INNE - FORUM
Kto pamięta Elvisa Costello?
29 stycznia 2007miesiąc temu urodziły mu się bliźnięta i choć nie zgadzam się z jego poglądami politycznymi, to cenię go i myślę że warto przypomnieć jego inteligentne, czasem gorzkie, czasem szydercze piosenki.
-
Nie kumałam nigdy hype'u na Elvisa Costello, chociaż sympatyczny z niego gostek, taki Billy Joel niezależu. Jednak w Trójce na liście dawno temu było piosenka którą chyba Mcćartney napisał dla niego "So like candy", naprawdę śliczna i to wewnętrznie zmusiło mnie do słuchania płyty Mighty like a rose. Słuchałam, słuchałam ale podświadomie zadawałam sobie pytanie co ja tutaj robię.
Mroczny Mściciel (29 stycznia 2008) -
Elvis Costello to paradoks, bo lubię go, ale się z nim nie zgadzam –Andrzej, 28/1/2008 22:46 ...a nas lubisz choć się z nami nie zgadzasz?
kacperski (28 stycznia 2008) -
tak, cieszę się bardzo:-) Elvis Costello to paradoks, bo lubię go, ale się z nim nie zgadzam. Za to mam większość płyt na winylu, niektóre po 2 różne wydania - jak Armed Forces. Zdobyłem nawet Watching The Detectives i płyty Nicka Lowe, polecam.
Andrzej (28 stycznia 2008) -
Elvis Costello wystąpi na tegorocznym Festiwalu Teatralnym Malta, koncert za friko
olo (28 stycznia 2008) -
no tera to niańczy bobaski z dianką :D
sivi (9 lipca 2007) -
Elvis Costello wielkim poetą był
wyciągam wątka, bo jakieś nudne te obecne (9 lipca 2007) -
miał zajebista plyte z brodsky quartet. Fajne słowa były jednego kawałka:"thank you for the flowers, i threw them on the fireand i burned the photographs you have enclosed, god, they were ugly children"ogolnie fajna tez jest wspolna plyta Costello i Bacharacha z bodajze 1998.
bgsh (3 lutego 2007) -
"watching the detectives" był na amerykańskiej edycji My Aim oraz w wersjach kompaktowych
borys d (3 lutego 2007) -
jesli kogos w tylko rocku nazywaja klasykiem to zazwyczaj lepiej trzymac go w bezpiecznej odleglosci od swojego odtwarzacza, ale w przypadu elvisa raczej tak nie jest.
grossvan (3 lutego 2007) -
a co, wieszali wtedy za nazywanie costello klasykiem? w tylko rocku też go nazywali klasykiem.. myślisz, ze nie żyją? ja nie wiem skąd te narodowe bolączki, typu "a XXX nie puszczali w radio i klasykiem nazywał go tylko mój kolega z podwórka". no i co z tego? bardziej zasmucający jest brak dystrybucji większości płyt costello (no chyba, ze coś się tutaj zmieniło).
Low (3 lutego 2007) -
z singli Costello polecam rewelacyjny "Watching The Detectives" z 1977 roku - zwłaszcza że nie ma go na żadnym albumie:http://www.youtube.com/watch?v=SyOv6JrJrjQzespołu Nietzsche też nie ma, jest za to Fryderyk Wilhelm Nietzsche - niemiecki filozof polskiego pochodzenia, filolog klasyczny i pisarz - i właśnie jego książki (zwłaszcza z późnego okresu) jakością i klimatem dorównują najlepszym dziełom Dostojewskiego.kurcze, chciałem pogadać o tekstach i najlepszych albumach Elvisa Costello, a wyszło, że rozmawiamy tylko o piosenkach. Dobre i to, wszak w Polsce rockowe gazety całkowicie go pomijały - chyba tylko Marek Wiernik odważył się grać w radiu jego piosenki i nazwał "klasykiem"?
Andrzej (3 lutego 2007) -
I don't want to go to Chelsea - fajny numer. pamiętam.
