INNE - FORUM
Timbaland ripped off a track (Do it like you do it to me) + Daft Punk i sampling a komponowanie
13 stycznia 2007http://www.youtube.com/watch?v=M4KX7SkDe4Q
"(...) So yeah, Timbaland is the next big thing since sliced bread, he's quite a skilled producer and makes many, many millions producing the hottest artists. So it is quite surprising when for Nelly Furtado's track 'Do It' on her latest album 'Loose' he blatantly stole a c64 conversion of an Amiga mod made by the Finnish demoscener Janne "Tempest/Damage" Suni.(...)"
http://forums.somethingawful.com/showthread.php?threadid=2274635
-
nie, ale nie chcę też pogrążać die-hard fanów Daft Punk - posłuchajmy chociaż z jaką inteligencją wycięli "one more time" z "more spell on you" - to jest dla mnie klasa. właśnie o tym opowiadał mi kiedyś Max Tundra - wykorzystywanie skrawków, wycinków drobnych, w celu ukierunkowania nowej narracji. podobnie działają Avalanches, choć ci ocierają się raczej o estetykę kolażu. niestety DP często przeklejają całe 4/4 (vide "harder better") i wtedy jest to mniej kreatywne, ale też fascynujące, lecz już zaledwie na prawach didżejskich/mikserskich. zerknijmy na Jaxx:http://palmsout.blogspot.com/2007/02/sample-wednesday-29-basement-jaxx.html"red alert" to casus "harder better" - główny riff basowy został zwyczajnie skopiowany i obudowany różnymi świstami oraz wokalem.z kolei na pograniczu miksu i kompozycji plasuje się dla mnie "jus 1 kiss". niby znów cały takt użyty bezczelnie. ALE przewodnia melodia wokalu i śliczny marimbofon w refrenie zostały NAPISANE (jak mniemam) przez Jaxxów.można się tak bawić - nigdy nie chodzi tu (dla mnie, mówie za siebie) o deprecjonowanie wykonawców, tylko o precyzyjne wskazanie co de facto zrobili sami, a co zrobił ktoś za nich lata wcześniej. to jest zwyczajnie interesujące, a dodatkowo uruchamia jakieś filozoficzne problemy czym "jest" w ogóle autorstwo w naszej epoce. sprawa o tyle ambiwalentna, że różni się od hip-hopu duchem - tam bit z zasady stanowi wręcz hołd dla źródłowego materiału (jak rozumiem Dre w ten sposób kłania się Clintonowi, Large Professor - Quincy'emu, a Kanye - Jackson 5) i jest to powszechnie deklarowane. z muzyką taneczną otoczka bywa inna - 90% ludzi słuchających Daftów czy Jaxx myśli, że oni są odpowiedzialni za te hooki, podczas gdy 90% ludzi słuchających rapu wie, że bitmejkerzy NIE SA odpowiedziali za te hooki. taki detal, a waży.
borys d (4 marca 2007) -
kmnie o czym jest dyskusja... wiesz, jak się zaczyna wierzyć w to, że kolesie z daft punka są naprawdę kosmitami, ich gig był dla mnie gigiem ever...a co dyskusji, zawsze uważałem sampling za sztukę równą tradycyjnym metodom komponowania dźwięków, a płyta discovery była zawsze najmocniejszym argumentem w moim ręku...teraz właściwie jesteście świadkami jakiegoś przewartościowania.
szafi (4 marca 2007) -
to jeszcze przyprowadź Konatowicza do wątku i misja będzie zakończona hahaa tak serio - nie mam nic przeciwko Daft Punk, jedynie nazwijmy ich uczciwie - didżejami, nie songwriterami
borys d (4 marca 2007) -
kurwa, niestety prawda... słucham właśnie to cola bottle baby... jestem w szoku.
szafi (4 marca 2007) -
no spoko, jedynie podejrzany jest brak kryterium tego uwielbienia. jesli ktos powie, że uwielbia "harder better" za to, że kolesie są świetnymi DJami, bo fajnie rozwinęli zajebisty numer Birdsonga - to dla mnie ma to sens. ale już podniecanie się TALENTEM KOMPOZYTORSKIM (w przypadku jakiejś platformy dyskusji o muzyce na Porcys - kwestia podstawowa chyba) Daft Punków w przypadku "harder" jest nieco naciągane. powtarzam - sam niczego nie jestem pewien i stąd próbuję znaleźć odpowiednią formułę dla "rozstrzygania o autorstwie" - dlaczego suszę zęby słysząc przejście z "whistle song" do Sophie B. Hawkins w Girl Talk? chyba chodzi o kontekst, o mash-up, o tę właśnie dekontekstualizację - której w "harder" brak. w ogóle mniej zorientowanym (szafi?) może podpowiem, że dyskusja nie toczy się ani o zespole Daft Punk, ani o płycie Discovery, tylko o meta-zagadnieniu pod tytułem: kiedy się w samplowaniu muzykę tworzy, a kiedy tylko odtwarza cudzą.
