INNE - FORUM
rodzinna anegdota, proszę o kontrargumenty
23 stycznia 2007Dziś byłem zmuszony oglądać z rodzinką rozdanie Tele Kamer i akurat występowało Blue Cafe i moja ciocia była wniebowzięta po czym ja powiedziałem, że to komercyjna papka dla mas i jak zmienili wokalistkę to już w ogóle nie mają nic charakterystycznego... wywołało to wielkie oburzenie u mnie w domu i musiałem to uzasadnić, podałem więc argumenty:
1) utwór bezbarwny, nijaki, nawet hitem nie będzie
2) nic nowego, takich samych są tysiące
3) grają z playbacku
4) występują na gali by się lansować i pewnie byli najtańszą gwiazdą dla organizatorów
po czym dostałem tymi oto kontrargumentami:
I) jest to wielki przebój (szlagier ) bo jest przyjemny dla ucha i spokojny, a trzeba słuchać tylko spokojnej muzyki by w rodzinie panował pokój
II) blue cafe to super zespół i ten hit będzie pamiętany nawet za 20 lat
III) warunki są złe
IV) nie istnieje coś takiego jak komercja bo:
- miarą talentu artysty jest jeden przebój i to ilu ludzi go słucha
- im większa masa go chwyci tym bardziej genialny on jest
- żaden artysta nie robi niczego dla kasy
- w muzyce liczy się ilość a nie jakość
- ważny jest wizerunek i uniwersalność
- nie warto zapoznawać się z pełnym dorobkiem jakiegokolwiek wykonawcy
- nie istnieje coś takiego jak gust muzyczny. Każdy ma taki sam gust, tylko jedni mają wykształcenie muzyczne a inni nie i o guście decyduje wykształcenie.
- gust się nie liczy bo "szlagier" chwyci każdego bez wyjątku
- nie ma czegoś takiego jak preferencje gatunkowe
- muzyka musi wywoływać emocje przez które człowiek zacznie się drzeć na koncercie i bić jedną reką o drugą oraz tańczyć
- jakiekolwiek inne emocje może wywołać tylko muzyka klasyczna, dokładniej opera
tak mnie wkurzyły te teksty w które ślepo wierzą, że powiedziałem iż jestem snobem muzycznym, słucham alternatywy, jestem z tego dumny bo nie utożsamiam się z chołotą tylko słucham tego co JA lubię a nie to co mi narzucają trendy (i usłyszałem, że nie istnieje coś takiego jak lansowanie przez media, istnieje tylko ucho słuchaczy i oni wiedzą co dla nich najlepsze i radio/tv nie musi im tego narzucać, więc nie muszą szukać głębiej)
po czym usłyszałem opinię (wysnutą na podstawie 3 piosenek które kiedyś puściłem na wieży) że moja muzyka jest udziwniona, nikt jej nie chce słuchać poza osobami które można policzyć na palcach i mam nie wdawać się w żadne elity bo to jest moja chwilowa fanaberia (chwilowa = trwająca ponad rok) i przechodzę w skrajności
aha... artyści na potwierdzenie tezy przeboju i osobowości wg rodzinki: Maryla Rodowicz, Skaldowie, Rolling Stones, Queen, Doda. Dziwne, że ich Rubik nie rusza...
w każdym razie, przydałyby się jakieś argumenty na rewanż bo normalnie jestem tolerancyjny ale takiego dużego prymitywizmu w rodzinie nie mogę tolerować :P
-
no właśnie i ja co to znaczy muzyka alternatywna?załóżmy że takie Muchy(tylko przykład) grają muzykę alternatywną, ale jakby stali sie popularni i zaczęłaby ich słuchać cała Polska, to już alternatywą by to nie było? No idea!
woman (23 stycznia 2007) -
chwilowa = trwająca ponad rokhehehenie żebym se urodził z Coilem w tle, ale się tak nie spinaj ziomuś. Takie gadki są zupełnie zbędne, a ty się wystawiasz tu conajwyżej na pośmiewisko :) I lepiej zacznij się martwić o spadek, chociaż może w pierwszej kolejności o swoje płyty.. ;PWogóle, że też ludznie nie mają problemówTeż nie pojmuje tej "muzyki alternatywnej"
i c888 (23 stycznia 2007) -
słucham alternatywyja mysle,ze bedziemy o tym za pare lat czytac w slowniku frazeologicznym.
dys (23 stycznia 2007) -
Ciesz się,że w ogóle dali Ci oglądać Teleamery! W rodzinie lepiej się nie wychylać zbytnio bo mogą Cię wydziedziczyć tak jak mojego kuzyna. Słuchaj sobie w skrytości alternetywy na słuchawkach i zgadzaj się ze wszystkim co mówią.
zbulwersowany (23 stycznia 2007) -
ale ty jestes alternatywny!
ag (23 stycznia 2007) -
ej,sorry,ale ja uwazam,ze zachowujac pewne proporcje i rozsadek, to Twoja rodzina ma racje.bez urazy.
dys (23 stycznia 2007) -
"ja powiedziałem, że to komercyjna papka dla mas", "występują na gali by się lansować i pewnie byli najtańszą gwiazdą dla organizatorów"tez bym cie wyśmiał (no, oburzyć to bym się nie oburzył), jakbyś mi wyjechał z takimi argumentamia co puściłeś rodzinie?
Low (23 stycznia 2007)