INNE - FORUM
Linkin Park w Polsce / Beastie Boys / Poglądy Andrzeja Budy
8 lutego 2007Wystapią przed Pearl Jam
-
zostal przeklejony tam gdzie powinno byc jego miejsce od poczatku.
tomek wasko (29 marca 2007) -
Nie pisałem, że "Weiss był agentem", ale archiwalne numery Magazynu Muzycznego są ciekawe, bo nagle okazuje się, że radzieckie, węgierskie, czeskie czy enerdowskie zespoły były równie dobre jak Queen. Jak przypomniałem Wiesławowi, że Omega czy Locomotiv GT rzeczywiście przerastały wiele grup zachodnich (Uriah Heep) to się zawstydził i powiedział, że to "popłuczyny po Pink Floyd". Różnimy się tym, że traktuję to jako ciekawostkę, pół żartem, ale naczelny Teraz Rocka podchodzi do nich osobiście i śmiertelnie poważnie. podpalenie to plotka, choć ktoś wyciągnął zapalniczkę, bo miałem "za mało hiphopowy wygląd". Na szczęście w porę się zorientowałem i moim włosom nic się nie stało co widać na zdjęciach w książkach "Historia kultury hip-hop w Polsce 1977-2002", Encyklopedii hip-hopu i Historii rocka popu i hip-hopu według krytyków No i gdzie podział się wątek o sprzedaży płyt Modest Mouse?
Andrzej (29 marca 2007) -
o, widze ze moj post sie nie zalapal na przeniesienie, wiec powtarzam: a) to samo pytanie co michal, gdzie jest do obczajenia dyskusja weissa z buda? b) andrzej, o co chodzi w tej akcji: http://www.kultura.org.pl/lupa.php?nid=670 jak to "podpalili wlosy"? za co? dlaczego?
tomek wasko (29 marca 2007) -
Andrzej,po Tobie juz nawet Wieslaw Weiss jezdzi jak po lysej kobyle,miej litosc . –dys, 29/3/2007 19:34 jeździ? mam wrażenie, że raczej czuje się niekomfortowo wobec lustracji i wiatru historii. Bo nawet moja drobna uwaga, że za czasów PRL w Magazynie Muzycznym lansował zespoły z ZSRR, NRD i CSRS - kopiujące Deep Purple i Uriah Heep (a zapominał o tak ważnych grupach jak The Clash), wywołał w nim dyskomfort: "Jeśli raz się na to zgodzę, jeśli przyjmę reguły lustracyjnej gry, będę musiał to ciągnąć, tłumaczyć się wszystkim i ze wszystkiego, chociażby Wielkiemu Lustratorowi Andrzejowi Budzie" –Andrzej, 29/3/2007 21:19 gdzie ab pojechał weissa i odwrotnie? :) czy adrzej buda uważa, że w prlu weiss chwalił zespoły radzieckie bo był agentem? :)
mz (29 marca 2007) -
>(...)Nie to najbardziej interesuje redaktorów NME. Ale no >taką mają gazetę i taką mają pracę. Czym się tu >bulwersować?a ktos sie bulwersuje? ale fakt ze strategia NME polega na ciaglym overhypowaniu, przy jednoczesnym zapewnianiu ze tym razem to NAPRAWDE to, nie swiadczy dobrze ani owych redaktorach, ani o ludzach ktorzy sie na to lapia, czyz nie?zasadniczna roznica miedzy katalogiem reklamowym a NME polega na tym ze katalog reklamowy otwarcie przyznaje sie do bycia tym czym jest. NME udaje ze zajmuje sie muzyka i tym czy ona jest dobra lub nie, a naprawde stara sie kreowac kolejne trendy (czasami/czesto/zawsze? z rozkazu odgornego), bez przejmowanie sie takimi detalami jak (szczere) wyrazanie opini o zespole. nawet MTV jest bardziej w porzadku, bo otwarcie mowia "a teraz gramy r'n'b bo sie dobrze sprzedaje wiec reszte mamy w dupie. sorry winnetu, ale biznes is biznes"
em c (10 marca 2007) -
Ale to nie są wzglęny 'etniczne' tylko ewentualnie kulturowe.
