INNE - FORUM

pomylki esemesowe, czyli pojebane losy ludzkie

15 stycznia 2007

zaczelo sie 4 stycznia od smsa:
"witaj co porabiasz? ja juz leze malego polozylam spac po bajce i troche sie teraz nudze jestem sama to moze popiszemy?"
przeczytalem, w pierwszej chwili mysle, ze to ta nowo poznana na sylwestrze dziewczyna, ale kurwa, o zadnym dziecku nie wspominala przed polnoca 31 grudnia, ani po polnocy 1 stycznia. wszystko pamietam, bo upic sie nie moglem. przez 4 dni dziecko sie nie rodzi, a co dopiero mowic o ogladaniu bajki.
wiec wnioskuje, ze pomylka. wyslalem smsa wlasnie o takiej tresci. odpowiedziala. faktycznie pomylka, przeprosila, podziekowala za smsa informujacego ja o blednym wpisaniu nr telefonu. myslalem, ze koniec sprawy. pomylka!
wczoraj kolo 21 dzwoni do mnie osoba z nieznanego mi numeru. odbieram: "ta??", po drugiej stronie cisza, rozlacza sie. wyslalem smsa: "czy to zabawa jakas, czy moze pomylka?". za 5 minut dostaje odpowiedz (wyjebalem ja niechcacy z kom.), w ktorej ktos mnie wyzywa od gejow, kaze wlozyc glowe w kibel i zrobic sobie spluczke. lekka irytacja, bo niby skad wiedzial, ze ja gej? [;
chuj, jestem zajety, nie odpowiadam.
mija kolejne 5 min i nowy sms (tego juz mam): "Gogus jeszcze raz zobacze twoj nr na tel mojej zony to bedzie ci bardzo ciezko sie mieszkalo w tym zadupiu". pierwsza chwila: strach, bo skad wiedzial, ze ja w podstawowce Goguś bylem, no i ze ja na zadupiu...
ale autor juz znany, obrazliwe smsy sa od zazdrosnego meza. lekko zdenerwowany wysylam odpowiedz, ze jego kobieta(zona) przez pomylke wyslala smsa na moj nr komorki, ja jej odpisalem, ze pomylka, ona odpisala, ze tak, pomylka i ze byl koniec rozmowy z nia. mialem cos obrazliwego dorzuc, albo humorystycznego, zeby stringi zluzowal, lub zeby sie tak nie napinal, bo mu gumka w majtkach strzeli(nie wiem, dlaczego, tylko kurwa bielizna przychodzila do lba(?)), ale dalem sobie spokoj z dopiskami. wyslalem.
przychodzi odpowiedz: "Ty cwoku chlopca to zobaczysz jak w lustro popatrzysz a w ciula to sobie mozesz robic kolegow jak sa tepaki. kaSujesz??". u mnie juz maksymalne wkurwienie, wiec szybka riposta: "Tak, kaSuje". chuj mnie obchodzi, ze w t9 sie pomylil.
ale mysle, ze chlopina nie da mi spokoju, moze powiadomic jego dupe, ze jej mezus szaleje, jednak zaniechalem, po co jeszcze tamtą do tego mieszac, przeciez to nieporozumienie zwykle. wygrzebalem tego nieszczesliwego smsa od tej jego zonki, ktora zapewne po cichu przyprawia rogi temu tempkawi, ale co mnie to w ogole.
wyslalem do niego wiadomosc: "Wiadomosc wyslana:4.01.07 19.54 z nr 510091***:witaj co porabiasz? ja juz leze malego ....". zdzierzylem nawet fakt, ze sie nie zmiescilem w 160 znakach, czyli dane mi bylo zaplacic za 2 krotkie wiadomosci tekstowe.
i co kurwa? oczywiscie dostaje odpowiedz, ktora mnie rozjebala totalnie, powtarzam: TOTALNIE.
tresc?
"No to zona dostanie teraz wpierdol tylko wroci do domu dzieki za ostatnia wiadomosc teraz mam dowod sie niewyprze".
no zesz kurwa, na chuj mi wiedziec, ze jakas zona, jeszcze z mojego powodu, dozna przemocy od swojego malzonka-idioty.
chcialem temu kolesiowi zwyczajnie dojebac, odpisac, ze swoja zone to on moze lac, ale zeby mojego syna zostawil w spokoju. albo pobawic sie w psychologa, ale zwyczajnie nie mialem na to ochoty i czasu (wkurwe musialem oddac projekt do polnocy).
czulem sie podle? a co, moze mialem byc dumny, ze meska solidarnosc, ze pomoglem facetowi, ktoremu zonka rogi przyprawiala? nic z tych rzeczy.
wylaczylem komorke, jeszcze by sie jakies pieklo rozpetalo, tamta pobita z pretensjami do mnie, ewentualnie jej mezunio cos sobie ubzdura.
rano ze strachem wlaczylem telefon - nie przyszlo nic. uff. sprawa juz mnie nie dotyczy.
na uczelni wielka polewka z tego wszystkiego. przyjechalem do domu wieczorem, tak!!! na zadupie. telefon rzucilem na polke. zjadlem obiad, obejrzalem leona, kurwa matka wrzeszczy z gory, ze sms przyszedl.
no i ja juz wiedzialem, ze to od tej pindy...
patrze na nr, ta... ten sam. co pisze?
"Czesc! Ciekawi mnie jesli moglbys napisac cos(!) napisal mojemu mezowi i wogole kim jestes?" ten wykrzyknij po 'cos' to moj dopisek.
i co mam teraz zrobic? przedstawic sie z imienia i nazwiska, adres pesel i grupe krwi podac?
student zwykly ze mnie, gej na dodatek, na zadupiu bytujacy.
nie odpisze kurwa. mam tego dosc!
ide sie uczyc, bo niby jakie bede mial wytlumaczenie jutro przy oddawaniu kolejnego projektu?
kurwa, bo jakas menda pomylila numer? tragedia.

