych osob rowniez (przypuszczam, ze wrecz dla wiekszosci) muzyka nauka nie jest, wiec stosowanie do "pomiaru jej wartosci" jakis metod wzietych z fizyki molekularnej jest pomyslem kompletnie chybionym. nie mow, ze tego nie rozumiesz.
    tomek wasko (10 lutego 2007)
  • tytuł wątku został zmieniony słusznie imo, bo od jakiś 50 postów dyskusja toczy się NIE na temat Linkin Park i ich koncertu w Chorzowie jako support Pearl Jam, a zeszła na temat zasadności rankingów NME, prywatnych poglądów Andrzeja B (dziwnych wniosków na temat Beastie Boys, żydostwa etc)
    camel (10 lutego 2007)
  • mz - nie przekręcaj moich słów, tylko zajrzyj 20 postów wyżej, gdzie pisałem że głównym ograniczeniem jest etniczność oceniających i ich krąg kulturowy (bo nie wszyscy krytycy przesłuchają płytę z drugiego końca swojego świata).po drugie nie myślę, aby metody statystyczne (teoria pomiaru, testowanie hipotez, rozkład t-studenta) były nielogiczne. Bo naukowcy praktycznie wszystkich dziedzin posługują się nimi (w obiektywizacji danych) przez tyle lat i jakoś nie znaleźli w nich błędu. zresztą widzę, że tytuł wątku został mocno zmieniony - nie podoba mi się to, proszę o powrót do pierwotnego tytułu, bo nie lubię przekręceń
    Andrzej (10 lutego 2007)
  • czy ja dobrze rozumiem? pan Andrzej uważa, że jednym z narzedzi do poznania obiektywnej wartości muzyki są rankingi? to znaczy, że jeśli redaktorzy NME nie dotrą do jakiejś płyty i nie posłuchają, jak to się pewnie dzieje w przypadku połowy płyt z naszej czołówki, jej obiektywna wartość spada?panie Andrzeju. po pierwsze to jest nielogiczne. po drugie nawet jeśli album poznają i wyląduje on poza rankingiem NME - nie jest tajemnicą wielką, że najgorszy gust mają brytyjscy dziennikarze z magazynów papierowych, jeśli w ogóle można mówić o guście w przypadku przekupnych pismaków kreujących lokalny rynek, a nie jakieś kanony. ciekawe czy pan Andrzej uważa reklamy za narzędzie służące ustaleniu obiektywnej wartości produktu
    mz (10 lutego 2007)
  • czemu nie? przynajmniej szybciej się otwiera póki co;)
    b. (10 lutego 2007)
  • mamy-to-w-dupie. albo to tylko ja. nie róbcie z tego wątku kolejnego rubika, plisss.
    Low (10 lutego 2007)
  • swoją drogą ciekawe jak Rubik powymiata na tym swoim kontrabasie, jak sądzicie będzie turnee po Polsce?
    sivi (10 lutego 2007)
  • prawidlowosc to jest w tym,ze gdyby zalozyc watek o dobrym zespole,to byloby 10 odpowiedzi w skali roku.–dys, 8/2/2007 23:25 patrz rubik;P
    , (9 lutego 2007)
  • jeny człowiek pół dnia nie zaglądnie na forum a tu już ponad 60 wpisów ;-)kiedy ja to przeczytam??>>em c: "tarantula ad" ??? no nie dlaczego nas spotkał Linkin????????? chyba prędzej umrę niż tarantula zagra u nas :(>>Andrzej- filolog?
    sivi (9 lutego 2007)
  • prawidlowosc to jest w tym,ze gdyby zalozyc watek o dobrym zespole,to byloby 10 odpowiedzi w skali roku.
    dys (8 lutego 2007)
  • pójde se pod Stadion i posłucham. z ciekawości
    camel (8 lutego 2007)
  • a bylo o linkin park...i LP jest na bank supportem przed Pearl Jam'em bo nawet na bilecie jest, bleh,chociaz moglo byc gorzej. I teraz mi przyjda gromady nastolatków na Linkin, ktorzy nie kumaja PJ i zajmą miejsca z przodu:/
    gr (8 lutego 2007)
  • poglądy groźne są zakazane prze prawo.ta sama wolność słowa, która umożliwia głoszenie poglądów i tez wszelakich, degraduje w odpowiednim czasie te, które okazały się być głupie.
    ryba (8 lutego 2007)
  • wyjebany (w kosmos) - mam wrażenie że przestałeś mnie rozumieć. Chodzi o to, że muzyka jest OBIEKTYWNA, ale każdy mierzy ją na swój indywidualny sposób.Wszystkie statystyki, rankingi, podsumowania to tylko moje narzędzia aby ją lepiej poznać. Bez nich nie poznalibyśmy płyt Joanny Newsom czy TV On The Radio. Czasem lubię odkrywać coś na własną rękę, w ciemno, poza kręgiem kulturowym krytyków. I czemu uważasz że posiadanie wpływu na czytelników jest niebezpieczne? Czego się boisz?
    Andrzej (8 lutego 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)