Błądzący (10 marca 2007) -
Błądzący - fajnie, że odkryłeś iż względy etniczne działają też u wyspiarzy. Bo kto inny niż Brytyjczycy ma interes by wspierać brit pop? Pewnie ktoś napisze, że jestem "anty-brytyjski", ale "etniczność" działa też w przypadku hip-hopu/r'n'b Bo dziennikarze The Source nie piszą dobrze o Beastie Boys i pomijają rap spoza Stanów. 4 lub 5 mikrofonów przyznają tylko czarnym artystom - z wyjątkiem Eminema, którego cenili gdy działał z nim Dr Dre.
Andrzej (10 marca 2007) -
Negatywy w twórzcości AM? Wtórność, wtórność, wtórność. Dla mnie nie jest to negatyw paraliżujący i uniemożliwiający dobrą zabawę. 2000 złotych i jest Twoje. Moje podjeście.
Błądzący (10 marca 2007) -
*swoje
mt (10 marca 2007) -
a negatywy sie nie licza? daj mi woje podejscie do zycia, zaplace
mt (10 marca 2007) -
Co chcę powiedzieć o NME i Arctic Monkeys?Chcę powiedzieć, że NME to pismo dla pewnej klienteli, która dostaje od tej gazety to czego oczekuje. Czasem zapromuje coś fajnego, czasem przeciętnie fajnego (AM), czasem kompletne gówno, bo jej kluczem są raczej oczekiwania targetu. Ma być nowe, młode, fajnie ubrane i jakoś tam 'pokoleniowe'. No i czasem kapela spełniające te wytyczna bywa dobrą kapelą. Czasem nie. Nie to najbardziej interesuje redaktorów NME. Ale no taką mają gazetę i taką mają pracę. Czym się tu bulwersować?Co do AM to jest całkiem fajny, sezonowy zespół, który ma pewną biegłość w łączeniu ze sobą ogranych hooków i robieniu z nich skocznych piosenke w sam raz na letni festiwal.
Błądzący (10 marca 2007) -
dla mnie liczy się ostatnie zdanie: "Dla wszystkich, którzy mają w tym świecie coś do odkrywania, to lektura obowiązkowa" :-)
Andrzej (10 marca 2007) -
Chociaż przyznaję, ocena książki nie jest jednoznacznie negatywna.
Twój Stary (10 marca 2007) -
>Nie macie poczucia humoru?To jest według ciebie śmieszne?>Co w tym negatywnego?To, czego nie zacytowałeś:"Andrzej Buda spróbował dokonać niemożliwego: zjawiska z kręgu kultury hip hop spisać z encyklopedycznym podejściem. Nie do końca to mu się udało. Książka nazwana szumnie "Historią kultury hip hop w Polsce" trąci publicystyczno-reporterskim pośpiechem. Została posklejana głównie z prasowych wypowiedzi dwudziestoletnich "ojców polskiego hip hopu". Kiedy np. jeden z raperów narzeka, że brak u nas prawdziwych producentów hip hopu, to trzeba dłuższej analizy, żeby zorientować się, że nie dotyczy to chwili obecnej, tylko sytuacji sprzed pięciu lat. Za mało tu autorskiej refleksji i syntez, zbyt dużo doraźności."
Twój Stary (10 marca 2007) -
ale co ty, bladzacy, wlasciwie chcesz powiedziec odnosnie NME/komercyjnego aspektu muzyki/arcticM, bo sie doczytac nie moge? ze NME jest w porzadku bo katalogi reklamowe tez sa potrzebne?
em c (10 marca 2007) -
Nie macie poczucia humoru? Akurat żydowska "Gazeta Wybiórcza" raczej chwaliła treść książki "Historia kultury hip-hop w Polsce 1977-2002", cytuję: "Książka powinna raczej nazywać się "Polski hip hop - notatki z narodzin". Detalicznie (to mocna strona tej publikacji) opisuje korzenie polskiego hip hopu: pierwsze produkcje Kazika, kielecką eksplozję Liroya i Wzgórza Ya Pa 3, śląski psychorap czy "warszafski deszcz". Dla wszystkich, którzy mają w tym świecie coś do odkrywania, to lektura obowiązkowa" Co w tym negatywnego?
Andrzej (10 marca 2007) -
A to sorry, nie zauważyłem. Faktycznie nieco kompromitujące.Ja np. dostrzegam tak zwane ziarna prawdy w teorii, iż pewne rzeczy są nierozumiene gdzieindziej ze względu na silne 'zakorzenienie miejscowe'. Nie ma to nic wpólnego z niczym etnicznym. Ale faktem jest, że USA britpopu co do zasady nie wzięły.
