INNE - FORUM
niemetalowy metal ?
9 stycznia 2007Czy istnieje jakiś naprawdę dobry zespół grający ciężką muzykę okołometalową, ale bez tego mrocznego, wiejskiego image'u ? wiecie, np Lightning Bolt momentami podchodzą pod metalowe klimaty, a mają zupełnie inny sposób bycia niż czarny makijaż i gitary w kształcie toporów wojennych. Znacie jakiś zespół grający konkretną, ostrą i szybką muzykę okołometalową bez typowej dla metalu "otoczki" mroook-fantazy ?
-
Z takich ciezszych to jeszcze Norma Jean, Hatebreed i Superjoint Ritual (projekt Phila Anselma z Pantery).
HS (9 stycznia 2007) -
Polecam Apmlifier. Potrafią zaskoczyć....Killing Joke, Melvins, iSIS, Neurosis, The Young Gods to wiadomo....generalnie większośc kapel metalowych olewających klimaty SEJTENIK i jakieś baśnie o rycerzach mogę posłuchać (choc raczej u kolegi niż u siebie w domu).Swego czasu kręciła mnie Pantera.Aha-jeszcze był taki znakomity zespół Confessor, który nagrał płytę "Condemned". To co wyrabiał tam wokal i perkusista było dla mnie estetycznym wstrząsem... Dillinger Escape Plan to przy tym pikuś.
Nik i jego trzy diabelskie szóstki (9 stycznia 2007) -
Zespół Ulver począwszy od płyty "Perdition City" zupełnie zerwał z metalową stylistyką i przeniósł się w stronę klimatów... niech będzie, że "elektronicznych" (choć to spore uproszczenie). Dla przeciętnego fana black-metalu chłopaki są heretykami, ale IMHO dopiero teraz grają "ciężką" muzykę. Jeśli metal będzie istniał za 50 lat, odrzuci gitarowy łomot i zabrzmi tak, jak Ulver brzmi dzisiaj ;) polecampłyty: "Perdition City", "Blood Inside", epki i soundtracki ich autorstwa, oraz (w mniejszym stopniu) "Themes from William Blake's Marriage of Heaven and Hell"
zi (9 stycznia 2007) -
wczesny korn
serio (9 stycznia 2007) -
HELMET
Beno (9 stycznia 2007) -
No i wstydem byloby nie wspomniec o Voivodzie.
HS (9 stycznia 2007) -
blood brothers
, (9 stycznia 2007) -
Nie wiem czy dokladnie o to ci chodzi ale calkiem przyjemne jest np. Glassjaw, The Fall of Troy, Project 86, Silent Majority itp. ....ale to w sumie z rasowym metalem to duzo nie ma wspolnego. W ostatecznosci moga byc takie klasyki jak wspomniane juz Faith No More (i ogolnie Mr. Patton), Killing Joke czy tez Henryk Rollins.
HS (9 stycznia 2007) -
converge moze.
123 (9 stycznia 2007) -
czeski Lvmen był spoko na 2 pierwszych płytach. fajna jest Gojira. orthrelm choc to z metalu nic prawie nie ma...
mrowkaweed (9 stycznia 2007) -
a no tak, Neurosis też rządzili póki nie wpadli w miałki sentymentalizm...
smalec (9 stycznia 2007) -
VAST
Orym'phe (9 stycznia 2007) -
eee, tam-widać, że się nie znacie. najlepszy pod słońcem jest Today Is the Day- tylko 4 pierwsze płyty- potem element metalowy wziął niestety górę. Dla mnie to kawał historii mego życia :). Poza tym warto sięgnąć po Japończyków z Zeni Geva (Desire For Agony- rewelka). A ze śmiesznych nowszych ciekawostek- Otto Von Schirach- Global Speaker Fisting- elektroniczny death metal, hehe...
smalec (9 stycznia 2007) -
chyba nie istnieje już. ale do JA to im daleko było, oj daleko....
mrowkaweed (9 stycznia 2007) -
Hm chyba za bardzo uogólniasz-co ma wizerunek i długie włosy do światowości lub jej braku ? Żą Miszę Żal też ma długie włosy a metalowcem go nie nazwiemy...Pamiętam parę lat temu wyszła płyta kapeli Anyone, kapela ciężko grająca, inspirująca się między innymi Jane's Addiction (jak dla mnie nawet grali ciekawiej). Panowie z zespołu mieli wygląd rasowych techno-manów, a obok tworzenia muzyki zajmowali się produkcją ścieżek dźwiękowych do światowych produkcji porno. Ciekawe czy zespół istnieje.
Przemek (9 stycznia 2007) -
Boris, Meshuggah,Mastodon, Keelhaul, Big Business, Melvins, iSIS, Neurosis...ale nie wiem do konca o co Ci chodzi bo jeśli o ubranie to nie wiem co oni noszą ....i co to jest indie-metal? na porcys jest prawie cala rekapitulacja metalowa z tzw. niezal-metalem, ale to chyba ma oznaczać pewną undegrounowość, czy awangardowość...taki independent metal. no bo nazwa indie-metal ,choć to samo, to jednak mi sie tylko z Datsuns, czy Andrew WK kojarzą...może to oni są światowi i ufryzowani?
mrowkaweed (9 stycznia 2007) -
Dillinger Escape Plan ? albo Boris choc to niezbyt szybkie tam nie ma tej jakże drążniacej cie otoczki przynajmiej ja nie wyczuwam albo jeszcze było Messhugahh czy jak to sie pisze ale dawno nie słuchałem bo głowa mnie od tego bolała ale chyba bez otoczki jest
Cook (9 stycznia 2007) -
No niby tak, ale też nie o to mi chodzi :). Oni wszyscy jednak w dużym stopniu wciąż tkwią w tym "rockersowym" wizerunku. Nie ma jakiegoś nowocześnie brzmiącego zespołu który gra indie metal, którego członkowie nie mają włosów do ziemi, którzy są porządnie ubrani i są światowymi kolesiami? Powiedzmy takie Linkin Park, ale nie nu-pop-metal-crap tylko sensowne, świadome gitarowe napierdalanie. Albo coś jak Atari Teenage Riot nawet może być, tylko bez przesady z industrialnymi wpływami. Na serio nie istnieje ani jeden taki zespół ? Bo np jest japońskie Kagerou, ale oni z kolei mieszają metal za bardzo z funkiem i wokalista jest ciężko przyswajalny.
ubu (9 stycznia 2007) -
Sporo thrash metalu z czasów świetności, że wspomnę tylko.Death Angel - Act IIIAnthrax - Persistence Of TimeAnnihilator - Never, NeverlandA także kapele z innej bajki - Living Colour, Faith No More, Sucididal Tendencies (już bez albumów).Kapele o funkujących, skocznych utworach nie pozbawionych jednak dozy gitarowego mięsa.
Przemek (9 stycznia 2007)