borys d (4 marca 2007) -
dokładnie, jak dla mnie, nie ma to żadnego wpływu na kultowość i uwielbienie dla tego albumu, co więcej po 7 latach brzmi tak samo wspaniale - prawdziwy klasyk.
szafi (4 marca 2007) -
wszystko wspaniale zgadzam, sie ze w kontekście kawałka Birdsonga "harder better..." zasługuje na miano ledwie re-edita a daft punk tytuł zręcznych dji ale nie o to mi chodziło. zastanawiałem sie tylko jak to wpłynie na mój stosunek do tej piosenki i do płyty discovery i z żalem (albo z radością, trudno powiedzieć) muszę stwierdzić, że nie bardzo mnie to rusza jako odbiorcę, być może czuje sie trochę oszukany ale to jakby rozgrywa się na zupełnie innej płaszczyźnie świadomości niż sama muzyka. trudno mi również na dzień dzisiejszy stwierdzić czy wpłynie to na pozycje płyty w moim rankingu dekady, ale raczej małe szanse
tygrysia maska (4 marca 2007) -
hehe"you suck!""no, you suck"ale tu jest rozmowa o czymś innym - jak daleko posuniętą kradzież będziemy tolerować i od czego to precyzyjnie zależy. wielu sposród moich ukochanych wykonawców - lwia część producentów hip-hopowych, DJ Shadow, P73, Avalanches, Basement Jaxx, Girl Talk oraz naturalnie Daft Punk - czerpie na potęgę z fragmentów cudzych utworów; pytanie - gdzie leży granica między plagiatem a kreatywnym pomo-kolażem. należałoby pewnie rozpatrywać każdy numer z osobna i "harder better" niestety się jako nowe dzieło nie broni. re: Paweł - doznaje TEGO układu akordów, ktokolwiek go nie wymyślił. tylko że dziś oglądając Piotra Szwedesa śpiewającego "oh darling" zachwycałem się songwriterskim kunsztem Macci, a nie Piotra Szwedesa i zespołu z programu Jak Oni Śpiewają. to jest ta subtelna różnica. Timbaland, od którego wątek się zaczął, broni się w sensie wyłowienia z tych labiryntów komputerowych melodyjek konkretnego hooka i ZDEKONTEKSTUALIZOWANIA go w nowej oprawie, jako popowy hicior na modłę 80s. "harder faster" to z kolei xero - Dafci zaledwie dograli parę dźwięków do zupełnie gotowej bazy. są dla mnie świetnymi DJami, bo wyłowili mało znany brylant i go oszlifowali, ale na wiwaty za ten akurat numer jako TWÓRCY nie zasługują.
borys d (4 marca 2007) -
żerują fakt, ale i tak discovery jest lepsza od 70% płyt które umieściliście w podsumowaniu 2000-04.
szafi (4 marca 2007) -
dobre pytanie, powiedz jednak, że od teraz zaczniesz nagle słuchać tego kawałka Edwin Birdsonga zamiast "harder better..." bo już nie będziesz doznawać przy tych akordach w kawałku daft punk. owszem czuł bym sie lepiej gdyby to Francuzi wymyślili układ tych akordów, ale równie dobrze można podważać szczerość zachwytów nad szeregiem hip-hopowych standartów.
tygrysia maska (3 marca 2007) -
nie chodzi o hasło "złodzieje!", bo nawet na Kid A są wykorzystane cudze sample też, ale mówimy o kompozycyjnej wartości krążka. bo w pewnym momencie ktoś przyjdzie, wrzuci "she loves you" na techno bit i bedzie zajebisty kawałek. tylko że "she loves you" jest znane, a ten Edwin Birdsong nie i chyba na tym troszkę żeruje duet Daft Punk, przyznaj. piosenka była wymieniana na listach singli dekady, Nick Sylvester nazwał ją nawet "best song ever" i poznał swoją żonę Arcadię kiedy tańczyli do niej - ale wiadomo przecież, że geniusz tkwi w harmonicznym zjeździe 5 akordów głównego motywu. kto więc zasługuje na pochwały?
borys d (3 marca 2007) -
myślę poprostu że całe to "o jezu złodzieje!" jak zauważyłes Borysie na dzień dzisiejszy jest trochę nie na miejscu
tygrysia maska (3 marca 2007) -
owszem w niektórych kawałkach faktycznie idą na całość "harder better..." no i nieszczęsny "Robot Rock" ale jakby nie zmienia to faktu ze discovery jest nadal w mojej setce dekady
tygrysia maska (3 marca 2007) -
>ale dlaczego wy tak spokojnie przechodzicie do porządku dzienniego nad bezczelnością Daft Punk, którzy nagle z pozycji czołowych twórców tanecznych spadli do poziomu rzetelnych DJówbo w takim "harder better faster stronger" jest zabawa talk boxem, która dla mnie stanowi o zajebistości tego kawałka, a to już własna inwencja francuzików. pomijając to co tygrysia napisał.
