INNE - FORUM
Red Hot Chili Peppers w Polsce?
22 stycznia 2007A jednak plotki się potwierdzają i nie będzie to raczej Opener...
http://muzyka.onet.pl/0,1469847,newsy.html
-
Niektórzy mnie zadziwiają - jechać na jakieś zgniłe warzywa zamiast na rozgrywającego się prawie w tym samym czasie epickiego Openera, za pieniądze podobne. I gdzie tu logika?
taven (4 lipca 2007) -
http://muzyka.onet.pl/10174,1422266,0,1,wywiady.html
Papryczki na pół gwizdka (4 lipca 2007) -
Ja byłem. Cóż.. "niedosyt" - to dobre określenie stanu mego ducha po tym koncercie. Chłopaki się we trzech starali. Wokalista Antoni tak jakby mu nie zależało. Nagłośnienie też swoją rolę odegrało w tym sporą, albowiem nie słyszałem wokalu momentami wcale. Redhoci wybudowali swoją markę na energetycznym funkowym ciupaniu - a właśnie tego było na tym koncercie mało. I skończyło się tak nagle. Kurde nie wiem co mam o tym wszystkim mysleć... niby takie historyczne wydarzenie, niby energia mi sie udzieliła, ale niesmak pozostaje... Jednak nie żałuję, że tam byłem.
Quid (4 lipca 2007) -
ktoś na pewno był :)
lukki (4 lipca 2007) -
Był ktoś?
przyznać się (4 lipca 2007) -
ni chuja mi beatlesów na ich płytach. nie rozumiem tego zespolu, dla mnie zbyt wysoki poziom artystyczny
mt (7 lutego 2007) -
bardzo ubogie muszą być te harmonie i melodie wzorowane na bitlesach bo ja słyszę tam tylko typowe redhotowe pierdzenie
mailman (7 lutego 2007) -
co te gówna, które ostatnio wypuszczają mają wspólnego z bitlesami?–mailman, 5/2/2007 20:36Beno, co ty bierzesz?–trąba, 5/2/2007 23:57 z wypowiedziami na poziomie gimnazjalnym nie dyskutujęjakoś –michał, 7/2/2007 09:36 potrafił się domyślić..
Beno (7 lutego 2007) -
Z powrotem do beatlesów Benowi prawdopodobnie chodziło o harmonie i charakterystyczne bitlesoweskie melodie.ja na By the way słysze wpływy fab four chyba w połowie kawałków. zresztą dobrze mi to brzmi
michał (7 lutego 2007) -
http://www.porcys.com/Forum.aspx?id=3873chyba juz jest taki temat....
mrowkaweed (6 lutego 2007) -
Beno, co ty bierzesz?
trąba (5 lutego 2007) -
>>wracają do Beatlesów<<co te gówna, które ostatnio wypuszczają mają wspólnego z bitlesami?
mailman (5 lutego 2007) -
>Zrobili to co np Nick Cave. Z wiekiem trochę się wyciszają, poszukują innych harmonii.tak, cave zwlaszcza z grindermanem sie wycisza lol.nie czepiaj się pobocznych projektów. Mówię o głównym torze działalności.jak się już czepiasz pobocznych torów to mogę Ci równie dobrze powiedzieć:taa, red hoci się wyciszają..a co z Ataxią? solowymi Frusciantego płytami, a z pierwszą Mars Voltą, a improwizowane koncerty Flea, Fru i ich gości w Knitting Factory?
Beno (5 lutego 2007) -
>Zrobili to co np Nick Cave. Z wiekiem trochę się wyciszają, poszukują innych harmonii.tak, cave zwlaszcza z grindermanem sie wycisza lol.