JJ (30 stycznia 2007) -
costello ma stajla i napisał pare fajnych piosenek, ale zespół Nietzsche i tak jest dużo lepszy.
zn (30 stycznia 2007) -
Na początek proponuję This Year's Model, największy klasyk Costello z 1978 roku, pozycja obowiązkowa. Jeśli spodoba ci się, proponuję jechać chronologicznie: punkowy debiut "My Aim Is True" (1977), "Armed Forces" (1979), "Get Happy" (1980), popowy "Trust" (1981), country'owy "Almost Blue"(1981), "Imperial Bedroom"(1982) i "Punch The Clock" (1983) - to już klasyka. Z późniejszych polecam Ci "Spike" (1989) z udziałem ciekawych gości (Paul McCartney, Chrissie Hynde, E.C. czy Roger McGuin).Polecam też jego produkcje: debiutancki LP The Specials (1979), rekomendowany przez Michała "Rum, sodomy and the lash" The Pogues, oraz LP "East Side Story" Squeeze (1981). Wiem, że teraz wszyscy kojarzą Costello z Dianą Krall, ale to były znacznie lepsze płyty. Aha, i warto mieć dystans do jego tekstów, często zaprawionych ironią i poczuciem humoru.
Andrzej (30 stycznia 2007) -
o właśnie costello.od czego zacząć najlepiej?(bo nie znam chyba niczego)
17 (30 stycznia 2007) -
Mię się zawszę podobał jego styl.
zbulwersowany (30 stycznia 2007) -
graftmann pamieta.
halciion (30 stycznia 2007) -
A ja go lubię nie tyle za muzykę co za to,że pomógł The Pogues stworzyć ich największe dzieło czyli "Rum, sodomy and the lash" no i za zdanie 'I wish you luck with a capital F' z kóregoś z tekstów
Michał (30 stycznia 2007) -
BTW: Jestem ciekaw co wspólnego z Elvisem ma płyta Fratellies "Costello Music"?
Andrzej (30 stycznia 2007) -
Nie zgadzam się z nim, bo krytykował Margaret Thatcher, którą cenię za konserwatywno-liberalny kurs Wielkiej Brytanii lat 80-tych (niższe podatki), który przynosi korzyści do dziś. Bo Brytyjczycy są niezależni od Unii Europejskiej, mają własny wpływ na politykę finansową kraju (odrzucili euro), a Margaret Thatcher swego czasu wynegocjowała niższą składkę do unijnej kasy. Rozumiem, że informatyk Costello nie zna się na ekonomii , ale pisze fajne piosenki. Z Żydów też potrafi się śmiać. Kiedyś powiedział, że zmienił nazwisko na Costello, bo jego prawdziwe brzmi "zbyt żydowsko";-) Ze wszystkich płyt Costello najbardziej lubię klasyk "This Year's model" i niedoceniony "Almost Blue".
Andrzej (30 stycznia 2007) -
>i choć nie zgadzam się z jego poglądami politycznymiale ze co? lubi zydow?
tomek wasko (30 stycznia 2007) -
Andrzej! <grozi>
sivi (30 stycznia 2007) -
Pamietam ze "Mniej niż zero" zerznał z Borysewicza...
klancyk (29 stycznia 2007) -
według mnie tylko borys jest na tyle osłuchany i światły, iż potrafi wygrzebać wyżej wspomnianego z zakamarków swojej pamięci.
"czasem gorzkie, czasem szydercze" (29 stycznia 2007) -
detektyw rutkowski był wczoraj u mnie i słuchaliśmy kampusa i on coś tam właśnie wspominał o Elvisie Costello i jego dzieciach i nawet go podobno na chrzestnego zaprosił
heh (29 stycznia 2007) -
grafi go pamięta. nawet śpiewa o nim w swoim wielkim hiciorze. to o fucking popstar czy coś :P
camel (29 stycznia 2007) -
myślę, że Wendy James go pamięta.
Nik i jego trzy diabelskie szóstki (29 stycznia 2007) -
Tak, Diana Krall wspominała, że w jej rodzinie urodziły się kiedyś bliźnięta.
Andrzej (29 stycznia 2007) -
myslę, że diana krall
grossvan (29 stycznia 2007)