Błądzący (10 marca 2007) -
>Z drugiej strony nie zgadzam się z zarzutem antysemityzmu. Przeszarżowany. Jak ktoś pisze: "żydowska Gazeta "Wybiórcza"" gdy cytuje negatywną recenzję swojej książki, to się nie ma czemu dziwić. Widać, że nie traktuje żydowskiego pochodzenia jako ciekawostki.
Twój Stary (10 marca 2007) -
Andrzej Budy nie ma.
Neurotyk (10 marca 2007) -
No dobrze, ok. Ale komercyjny aspekt muzyki istnieje. Ba. Jest ważny. Nawet w przypadku muzyki alternatywnej. Trzeba mieć do niego dystans, ale to forum Porcysa, nie Pidżamy Porno. Nie będziemy się chyba bulwersować indielaskami w paseczkach. Coś promować trzeba. Promuje się to, co klient kupi. Tzw. Wielcy Znani I Wspaniali są wtedy, kiedy na artystyczny sukces nakłada się sukces komercyjny. Ale nie każda wielka rzecz się nadaje do wypromowania na gwiazdę. Nie ma się co bulwersować Arctic Monkeys. Wystarczy mieć świadomość ich miejsca w muzyce i w jej historii. A wtedy naprawdę fajnie można się pobawić na ich koncercie.
Bładzący (10 marca 2007) -
znajomy odnosnie NME"for fucksake its not a muscial magazine, its all about random teenage fashion"
supporter Andzeja Gołoty (10 marca 2007) -
Jak 90% jakichkolwiek czasopism na świecie. Pora się przyzwaczić. A źródłem jest i koniec. AM nie byli warci tego szumu, ale to nie jest też zespół zły. NME kreuje pewne fenomeny. To, że przy pomocy NME nie warto oceniać wartości artystycznej w niczym nie zmienia faktu, że:a) NME wpływa na 'układ sił' w światowej muzyce i już.b) socjologia muzyki jest ważna i ciekawa; byle na podstawie rankingów nie układać sobie gustu.
Błądzący (10 marca 2007) -
nme to nie gazetka, tylko katalog reklamowy.
tomek wasko (10 marca 2007) -
A ja mam takie pytanie do p. Andrzeja. Czy dopóki frekwencja na koncertach Salieriego była wyższa dopóty był on lepszym kopozytorem niż Mozart, potem zaś stał się nagle gorszym?Z drugiej strony nie zgadzam się z zarzutem antysemityzmu. Przeszarżowany. Teoria p. Andrzeja nie jest może najmądrzejsza, ale hasło 'antysemityzm' zaślepia tak bardzo, że nikomu nie przyszło do głowy, że ta teoria może być np. antybrytyjska (chociaż wogóle nie jest anty-, ew. antysensowna).Kiedy wreszcie ludzie zaczną traktować NME jako jedno ze źródeł? Jak narazie ta gazetka może tyć tylko wyrocznią, albo wcielonym szatanem.
Błądzący (10 marca 2007) -
wannabe inteligentniejszy niz anna gacek
mt (10 marca 2007) -
polecam psychiatre. –em c, 9/3/2007 17:53
Low (9 marca 2007) -
Nazi Web-Surfers Listening To Music Must Die
Mustaffo (9 marca 2007) -
polecam psychiatre.
em c (9 marca 2007) -
Dokładnie, bo wykazałem że wszystkie zarzuty w Teraz Rocku są zmyślone - szczegóły możecie prześledzić tutaj:http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=3592A ja cieszę się, że wszystkie te zarzuty są zmyślone. Bo teraz wiem, że warto było w Polsce wydać porządną i kompletną książkę o rankingach krytyków, których tak naprawdę byliśmy pozbawieni (przez lata PRL aż do chwili obecnej). Dlatego w Polsce nie wykształciła się kultura oopiniotwórczych pism i publiczność ma opinie krytyków w miejscu, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.no i nie myślę o sobie abym był pojebem - bo jakoś nie wynika to z naszej dyskusji. Wielu porównywało Beastie Boys do Linkin'Park - polecam zwłaszcza prasę zza wielkiej wody:-)
Andrzej (9 marca 2007) -
nie prowokujcie, juz jest wypowiedz andrzeja, ze on tak o tym nie mysli, zeby ta recenzja byla uzasadniona. check out ten inny watek z andrew w roli glownej.
tomek wasko (9 marca 2007)