Low (3 marca 2007) -
zależy kiedy Pawełw "one more time" owszem, użyty został skrawek i autorami kompozycji są DPale w "harder better..." to jest zwyczajny remix cudzej sekwencji akordówliner notes we wkładce sugerują niby że na Discovery przeważa opcja numer jedendyskusja dotyczy szerszego wątku, a mianowicie ery recyklingu w jakiej żyjemy od czasu narodzin hip-hopu
borys d (3 marca 2007) -
ja wiem wszystko zależy od kontekstu tutaj http://palmsout.blogspot.com/2007/02/sample-wednesday-27-daft-punk.htmlmożna sobie posłuchać oryginałów i przekonać się, że te sample na których daft punk budują swoje kawałki są przede wszystkim błyskotliwie wyłowione z oryginałów gdzie na ogół stanowia ledwie ozdobniki
tygrysia maska (3 marca 2007) -
ej znam Discovery tylko z mp3, nie wiedziałem nic o samplach, i nawet wczoraj se odłuchiwałem co niektóre kawałki, bo lubie bardzo. czuje sie oszukany, serio. już dając se siana dyskusjom na temat tego, że ja też ich oszukałem, bo nie kupiłem płyty. ze 4 oceny w dół leci ten album imho. no kurwa
ryba (3 marca 2007) -
ale dlaczego wy tak spokojnie przechodzicie do porządku dzienniego nad bezczelnością Daft Punk, którzy nagle z pozycji czołowych twórców tanecznych spadli do poziomu rzetelnych DJów. przecież pojawiały się opinie, że brak Discovery w setce półdekady to skandal - no to sorewicz, ale chyba dla mnie klimaty zwykłego mix albumu teraz.
mz (3 marca 2007) -
primo, jest wątek o plagiatach gdzie pasowało by to lepiejsecundo, wszystkie sample wymienione w tym "demaskującym" klipie są wymienione w liner notes płyty Discovery i Human after all. na tym polega sampling że oni je odnaleźli u użyli zapętlając
tygrysia maska (27 lutego 2007) -
zadna sensacja bo wiadomo, ale mimo wszystko troche mi popsulo caly oglad
krewki (27 lutego 2007) -
ale to z daft punk to niby sensacja jakas jest? że niby nikt nie widział, ze to sa sample?
Low (27 lutego 2007) -
a tu chyba podobna historia co z 'do it', tylko z daft punkhttp://www.sneakmove.com/2007/02/daft-punk-samples.html
krewki (27 lutego 2007) -
scott storch odpowiada na "pianomana" z timbowego "give it to me", czyli mamy beef na szczycie:http://www.hhnlive.com/mediaplayer?side=1&playid=7028[nie moge znalezc watku o "give it to me", wiec wykorzystam ten (zreszta teoretycznie tez moze byc, bo nawiazanie do tego ze Timba sam nie robi swoich bitow tez sie w kawalku scotta pojawia)]
tomek wasko (27 lutego 2007) -
a ta cisza na końcu to jakiś zabieg artystyczny żeby wzniecić w każdym z nas refleksję?Timba dość sensownie wskazał różnicę między "kradzieżą", a "samplowaniem" niepodpisanego dema do którego gdzieś się dokopał. jedynym problemem jest prawny aspekt takiego działania imho.
borys d (10 lutego 2007) -
dobre dobre.ta muzyczka brzmi troche jak z tej gry'super mario'
komandor (9 lutego 2007) -
"come on man i'm goooood"
tygrysia maska (9 lutego 2007) -
wywiad z timba, pare slow na temat tej akcji z "do it" miedzy innymi:http://www.youtube.com/watch?v=ATkHbfbQAc4&eurl=
tomek wasko (9 lutego 2007) -
Producenci Folklore takiej gafy by nie strzelili.
zeedeveel (15 stycznia 2007) -
a ja nadal wolę "Do It"
borys d (13 stycznia 2007) -
>nieeeeeee>właśnie zdemaskowano jeden z moich singli roku i co ja mam >teraz zrobić 1. Denial - The "This can't be real" stage.: "This is not happening to me. There must be a mistake."2. Anger - The "Why me?" stage.: "How dare you do this to me?!" (referring to God)3. Bargaining - The "If I do this, you’ll do that" stage.: "Just let me live to see my son graduate."4. Depression - The "Defeated" stage.: "I can't bear to face going through this, putting my family through this."5. Acceptance - The "This is going to happen" stage.: "I'm ready, I don't want to struggle anymore."
grief counselor (13 stycznia 2007)