spryt
  • a ja co roku sobie wysyłam smsa z życzeniami urodzinowymi
    Szyszkowiczkiewiczyńskowalkonowacki (16 stycznia 2007)
  • a ja raz napisałam kolezance ze robie napad na bank, i wysłałam smsa do dyrektora własnie tego banku.pozdrawiam z ruszczy.
    kiwi (16 stycznia 2007)
  • a ja kiedys koledze napisalem, ze chcialbym sie przespac z nowopoznana dziewczyna i oczywiscie zamiast do niego, wyslalem wiadomosc do niej i za 3 godziny sie z nia przespalem.proste
    45:33 (16 stycznia 2007)
  • Napisz mu: spierdalaj!
    Mistrz Ciętej Riposty (16 stycznia 2007)
  • notorycznie wysylam smsy nie do tych ludzi co trzeba. ale na pomylki/gluche telefony nie odpowiadam nigdy, i jak widze slusznie.chociaz mam wrazenei ze oni robia sobie z ciebie jaja.ja bym nie pisal.
    em c (16 stycznia 2007)
  • wojtekte do tablicy hehe.
    tomek wasko (16 stycznia 2007)
  • do mnie Pan Piotr wydzwania na skypie i zawsze ma juz podłaczona i ustawiona kamere,,,nie wiem tylko dlaczego trzyma ja w lodówce..
    kiwi (16 stycznia 2007)
  • zapomnialem dopisac, ze jeszcze obejrzalem wiadomosci, zeby sie przykonac, czy jakis kolo nie zakatowal swojej zony.na razie ta sprawa mi nie daje spac, bo nie wiem czy odpisac, czy dac sobie siana.jak jej odpisze, to przynajmniej kobieta bedzie wiedziala na czym stoi i sie z niczym zbednym nie wysypie.i moze wreszcie bede mial spokoj.ale jesli ta idiotka znow nie usunie mojego numeru ze swojej komorki, to ten jej palant bedzie mi zawracal gitare do konca bytowania mojego fantastycznego, abonamentowego numeru z sieci Plus GSM. sie przyzwyczailem do niego.w ostatecznosci w lutym konczy mi sie umowa, ale no kurwa, chcialem go zatrzymac.
    spryt (16 stycznia 2007)
  • ja to by sie podzielila. ale nie na TYM forum, oczywiscie.
    s. (16 stycznia 2007)
  • Ja raz dostałem przez pomyłkę SMS-a od Pana Piotra, ale nie chcę o tym rozmawiać.
    zbulwersowany (16 stycznia 2007)
  • ponad rok temu wyslalem entuzjastycznego smsa o spotkaniu z dziewczyna nie do przyjaciela a do...tejze dziewczyny. tak intensywnie o niej myslalem, heh. kurde przezycie ciezkiego kalibru, wyszedlbym wtedy nago na ulice zeby czas cofnac, daje slowo. poslluchalem Kid A zeby w ogole zasnac jeszcze kiedys...no a teraz jestesmy razem, sms rulz, hehe
    Jedrzejnzlg (16 stycznia 2007)
  • sms do mnie o 8:30 w sobote:masz ochote?ja:kto to?sms: to mssz ochote czy nie?ja: na co?sms: na seks telefonja: a to pomyłka, sprawdz sobie w ksiazce swojej.pomyłka.pasms: ok.pasms:ale moze masz ochote?ja: nie, nie mam, to pomyłka, bo nie daje swojego nr w takich celachsms: ale słodko jeczałas przy dzwieku wibratoranic nie odpisałam juz
    kiwi (16 stycznia 2007)
  • wiesz jak jest, rozumiesz?
    tygrysia maska (16 stycznia 2007)
  • ostre. takie zycie:D
    Zalka (16 stycznia 2007)
  • zmień numer, kolego! ja bym się bał na Twoim miejscu. Wszystkie horrory zaczynają się od pomyłki.
    zbulwersowany (16 stycznia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)