tomek wasko (5 lutego 2007) -
Beno-wszytko, co napisałeś to święta racja ;-)
sivi (5 lutego 2007) -
>"Californication" - absolutjasne, a grafi jest hetero
Low (5 lutego 2007) -
przesadzacie z tymi Red Hotami..właśnie nowe płyty są zajebiste.. Płyt sprzed "Mother's Milk" nie idzie słuchać. "Mother's Milk" i "BSSM" i "OHM" - wiele słabych momentów."Californication" - absolutnastępne - bardzo dobry poziom.Generalnie w przypadku tego zespołu trzeba mówić głównie o mega zajebistym basiście, podobnie gitarzyście. Do tego mega charakterystyczny wokal. (Perkusista totalnie przeciętny).Nie miejcie do gości pretensji że w okolicach 40-tki nie chce już im się udowadniać że są najlepsi. Że wolą spokojne granie, że wracają do Beatlesów itp. Gdyby grali wciąż to samo to mielibyście pretensje że.. grają wciąż to samo.Zrobili to co np Nick Cave. Z wiekiem trochę się wyciszają, poszukują innych harmonii.Nie ma co dyskutować bo to bez sensu.Wasze zarzuty przypominają hasełka obsmarkanych punk-rockowców którzy co drugiej kapeli punkowej zarzucają że się sprzedali (sztandarowy przykład: Dezerter)
Beno (5 lutego 2007) -
Yes, yes, yes! Dzięki bogu nie będzie ich na Openerze!
wcm (5 lutego 2007) -
yes yes yes!http://muzyka.onet.pl/0,1479485,newsy.html
sivi (5 lutego 2007) -
Ja tego nie rozumiem, nie wiem po co wchodzisz na forum Rhcp, zeby im poublizac? To sie troche mija z celem. Powinienes raczej odwiedzac strony artystow, ktorych lubisz a przynajmniej szanujesz i wypowiadac sie PRZYNAJMNIEJ obiektywnie, bo ublizajac Rhcp wyrazasz wylacznie swoje zdanie, ktore moze byc rozne od zdania innych osob.I dodam jeszcze, ze w zeszlym roku bylam na koncercie tej wspanialej grupy, magiczna chwila. Zdecydowanie najlepszy koncert na jakim bylam, a odiwedzilam ich wiele. pozdrawiam
hmm (28 stycznia 2007) -
apelowałem, prosiłem - Borys, ja wiem, że to ty, przerabialiśmy już ten patent..
?? (28 stycznia 2007) -
tragedia, rhcp dotarli do masy ludzi na swiecie dlatego sa popularni. "??" odnosze wrazenie ze krytykujesz ich tylko dlatego, ze pokazuja ich w telewizji;| ich muzyka nie moze podobac sie ludziom na calym swiecie? komercyjni? ONI GRAJA SWOJ WLASNY, WYJATKOWY NURT MUZYCZNY trafil on do ludzi i to wcale nie jest komercja!! Pisza rewelacyjne piosenki, daja mega koncerty, skarpety pierwszy raz zalozyli kiedy nie mieli jeszcze zadnego albumu. Jak powszechnie wiadomo kazdy jest inny, oni lubieli sie rozbierac. Co w tym zlego? czy to jakas zbrodnia?
hmm (28 stycznia 2007) -
Pare postów wyżej ?? prosił o wyznaczenie wpływu redhotów i chodzi mi chjoćby o rage against i epigonów czyli posrednio o znakomitą część ciężkiej muzyki granej obecnie bo w większosći obecnych ostrzejszyh kapel ratm słychaćteraz malo kto pamieta ze przed 90 latami granice miedzygatunkowe w popie byly bardzo wyrazne.laczenie ostrzejszego grania z rapem nie bylo tak popularne i oczywsite jak teraz. moim zdaniem to zasluga takze rhcpdla mnei beda wazni, oprocz samego faktu ze graja muzyke ktora bardzo lubie, takze z tego wzgledu ze nie bali sie laczyc gatunkow ktore wtedy byly bardziej odlegle niz teraz
Mi (26 stycznia 2007) -
No to kończymy chłopaki dyskusję. Jutro kartkówka z matmy ,trzeba się pouczyć a mama jeszcze mówiła żeby dywan wytrzepać.
Siwy (25 stycznia 2007) -
z redhotami sprawa jest taka, że zawsze, nawet w najlepszych czasach nagrywali kurewsko nierówne płyty. za czasów slovaka mieszali zajebiste groovy z momentami naprawdę żenadnymi. w sumie nawet dwie najlepsze, mother's milk czy bssm mają sporo wpadek. na ohm jeszcze można było znaleźć coś sensownego, potem już szlam totalny (tak, maksymalnie gowniane californication tez)zespol przeceniany, ale trzeba uczciwie przyznac ze w swoim czasie niezly. nie taki znowu wazny jak niektorzy tutaj by chcieli ale tez i nie tak chujowy jak ich ostatnie dokonania - oczywiscie biorąc pod uwagę całość kariery.zarówno jane's addiction jak i living colour nie wydaja mi sie jakoś znacząco zajebiste w porównaniu do rhcp circa '89. faith no more oczywiście, w ogóle z zespołów z tej działki broni się zdecydowanie najlepiej, nawet mimo tego, że byli najbardziej heavymetalowi.
trąba (25 stycznia 2007) -
na pewno kiedyś było trochę lepiej niż od czasu californication. jednak nie przeceniałbym ich, po prostu. jeszcze w latach 90ych mieli raczej należny sobie status zespołu w miarę istotnego dla pewnego okresu amerykańskiego rocka, takiego na pograniczu alternatywy i stadionu (czyli niekoniecznie przefajnego). dopiero potem zaczęło się to całe chrzanienie o światowej czołówce.poza tym nawet na blood sugar były koszmarki - patrz 'suck my kiss'
?? (25 stycznia 2007) -
Do autora poprzedniego postu. Odstawmy trzy ostatnie studyjne płyty Red Hot Chili Peppers na bok. Ale co powiesz na temat eksperymentalnej, psychodelicznej, dysonansowej i bardzo wszechstronnej "One Hot Minute" ? Też dno ? A czy "Mother's Milk" i "Blood Sugar Sex Magik" też Twoim zdaniem nie wniosły nic świeżego do muzyki TAMTEGO OKRESU ? Oczekuję rzetelnych odpowiedzi (nie nacechowanych sympatiami i antypatiami osobistymi).
Przemek (25 stycznia 2007) -
jakoś nie mogę namierzyć takiej stylistycznej odnogi 'mieszanie funku z rapem i rockiem', która rozrosła się dzięki rhcp i, tym bardziej, była warta więcej niż przysłowiowe dwa funty kłaków. może naszkicuj chociaż jakiś kręgosłup. że rage against the machine? a może blenders i h-blockx :-]?living colour i faith no more o wiele mniej osławieni i nie zakładali skarpetek na ...głowy. osobiście bardziej przepadam niż za rhcp, szczególnie faith no more.to, że się o czymś, kimś dużo mówi w telewizorze i kilku 'mistrzów' nie kryje swojego zachwytu nad 'jazdą flei i spółki' nie oznacza jeszcze, że chodzi o zjawisko naprawdę ważne. na nu-metal też z połowa miasta dała się nabrać. jak nie więcej.
?? (25 stycznia 2007) -
nigdy nie byli istotni–??, 25/1/2007 17:44 to ja juz chyba nie mam wiecej pytan.a co z banda wzorujacych sie na rhcp czy wprost zrzynajacych od nich zespołów????????red hoci wyznaczyli standard mieszania funku z rapem i rockiem WSPÓLNIE z living colour czy faith no moremówienie ze nigdy nie byli istotni dla rocka to troche tak jak powiedzenie ze Tesla nigdy nie byl istotny dla fizyki a Singer dla literatury i nie wiadomo dlaczego ludzie o nich mówią
Mi (25 stycznia 2007) -
ale to naprawdę ciekawy przypadek jest. nie bagatelizujmy..większość (wszystkie? :-) drukowane periodyki (stąd i ze świata) conajmniej w miarę pochwaliły stadion arkadion, a bartek koziczyński przyznał 5/5, a potem zaszył się z słuchawkami w sypialni, do dziś nie wyszedł. specjalistka kucińska stwierdziła za to, że to zbyt ważny zespół,żeby się obrażać, że stadion jest w połowie przeciętny i należy uznać, że jest dobry, bo to przecież dredhoci (hehe). a ile razy z ust różnych minor i major osobistości naszych (niekoniecznie związanych z branżą) padały zdania alike 'lubięm też posłuchać czasem dobrego rocka, dredhotów na przykład, kapitalna załoga i co ten basista wyprawia'.nigdy nie byli istotni, a od 10 lat są archetypicznym (tak tak!) wręcz modelem tzw. karmy dla amatorów. kurcze, mogliby się reaktywować Transvision Vamp i przyjechać zamiast tria mechaników samochodowych z new jersey występujących z tyle o ile zdolnym i sympatycznym gitarzystą frusciante. ChcęM Transvision Vamp!!!!!!!!!!!!!!!! jak ktoś wystawi na allegro plakat wendy james, to załatwię mu tabulatury do 'hey ho ej ho - snow' (w tym również osobny zapis partii Fleji!)
?? (25 stycznia 2007)